Nie od dziś jestem fanem Michaela Baya. Zajmuje on zaszczytne miejsce wśród moich ulubionych reżyserów. Zaraz po bardzo dobrej "Wyspie", która była pierwszą i jak na razie jedyną klapą finansową, która wyszła od tego pana, pojawiły się głosy, że Bay chce zrobić kino familijne – filmową wersję bajki, która powstała na podstawie serii figurek. Pomyślałem wtedy, że oto niestety koniec wielkiej kariery mojego ulubieńca. Bay i kino dla dzieci? Wtedy jeszcze nie wiedziałem, jak straszliwie się pomyliłem. Przedstawiam recenzję najlepszego filmu roku 2007 – "Transformers".
Historia – jak to zazwyczaj w filmach Michaela bywa – jest bardzo prosta. Oto dzieciak Sam, po zebraniu odpowiednich funduszy oraz stopni na świadectwie, z pomocą ojca kupuje swój pierwszy samochód - zdezelowany i podstarzały Camaro. Dość szybko Sam przekona się, że owo auto, to nie zwykły samochodzik – lecz zaawansowany technologicznie robot ("zapewne japoński"), który ma na celu ochronę naszego bohatera. A po co nastolatkowi obrońca? Jak się wkrótce dowiemy, cała intryga sięga przodków chłopaka, a Sam jest w posiadaniu przedmiotu, zawierającego informację o lokalizacji Wszechiskry – potężnej Kości, która potrafi zmienić zwykłą, ziemską technologię w super roboty, mogące bez problemu opanować naszą planetę. Taki plan miał Megatron – główny Bad guy filmu – olbrzymi i niezwyciężony robot, który w poszukiwaniu Wszechiskry rozbił się na ziemi bardzo dawno temu. Oczywiście Megatron posiada swoją drużynkę złoczyńców, zwących się Decepticonami. I jak to zazwyczaj bywa – są i obrońcy – Autoboty – roboty, które poprzysięgły bronić ludzi i uchronić Ziemię, przed przejęciem przez Decepticony. Zaczyna się poszukiwanie Wszechiskry oraz walka dobra ze złem.
 

Tak w skrócie przedstawia się historia przedstawiona w filmie. Jest to oczywiście tylko pretekst do pokazania niesamowicie pięknego wizualnie obrazu. Efekty są tu na niebotycznie wysokim poziomie – wszelkie roboty oraz ich transformacje wyglądają po prostu tak, jakby odbywały się naprawdę (wygenerowanie 1 sekundy animacji robota zajmowało – bagatela 38 godzin! – a należy wspomnieć, że sekunda w standardzie NTSC posiada takich klatek 29). Film, mimo swoich niemal 140 minut projekcji nie nudzi ani przez chwilę. Jeśli aktualnie na ekranie nie ma akcji, to jest wesoło, gdy Sam stara się o względy Mikaeli (Megan Fox), powoli odkrywa właściwości swojego auta i walczy o przetrwanie. Wątek przeskakuje przez trzy różne grupy ludzi – mamy tu zmagania żołnierzy, historię Sama oraz perypetie Departamentu Sprawiedliwości, który zatrudnia analityków w celu rozkodowania sygnału, którym roboty włamały się do komputerów. Ta grupa ma największe potknięcia obsadowe – ze znienawidzonym przeze mnie Anthonym Andersonem w roli super hackera oraz dziewczyną o niesamowicie irytującym akcencie. Jak już dzieje się od paru filmów u Baya – mamy tu pościg na autostradzie, gdzie roboty transformują się w pełnej prędkości (niesamowita scena, gdy jeden z Decepticonów rozpoczyna swoją transformację – kamera podąża za nim, wjeżdża pod niego i pokazuje wszystko od spodu) po kapitalną rozwałkę w środku miasta (z najlepszą sceną świata, gdzie nad krzyczącą z przerażenia kobietą przeskakuje jeden z potężnych robotów). Może część z Was pomyśleć sobie, że zachwycam się tym "przeciętnym" dla niektórych filmem – jednak należy pamiętać, że ten obraz generalnie ma dla mnie tylko jedną i jedyną gwiazdę – nie jest nią obecnie rozchwytywany Shia LeBeouf, czy okrzyczana pięknością Megan Fox, czy występujący w roli producenta - Steven Spielberg (gdy film był aktualnie w kinach, kolega zadał mi w pracy pytanie – "jak tam ten nowy film Spielberga?" – do dziś dziwię się, że udało mi się spokojnie odwrócić i odejść bez słowa:) ). Nie – gwiazdą tego filmu jest po prostu MICHAEL BAY. To film BAYA, jak to padło w klubie KMF – jego BEST OF… Styl (znienawidzony, bądź uwielbiany) tego reżysera widać w każdym jednym ujęciu, minucie, sekundzie. Wciąż ruchliwa kamera, roztrzęsiony obraz, niesamowicie dynamiczne sceny pościgu, wyśrubowane (i przesadzone) akcje i techniczna perfekcja – tego tu pod dostatkiem. Po tym małym przedstawieniu sytuacji, które na pewno niejedną osobę zemdliło – czas przyjrzeć się wydaniu DVD. Bardzo obawiałem się, jakie wydanie przyjdzie nam zakupić, jak bardzo okrojone i jak biednie wydane, co ostatnio zdarza się nagminnie w naszym kraju. Ku mojemu zdziwieniu, kilka tygodni temu w zapowiedziach ujrzałem aż 3 różne warianty. Standardowe, jednopłytowe wydanie z samym filmem i bonusami z pierwszej płyty, dwupłytowe wydanie specjalne w metalowym pudełku (które jest tematem poniższej recenzji) oraz mega wypasione wydanie, które posiada transformujące pudełko – zmieniające się w Optimusa, trzymającego na plecach dwie płytki DVD. Ciężko mi powiedzieć, jak się to prezentuje, bo nie miałem okazji tego trzymać w rękach – jednak na zdjęciach wyglądało to dla mnie nieco tandetnie, zdecydowałem się więc na eleganckie i przepiękne wydanie w metalowym pudełku, opakowaniu, które powoli zaczyna wkraczać na nasz rynek, co jakiś czas pojawiając się to tu, to tam. Samo opakowanie jest calutkie czarne. Z przodu posiada srebrne nadruki – które są wypukłe – tłoczone. Z przodu mamy symbol Autobotów z podpisem PROTECT (chronić). Z drugiej strony pudełka (przy zakupie przyczepiona jest tam biała kartka ze streszczeniem filmu i różnymi danymi – którą niezwłocznie usunąłem) – mamy logo Decepticonów z podpisem DESTROY (zniszczyć). Niby prosto, a wygląda to bosko – proponuje oglądanie owego opakowania w rękawiczkach, bo każdy odcisk palca widoczny jest, niczym posypany proszkiem do szukania odcisków palców:) Niestety w środku nie ma żadnej broszurki, czy spisu scen – jest natomiast – w formie nadruku na wewnętrznej stronie – pierwszy plakat do filmu. Z prawej strony czekają już na nas napakowane po brzegi dwie płyty – które amatorom metal boxów mogą z początku wydać się zbyt mocno zamocowane w pudełku - trochę ostrożności i ćwiczeń się przyda.

Film zapisany został w oryginalnym kinowym formacie 2,40:1 (transfer anamorficzny, aspekt panoramiczny) a nie jak to głosiła usunięta przeze mnie okładka – 1,77:1 – co przyprawiło mnie o szybkie bicie serca i narastającą furię, nim sprawdziłem to osobiście w domu. Transfer zasługuje na najwyższe słowa uznania – pomimo swojej notorycznej ruchliwości obraz cały czas zachowuje szczegółowość i dokładność. Niesamowicie kolorystyczne i wizualnie olśniewające sceny zostały przeniesione na ekran w sposób profesjonalny. Jedną z niewielu przewag "Transformersów" na dvd względem kina to fakt, że akcje są tu wyraźniejsze, bardziej zrozumiałe – w kinie można było łatwo pogubić się w tym całym chaosie i starciach potężnych robotów. Tu widzimy wszystko jak na dłoni – a w razie czego możemy sobie kawałeczek cofnąć (na przykład po napisach końcowych na początek filmu :) ). Pierwsza płyta, mimo że zawiera sam film, wykorzystuje swoje dwie warstwy (DVD-9) niemal w pełni. Wpływ ma na to wysoki transfer obrazu.

