Wesele bez wesela. Siedmiu chłopa siada do wódki (za wyjatkiem jednego, trwale niezdolnego do służby wojskowej, pijącego wino), by ustalić, dlaczego panna młoda uciekła sprzed ołtarza. Z ich opowieści wyłazi zarówno źródło marketingowego spisku panny młodej, jak i zestaw osobistych krzywd biesiadników, doznanych ze strony kobiet. Z dialogów wyłania się summa męskich i kobiecych słabości...
Fenomenalne dzieło Andrzeja Saramonowicza i Tomasza Koneckiego przypomniało, że można jeszcze w tym kraju zrobić komedię jednocześnie inteligentną, błyskotliwą, prowokującą i refleksyjną, na dodatek znakomicie nakręconą, fantastycznie zmontowaną, chwytliwie okraszoną muzycznie oraz przede wszystkim koncertowo zagraną. Saramonowicz i Konecki dali się poznać jako twórcy zrobionego na wariackich papierach nowelowego filmu "Pół serio". Potem pojechali po bandzie, po tarantinowsku mieszając chronologią fabuły w pomysłowej komedii "Ciało" (na rodzimym gruncie tylko "Hydrozagadka" była bardziej komiksowa). Wreszcie przyszła pora na "Testosteron". Po perturbacjach związanych z produkcją "Ciała", twórcy postanowili pójść okrężną drogą. Pomysł filmu został przerobiony na sztukę teatralną, którą rozsławił Teatr Montownia i otworzył drzwi do sfinansowania wersji filmowej. Z oryginalnej, teatralnej obsady ostali się tylko Krzysztof Stelmaszyk i Tomasz Karolak.
Wydany przez ITI Home Video "Testosteron" ukazał się w dwóch wydaniach: jedno- i dwupłytowym. Pierwsza płyta z wydania dwupłytowego jest identyczna z wydaniem jednodyskowym. Każde zawiera uczciwą liczbę dodatków, obliczonych na stopień maniactwa widzów. Dla zwykłego widza dodatki na płycie z filmem będą zadowalajace, natomiast dla wyznawców kinowej afirmacji męskiego hormonu przygotowano płytę numer dwa. Wydanie dwupłytowe dodatkowo zaopatrzono w ładnie wydrukowaną tekturkę, w którą wsunięto przezroczystego amaraya z płytami. Gwoli ścisłości, na tekturce w spisie dodatków jakiś idiota dwukrotnie walnął byka w postaci napisu "making off" zamiast "making of".

Polscy twórcy zdają się powracać do chwalebnej historii i ponownie zaczynają sięgać po pełną panoramę, jak to drzewiej (czyli w latach 60.) bywało. Obecny na pierwszej płycie dwupłytowego zestawu film zapisany został w oryginalnym kinowym formacie 2,35:1. Niestety, co brzmi w dzisiejszych czasach wręcz dywersyjnie, transfer nie jest anamorficzny. Dla posiadaczy tradycyjnych telewizorów i monitorów to bez znaczenia, ale na odbiorniku panoramicznym trzeba niestety użyć cyfrowego powiększenia kadru, by ten w poziomie wypełnił cały ekran (w pionie pozostaną niewielkie kaszety, wynikające z formatu obrazu). Lecz taka operacja pociąga za sobą oczywistą stratę jakości. Zastanawiam się, jakaż to przeszkoda stanęła na drodze ludzi odpowiedzialnych za transfer DVD. W końcu cały film został zeskanowany z 35mm do postaci cyfrowej, w tej formie wykonano postprodukcję a następnie całość anamorficznie przepisano z powrotem na 35mm. Nie można było tego samego zrobić w przypadku DVD? To najważniejszy zarzut dotyczący obrazu w "Testosteronie". Tomasz Madejski, nieodłączny autor zdjęć i współtwórca wszystkich filmów Saramonowicza i Koneckiego, po raz kolejny zaprezentował czyste, właściwie amerykańskie zawodowstwo, prowadząc kamerę pewnie, z gracją i wykorzystaniem ruchu wózka nawet w teoretycznie statycznych ujęciach dialogowych, co przydało niewątpliwego filmowego feelingu nieruchawej z natury sztuce teatralnej. Transfer jego kadrów na DVD budzi jednak pewne wątpliwości. Ujęcia i sceny rozgrywające się nocą, a także w dzień w pomieszczeniach, prezentują się o niebo lepiej niż ujęcia kręcone w dziennym plenerze. Nocne i wnętrzowe są kontrastowe, nasycone i przytomnie oświetlone. Natomiast sceny dzienne na DVD wypadają stosunkowo blado, na dodatek wpadają w niebezpiecznie matrixowską zieleń. Ostatnim mankamentem pierwszej płyty jest fatalnie umieszczony przeskok między warstwami. Ma ona miejsce w środku ujęcia, w trakcie opowieści Fistacha o jego erotycznych przebojach z nienasyconą żoną Sebastiana Tretyna, co chwilowo burzy nastrój retrospekcji, wspomaganej znakomitą muzyką Miszy Hairulina.

