| |
|
|
| |
|
|
Jos Stelling urodził się 16.07.1945 roku w Utrechcie w Holandii w mieszczańskiej rodzinie cukierników.
Tradycje muzyczne kultywowane w rodzinie matki wpłynęły pośrednio na jego zainteresowania różnymi dziedzinami sztuki, a zwłaszcza sztuką filmową. Pojawienie się w domu projektora filmowego zaznajomiło młodego Josa z filmem. Największy jednak wpływ wywarł na nim ksiądz w kolegium jezuickim w Enschede, do którego uczęszczał. To on przybliżył Stellingowi klasykę filmową oraz wartości, jakie niósł ze sobą film.
Stelling nigdy nie uczęszczał do szkoły filmowej, był samoukiem. Amatorskie kręcenie filmów na kamerze 8mm było jedynie jego hobby. Pracował imając się różnych zajęć.
Przełom nastąpił w 1974 roku, kiedy po siedmiu latach zbierania materiału, żmudnych prac z aktorami amatorami zadebiutował na dużym ekranie historyczną epopeją "Mariken van Nieumeghen". Film zdobył uznanie nie tylko w kraju, ale również za granicą na festiwalu w Cannes, gdzie otrzymał nominację do Złotej Palmy.
Stelling kilkukrotnie powrócił do dramatów kostiumowych w filmach "Elckerlyc" i "Rembrandt fecit 1669" oraz w fantastycznej superprodukcji "De Vliegende Holländer", za którą otrzymał nominację do weneckiego Złotego Lwa oraz zdobył Srebrną Żabę na festiwalu Camerimage.
W latach '80 Stelling zwrócił się ku współczesności w dramatach "De Pretenders", "De Illusionist" oraz "De Wisselwachter". Tematykę tę kontynuował także po zrealizowaniu "De Vliegende Holländer" w kameralnym komediodramacie "No trains, no planes" na podstawie sztuki J. P. Franssensa oraz w cyklu trzech filmów krótkometrażowych pod wspólnym tytułem "Erotic Tales" zrealizowanych w ramach międzynarodowego projektu.
Oprócz działalności artystycznej Stelling zaangażował się także w edukację i promowanie sztuki filmowej. Jest inicjatorem Festiwalu Filmów Holenderskich w Utrechcie, a dzięki jego staraniom powstało centrum filmowe Louis Hartlooper Complex. Nazywany ojcem spóźnionej holenderskiej nowej fali pozostaje najbardziej znanym holenderskim twórcą filmowym kontynuującym swoją działalność w ojczyźnie.
| |
| |
|
|
| |
|
|
Jeden z amatorskich filmów Stellinga "Tim Lynch", nakręcony kamerą 8mm, trwał blisko 2,5 godziny.
Zdjęcia do "Mariken van Nieumeghen" kręcono głównie w weekendy, ponieważ gros aktorów drugoplanowych było amatorami. Jednak entuzjazm z jakim podchodzili do realizacji filmu widać nawet na ekranie, głównie podczas scen erotycznych i libacji alkoholowych.
Pierwotna wersja "Mariken van Nieumeghen" została skrócona aż o 100 minut.
Często powracający w filmach Stellinga motyw średniowiecza, wiernie oddający warunki higieniczne wówczas panujące, reżyser mógł odczuć na własnej skórze. Podczas pobytu na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Soczi jako juror ciężko zachorował na nerki. Odwieziony do szpitala państwowego wytrzymał tam zaledwie jeden dzień i poprzysiągł, że nigdy więcej już tam nie wróci.
Reżyser kompletując obsadę do większości swoich filmów, zwłaszcza do dramatów historycznych osobiście szukał oryginalnie wyglądających osób, niekiedy niewiele mających wspólnego z aktorstwem.
Powtarzającym się motywem w twórczości Stellinga jest dworzec kolejowy, jak pisze Nina Zarichi w Iskusstvo Kino "dla reżysera miejsce znaczące, prawie sakralne, wymowne, praktycznie samowystarczalne, tworzące historie i bohaterów. Skrzyżowanie czasu i przestrzeni. Symbioza tego co wieczne i konieczne, drogi i celu..." (za Czerniejewska-Schroten Z., 2005). Ów motyw staje się miejscem akcji trzech filmów reżysera tj. "De Wisselwachter", "Poczekalni" i "No trains, no planes".
Obecnie Stelling pracuje nad nowym filmem pełnometrażowym pt. "Duska".
| |
| |
|
|
| |
|
|
Malarskość. Transpozycja stylu malarstwa holenderskiego na taśmę filmową. Reżyser wielokrotnie sięga po dzieła mistrzów holenderskich dla zobrazowania scen zarówno kameralnych, jak i otwartych. Stylowa scenografia, sceny rodzajowe, aparycja bohaterów są wiernym odzwierciedleniem tych obrazów. Najlepiej zostały przedstawione w "Mariken van Nieumeghen" i "Rembrandt fecit 1669".
Samotność. Stale obecnym wątkiem w filmach Stellinga jest samotna odyseja głównego bohatera. Jest to wędrówka w czasie i przestrzeni, w której sytuacje, bohaterowie, miejsca pozostają mu obce, mimo iż wielokrotnie on sam próbuje się do nich zbliżyć np. w "Elckerlycu" lub też świadomie się od nich alienuje np. w "Rembrandt fecit 1669".
Symbolika otoczenia. Każdy przedmiot, każde miejsce pełni rolę symbolu. Czy będzie to kawiarnia - miejsce spotkań, wspomnień i towarzyszących im emocji, jak w "De Pretenders" i "No trains, no planes", czy Elckerlyc niosący osła - ucieleśnienie chorobliwej upartości, czy wreszcie pióra Campanellego w "De Vliegende Holländer" - symbol mądrości, niezależności, ulotnych marzeń, fascynacji sztuką.
Niepokój, który podsycany jest za pomocą chaotycznej struktury dzieła w "Mariken van Nieumeghen", scen okrucieństwa w "Elckerlycu", muzyki w "De Pretenders", czy odwrotnie - ciszy w "De Wisselwachter".
Brak "happy endu". Niemalże wszystkie filmy pełnometrażowe Stellinga kończą się tragedią, bądź nierozstrzygniętym dramatem. Często finał pozostaje zawieszony i otwarty. Główny bohater bądź umiera, bądź kontynuuje swą wędrówkę bogatszy o kolejne doświadczenia, walczący z upiorami przeszłości, lecz nie zawsze się od nich odcinający.
Realizm magiczny. Subtelna ingerencja fantastycznych wątków, marzeń, przemyśleń, sytuacji i osób w twarde realia życia jest motywem obecnym we wszystkich filmach Stellinga. Jest to amerykański cadillac w ubogiej dzielnicy Utrechtu w "De Pretenders", jak również stojąca pośrodku pola rzeźba olbrzymiej głowy z brązu w "De Vliegende Holländer".
Naturalizm. Reżyser pozostaje wierny realiom w historycznych dramatach kostiumowych, a także w filmach o konwencji współczesnej. Prócz głównych bohaterów brak u niego postaci o miłej aparycji, zaś bohaterowie drugoplanowi i statyści to cała groteskowa galeria karłów, szczerbatych, zezowatych, starych i grubych. Również filmowe sytuacje i miejsca to jakby żywcem przeniesione miejskie ulice oraz właściwe im przedmioty i zbiorowiska ludzi.
Czarny humor, ironia i sarkazm, cechy typowe dla filmów holenderskich, przewijają się w niemal każdym obrazie Stellinga. Rozluźniając nieco dramatyczną akcję i duszną atmosferę umożliwiają zaczerpnięcie oddechu przed następującą serią tragicznych zdarzeń.
Niejednokrotnie filmy "niezwykłego Holendra" zahaczają o fantasmagorię. Taka atmosfera najlepiej została nakreślona w "De Vliegende Holländer" - poetyckiej epopei wpisującej się w średniowieczny moralitet, a także w "De Wisselwachter" oraz "De Illusionist".
| |
| |
|
|
| |
|
|
2003 - "Galeria" (z cyklu "Opowieści erotyczne")
2000 - "Stacja benzynowa" (z cyklu "Opowieści erotyczne")
1999 - "Ani pociągów, ani samolotów" ("No trains no planes")
1995 - "Latający Holender" ("De Vliegende Holländer")
1995 - "Poczekalnia" (z cyklu "Opowieści erotyczne")
1986 - "Zwrotniczy" ("De Wisselwachter")
1984 - "De Illusionist"
1981 - "Udawacze" ("De Pretenders")
1977 - "Rembrandt fecit 1669"
1975 - "Elckerlyc"
1974 - "Mariken van Nieumeghen"
| |
| |
|
|
| |
|
|
Czerniejewicz-Schroten Z., 2005, Jos Stelling - niezwykły Holender
(broszura wydana z okazji retrospektywy filmów reżysera w dniach 21.10.-03.11 2005 roku).
Strona internetowa: http://film.onet.pl/4080,1,Jos_Stelling,osoba.html
| |
| |
|
POWRÓT DO WYBORU
|
STRONA GŁÓWNA KMF
Autor opracowania:
Tomasz Jamry - DZIADEK
|
E-MAIL
|