Max (Olaf Lubaszenko) jest dobrze zapowiadającym się doktorem filozofii. Skromna pensja naukowca i znikome perspektywy na lepszą przyszłość, zmuszają go do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu. Max pisze prace magisterskie, dyplomowe i licencjackie na zamówienie. Jedną z jego klientek zostaje Stella (Agnieszka Włodarczyk), studentka ostatniego roku pedagogiki. Pozornie prosta sprawa komplikuje się, gdy Max zakochuje się w Stelli, która jest dziewczyną Ramzesa (Cezary Pazura) - zazdrosnego o nią wpływowego gangstera.
Następny film pretendujący do komedii sensacyjnej wynikający z niewątpliwej fascynacji Olafa Lubaszenko polskim światem gangsterskim. I jeżeli jeszcze "Sztos" spokojnie można zaliczyć do produkcji udanych, to kolejne obrazy (na czele z "E=mc2") przedstawiające groźnych bandziorów w dowcipnych zajściach są jedynie żenującymi przykładami żerowania na biednym widzu oczekującym chociażby przyzwoitej rozrywki. Stereotypowy scenariusz z dialogami próbującymi być lżejszą wersją podwórkowego slangu jest jednak niczym w porównaniu z galerią postaci jakie można zobaczyć na ekranie: Cezary Pazura (który specjalnie do roli zmienił swoje uczesanie) jako mafioso-inteligent lubiący czytać do snu poezję, lub Agnieszka Włodarczyk jako długonoga blondynka której głównym atutem jest niebywała inteligencja i błyskotliwość, to jedno wielkie nieporozumienie. Niewątpliwie największą atrakcją filmu jest znany rysownik Andrzej Mleczko który choć gości na ekranie parę sekund, wygłasza jedno dość ciekawe zdanie do którego być może Pan Olaf powinien się jak najszybciej zastosować.

Zapisany w proporcjach 1.85:1 obraz posiada transfer anamorficznny. "E=mc2" został nakręcony kamerą cyfrową, narzędziem które coraz częściej stosowane jest przy realizacji polskich filmów (główną zaletą takiego rozwiązania są niższe koszty eksploatacji). Obraz pochodzący z takiej właśnie kamery ma również kilka cech charakterystycznych, np. znacznie zwiększona ostrość krawędzi. Płyta pod względem transferu nie powinna nikogo zawieść. Dobra kontrastowość, nieźle zachowane krawędzie i mały poziom ziarna. Jest trochę paproszków, ale nie są one szczególne widoczne. Film Lubaszenko nie szczędzi widzowi ładnych kolorów - widzimy praktycznie same oranże, czerwienie, błękity. Wyjątkiem są dzielnice Warszawy których szaro-bure kamienice odstają od wizualnej bajkowości całego filmu. Podczas projekcji można zwrócić uwagę na dość rzadko spotykane w naszym kinie próby uatrakcyjnienie całego widowiska poprzez zwolnione tempo zdjęć oraz dynamiczne prowadzenie kamery.

Dźwięk zaprezentowano w Dolby Digital 5.1 oraz DTS 5.1. Przestrzenność obydwu formatów robi duże wrażenie - to chyba najlepiej rozlokowany dźwięk na polskiej płycie z jakim miałem styczność. Na pewno nie powali nikogo naturalnością, ale cała masa efektownych i dynamicznych przejść międzykanałowych powinna się spodobać. Dobrym przykładem jest strzelanina w barze gdzie tłukące szkło i wystrzały z broni otaczają nas z każdej strony. DTS dzięki mniejszej kompresji przemyca do filmu o wiele więcej drobniejszych detali. W systemie tym znacznie polepszony jest również balans. Głośnik niskotonowy nie szaleje, jedynie lekko podkreśla akcję filmu. Ścieżka dźwiękowa obfituje w poprawnie umieszczono w przestrzeni muzykę (wykorzystującą surroundy i kanał centralny) którą skomponował Jan Borysewicz, zaś gościnnie można usłyszeć innych polskich artystów (O.N.A., Paweł Kukiz, Edyta Bartosiewicz). Wszystkie utwory są lekkie i przyjemne. Niestety dialogi obfitują w dość duże echo, dlatego też ich słyszalność jest mało zadowalająca - ta wada psuje nieco ogólną ocenę dźwięku.

Film pojawił się w edycji dwupłytowej. Dodatki jednak nie powalają ani ilością, ani jakością. Na pierwszym dysku mamy luźny komentarz do filmu Olafa Lubaszenko i Cezarego Pazury w którym co ciekawsze anegdoty na temat produkcji przeplatają się z kiepskimi gagami w wykonaniu obydwu panów. Nie dowiemy się z niego niczego konkretniejszego na temat realizacji filmu. Zawartość drugiej płyty robi nieco lepsze wrażenie. Mamy dostęp do reportażu z planu "Na planie E=mc2" (aż 45 minut) przybliżającego kręcenie kilku scen (głównie kluczowych sekwencji w kotłowni). Niestety dokument ten ma formę bardzo surową (kręcony był amatorską kamerą) - jakość obrazu jest słaba, natomiast dźwięku praktycznie nie ma. Jesteśmy jednak w stanie dowiedzieć się z niego jak Olaf Lukaszenko udzielał się po obu stronach kamery. "Reportaż z uroczystej premiery" (10 minut) zabierze nas na oficjalną premierę filmu gdzie będzie można wysłuchać wywiadów z twórcami (Cezary Pazura, Olaf Lubaszenko, Agnieszka Włodarczyk i scenarzysta Robert Mąka). Dodatek "O filmie" także zawiera wypowiedzi Lubaszenko i Pazury. Podzielony jest on na dwie części - w pierwszej reżyser pogłębi genezę filmu, zaś w drugiej filmowy Ramzes opowie o ćwiczeniach na siłowni które zapewniły mu nagły przyrost tkanki mięśniowej. Na koniec pozostaje obszerny zbiór zwiastunów kinowych (5) i spotów telewizyjnych (3) oraz teledysk Pawła Kukiza z utworem "Niby jestem, niby nie".

O FILMIE:
Tytuł:
 
E=mc2
Reżyser: Olaf Lubaszenko
Obsada: 
Cezary Pazura, Olaf Lubaszenko, Agnieszka
Włodarczyk, Mirosław
Zbrojewicz, Jan Nowicki, Maciej
Kozłowski, Renata Dancewicz

Gatunek: 
Komedia
Czas trwania: 94 min.
Ograniczenie wiekowe: 15 lat
Produkcja: Polska 2002
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 0 (
bezstrefowa)
Format obrazu: 1.85:1
Scieżka dzwiękowa: Dolby
Digital 5.1, DTS 5.1
Napisy:
brak
Autor recenzji: Maciek E-mail: maciek.xx@interia.pl "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl
Film dostarczony przez firmę Best Film