 |
|
Chyba każdy miłośnik kina oglądał kiedyś "Misia".
Tym bardziej ciężko jest filmu nie znać, gdyż regularnie co
jakiś czas prezentuje go nam nasza telewizja (obojętnie na
którym kanale). Klasyczna i rewelacyjna komedia z
niezapomnianymi tekstami i scenami bawi od lat. Mimo że
główny twórca "Misia", Stanisław Bareja nie żyje,
współtwórca scenariusza do pierwszych przygód Ryszarda
Ochódzkiego – Stanisław Tym, postanowił przybliżyć nam
kolejne przygody swojego bohatera w latach współczesnych.
Wiele osób miało obawy co do tego filmu łącznie z piszącym
owe słowa. Niestety, sprawdziły się one niemal kompletnie.
Ryszard Ochódzki zostaje poinformowany o 2 i pół milionowym
(w euro) długu wobec mafii. Z pomocą swojej wiecznie pijanej
sekretarki usiłuje pozyskać ową kwotę, wplątując się tym
samym w szereg kłopotów i zamieszanych sytuacji. O
scenariuszu za bardzo nie ma co więcej mówić, gdyż cała
reszta filmu to próba wyjścia Rysia na prostą. Z dość słabym
efektem ekranowym. A zaczyna się całkiem nieźle, kilka
tekstów wywołało uśmiech, całość trzymała się ładu i składu
oraz przyciągała przed telewizor. Niestety, czym dalej, tym
film traci tempo, humor i klarowność wydarzeń. Akcja zaczyna
powoli przypominać złożony z różnych scenek obraz, czasami
niemal nie łączący się z poprzednimi wydarzeniami. A gdy
tylko Ryszard wplątuje się w sprawy polityczne, z ekranu
zaczyna wiać taką nudą i smutami, że człowiek ma ochotę
wyłączyć film i nigdy do niego nie wracać. Nieobeszło się
także bez obecnego w większości naszych rodzimych
produkcjach, nachalnego reklamowania przeróżnych rzeczy,
samochodów i tym podobnych. Niestety, w czasach gdy powstaje
szereg naprawdę dobrych komedii polskich, "Ryś" plasuje się
straszliwie daleko i nisko, rażąc ogromnym brakiem humoru i
przyciskając widza nudnymi, ledwo trzymającymi się kupy
scenami. Większość zabawnych scenek oparto na grach słownych
oraz dziwacznych nazwiskach głównych postaci. Ogólnie rzecz
biorąc dość mocne rozczarowanie, bo mimo iż już wcześniej
słyszałem słabe opinie na temat filmu (odpuściłem sobie
"Rysia" w kinie), liczyłem po cichu, że może nie będzie
wcale tak źle. Pierwsze 40 minut filmu zapowiada się bardzo
dobrze, potem jest już tylko pochyły zjazd w dół, a końcowe
napisy witamy z prawdziwą radością. Szkoda, bo film ma
całkiem fajną obsadę, z reżyserem Stanisławem Tymem, Markiem
Konradem, Danutą Steńką na czele i wieloma innymi znanymi
postaciami polskiego kina i telewizji. Czas przyglądnąć się
rodzimej produkcji na nośniku DVD. Zdaje się, iż jest to
moje drugie wydanie polskiego filmu na DVD, które mam okazję
recenzować. Niestety, równie jak i film, wydanie stoi na
stosunkowo niskim poziomie. |
|
|
 |
|
 |
 |
 | Obraz na płycie zapisany
został w oryginalnym kinowym formacie 2,35:1 (transfer anamorficzny,
aspekt panoramiczny). I tu już rodzi się pierwsze
zastrzeżenie, bo jakość obrazu delikatnie mówiąc jest słaba. Nie
wiem dokładnie, jakimi funduszami dysponowali twórcy, ale wygląda na
to, że niezbyt dużymi. Całość robi wrażenie brudnego i szarego
filmu, do tego żywo przeniesionego z kinowej taśmy filmowej, pełnego
zanieczyszczeń, z pojawiającymi się co jakiś czas kółkami w rogu
ekranu (ze słów Tylera Durdena z "Fight Club" wynika, iż są to
przypalenia od papierosa :). Obraz jest nieostry, i w wielu
miejscach powoduje nieprzyjemne drganie i migotanie przedmiotów
posiadający ostre i proste kąty (na przykład scena przemówienia
Rysia w sejmie). Kłopoty są też z kompresją, w kilku scenach
widoczne jest ziarno oraz stopniowe przejście kolorów.Nasycenie
kolorów na niskim poziomie. Ogólnie rzecz biorąc jak na nową
produkcję jakość jest słaba, i jedyne co ją ratuje to anamorficzny i
panoramiczny transfer obrazu. |  | Także dźwięk stoi na
niskim poziomie. Do dyspozycji otrzymujemy jedyną ścieżkę dźwiękową
w postaci Dolby Digital 2.0. Oczywiście w języku polskim.
Film w głównej mierze składa się z dialogów i odrobiny muzyki, co
oczywiście nie oznacza, że można go w owych czasach i standardach
DVD zapisywać w postaci zwykłego dwukanałowego dźwięku. Polskie
produkcje od wielu lat na DVD prezentowane są w formacie DD 5.1,
więc dziwi mnie nieco brak tego formatu w "Rysiu". Co do samego
dźwięku – jest on na przeciętnym poziomie, dialogi są dość dobrze
słyszalne, choć jak to często w polskich produkcjach się zdarza –
czasem ciężko zrozumieć wypowiadane przez aktorów kwestie. Nie
możemy sobie tu pogłośnić kanału centralnego, bo dialogi nie zostały
w niego wpisane. Wielka szkoda, także w kwestii napisowej film
został potraktowany po macoszemu – płyta nie posiada żadnych
napisów, choć wydawca mógł się pokusić o chociażby angielskie napisy
(a i niektórzy – szczególnie ci denerwowani słabym udźwiękowieniem
dialogowym polskich filmów – docenili by i polskie podpisy). |
|
 |
 |
 |
|
Jeszcze słabszym ogniwem całego wydania jest dział
poświęcony materiałom bonusowym. Jedynym dodatkiem odnośnie
samego filmu jest
ZWIASTUN "Rysia"
dostępny z głównego menu płyty. Długość reklamy to 2
minuty i 43 sekundy. Na koniec zostaje nam dość obfity
dział z zapowiedziami kinowych nowości oraz wydań DVD ze
stajni Monolithu:
KINO:
"Mr. Brookes",
"Miłość i inne nieszczęścia", "Zew krwi", "Zakochany
Molier", "Twarda sztuka", "Strange Wilderness", "Adolf H –
ja wam pokaże".
DVD:
"Apocalypto", "Widzię-cie.com",
"Czysta przyjemność", "Życie na podsłuchu", "Człowiek roku",
"Most na Terabithi", "Dobry agent", "Przeczucie", "Miss
Potter", "Duchy Goi", "Ostatni lot", "Szlachetny kamień".
To tyle, jeśli chodzi o bonusy. Dość przeciętne, a nawet
słabe wydanie jak na obecne standardy. Dodatki praktycznie
nie istnieją, a najbardziej szkoda samego filmu, który jest
nijaki i mało śmieszny, co gorsze nużący. |
|
 |
 |
 | O FILMIE: Tytuł: Ryś
Reżyser: Stanisław Tym
Obsada: Stanisław Tym, Krzysztof
Kowalewski, Anna Korcz, Zofia Merle, Krzysztof Globisz,
Marek Kondrat, Marta Lipińska Gatunek: Komedia
Czas trwania:
138 min Ograniczenie wiekowe:
13 lat Produkcja: Polska
2007
| DANE TECHNICZNE: Liczba płyt:
1 Region: 2 (PAL) Format obrazu:
2,35.1 Ścieżka dźwiękowa: Dolby Digital 2.0 -
polska, |
|
 |
|