Film został wydany wyłącznie ze ścieżką dźwiękową zapisaną w formacie Dolby Digital 5.1 (448 kbps). Prym wiedzie oczywiście kanał centralny, z którego dobiegają wszystkie dialogi, będące prawdziwą kopalnią tzw. tekstów. Wspomniana teatralność została przez twórców rozbita szeregiem retrospekcji i efektowych wizji, które stały się okazją do zaprezentowania szerokiej gamy przestrzennych efektów dżwiękowych. Także muzyka Miszy Hairulina (czy gdzieś będzie można kupić soundtrack?) została standardowo rozbita na wszystkie kanały. Co do dialogów - wszystkie, lub niemal wszystkie dialogi i monologi (pewności nie mam) zostały zarejestrowane na planie, bez użycia postsynchronów, co jest chyba już regułą twórców "Ciała". Z tego powodu nie wszystkie słowa słychać jednakowo wyraźnie, bo gdy aktor w trakcie gadki na chwilę odwraca głowę, wtedy jego słowa słychać odrobinę słabiej, co sugeruje umieszczenie mikrofonu w jednym stałym miejscu dla danego ujęcia, bez podążania na kierunkiem wydechu aktora. Generalnie jednak należy oddać dźwiękowcom sprawiedliwość, że w polskim filmie coś słychać, można zrozumieć dialogi (nawet wrzaski narwanego Stavrosa) a w połączeniu z muzyką i efektami dźwiękowymi jest naprawdę nieżle. Wydawca zadbał o odbiorcę zagranicznego, dołączając angielskie napisy. Tłumacz z sercem podszedł do wszystkich bluzgów, nie żałując fucków i bitchów.

DODATKI - PIERWSZA PŁYTA.

Wszystkie dodatki zapisano z dźwiękiem stereo. Napisów brak.

  • MAKING OF (24'48") to ciekawie zrealizowany dokument o realizacji "Testosteronu". Pomimo wzajemnej, choć przecież mającej pokrycie w jakości filmu wazeliny smarowanej każdemu przez każdego, jest to interesujący, choć ze względów metrażowych pobieżny wgląd w postaci, obsadę i powstawanie tej komedii hormonalnej. Wywiady z aktorami i reżyserami przeplatane są dowcipnymi ujęciami z planu, na którym aktorzy znakomicie się bawili.
     

  • ZWIASTUN (1'50") niemile zaskakuje dźwiękiem. Był on przygotowany pod kinową prędkość 24 kl/s. Jego przyspieszenie na DVD do 25 klatek słychać w podwyższonym tonalnie dźwięku, jak gdyby aktorzy i lektor wciągnęli w płuca odrobinę helu. Całe szczęście, że w przypadku samego filmu nie popełniono tego błędu.
     

  • GALERIA FOTOSÓW to 14 fotek z planu filmowego.
     

  • W sekcji POLECAMY umieszczono zwiastuny pięciu filmów: ŚWIADEK KORONNY, DLACZEGO NIE!, WAKACJE JASIA FASOLI, EVAN WSZECHMOGĄCY oraz AS W RĘKAWIE. W kontekście filmu zbędne, lecz dystrybutor ma swoje prawa.
     

  • PARTNERZY to dwuminutowa prezentacja sponsorów i patronów filmu oraz wydania DVD. Uwaga - ten kompletnie nieważny dla widza dodatek nie daje się przewinąć, ani przedwcześnie powrócić do menu, jak w przypadku reklam w gazetowcach. Jedynym ratunkiem wydaje się być usuwające funkcję PUO (Prohibited User Operation) oprogramowanie w rodzaju AnyDVD :).

DODATKI - DRUGA PŁYTA.

Wszystkie dodatki zapisano z dźwiękiem stereo. Napisów brak.

