Na stację kolejową przybywa trzech mężczyzn w prochowcach. Szykują broń czekając na przyjazd pociągu. Wreszcie nadjeżdża. Wysiada z niego "człowiek z harmonijką" (Charles Bronson) i pyta o niejakiego Frank'a. W powietrzu unosi się zapach śmierci. W tym samym czasie Frank (Henry Fonda) wraz z kompanami, dokonuje masakry rodziny McBaine'a. Tego samego dnia, do miasteczka przybywa Jill - już wdowa - McBaine. W przydrożnej tawernie spotyka człowieka z harmonijką i bandytę o gołębim sercu 'Cheyenne'a' (Jason Robarts). Losy tych postaci nierozerwalnie zwiążą się ze sobą w walce o utrzymanie ziemi i... zemście za krzywdy z przeszłości.
Tak przedstawia się fabuła jednego z najsłynniejszych westernów w historii kina. Sergio Leone kreśli postaci z krwi i kości wrzucone w wir politycznej zawieruchy (budowa kolei). Film po brzegi wypełniają relacje między bohaterami - miłość, nienawiść, zemsta... wszystko to podane w powolnym, wręcz żółwim tempie - słynne niekończące się oczekiwanie na stacji kolejowej z początku filmu, przeszło już do klasyki westernu. Dodając do tego przepiękne zdjęcia i klimatyczną muzykę, otrzymujemy film którego się nie zapomina i który można wciąż i wciąż odkrywać od nowa.

Chyba nigdy "Dawno temu na dzikim zachodzie" nie wyglądało tak doskonale! To co ujrzałem zwaliło mnie z nóg. Oto film z 1968 roku błyszczy na ekranie jaskrawymi kolorami; obraz jest tak czysty jak na wydaniach DVD najnowszych filmów. Nie zauważyłem nawet jednego "śmiecia" który dostałby się na płytę z taśmy filmowej. Także o ziarno tu trudno, być może dlatego, że sekwencji rozgrywających się w nocy praktycznie w filmie Leone nie ma, a całość filmu została podrasowana cyfrowo. Wszystko jest żywe, naturalne i po prostu "najwyższej jakości". Obraz zapisany został w formacie anamorficznym 2,35:1 - czyli właśnie w taki sposób, w jaki powinno być oglądane dzieło Sergia Leone. W kwestii wizualnej to jedno z najlepszych wydań DVD z jakimi miałem do czynienia, a przypomnę raz jeszcze, że film pochodzi z roku 1968.

Zważywszy na fakt, że oryginalnie film nakręcono w systemie MONO, twórcom wydania DVD, za dźwięk niezwykle dobrze podrasowany do Dolby Digital należą się wielkie brawa! Muzyka brzmi idealnie, a subwoofer daje o sobie znać dość często - szczególnie podczas sceny ostatniej konfrontacji Franka z "Harmonijką". Dialogi dobrze komponują się z całością, choć daje się słyszeć, że w niektórych miejscach nieco gryzą się z resztą ścieżki dźwiękowej. Dźwięk został poprawnie rozłożony na głośniki, co można usłyszeć w momencie przejazdu pociągu - odgłos lokomotywy przechodzi z przedniego, na tylny kanał. Nie jest to może przejście idealne, ale czego się spodziewać po zmianie MONO na DOLBY DIGITAL - choćby najlepiej zrobionej. Efekty dźwiękowe których jednak się nie zapomina, to z całą pewnością odgłosy strzałów z pistoletów. Sceny strzelane to prawdziwa uczta dla uszu; huk wystrzałów jest donośny i sprawiający wrażenie potężnej siły rażenia broni bohaterów. Subwoofer - choć zaledwie przez krótkie chwile gdy padają strzały - ma co robić.

Przede wszystkim należy nadmienić, że "Dawno temu na dzikim zachodzie" wydane zostało w eleganckim tekturowym pudełku jako wydanie tak zwane "boxowe", zatem na półce prezentuje się bardzo ładnie. Na pierwszej płycie znajdziemy film, możliwość obejrzenia go z komentarzem znanych reżyserów; np. Johna Carpentera czy Johna Miliusa i obowiązkowy dostęp do wybranych scen. Płyta druga wypełniona jest po brzegi dodatkami, które zostały przygotowane niezwykle pieczołowicie. W skromnie animowanym menu ozdobionym słynnymi kadrami oraz twarzami bohaterów, towarzyszą nam fragmenty muzyki z filmu, a podczas oglądania wszystkich filmów dokumentalnych możemy włączyć polskie napisy (brawa dla dystrybutora). A jest co oglądać i czego słuchać; w dokumentach "An opera of violence" (29 min.), "The wages of sin" (20 min.) i "Something to do with dead" (18 min.) - będziemy mogli wysłuchać tego, co dziś na temat "Once upon a time ine the west" mają do powiedzenia znani reżyserzy; Bernardo Bertolucci (współautor scenariusza "Once upon a time in the west") Dario Argento (autor pomysłu) i John Carpenter, oraz autor zdjęć Tonino Delli Colli, a także odtwórczyni roli kobiecej Claudia Cardinale. Na moment pojawia się też sam Henry Fonda i Sergio Leone, są to jednak tylko fragmenty starych wywiadów bądź programów telewizyjnych. Szkoda, że zabrakło wywiadu z Charlesem Bronsonem, ale to co usłyszymy od w/wym. i tak doskonale oddaje ducha filmu i klimat jego powstawania.

Z ciekawostek wymienić należy fakt, że marzeniem Sergia Leone było obsadzenie w początkowej scenie filmu (stacja kolejowa) samych gwiazd westernu; np. Clinta Eastwooda i Johna Wayne'a - którzy mieliby ku zdziwieniu widzów, oddać ducha już w pierwszym akcie filmu. W dalszej części podróży po "Dodatkach", posłuchamy o tworzeniu muzyki do filmu i jej wpływie na finalny efekt, o stylu Sergia Leone, powolnej narracji, technice czekania i o tym, że "Once upon a time in the west" to "najdłuższy artystyczny western w historii kina". Dowiemy się też, że tak naprawdę... nikt nie widział pełnej wersji "Dawno temu na dzikim zachodzie", gdyż był on wielokrotnie cięty i skracany na potrzeby rynków w różnych krajach. Podobno najpełniejsza wersja grana była w jednym z kin w Paryżu, co ciekawsze - nieustannie przez 48 miesięcy! Na szczególną wzmiankę zasługuje scena pobicia Bronsona przez lokalnego Szeryfa, która nigdy nie weszła do żadnej wersji filmu, a z której zdjęcia możemy zobaczyć oglądając właśnie dokument "Something to do with dead". Po trzech dokumentach dotyczących realizacji filmu, jego wydźwięku dzisiaj (okazuje się, że wszyscy wciąż kochają "Once upon a time in the west") i reakcji po premierze (TIME napisał o filmie Leone: "Nuda na pustyni"), możemy obejrzeć krótki (6 min.) dokument o historii kolei od lat 1869, która była jakby nie patrzeć, trzecioplanowym bohaterem "Once upon a time in the west". Następnie zaczyna się sekcja dodatków statycznych, czyli wszelakie galerie; np. arcyciekawe "Location then & now" - zdjęciowe porównanie plenerów i miejsc występujących w filmie, z tymi samymi miejscami dziś. Ogląda się to z dużym zainteresowaniem i... nutką żalu, gdy widzimy dawną, piękną stację kolejową, a dzisiaj miejsce z kupą desek i spychaczem stojącym w tle. To samo tyczy się innych plenerów i scenerii z filmu, które dzisiaj wyglądają po prostu na zaniedbane; aż łezka się w oku kręci za bezpowrotnie utraconymi, filmowymi krajobrazami. W galerii "Production: Stills gallery" obejrzymy mnóstwo czarno-białych fotosów z planu; zdjęcia Bronsona, Fondy, Cardinale i samego Sergia Leone. Sekcję dodatków zamyka "Cast profiles", opisujący po krótce głównych aktorów. Co ciekawe, prezentacji każdego z nich (podobnie jak w filmie) towarzyszy temat muzyczny przyporządkowany postaci granej w "Once upon a time in the west". Na koniec możemy obejrzeć oryginalny Trailer reklamujący film. Reasumując; płyta numer 2 to książkowy przykład profesjonalnego wydania "Dodatków"!

O FILMIE:
Tytuł:
 Dawno temu na dzikim zachodzie (Once upon a time in the west)
Reżyser:
 Sergio Leone
Obsada:
 Claudia Cardinale, Henry Fonda, Jason Robarts, Charles Bronson
Gatunek:
 Western
Czas trwania: 159 min
Ograniczenie wiekowe: 16 lat
Produkcja:
Italy / USA 1968
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 2 (PAL)
Format obrazu: 2.35:1
Scieżka dzwiękowa:
Scieżka dzwiękowa: Dolby Digital - pol, deu (dubbing), eng(dubbing), esp(dubbing), fra(dubbing)
Napisy:
w 25 językach, w tym oczywiście polskim
Autor recenzji: Dux E-mail: dux@film.org.pl "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl