Somalia, 1993 rok. Amerykańscy komandosi stacjonujący na terenach dotkniętych wojną domową mają za zadanie pojmać dwóch ważnych dla dalszego przebiegu walk ludzi. Misja zostaje dokładnie zaplanowana, atak ma odbyć się w centrum miasta Mogadisz, do walk zostają sprowadzone nowe jednostki. Jednak żaden z dowódców ani żołnierzy nie spodziewa się że wróg postawi tak silny opór - zmasowany atak na zaskoczonych amerykanów przynosi zestrzelenie dwóch potężnych helikopterów Black Hawk. Zaczyna się piekło.
Film Ridleya Scotta należy rozpatrywać w dwóch płaszczyznach. Pierwsza to dążenie reżysera do zrobienia filmu wojennego który można by postawić na półce obok "Łowcy jeleni" albo "Czasu Apokalipsy". Niestety, na pewno "Helikopter w ogniu" nie dościga wyżej wymienionych klasyków kina wojennego, nieco bliżej mu do "Szeregowca Ryana" który również powalał strona audio wizualną, jednak sama historia przedstawiona w filmie była pełna patosu i uproszczeń. W dziele Scotta pojawiają się również objawy amerykańskiej poprawności politycznej, jednak są one nieco bardziej zepchnięte na drugi plan. Druga płaszczyzną filmu jest dramat pola bitwy. I właśnie pod tym względem warto zobaczyć ten obraz, który można nazwać nawet paradokumentem. Szybka akcja, dużo wystrzałów i wrzasków, brak miejsca na choćby moment zastanowienia - zło wojny pokazany w telegraficznym skrócie. Sławomir Idziak, nominowany do Oscara za zdjęcia wykonał kawał dobrej roboty (choć do Kamińskiego jeszcze dużo mu brakuje), słowa pochały należa się również całej ekipie pracującej nad stroną techniczną filmu.

Film zaprezentowano w oryginalnym, dosyć nietypowym kinowym aspekcie 2.40:1 przystosowanym do telewizorów panoramicznych (transfer anamorficzny). Polski autor zdjęć, nominowany za swoją pracę do Oscara zaserwował nam bardzo surrealistyczną wizję Somalii. Cała masa filtrów w połączeniu z niezliczonymi trickami cyfrowymi (np. całkowita zmiana barw wcześniej sfilmowanych obiektów) pomogła w zrealizowani głównego założenia Idziaka - wyrażeniu kolorami filmowej akcji. Dlatego też wizualnie "Helikopter w ogniu" dzieli się na dwie główne części; pierwsza ma swoje miejsca w bazie Rangersów (przeważają zimne, stalowe odcienie błękitu skontrastowane z głęboką i nasyconą czernią), zaś druga rozpoczyna się zaraz po lądowaniu amerykanów w Magadiszu (totalna zmiana kolorystyki - przeważają żółcie i lekko zielony, wpadające momentami w oranż brąz). Te eksperymenty z barwami na pewno jednak nie zrobiły by takiego wrażanie gdyby nie tak znakomita jakość transferu jaką zapewnia nam dysk z filmem. Perfekcyjna ostrość, brak ziarna i szemrań tła, kontrast, totalne wyeliminowanie zanieczyszczeń analogowych robi jak najbardziej pozytywne wrażenie. Jedyną wadą którą wychwyciłem były śladowe skoki krawędzi podczas mocno rozświetlonych scen. Takie zaniedbanie jednak nie stanowi żadnego problemu podczas oglądania filmu Scotta.

"Helikopter w ogniu" za dźwięk został nagrodzony Oscarem. Zapisany w wielokanałowym Dolby Digital 5.1 przenosi nas w samo centrum wojny. Bardzo ważne jest to, że mamy do czynienia z bardzo naturalnie zrealizowaną ścieżką dźwiękową która nie dostarczy nam żadnego, ale to naprawdę żadnego fałszywego czy dodanego na wyrost odgłosu. Nieocenionym atrybutem jest również przestrzenność która zachwyca pod względem rozmachu i wielkości sceny fonicznej. Odłamki pocisków, wrzaski dopadają nas z każdej strony, nawet zazwyczaj nieco bardziej ospały kanał środkowy został osadzony bardzo dobrze; najlepszym przykładem selektywności i zagęszczenia przestrzeni odsłuchowej jest scena wystrzału pocisku z bazooki który leci centralnie w stronę widza, po czym dynamicznie przekształca się w jeszcze mocniejszy surround. Subwoofer bardzo umiejętnie wydziela głęboki bas, na szczęście nie zagłuszając przy tym innych, drobniejszych dźwięków - jego praca wtapia się bardzo skutecznie w scenę audio. Dialogi zostały osadzone bardzo fachowo, podobnie jak niezwykle surowa i drapieżna, oparta w dużym stopniu na utworach etnicznych muzyka skomponowana przez Hansa Zimmera.

Film został wydany w postaci dwudyskowego pakietu. Na pierwszym krążku swoje miejsce znalazły trzy komentarze audio poświecone odpowiednio produkcji, scenariuszowi i realizmowi na polu walki. Dodatkowo umieszczono krótkie filmografie aktorów i twórców. Drugi krążek podzielony został na trze sekcje. Pierwsza z nich zawiera filmy dokumentalne opisujące scenografię, trening aktorów przed rozpoczęciem zdjęć, kolejne etapy pisania scenariusza, efekty specjalne oraz proces powstawania muzyki. Następny dział wypełniony jest materiałami graficznymi (zbiory szkiców i fotek zawierających komentarz, dynamiczna animacja przedstawiająca porównania storyboardu z gotowym filmem). Na koniec pozostało alternatywne zakończenie oraz osiem scen wyciętych w ostatecznym montażu (w sumie klika minut dodatkowego widowiska) które zawierają komentarz reżysera. Zobacz pełny opis dodatków

O FILMIE:
Tytuł:
 
Helikopter w ogniu
(
Black Hawk Down)
Reżyser: 
Ridley Scott
Obsada: 
Josh Hartnett, Tom Sizemore, Ewan McGregor, Sam Shepard, Eric Bana
Gatunek:
Wojenny
Czas trwania: 138 minut
Ograniczenie wiekowe: 16 lat
Produkcja: USA 2001
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 2 (PAL)
Format obrazu: 2.40:1
Scieżka dzwiękowa: Dolby Digital 5.1- angielska, węgierska, rosyjska
Napisy:
polskie, angielskie, arabskie, bułgarskie,
chorwackie, czeskie, greckie,
węgierskie, hinduskie, rosyjskie,
słoweńskie, tureckie

Autor recenzji: Maciek E-mail: maciek.xx@interia.pl "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl