To najpotężniejsze zwierzę na globie ziemskim. Ciepłokrwisty ssak żyjący we wszystkich morzach. Starożytni Rzymianie nazywali ją Orca Orcinus, co oznacza "niosąca śmierć". Dzięki rozbudowanym mięśniom płetw jest najszybszym wielorybem. Dorosły samiec mierzy około 9 metrów i waży 6 ton, ale niektóre osiągają nawet 14 metrów. Orki są monogamistami - całe życie trzymają się jednego partnera. Są lepszymi rodzicami niż większość ludzi, ale podobnie jak ludzie posiadają instynkt zemsty. Jeżeli dobrze się je traktuje, nie ma większego przyjaciela człowieka. Ale jeśli nie... "Orka: Wieloryb Zabójca" to dla mnie jeden z filmów tzw. dzieciństwa. Ostatni raz widziałem go wiele lat temu i wielką radość sprawiła mi nowina, że wkrótce zostanie wydany w Polsce na nośniku DVD. Sam film posiada fabułę prostą jak konstrukcja cepa. Oto kapitan Nolan (Richard Harris) wyrusza w morze aby złapać orkę. Przypadkowo jednak zabija samicę (do tego brzemienną), w dodatku na oczach jej partnera. Od tego momentu rozjuszony samiec będzie się mścił i robił wszystko, aby dopaść mordercę swojej partnerki. Film oczywiście trąci dzisiaj myszką, wydaje się nieco kiczowaty, infantylny czy miejscami wręcz śmieszny, ale mimo wszystko nie potrafię uznać "Orki" za zwykłego "przeciętniaka". Nie tylko mam do tego filmu ogromny sentyment, ale również do gustu przypadła mi ta cała, jakże dramatyczna w moim odczuciu historia. Będąc małym berbeciem pamiętam dobrze, że w niektórych momentach potrafiłem rzewnie zapłakać na "Orce"... A i dzisiaj, oglądając ponownie po upływie tylu lat, ciężko miejscami nie uronić łezki... Sceptycy tego rodzaju produkcji - przymknijcie oczy na wszelkie nielogiczności czy naiwności i spróbujcie odebrać ten film jak najbardziej poważnie. Nie jako zwykłą opowieść o mszczącej się "rybie" (jak nazywają tego ssaka ignoranci :), ale jako pełnowartościową historię o miłości, o zemście, a także o szaleństwie i poświęceniu. W rzeczy samej jest to historia niezwykle smutna i przejmująca... Trzeba wspomnieć o przepięknej oprawie muzycznej autorstwa samego Ennio Morricone - motyw przewodni z "Orki" uważam za arcydzieło, a całą partyturę za najlepszą w dorobku tego kompozytora (pełna recenzja ścieżki dźwiękowej w dziale Muzyka Filmowa - tam zapraszam zainteresowanych). Nie ukrywam, że z radością zasiadałem do obejrzenia otrzymanego wydania DVD. A po seansie czułem się mocno rozczarowany... Bynajmniej nie samym filmem - bo moja opinia na jego temat jest wciąż niezmienna, a wszystkie sceny pamiętam jak podczas pierwszej styczności z owym obrazem. Jestem rozczarowany jakością wydania QDVD. I ubolewam, że produkcja do której mam tak duży sentyment, została tak fatalnie wydana na polskim rynku (niestety nie wiem, jak wygląda sytuacja w przypadku zagranicznych wydań). Zobaczcie sami jak to wygląda...

Trzeba powiedzieć wprost - obraz w większości jest po prostu brzydki. A zapowiadało się tak dobrze - anamorficzny i w pełnej panoramie 2,35:1... Niestety, ale około 3/4 całości to jakość jak ze starej, "zjechanej" kasety VHS. Żeby za bardzo się nie rozpisywać - mamy przejaskrawienia, migotania, mnóstwo paprochów, jakieś śmieci, wyblakłe kolory, brak ostrości - długo by wymieniać... Najgorzej jest podczas akcji nocnych - kontrast dobrany jest tak źle, że momentami wszystko słabo widać - lub w ogóle mało co widać... Tym bardziej należy być rozczarowanym, gdyż "Orka" posiada naprawdę niezłe zdjęcia - zarówno te podwodne, z udziałem tytułowego walenia, jak i te na powierzchni. Od najniższej oceny w tej kategorii film ratuje fakt, że znajduje się tutaj trochę kadrów (lub całych fragmentów), które prezentują w miarę poprawną jakość obrazu. Jednak właśnie w najlepszych momentach filmu obraz wypada tragicznie. Wystarczy mu się przyjrzeć podczas początkowych scen na morzu (lub później, podczas niefortunnej próby schwytania żywego ssaka), albo już w końcówce, pośród lodów (a szczególnie podczas finałowego pojedynku). A tych dobrych fragmentów jest jak na lekarstwo... To na pewno nie jest obraz godny cyfrowego zapisu na nośniku DVD. Ba, śmiem twierdzić, że na wiekowej, przestarzałej kasecie video z wypożyczalni całość wizualnie prezentuje się lepiej (fakt, że w aspekcie 4:3, ale mimo wszystko...). Wahałem się całkiem długo nad oceną w tej kategorii. W grę wchodziła dwójeczka i trójeczka. I generalnie byłbym skłonny lekko ocenę naciągnąć do średniej, ale biorąc pod uwagę, że ze wszystkich wydań DVD jakie widziałem "Orka" prezentuje jeden z najsłabszych jakościowo obrazów - stawiam dwójkę. Na pocieszenie z plusem. A ze wszystkich QDVD jakie miałem okazję recenzować - jest to (pod względem obrazu oczywiście) pozycja zdecydowanie najgorsza.

O ile obraz miejscami prezentuje średnią jakość, tak dźwięk jest tutaj kompletną porażką. Nie wiem, czy napis Dolby Digital 5.1 na pudełku tego wydania to jakaś kpina czy zwyczajnie tani żart. I podobnie jak obraz - na pewno nie jest on godzien miana cyfrowej obróbki DVD. A już na pewno nie przydomku DD 5.1. Wszystkie odgłosy upchnięto w kanale centralnym. Tzn. z początku tak się wydaje... Wydaje się też, że w ogóle nie odzywają się głośniki przednie czy tylne. Ale po ściszeniu centralnego objawia się cała tajemnica Dolby Digital 5.1 - oto w każdym z czterech pozostałych głośników słychać dokładnie to samo, co w centralnym (nawet dialogi!), tylko ciszej (dlatego mamy cały czas wrażenie, że gra tylko ten jeden, główny, najważniejszy kanał). Zatem zapomnijcie o jakiejkolwiek separacji - absolutne zero (przez wielkie Z) jakiejkolwiek przestrzenności. To jest najzwyklejsze mono (nawet nie pełnowartościowe stereo!) powielone na resztę kanałów - co za tandeta! Jak można takie coś "podpiąć" pod format 5.1! Jakość samego dźwięku również momentami woła o pomstę do nieba. To nie wszystko - chyba każdemu dialogowi towarzyszą w tle lekkie, denerwujące szumy (czyżby darmowy bonus...?). Dałoby się to wszystko jakoś przeboleć, gdyby chociaż cały dźwięk wydobywający się z centralnego głośnika był w miarę czysty i ładny. Marzenia... W przypadku polskiego lektora wcale nie jest lepiej, bo ten dodatkowo wszystko zagłusza. Panowie i panie - gdyby na okładce tego wydania zamieszczono wprost informację, że mamy do czynienia z dźwiękiem mono (lub chociaż stereo, ale to technicznie niemożliwe, skoro film pierwotnie został nagrany właśnie w mono - no chyba, że twórcy pokusili by się o całkowite odnowienie dźwięku) to naprawdę nie miałbym takich zarzutów, jakie przedstawiam w tym akapicie. Ale do diaska - nazwa Dolby Digital (5.1) do czegoś zobowiązuje! Nie umieszcza się jej na opakowaniach filmów tylko po to, żeby ładnie się to czytało i prezentowało. Co gorsze, przez jakieś sztuczne powielanie czy miksowanie na wszystkie głośniki wręcz oszukuje się klienta - trzeba to niestety nazwać po imieniu! Wydawcy powinni sobie wbić do głowy: jak z piasku bicza ukręcić się nie da ani z plew powroza, tak z mono nie da się zrobić DD 5.1. I ten zasadniczy fakt powoduje, że jest to zdecydowanie jeden z najsłabszych dźwiękowo filmów jakie widziałem/słyszałem na nośniku DVD. Póki co na pewno najsłabszy spod znaku QDVD (oczywiście biorę pod uwagę te, z którymi dokładnie się zapoznałem). Aby poznać kwintesencję tragizmu pod względem jakości - wystarczy się przysłuchać rozmowie kapitana Nolana i księdza w kościele, w pierwszej połowie filmu - to chyba najlepszy przykład... Ocena - w pełni zasłużona jedynka.

Chciałbym w tym miejscu opisać szczegółowo materiały dodatkowe zawarte na płycie z filmem, ale tego nie zrobię - bo niestety materiałów dodatkowych tutaj nie ma... No oczywiście poza zwiastunem filmu i czterema notkami tekstowymi (Richard Harris, Charlotte Rampling, Ennio Morricone, Michael Anderson) - oba elementy zostały wepchane tutaj chyba tylko po to, żeby "coś" było... Nie zabrakło tradycyjnego zestawu trailerów QDVD - "Jak To Się Robi w Chicago", "Cotton Club", "Chaplin", "Na Krawędzi", "Nienawiść", "Pozytywka", "Porozmawiajmy o Kobietach" i "Ucieczka z Nowego Jorku". W tym miejscu chciałbym dać upust swojej irytacji i zażenowaniu wtrącając kilka ważnych zdań. W przypadku "Orki" tak bardzo chciałem obejrzeć jakieś dokumenty o kręceniu filmu z udziałem żywych ssaków... Tak bardzo chciałem zobaczyć powstawanie niektórych scen, posłuchać informacji od aktorów i twórców... Może nawet obejrzeć jakiś krótki dokument o tytułowej orce - takie coś powinno się znaleźć na niniejszej płycie, by nieco bardziej przybliżyć nabywcom naturę tych jakże specyficznych waleni, dzięki czemu widzowie lepiej by "złapali" klimat obrazu Michaela Andersona. Nie wiadomo, kogo winić za to wielkie niedopatrzenie - wydawcę czy samego producenta? Teraz to już w sumie nieważne, bo tak czy owak film w kategorii "Dodatki" dostaje - podobnie jak dźwięk - zasłużoną jedynkę. Dlaczego tak fatalny los spotkał film, do którego mam tak duży sentyment...? Póki co jest to najsłabsze (całościowo) wydanie QDVD (i DVD w ogóle) jakie recenzowałem. I mam nadzieję, że więcej do opisu takie wydanie mi się nie trafi... Zwolennikom "Orki" oraz osobom, które mają do tego tytułu tak wielki sentyment jak ja, polecał nie będę - bo i tak pewnie ów film znajdzie się prędzej czy później w ich kolekcji. I generalnie to wydanie jest skierowane chyba tylko do takich właśnie osób... Reszcie raczej odradzam. I na koniec zastanawiam się jeszcze, jak w przypadku tego wydania traktować slogan reklamowy QDVD - "Najbardziej poszukiwane filmy wydane z dbałością o najmniejsze nawet szczegóły". Kpina czy tani żart? Osądźcie sami...

O FILMIE:
Tytuł:
 
Orca
(Orka: Wieloryb Zabójca)
Reżyser: Michael Anderson
Obsada:
Richard Harris, Charlotte Rampling, Will Simpson, Bo Derek, Keenan Wynn, Robert Carradine
Gatunek: thriller/dramat
Czas trwania: 88 min
Ograniczenie wiekowe: 15 lat
Produkcja: USA 1977

DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
1
Region: 2 (
PAL)
Format obrazu: 2.35:1
Scieżka dzwiękowa:
Dolby Digital 5.1 - angielska,
Dolby Digital 5.1 + polski lektor
Napisy: polskie
Autor recenzji: Alieen E-mail: alieen@poczta.fm "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl
Film dostarczony przez firmę Vision