Akcja "Ataku klonów" rozgrywa się 10 lat po wydarzeniach ukazanych w "Mrocznym widmie. Obi Wan Kenobi i jego dorastający padwan Anakin Skywalker przyjeżdżają do siedziby Senatu Republiki na planecie Coruscant, aby chronić Padmę Amidalę przed kolejnymi zamachami na jej życie. Amidala nie jest już królową Naboo, a senatorem broniącym jedności Republiki przed zataczającymi coraz większe kręgi ruchami separatystycznymi. Podczas gdy Obi Wan, podążając śladami wynajętego łowcy głów na planetę Kamino, natrafia na zakrojony na szeroką skalę spisek przeciwko Republice, Amidala i Anakin lecą na niewielką planetę Naboo, aby się tam ukryć. Tam zaczyna rozkwitać miłość.
Po wielkim niezadowoleniu jakie wywołało "Mroczne widmo" George Lucas wziął do serca uwagi widzów i postanowił zrealizować "Atak klonów" według nieco innego przepisu. Niestety, sam jako bardzo umiarkowany fan "Gwiezdnych Wojen" nie uważam aby Lucas do końca wyeliminował większe lub mniejsze błędy które pojawiały się w Epizodzie I. "Atak klonów" cierpi tym razem nie na brak akcji czy dobrego aktorstwa, a brak umiejętności ciekawego opowiedzenia historii przemiany Anakina która została nienaturalnie złagodzona, jakby była tylko dodatkiem do cyfrowego teatrzyku. Paradoksalnie sam scenariusz nie jest aż tak zły - mamy dużo zwrotów akcji, dużo odwołań do innych epizodów, dużo nowych miejsc i postaci. Jednak podczas seansu to wszystko schodzi na dalszy plan, pozostają tylko co ciekawsze pojedyncze sceny niezręcznie posklejane ze sobą masą niepotrzebnych motywów. Szkoda także że standardowo już dialogi żenują swoją drętwością i brakiem jakichkolwiek emocji. Przez to też aktorzy męczą się niemiłosiernie; Ewan McGregor czy Natalie Portman kręcą się po ekranie bez większego zaangażowania. Młody Kanadyjczyk Haydan Christensen dobrze poradził sobie z rolą Anakina, niestety bardzo trudno wyobrazić go sobie jako przyszłego Darth Vadera.

Film został zapisany w oryginalnym aspekcie 2.35:1 (transfer anamorficzny). George Lucas chcąc być pionierem w cyfrowych zdjęciach postanowił nakręcić swój film wyłącznie za pomocą kamer cyfrowych. Zapewniało to teoretycznie perfekcyjną jakość obrazu i dużą łatwość w łączeniu aktorów z poszczególnymi efektami specjalnymi. Niestety nie wszystko poszło po myśli Lucasa. Po pierwsze obraz wcale nie jest taki genialny, po drugie efekty komputerowe chwilami wyglądają bardzo sztucznie. No i paradoksalnie "Atak klonów" jest drugim filmem zrealizowanym bez użycia tradycyjnego błony filmowej - szybszym od Lucasa był Pitof który wykorzystał cyfrowe obiektywy we francuskiej superproduckji jaką był "Vidocq". Wracając do transferu płyty - na pewno brak na ekranie wszelakich kropek czy kresek, nie mówiąc juz o ziarnie. Kolorystyka została odwzorowana bardzo wiernie; cieszy niemalże idealna głębia czerni. Obraz jest ostry, kontrastowy. Bardzo różnie natomiast bywa z wyrazistością tła w czasie ujęć plenerowych; można było w tedy też zauważyć zlewające się detale animowanej scenografii. Swoją drogą, uważam że nie każdemu przypadnie do gustu plastikowy charakter strony wizualnej. Jak wspomniałem w filmie takim jak "Vidocq" brutalnie realistyczny, a zarazem bajkowy, przepełniony seledynowymi kolorami niczym z gry komputerowej świat był strzałem w dziesiątkę, natomiast w "Gwiezdnych Wojnach" taki zabieg według mnie jest nieco nie na miejscu. Ostatecznie obraz zasługuje na piątkę z dużym minusem, bowiem mogło być naprawdę dużo, dużo lepiej.

Dźwięk, podobnie jak w przypadku "Mrocznego widma" stoi na wybitnie wysokim poziomie. Dolby Digital 5.1 EX (oczywiście z certyfikatem THX) wgniata w fotel. Każda sekwencja w filmie bogata jest we wszyściutkie kanały. Tylni, "wirtualny" głośnik udziela się bardzo sprawnie. Najefektowniej wypadają wszelakie walki statków kosmicznych - sprawiają one wrażenie jakbyśmy byli nie przed telewizorem, w środku gigantycznej bitwy na laserowe działa. Zasługą takiego stanu rzeczy jest jakość z jaką zostały odwzorowane detale - nie ma chwili aby coś chociażby leciutko nie świstało w danym głośniku. Zachowana jest przy tym naturalność i szczerość w odwzorowaniu fragmentów muzycznych i mówionych. Agresywność jest stopniowana bardzo fachowo; nie ma zbędnych przejść miedzykanałowych mających na celu dorzucenie jeszcze paru odgłosów. Słyszymy dokładnie to co jest widziane na ekranie. Muzyka Johna Williamsa umiejętnie zmiksowana robi szalenie pozytywne wrażenie - kompozycje które wcześniej umknęły mi w kinie, tym razem słyszalne są w pełnej klasie. Mamy do czynienia z agresywnym soundtrackiem który stara się nadać akcji dramatyzmu. Subwoofer pracuje bez najmniejszych zarzutów. Na koniec chce zaznaczyć że trudno wskazać wyższość dźwięku "Ataku klonów" nad dźwiękiem "Mrocznego widma". Obydwie ścieżki są bowiem perfekcyjne!

Dodatków jest dużo, choć na tle innych dwudyskowych wydań wypadają zaledwie dobrze. Szkoda także że brak jest polskiej wersji językowej. Bardzo ciekawie prezentuje się menu dysków pełne efektownych animacji i odgłosów. Płyta pierwsza oprócz tego że dostarcza parę dodatków dla posiadaczy DVD-ROMów, umożliwia wysłuchanie komentarzy audio z udziałem reżysera George'a Lucasa, producenta Ricka McCalluma, realizatora dźwięku Bena Burtta, kierownika działu animacji Roba Colemana oraz specjalistów od efektów specjalnych: Pablo Helmana, Johna Knolla i Bena Snow. Każdy z komentarzy poświęcony jest głównie technicznym zagadnieniom. Drugi krążek obfituje we wszelakie materiały filmowe. Są trzy krótkie (po 10 minut) reportaże poświęcone fabule ("Story"), akcji ("Action") i motywowi miłości ("Love"), a także 12 spotów które były przed premierą umieszczone na stronie internetowej filmu. Dużo bardziej interesujące są trzy filmy dokumentalne które rozbierają wszelakie aspekty "Ataku Klonów" na drobiazgi. "From Puppets to Pixels" (60 min) opisuje fazy powstawania efektów specjalnych (w tym reportażu ujrzmy Lucasa na planie "Nowej Nadziei"), "State of the Art: The Previsualization of Episode II" (30 min) porusza temat animowanych storyboardów oraz "Films are Not Released, They Escape (25 min) który opisuje powstanie ścieżki dźwiękowej (do filmów z serii "Gwiezdne Wojny" użyto ponad 5000 odgłosów które są zgromadzone w jednym z pokojów studia). Średnio ciekawie przedstawiają się sceny usunięte (8), które podobnie jak w dodatkach do "Mrocznego widma" nie reprezentują najwyższego poziomu - po prostu parę mało potrzebnych ujęć których Lucas na szczęście nie dołożył do filmu. Przy każdej scenie wysłuchamy komentarza reżysera i producenta; możemy je także oglądać pojedynczo lub razem. Dopełnieniem całości są obszerne galerie (około 100 różnych bardzo ładnych fotek i szkiców), bonusy DVD-ROM, filmik reklamowy "ILM Visual Effects Breakdown Montage", zapowiedź komediowego projektu "R2-D2: Behind the Dome". Standardowo dostajemy pakiet zwiastunów i spotów telewizyjnych. Reasumując: dodatki "Ataku klonów" nie mogą konkurować z takimi perełkami jak cztero dyskowy "Władca Pierścieni Drużyna Pierścienia".

O FILMIE:
Tytuł:
 
Gwiezdne Wojny II Atak klonów (Star Wars Episode II Attack of the Clones)
Reżyser: George Lucas
Obsada: 
Ewan McGregor, Natalie Portman, Hayden Christensen, Ian McDiarmid, Samuel L. Jackson
Gatunek: Science Fiction
Czas trwania: 142 min
Ograniczenie wiekowe: 12 lat
Produkcja: USA 2002
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 2 (
PAL)
Format obrazu: 2.35:1
Scieżka dzwiękowa: Dolby
Digital 5.1 EX - angielska

Napisy:
polskie, chorwackie, czeskie, greckie, hebrajskie, islandzkie, portugalskie, tureckie, węgierskie
Autor recenzji: Maciek E-mail: maciek.xx@interia.pl "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl