 | W niedalekiej przyszłości populację ludzką dziesiątkuje zabójczy wirus. Ci, którym udało się przetrwać, kryją się w bunkrach umieszczonych głęboko pod ziemią. Cole (Bruce Willis) wyznaczony zostaje na "ochotnika", by odbyć podróż w czasie i zdobyć próbkę wirusa, która pozwoli naukowcom opracować szczepionkę. Na swej drodze spotyka psychiatrę (Madeleine Stowe) i niebezpiecznego szaleńca (Brad Pitt). Z ich pomocą stara się wpaść na trop Armii 12 małp, radykalnej organizacji, którą podejrzewa o wywołanie epidemii. "12 małp" to obraz Terry'ego Gilliama ukazujący w pełni talent tego niezwykłego reżysera. Pomysł na scenariusz zaczerpnięty został z krótkometrażowego filmu "Pas startowy" który opowiadał o bardzo czarnej wizji przyszłości. Dzieło Gilliama w dużym stopniu wierne jest oryginałowi. Ukazanie Ziemi w perspektywie kilkudziesięciu lat nie przypomina zupełnie tego, do czego przyzwyczajali nas twórcy widowisk S-F (niewyobrażalnie rozwinięta technologia, zastąpienie ludzi przez super inteligentne maszyny, itp.). W "12 małpach" przeciwnikiem ludzkości nie jest przestępczość czy postęp techniki, a niewidzialny dla oka wirus który doszczętnie splądrował powierzchnię planety, pozostawiając zaledwie garstkę ludzi którzy skryci pod ziemią desperacko próbują zwalczyć chorobę. W filmie w głównej roli zobaczymy Bruce'a Willisa. Reżyser dał aktorowi listę jego typowym min i zachowań, a potem zakazał mu ich używać na ekranie. Willis tym samym stworzył jedną z najlepszych ról w swojej karierze; na wyżyny swoich możliwości wspiął się również Brad Pitt (nominacja do Oscara), który niezaprzeczalnie wykreował jednego z największych kinowych psycholi. |
 |
 |  |
 | Obraz zapisany został na płycie w oryginalnym kinowym aspekcie 1.85:1 i przystosowany został do telewizorów panoramicznych (transfer anamorficzny). I choć na jednym krążku upchnięty jest dwugodzinny film i całkiem spora ilość materiałów dodatkowych, to do transferu nie można mieć zastrzeżeń. Obraz jest niezwykle wyrazisty i szczegółowy - z precyzją oddaje każdy detal futurystycznej scenografii (dekoracjami do filmu zajął się Crispian Sallis znany z pracy nad drugą częścią "Obcego"). Strona wizualna filmu posiada dodatkowo dobrą głębię, co jest o tyle ważne, że lwia część akcji toczy się w zaciemnionych lokacjach. Paleta barwna składa się z wyblakłych, bardzo 'przytłaczających' kolorów. Umiejętne uchwycono poziomu czerni. Jedynym poważniejszym zarzutem może być jakość tła: pojawia się lekkie migotanie które nasila się w większości mocno oświetlonych ujęć (sztandarowym przykładem jest scena na lotniku). Co jakiś czas pokazuje się także ziarno, ale jest ono jednym z nieodłącznych elementów znakomitych zdjęć Rogera Pratta. Film niemal całkowicie pozbawiony jest zanieczyszczeń mających źródło w taśmie filmowej. Generalnie "12 małp" zasługuje na ocenę cztery plus. |
 | Oryginalna ścieżka dźwiękowa zapisana została w systemie Dolby Digital 5.1. Akcja filmu przesunięta jest znacznie w stronę ekranu. Jednak pomimo silnej dominacji kanałów frontowych, tylnie głośniki w mniejszym lub większym stopniu cały czas pracują. Jest w filmie kilka scen które zaskoczą nas mocnym i dynamicznym graniem; bardzo ciekawie rozlokowano dochodzące ze wszystkich stron tajemnicze głosy które prześladują Cole'a - widz dzięki bardzo ciekawym przejściom międzykanałowym zostaje podobnie zdezorientowany co bohater filmu. Generalnie jednak mamy okazje słyszeć stonowaną ścieżkę, kładącą duży nacisk na jak najdokładniejsze kreowanie audiosfery. Surroundy są subtelnie również w przekazie muzyki która znakomicie tworzy paranoiczny klimat filmu. Subwoofer wspomaga przestrzeń dźwiękową bez zagłuszania reszty kanałów. Zlokalizowane w głośniku centralnym dialogi są pozbawione znaczniejszych zniekształceń, choć zdarzają się momenty w których wyczuwalne są delikatne szmery. |
 |  |
 | Dodatki są bardzo obiecujące. Komentarz audio składa się z wypowiedzi reżysera i producenta. Terry Gilliam i Charles Roven opowiadają o pracy nad scenariuszem oraz problemach jakie wystąpiły na planie; wspominają także o warunkach pracy z poszczególnymi aktorami. Kolejnym wartym uwagi bonusem jest ponad godzinny dokument "The Hamster Factor And Other Tales Of 12 Monkeys". Materiał ten został podzielony na sceny. Swoją treścią zaś obejmuje bardzo szeroki zakres przygotowań do kręcenia filmu. Możemy zobaczyć w jaki sposób "przerabiano" krajobrazy Filadelfii, a także podziwiać prace nad futurystycznym kombinezonem Cole'a (ważącym ponad 60 kg!), wehikułem czasu i więzieniem. Pokazane jest również jak charakteryzatorka Cristina Bartolucci ozdabia Willisa tatuażami. Bardzo ciekawa jest rozmowa Brada Pitta z lekarzem w szpitalu psychiatrycznym. Pitt wcielając się w rolę Jeffreya odwiedzał zresztą kilka klinik. Jako ciekawostkę powiem, że zakład dla chorych na umyśle udawało specjalnie udekorowane więzienie w którym wyrok przesiadywał sam Al Capone. Po zakończeniu dokumentu możemy obejrzeć obszerną galerię w której znajdziemy szkice koncepcyjne, fotografie aktorów i reżysera na planie filmowym oraz zbiór plakatów z różnych krajów. Na koniec pozostają standardowe informacje tekstowe (kilkadziesiąt ekranów) o aktorach, twórcach i produkcji oraz jeden oryginalny zwiastun kinowy filmu. |
 |  |
 | O FILMIE: Tytuł: 12 małp (Twelve Monkeys) Reżyser: Terry Gilliam Obsada: Bruce Willis, Brad Pitt, Madeleine Stowe, Joseph Melito, Joey Perillo Gatunek: Science Fiction Czas trwania: 124 min Ograniczenie wiekowe: 15 lat Produkcja: USA 1995
| DANE TECHNICZNE: Liczba płyt: 1 Region: 2 (PAL) Format obrazu: 1.85:1 Scieżka dzwiękowa: Dolby Digital 5.1 - angielska Napisy: polskie, angielskie, bułgarskie, czeskie, duńskie, holenderskie, fińskie, norweskie, węgierskie, portugalskie, szwedzkie, tureckie
|
|  |
|