Płyta zawiera 3 ścieżki dźwiękowe. Jako że jedna z nich to komentarz reżysera – wspomnę o niej w kolejnym dziale. Skupmy się na dwóch podstawowych – choć jeśli o mnie chodzi, jest tylko jedna podstawowa – oryginalna angielska w formacie Dolby Digital 5.1 (448 kbps). Druga to wersja lektorska. Z tego co mi wiadomo, film nie wyszedł na DVD z dźwiękiem DTS – zresztą filmy Baya zazwyczaj wykorzystują na DVD stary i wysłużony Dolby Digital – wyciskając z niego wszystko co się da. I podobnie jest tym razem. Strona dźwiękowa filmu to jeden wielki fajerwerk. Wspaniale został przygotowany świat transformacji, ruchomych części robotów oraz niezliczonych strzelanin, eksplozji i pościgów. Wszystko to brzmi rewelacyjnie, jeszcze bardziej pogłębiając wrażenia z filmu. Każdy kanał gra niemal przez cały film, oferując efektywne przejścia surround, potężny, zdyscyplinowany bas oraz krystalicznie czyste dialogi dobiegające z kanału centralnego. Do tego należy jeszcze doliczyć kolejną, standardową rzecz w filmach Baya – wyniosłą, pompatyczną i głównie śliczną muzykę. To już drugi raz, gdy Michael korzysta z usług Steve'a Jablonskiego (wcześniej pracowali razem przy "Wyspie"). Muzyka w filmie sprawuje się idealnie (przykładowa scena, to moment pojmania Bumblebee pod mostem – gdzie Sam wyrywa się agentom i próbuje oswobodzić swojego nowego przyjaciela). Także rewelacyjnie cały soundtrack sprawuje się osobno, bez filmu, towarzysząc mi w czasie powstawania tej oto recenzji. Mowa tu oczywiście u muzyce Jablonskiego, a nie rockowej składance.
Wracając jeszcze do dźwięku – polska ścieżka lektorska zrealizowana prawidłowo, z głosem lektora nałożonym na kanał centralny na przyciszoną, oryginalną całość. Nie polecam :). Jak już jesteśmy przy dialogach – to jednym z niewielu mankamentów tego wydania jest to, że nie poprawiono tłumaczenia, które w kinie miało wiele potknięć i błędów, a kilka miesięcy pomiędzy kinem a DVD nie dało żadnej poprawy, na przykład scena, gdzie autobot, zwiastujący nadlatującego Starscreama, ostrzegający w oryginale "TO STARSCREAM", tłumaczony jest jako "TO JA, STARSCREAM". Podsumowując – dźwięk na bardzo wysokim poziomie.

UWAGA!!
Recenzja pisana była zaraz po ukazaniu się na rynku tego wydania, stąd "oskarżenia" o brak polskich napisów na dodatkach. Jak się szybko okazało - firma Imperial w całym zamęcie przygotowań załączyła do wydań złą płytę, przeznaczoną na inny region. Jako że płyty niczym się z zewnątrz nie różnią - pomyłka dopuszczalna. Tym bardziej, że firma stanęła na wysokości zadania i po skontaktowaniu się z BOK firmy, można otrzymać właściwą płytę, już zaopatrzoną w polskie napisy. Cała operacja przebiega szybko, sprawnie i bez żadnych kosztów! Wiem, bo sam sprawdzałem.

Wydanie specjalne "Transformersów" w pełni zasługuje na swój tytuł. Druga płyta to pokaźny zbiór informacji, przybliżający produkcję filmu. Na wstępie tylko jeden mankament – mimo, że sugeruje to okładka – dodatki na płycie drugiej, jak i komentarz na płycie pierwszej nie posiadają polskiego tłumaczenia. Jedynie zadowolić się możemy angielskimi napisami.

 

PŁYTA PIERWSZA

  • Jedyny dodatek, jaki odnajdziemy na płycie pierwszej to komentarz do filmu Michaela Baya (brak tłumaczenia). Bay do najlepszych i najzabawniejszych gawędziarzy może nie należy, jednak komentarz w jego wykonaniu dostarcza masę ciekawostek i informacji odnośnie produkcji filmu, wypełniając ewentualne luki, które posiadają dodatki z drugiej płyty.

PŁYTA DRUGA

Płyta druga podzielona została na trzy sekcje. OUR WORLD, THEIR WAR, oraz MORE THAN MEETS THE EYE. W każdej tej sekcji odnajdziemy spory zbiór filmów przybliżających kulisy realizacji.
 

  • OUR WORLD.

    Po wejściu do tego działu dostaniemy do wyboru cztery tematyczne filmy z realizacji oraz wygodną funkcję PLAY ALL, po wybraniu której obejrzymy wszystkie cztery filmy w jednym ciągu – co da nam łącznie 49 minut i 15 sekund. Poszczególne materiały to:
     

  • The Story Sparks – (08:33) - wstępne przygotowania do produkcji filmu oraz przybliżenie historii zabawek oraz bajek o Transformersach.
     

  • Human Allies – (13:10) – zapoznanie się z aktorami, kompletowanie obsady.
     

  • I Fight Giant Robots – (13:59) – materiał ten pokazuje, w jaki sposób współpraca wojska wpłynęła na realizację filmu. Michael Bay ma bardzo dobre stosunki z amerykańską armią – głównie dlatego, że przedstawia ją w swoich filmach w dobrym świetle. Bay mógł korzystać z wyposażenia, technologii. Zobaczymy także trening, jaki przeszli aktorzy.
     

  • Battleground – (13:34) – przybliżone tu zostały lokalizacje, w których odbyły się główne bitwy przedstawione w filmie – od pustyń, po podziemia tamy i centrum miasta.

     

  • THEIR WAR.

    Taki sam układ menu jak w poprzednim dziale – tu opcja PLAY ALL uruchomi nam łącznie 1 godzinę i 5 minut materiału.
     

  • Rise Of The Robots – (13:39) – przybliżone tu zostały postaci Transformersów z kreskówek i odstępstwa, jakie uczyniono w filmie. Na przykład Megatron w bajce zmieniał się w pistolet, którym inny Decepticon strzelał – twórcy jednak uznali, że to by było tak, jakby Darth Vader zmieniał się w swój miecz świetlny, którym ktoś inny by władał. Pokazane zostało też projektowanie i wykonywanie robotów.
     

  • Autobots Roll Out – (19:59) – materiał traktuje o wybieraniu samochodów do filmowej wersji film, dla pozytywnych bohaterów, realizacji scen pościgów oraz o ogromnych ilościach aut, które zostały zniszczone w czasie realizacji filmu.
     

  • Decepticons Strike – (14:31) – podobnie jak w poprzednim dodatku – jednak tutaj mamy samoloty i roboty należące do złej drużyny. Pod koniec materiału pokazana jest scena realizacji początkowej rozwałki w bazie wojskowej.
     

  • Inside The AllSpark – (16:58) – poznamy tu szczegóły powstawania cyfrowej wersji robotów, samochodów, ogromnej ilości szczegółów, na które składały się modele, oświetlenie, detale oraz skomplikowane transformacje.

     

  • MORE THAN MEETS THE EYE.
     

  • From Script To Sand: The Scorponok Desert Attack – (08:52) – materiał o realizacji bitwy na pustyni. Żołnierze walczą z jednym z robotów przypominającym Skorpiona.
     

  • Concepts – (02:10) – montaż ilustracji, projektów i pomysłów, które powstały przed realizacją filmu, całość okraszona muzyka Jablonskiego.
     

  • Trailers – zbiór zwiastunów i jednej zajawki do filmu, do wyboru Teaser Trailer 1 Theatrical Trailer 2, Theatrical Trailer 4 plus opcja PLAY ALL. Wszystkie zwiastuny posiadają anamorficzny obraz oraz dźwięk w formacie Dolby Digital 5.1!
     

To tyle jeśli chodzi o materiały dodatkowe. Podsumowując – świetne wydanie, rewelacyjnego filmu. Fani efektownego, nie stawiającego głównie na głęboki scenariusz kina akcji będą zadowoleni. Miłośnicy Transformesów też nie mogą do końca narzekać na filmową adaptację, bo ta wyszła bardzo dobrze, pomimo głosów sprzeciwów i gróźb wysyłanych w kierunku Baya. Polecam, szczególnie że metalowy box z filmem przepięknie prezentuje się na półce.

O FILMIE:
Tytuł:
Transformers
Reżyser: Michael Bay
Obsada:
Shia LeBeouf, Megan Fox, Josh Duhamel, Tyrese Gibson, Jon Voight, John Turturro, Peter Cullen, Hugo Weaving (głos - Megatron)
Gatunek:
S-F
Czas trwania:
137 min
Ograniczenie wiekowe: 13 lat
Produkcja:
USA 2007
 
DANE TECHNICZNE:
Liczba płyt:
2
Region: 2 (PAL)
Format obrazu: 2,40:1
Ścieżka dźwiękowa:
Dolby Digital 5.1 - angielska, Dolby Digital 5.1 - polski lektor,
Napisy:
 polskie, angielskie

| Autor recenzji:  Jacek  jacek@film.org.pl | "Klub Miłośników Filmu"  www.film.org.pl | - 16 XII 2007 - |