Rok 2029. Kapitan Leo Davidson (Mark Wahlberg) poprzez niewyjaśnione zawirowania w kosmosie ląduje na tajemniczej planecie, gdzie jak się szybko przekonuje rasa ludzka ma niewiele do powiedzenia. Na planecie bowiem rządzą rozumne małpy, które ludzi uważają za niższa rasę a ich rola sprowadza się tylko do niewolnictwa. Leo zdobywa szybko zaufanie Ari (Helena Bonham Carter), córki jednego z szacowanych małpich senatorów, dzięki czemu udaje mu się uciec z niewoli, jednak generał Thade (Tim Roth), zwolennik wyniszczenia wszystkich ludzi nie pozwoli tak łatwo wydostać się nieprzyjacielowi z Planety małp. Wraz z wielotysięczna armią wyrusza na poszukiwanie zbiega.
Tim Burton jest jednym z moich ulubionych reżyserów i przyznam od razu że gdyby nie jego nazwisko w czołówce, dałbym "Planecie małp" jeszcze niższą ocenę. W tym obrazie nie wyczuwa się charakterystycznego burtonowskiego stylu, ten film zresztą nie posiada żadnego stylu. Zlepek scenek, płycizn scenariusza i eksperymentów z inteligencją widza nie jest w stanie wynagrodzić nawet wspaniała charakteryzacja, znakomite kreacje Tima Rotha i Paula Giamattiego, ciekawe zdjęcia i niezwykle dopracowane kostiumy. Po obejrzeniu "Planety małp" pozostaje tak wielki niesmak i zdezorientowanie, że naprawdę trudno jest powrócić w przyszłości do tego tytułu; dochodzi do tego fikuśne (bo inaczej tego nie można nazwać) zakończenie które jeszcze bardziej potęguje odczucie totalnego znużenia. Szkoda bardzo że takie "coś" wyszło z pod ręki Burtona, może w jego prace integrowali zbytnio producenci którym zależały tylko nad jak największym box-offisie, może reżyser otrzymał kiepski scenariusz, może też nie podołał wielkiej machinie rodem z Hollywood. Pytań jest wiele, odpowiedź jedna: "Planeta małp" jest filmem słabym. Tim Burton jest jednak tak wielkim artystą, że zapewne jeszcze nie raz zademonstruje swój niepowtarzalny talent.

Cyfrowa wersja "Planeta małp" jest bliska doskonałości. Obraz zaprezentowano w oryginalnym kinowym aspekcie 2.35:1 i przystosowany do telewizorów panoramicznych (transfer anamorficzny). Jego jakość jest powalająca. Chociaż cały film utrzymany jest w dość trudnej do odwzorowania tonacji, czyli bardzo dużej ilości szarych kolorów, połączonych z równie ciemną zielenią i z charakterystycznym brązowym odcieniem wioski małp, to odwzorowanie tych wszystkich tonacji jest perfekcyjne. Wyłaniające się z mroku postacie człekokształtnych małp zachowują doskonała ostrość, poszczególne tła nie zmywają się, a wyrazistość i ostrość wszelkich szczegółów jest równie dobra. Każdy element kostiumu małpiej armii zaskakuje naturalnością, nie zauważymy rozmyć nawet podczas szybszej akcji na ekranie. Czerń jest nasycona, zaskakuje jednorodnością i głębia. Transfer pozbawiony jest najmniejszych nawet śladów przeniesionych z taśmy różnych analogowych śmieci. Krawędzie nie pokrywają się na wzajem, każdy przedmiot począwszy od małpiego hełmu, a skończywszy na statku kosmicznym jest doskonale odwzorowany. Jest jednak malutka wada, w pierwszych scenach filmu zauważyłem na twarzy Leo niewielka mgiełkę która powtórzyła się jeszcze kilka razy, to jedyna błąd jaki zdołałem wychwycić i nie psuje on przyjemności oglądania.

Ścieżka dźwiękowa "Planet małp" została zapisana w dwóch systemach Dolby Digital 5.1 i DTS 5.1. Osobiście film oglądałem w tym drugim ponieważ zawsze charakteryzuje się on olbrzymią szczegółowością i tutaj nie ma wyjątku, przejrzałem również kilka scen w Dolby Digital i nie miałem żadnych problemów z werdyktem, DTS rządzi. Samo wprowadzenie do filmu zapowiada że będziemy mieli się w co wsłuchiwać, surround towarzyszy nam od samego początku. Rozłożenie na kanały zostało wykonane bardzo dobrze, nie można mówić o żadnych przesunięciach akcji do przodu ponieważ każdy pojedynczy odgłos jest rozmieszczony według akcji rozgrywającej się na ekranie naszego telewizora. Bogactwo i szczegółowość dźwięku jest zachowana w każdej scenie, czy to rozmowa ekranowych bohaterów, czy to wielka bitwa ludzi i małp zawsze doświadczymy doznań z wszystkich kanałów i co ważne dynamika została wspaniale zachowana. Subwoofer jest bardzo aktywny, niskie tony są naturalne i głębokie. Aktorskie kwestie brzmią czysto i zrozumiale. Muzykę do filmu skomponował Danny Elfman, który jest wieloletnim współpracownikiem Tima Burtona, to on właśnie zrealizował słynny motyw przewodni do doskonałego Batmana. W "Planecie małp" zaprezentował nam wielką dynamikę utworów, z czego najbardziej zapada w pamięć utwór z sekwencji otwierającej.

"Planeta małp" została wydana jako dwupłytowy album w ładnym tekturowym pudełku. Pierwszy dysk oprócz filmu zawiera komentarz reżysera i kompozytora muzyki, mini reportaże które można obejrzeć podczas trwanie filmu oraz dużą ilość filmografii aktorów i ekipy filmowej. Drugi dysk jest po brzegi zapełniony bonusami, zawiera 6 dokumentów tematycznych (mi. o charakteryzacji, tworzeniu muzyki i scenografii), ujęcia próbne, 8 krótkich reportaży z funkcją zmiany widoku multiangle, zestaw scen które nie znalazły się w ostatecznej wersji filmu, obszerny dokument promocyjny zrealizowany dla potrzeb telewizji HBO, teledysk muzyczny, króciutki spot reklamujący ścieżkę dźwiękową, galeria fotosów, szkiców, plakatów reklamowych, pokaźny zestaw zwiastunów kinowych i telewizyjnych oraz zestaw dodatków dla posiadaczy Dvd-romów. Zobacz pełny opis dodatków

O FILMIE:
Tytuł:
 Planeta małp
(
Planet of the Apes)
Reżyser:
 Tim Burton
Obsada:
 Mark Wahlberg, Tim
Roth, Helena Bonham Carter,
Michael Clarke Duncan, Paul
Giamatti, Estella Warren
Gatunek:
Science fiction
Czas trwania: 115 min
Ograniczenie wiekowe: 15 lat
Produkcja: USA 2001
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 2 (PAL)
Format obrazu: 2.35:1
Scieżka dzwiękowa: Dolby Digital 5.1, DTS 5.1 angielska
Napisy:
polskie, czeskie, fińskie,
chorwackie, duńskie, islandzkie,
hebrajskie, norweskie, portugalskie, szwedzkie, węgierskie, holenderskie, tureckie, angielskie dla niedosłyszących
Autor recenzji: Maciek E-mail: maciek.xx@interia.pl "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl