Źle się dzieje w Monstropolis. Kryzys energetyczny zbliża się wielkimi krokami. Wszystko przez ludzkie dzieci, które faszerowane przemocą, wylewającą się z telewizji, przestraszyć coraz trudniej. Ostatnia i jedyna linia obrony to Potwory i Spółka, firma zajmująca się kompleksowym straszeniem dzieci na globalną skalę. Ta kluczowa dla funkcjonowania Monstropolis instytucja, produkująca czystą ekologiczną energię z dziecięcego krzyku, ma w swoich szeregach prawdziwego mistrza - Jamesa P. Sullivana. Włochaty przodownik pracy, pupilek swego szefa Moczyknura, wraz ze swym jednookim przyjacielem Mikiem Wazowskim, stanowią najskuteczniejszy duet, specjalizujący się w straszeniu dzieci z równoległego świata ludzi. Ich fach jest jednakowoż obwarowany jednym, surowo egzekwowanym warunkiem - absolutne zero kontaktu organoleptycznego z dzieckiem, lub jakimkolwiek przedmiotem ze świata ludzi. Cały straszący biznes kręci się w miarę pomyślnie, aż do momentu, kiedy to do świata potworów niespodziewanie przedostaje się Boo, mała dziewczynka ze świata ludzi. Traf chce, że pierwszymi potworami, zmuszonymi do konfrontacji z gaworzącym niebezpieczeństwem, są właśnie Sulley i Mike...
"Monsters, Inc." to czwarte pełnometrażowe dzieło firmy Pixar Animation Studios. Właściwie trzeba powiedzieć arcydzieło, gdyż po włożeniu płyty do odtwarzacza, czeka nas 89 minut obcowania z najprawdziwszą filmową magią. "Potwory i spółka" to arcydzieło animacji, wspaniale opowiedziana, logiczna i nader interesująca historia dla widza w każdym wieku. To lekko, z wdziękiem i bez natrętnej dydaktyki przedstawiona przyjaźń, miłość, lojalność i bohaterstwo. Film zachwyca perfekcją wykonania. Projekty plastyczne tryskają oryginalnością, wyjątkowo złożona animacja postaci jest klasą dla siebie, zaś naturalność ruchów futra Sulley'ego (ponad milion animowanych włosków), nie ma sobie równych. Po seansie "Potworów i spółki", aż chciałoby się zobaczyć więcej filmów aktorskich, wyposażonych w tak precyzyjne, napisane z humorem i elegancką finezją scenariusze, gdzie główny bohater to nie kolejna kalka z poradnika dla początkującego filmowca.

Absolutna perfekcja. Inna ocena jest tu po prostu nie na miejscu, gdyż mamy przecież do czynienia z filmem, który celuloid zobaczył dopiero przy wykonywaniu eksploatacyjnych kopii kinowych. Zapisany w anamorficznym formacie 1,85:1 obraz wprost z twardych dysków Pixara, pyszni się pełną gamą soczystych barw, perfekcyjną kontrastowością, niezmąconą ostrością każdego piksela. Wyobraźnia plastyczna mistrzów z Pixara, została oddana w każdym zachwycającym szczególe. Brak jakichkolwiek artefaktów kompresji, generacja czerni zachwyciłaby nawet Draculę.

Podobnie jak w przypadku obrazu, tutaj również nie ma się gdzie przyczepić. Czystość, dynamika, kierunkowość i separacja wszystkich kanałów jest praktycznie referencyjna. Dźwięk zapisano w Dolby Digital 5.1 dla oryginalnej wersji językowej i polskiego dubbingu, którego jakość praktycznie niczym nie odbiega od angielskiego oryginału, oprócz oczywiście zamiany głosów na krajowe. Dźwiękowe bogactwo "Potworów i spółki" dobiega do nas ze wszystkich kolumn dookolnych prawie przez cały film, za wyjątkiem oczywiście kameralnych scen dialogowych. Jazzująca muzyka Randy'ego Newmana została bardzo dobrze rozłożona na całą panoramę. Dla huczącego subwoofera również jest miejsce, szczególnie w sekwencji podziemnej, gdy wredny Randall uruchamia swoją wrzaskosysarkę. Potęgę wielokanałowego dźwięku szczególnie słychać w momentach wyładowań elektrycznych, powodowanych przez dziecięcy wrzask. Odnosi się wtedy wrażenie, że stoimy we wnętrzu trzeszczącej w posadach elektrowni. Jedynym małym minusem jest brak ścieżki DTS.
Na płycie oprócz fenomenalnego polskiego dubbingu, znajdują się także dwie ścieżki z polskimi napisami. Jedna z nich jest włączana automatycznie przy wyborze polskojęzycznej wersji menu. Zawiera ona wyłącznie napisy tłumaczące hasła obecne w obrazie, a nieobecne w dubbingowanych dialogach (np. nagłówki z gazet). Z ciekawości można sobie włączyć także pełne tłumaczenie oryginalnej listy dialogowej. Widać wtedy wyraźnie, jak olbrzymią pracę wykonał Bartek Wierzbięta, genialnie interpretując dialogi na język polski. Dodatkowe napisy są wykonanym "po bożemu" tłumaczeniem z oryginału i jako jemu wierne, nawet nie umywają się do dubbingu. Dość wspomnieć, ze wierzbiętowscy "straszacy" są tu - o zgrozo - "zbieraczami wrzasków" albo "straszycielami". Kolejny punkt dla zwolenników polskich opracowań dialogowych.