  • JAK POWSTAŁ FILM? (64'24") to bardzo rozbudowany materiał o genezie, przygotowaniach i realizacji "Testosteronu" (sam dokument nosi zresztą tytuł "Jak powstawał film", co kłóci się z nazwą tego dodatku w menu i opisem na tekturce; na właściwej okładce pisownia jest zgodna). W stosunku do dokumentu z pierwszej płyty, mającego bardziej wartość reklamową typu "featurette", tutaj mamy już bardzo szczegółowy wgląd w historię tekstu, napisanego pierwotnie do teatru, następnie perypetie związane z jego adaptacją filmową, przygotowania aktorów (sporo tu ujęć z tzw. czytania, czyli "przegadania" całego scenariusza na sucho przez wszystkich wykonawców) i samą realizację. Saramonowicz i Konecki ciekawie opowiadają także o nieudanych pomysłach, przeddstawiając jedną wyciętą scenę (Robal za oknem samochodu w prologu). Jest też kilka ujęć efektowych w pierwotnej, greenscreenowej postaci, oraz kulisy sesji zdjęciowych w kobiecych przebraniach. Wyluzowany, w przeciwieństwie do swego bohatera, Tomasz Kot przezabawnie parodiował na planie Krzysztofa Zanussiego. Całość spięta jest, podobnie jak przy pierwszym dokumencie, wywiadami z aktorami i twórcami. Dla testosterofanów kompendium wiedzy. 21 marca 2007 roku ten dokument został wydany na DVD jako insert do tygodnika "Tina".
     

  • ZWIASTUNY. Sztuk pięć. Pierwszy jest powtórką z pierwszej płyty, natomiast reszta zmontowana jest z fragmentów pojedyńczych scen, zakończonych wspólną puentą. Ich tytuły mówią same za siebie: "Wódki mu", Emocje", Dyktafon" oraz "Sakwa i grosik". Ich czas odtwarzania oscyluje między 40" i 55". Zwiastuny posiadają ten sam, opisywany wyżej dźwiękowy mankament w postaci podwyższonego tonalnie dźwięku. W tle menu umieszczono kobiecą wersję Cezarego Kosińskiego, który wygląda jak, wypisz wymaluj, mamuśka Bridget Jones.
     

  • SPOTY TV. Dwie reklamówki telewizyjne "Testosteronu" (17" i 34"), zawierające zabawne ujęcia aktorów w trakcie nauki tańca.
     

  • GALERIA FOTOSÓW. Zestaw 21 fotek z planu. Część z nich to powtórka z podobnej galerii na pierwszej płycie. Pytanie tylko - komu potrzebne te zdublowane zdjęcia?
     

  • PIOSENKI. Dwa utwory w wersji audio: przewijająca się przez cały film "Mia Maria" (muzyka - Misza Hairulin, tekst - Andrzej Saramonowicz) i cudownie obciachowy hicior filmowej Alicji "Puk, puk" (muzyka - Stanisław Syrewicz, tekst - Andrzej Saramonowicz), śpiewany przez aktorkę Magdalenę Boczarską. Dwa fragmenty tej piosenki wykorzystano w filmie.
     

  • EXTRA FOTKI. 54 zdjęcia z planu, konkretnie z przebierankowej sesji fotograficznej. Dla transwestytów.

Do pełni "dodatkowego" szczęścia brakuje chyba tylko komentarza audio, który, jak dowodzą komentarze Juliusza Machulskiego do jego dwóch ostatnich filmów, jest najpełniejszą skarbnicą wiedzy o prezentowanym tytule. Lecz godzinny dokument z drugiej płyty powinien zaspokoić głód wiedzy każdego fana "Testosteronu", a w połączeniu z making ofem z pierwszej płyty daje w sumie 1,5 godziny zza kulis, czyli 3/4 metrażu samego filmu. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów. Pierwszy, najpoważniejszy, to brak anamorficznego transferu samego filmu. Bezapelacyjnie żółta kartka i nagana z wpisem do akt. Drugi, mniejszego kalibru, dotyczy powtarzania się fotosów w swoich sekcjach na obu płytach. Mimo tych uchybień, całościowa ocena dwupłytowego wydania jest wysoka. Czasami rodzimi wydawcy prokurują lewe dwupłytowe wydania, składające się z filmu i soundtracku. "Testosteron" to na szczęście prawdziwy dwupłytowiec, przygotowany z myślą o poważnym odbiorcy.

O FILMIE:
Tytuł:
Testosteron
Reżyser: Andrzej Saramonowicz, Tomasz Konecki
Obsada: Piotr Adamczyk, Borys Szyc, Maciej Stuhr, Krzysztof Stelmaszyk, Cezary Kosiński, Tomasz Karolak, Tomasz Kot,
Gatunek:
Komedia
Czas trwania: 116 min
Ograniczenie wiekowe: 18 lat
Produkcja: Polska
2007
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 2 (PAL)
Format obrazu: 2,35.1
Ścieżka dźwiękowa:
  Dolby Digital 5.1 - polska,
 

| Autor recenzji:  Adi  adrian.szczypinski@wp.pl | "Klub Miłośników Filmu"  www.film.org.pl | - 26 VIII 2007 - |