Odwiedź polską oficjalną stronę filmu

KONKURS "IMMORTAL - KOBIETA PUŁAPKA" ROZWIĄZANY!

Nade(j)szła wiekopomna chwila! Czas przekonać się, czy Kopernik rzeczywiście była kobietą, oraz czy mężczyźni faktycznie stoją na straconej pozycji. Jak zdają się udowadniać wasze dramatyczne świadectwa, kobiety faktycznie mocno zalazły wam za skórę, a same zainteresowane niewiasty tylko potwierdzają tę męską teorię. Cóż więc zrobić? Wypada jedynie, ze smutkiem pogrążając się głęboko w tych apokaliptycznych wizjach, przedstawić zwycięzców naszej zabawy. Oto oni...


Z W Y C I Ę Z C A   N R   1

PIOTR BRODZIAK

za bezczelną, acz błyskotliwą zabawę słowno-muzyczną. Czytajcie uważnie:

CZY KAŻDA KOBIETA TO PUŁAPKA?

1. A co to jest APEK? Mi się kojarzy jedynie z wzięciem dziecka "na apka", czyli na barana. Jeśli to prawidłowy trop, to większość kobiet charakteryzuje rzeczywiście tylko "pół apka", bo w końcu jako istoty delikatne nie są w stanie aż do samej góry unieść dzieciaczka.
P.S. Załatwcie sobie porządnego korektora... pół nie puł :)))

2. Czy pies Senka wabi sie PU? Jeśli tak, to zdecydowanie zaprzeczam, aby jego łapka miała coś wspólnego z kobietami. Senk z pewnością miałby samca, a nie suczkę.

3. Wyciągąjac wnioski z pracy Waszego korektora - zakładam, że mogło wam także chodzić o zdrobnienie od "pułapu". Myślę, ze szczęśliwsza byłaby forma "pułapek"... Co się tyczy zaś sensu, nie zgadzam się z twierdzeniem, że każda kobieta to zaledwie mały "pułapek" / mała "pułapka". Niektóre bowiem są dość wysokich lotów, nie mówiąc już o tym, iż ich zdobycie to niekiedy pułap dla mężczyzny nie do osiągnięcia...

4. Gdybyście zaś mieli na myśli po prostu pułapkę (w co nie wierzę, bo tacy maniacy jak Wy nie pozwoliliby sobie na tak oczywiste sformułowanie), to pytanie jest nie na miejscu, bo który z Was, drodzy panowie, może z ręką na sercu (prócz tych, którzy trzymają rękę przy kobiecie w kieszeni) powiedzieć, iż nigdy w kobiece sidła nie wpadł? (Opuść rękę Senk, bo Pu zaraz ze smyczy się urwie!). Nie wiecie, że kobiety mają nawet swój własny myśliwski żargon, którym się posługują polując na facetów? Gdy kobieta próbuje wywąchac faceta, to jest mowa o kobiecej intuicji, wnyki zastawiane na samców nazywana są potocznie sexappealem... Niekiedy kobiety wręcz dosłownie dają do zrozumienia, że chcą nas usidlić (od sideł). Zresztą jesteśmy zdeterminowani historycznie. W czasach rzymskich łowiectwo miało mitologiczną proweniencję, wywodziło się od Diany, staroitalskiej bogini łowów. Już wówczas stanowiło przede wszystkim dobrą rozrywkę. Problem w tym, że my, panowie lubimy jak się panie z nami bawią, nieprawdaż?



Z W Y C I Ę Z C A   N R   2

KRZYSZTOF DULNY

za małe arcydzieło młodej polskiej prozy:

Czy każda kobieta to pułapka? Po pierwszym piwie, które postawiła mi moja dziewczyna, byłem skłonny zrezygnować z ostatniego, niezwykle kokieteryjnie malującego się na talerzu kawałka pizzy z kurczakiem, byleby tylko obronić swoje - oczywiście przytakujące pytaniu - zdanie (tym bardziej, że kolejna pizza była w drodze). Potem było piwo drugie - odległość dzieląca nas na kanapie zdecydowanie zmalała, jednak ja wciąż obstawałem przy swoich tradycyjnie trafnych argumentach - no bo to przecież oczywiste, że każda kobieta to pułapka, racja? Jednak to nie koniec - nie wiem jak to się stało, ale w moje spocone z emocji łapska trafił kolejny kufel smacznego, schłodzonego pyfka, a po jego opróżnieniu moja głowa znalazła się w cudownym świecie kobiecych krągłości. Nagle wszystko stało mi się obojętne. "Dalej uważasz, że każda kobieta to pułapka?" - spytała mnie. Uśmiechnąłem się uroczo, jak przedszkolak, który dostał na urodziny prawdziwy miecz świetlny, a moja odpowiedź zdziwiła mnie samego... Prześledźmy jednak naszą dyskusję od początku...