W porównaniu do wypasionej, dwupłytowej edycji kolejnego filmu Pixara "Gdzie Jest Nemo" dodatki do "Potworów i Spółki" prezentują się dość skromnie, choć to i tak postęp w stosunku do minimalistycznych wydań DVD "Toy Story" czy "Dawno temu w trawie".

 
  • Nowy wóż Mike'a - to trwająca 3'35" znakomita krótkometrażówka, stanowiąca fabularny bonusik do filmu. Mike Wazowski z dumą prezentuje Sulley'emu swój nowy samochód z napędem na sześć kół. Oczywiście podczas prezentacji nic nie idzie zgodnie z planem. Dawka humoru w tym filmiku jest chyba nawet większa niż w całych "Potworach i Spółka". Za to z równym pietyzmem zadbano o jakość obrazu (tym razem w proporcjach pełnoekranowych 1,33:1) i dźwięku (DD 5.1). "Nowy wóz Mike'a" posiada polskie napisy.
     

  • Dla Ptaszków - to kolejna bezdialogowa animacja Pixara, uhonorowana Oscarem w 2001 roku za najlepszy krótkometrażowy film animowany. Fabularnie rzecz jest genialna w swojej prostocie. To historyjka ptaszyska, które chciało się zaprzyjaźnić z małymi ptaszkami. Niestety wredność małych ptaszków jest odwrotnie proporcjonalna do ich gabarytów, co znalazło wyraz w prześmiesznej puencie filmiku. Także ten dodatek zaprezentowano w doskonałym Dolby Digital 5.1.
     

  • Gra w drzwi - to utrzymana w surowej stylistyce czołówki filmu rysunkowa gra, polegająca na znalezieniu wszystkich kawałków drzwi do sypialni Boo, ukrytych w różnych miejscach świata. Prowadzą do nich drzwi ze świata potworów. Gierka, której narratorem jest Mike Wazowski (głos Billy'ego Crystala), skierowana jest do najmłodszych widzów, lecz nasze maluchy mogą sobie dać z nią spokój, gdyż ten dodatek nie został w żaden sposób przetłumaczony na polski.

 
  • Ujęcia - czyli pełnoekranowa (1,33:1) wersja nieudanych ujęć, zaprezentowanych podczas napisów końcowych "Potworów i Spółki", oraz następującego po nich musicalu Mike'a Wazowskiego "A teraz wrzuć to tam z powrotem bo naprawdę". Ten bonus jest bardzo pożądany, gdyż nie jesteśmy skazani wyłączne na małe okienko na napisach, a sama treść "nieudanych ujęć" zapewnia końską dawkę śmiechu. Z uwagi że dodatek ten trwa 5'24", nie weszła do niego cała piosenka ze wspomnianego musicalu; pominięto drugą część, graną w filmie wyłącznie na napisach końcowych. Nieudane ujęcia posiadają dźwięk DD 5.1, także dla polskiego dubbingu.
     

  • Niezrealizowane pomysły - to jedyny materiał dodatkowy, na których widać twórców filmu, a właściwie jednego z nich, sympatycznego współreżysera Lee Ulkricha. W trwającym 30 sekund wstępie objaśnia on, że nie wszystkie pomysły scenarzystów znalazły się w filmie, Niektóre pozostały wyłącznie na storyboardach. Następnie możemy obejrzeć cztery sceny poskładane właśnie ze storyboardów i roboczo nagranych dialogów (lecz nie przez oryginalnych aktorów). Są to "Asystent Sulley", "Wielki strach", Koniec dnia" i "Rafineria krzyku". Wszystkie historyki oraz wstęp Lee Ulkricha posiadają dźwięk stereo i polskie napisy.
     

  • "Gdzie Jest Nemo" - czyli pierwszy zwiastun (teaser) kolejnego filmu Pixara, który jakiś czas temu święcił triumfy na ekranach kin. Dźwięk stereo, brak jakichkolwiek napisów.

Najwyższą ocenę filmu, obrazu i dźwięku obniża brak większej ilości dodatków. Oczywiście te które są, sprawią radość, lecz apetyt rośnie w miarę jedzenia i do tak doskonałego kina warto było dołączyć równie imponujący zestaw bonusów. Przydałby się dokument "making of", także komentarz twórców byłby mile widziany. Ale polski dystrybutor znowu chciał być mądrzejszy od twórców wydania DVD zza oceanu. Tam "Potwory i spółka" ukazały się zarówno z dodatkami znanymi z polskiej wersji, jak i z komentarzem twórców i dokumentem o realizacji... Nie wspomnę o oryginalnym udźwiękowieniu w DD 6.1. Mimo wszystko "Potwory i Spółka" to pozycja obowiązkowa w kolekcji każdego kinomana, przede wszystkim za niepowtarzalną radość przeżywania filmowej magii i jej mistrzowskie przełożenie na techniczne walory wydawnictwa DVD.

O FILMIE:
Tytuł:
Potwory i Spółka (Monsters Inc.)
Reżyser:
Pete Docter, David Silverman, Lee Unkrich
Obsada:
Paweł Sanakiewicz, Wojciech Paszkowski, Małgorzata Kożuchowska
Gatunek:
Animacja
Czas trwania:
88 min
Ograniczenie wiekowe: B.O lat
Produkcja:
USA 2001
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
1
Region: 2 (PAL)
Format obrazu: 1,85:1
Ścieżka dźwiękowa:
DD 5.1: angielski, polski, czeski, wegierski, DD 2.0: słowacki
Napisy:
angielski, polski, czeski, węgierski, słowacki, chorwacki, słoweński
Autor recenzji: Adi E-mail: adrian.szczypinski@wp.pl "Klub Miłośników Filmu" www.film.org.pl