Zacznijmy od zdefiniowania pojęcia "pułapka". Jeśli pułapką nazwiemy sytuację, czy urządzenie służące do schwytania kogoś, czegoś, to rysuje nam się perfekcyjnie wierny obraz kobiety, wraz z wszystkimi jej "walorami". Moja dziewczyna poprosiła mnie o wyjaśnienie, tak więc tezę tą poparłem (fakt, że przerysowanym, ale tu chodziło o moje dobre imię :) przykładem. Otóż wyobraźcie sobie spokojnego, niewinnego chłopaka, który pewnego dnia postanowił pójść na imprezę do miejscowego klubu. Wziął ze sobą kilku kumpli i - po wcześniejszym "dowartościowaniu się" substancją płynną - plany swe wespół z kumplami zrealizował. Znaleźli się w klubie ociekającym prymitywizmem wytatuowanych łysoli i... niewątpliwym wdziękiem wydekoltowanych niewiast. Zignorowali nadmuchanych macho, a uwagę skupili na zastępach rajskich dziewuszek. Potem szło już jak z górki - nasz spokojny, niewinny chłopak został zagadany przez jedną z prowokująco roznegliżowanych rusałek. Tańczyli ze sobą cały wieczór, rozmawiali (no, może nie za dużo :), a imprezę zwieńczyli seksem w klubowej toalecie. Niezłe, nie? Chłopak stał się szczurem zwiedzionym zapachem serowej dziewuszki, której wdzięk zatrzasnął się na nim niczym tradycyjna, wspaniale obrazująca tą sytuację, pułapka na myszy. Konsekwencje? A pewnie, że były - chłopak stracił dziewictwo, serowej dziewuszce urósł brzuszek (na pewno nie z przejedzenia), a gdy dowiedział się o tym wytatuowany łysol o tytule "Jej Byłego Chłopaka", to... Ehm, cokolwiek mu zrobił, z pewnością nie było to uszczypnięcie w pośladek. A serowa dziewuszka - niczym pułapka na myszy - trafiła na kolejną imprezę, gotowa by zatrzasnąć się na swojej następnej ofierze.

"To był przerysowany przykład" - spuentowała moją opowieść stawiając przede mną kolejny kufel piwa ma towarzyszka. Uśmiechnąłem się, chwyciłem kufel, przysunąłem się bliżej niej i pełnym nie opuszczającego mnie triumfu tonem zacząłem kolejną opowieść, tym razem o sobie samym. Niedawno wyprowadził się mój ojciec (na marginesie, zwiedziony jedną z serowych dziewuszek, ale nie o tym kolejna historyjka - wszak dobry gawędziarz rzadko się powtarza :) Wyprowadził się i zostawił mnie... z dwoma kobietami - z kochaną mamusią i nie mniej znienawidzoną... tfu... "uwielbioną" siostrzyczką. Może to zabrzmi egoistycznie, ale na początku poczułem się panem mieszkania - chłop umarł, niech żyje chłop! I miałem czego chciałem - "możesz otworzyć słoik?", "idź do piwnicy po ziemniaki", "wytrzep dywan", "odkurz mieszkanie"... Taaaa, poczułem się panem tego domu. Jeszcze ciekawiej stało się, gdy siostrzyczka dorosła i odkryła komputer. A ściślej Gadu-Gadu. Godziny mojego "urzędowania" drastycznie uległy zredukowaniu, w przeciwieństwie do Listy Znajomych GG tej szarańczy, która (ta Lista) z dnia na dzień stawała się dłuższa i dłuższa i... Co dalej? Ano nie zapominajmy, że mamy do czynienia z tzw. syndromem mamusia-córusia. "Uwielbiona" siostrzyczka szybko podzieliła się z kochaną mamusią pasją do Gadu-Gadu - częstotliwość formatowań dysku C osiągnęła poziom pozornie niemożliwy do osiągnięcia. Serio, to był (Ba! Wciąż jest!) koszmar! Za każdym razem jak wracałem do domu, ktoś siedział przy moim lubym terminalu! Ale i na tym nie koniec - dorastający karaluch o imieniu Siostra zaczął mieć własny gust (tzn. gust powszechnie obowiązujący, czyli tzw. moda). I tak oto pieniążki mamusi zaczęły podejrzanie szybko ubywać, a kolekcja ubranek uwielbionej siostrzyczki - tak jak i Lista - rosnąć. Obecnie i mama sobie nie szczędzi (pewnie ma to coś wspólnego z kryzysem wieku średniego) - cotygodniowy wypady do fryzjera, kolejne zamówienia z rozmaitych katalogów, imprezy z młodszymi od siebie znajomymi... Do czego zmierzam? Ano wystarczy dopowiedzieć, że wciąż - jako student pierwszego roku - przywdziewam butki, w których tak dzielnie stawiłem czoło testom kompetencji pod koniec ósmej klasy podstawówki (i żeby to była tylko kwestia butków... ech...). Jakie jest rozwiązanie tego problemu? Ano przeprowadzka - niemożliwa dla uczniaka, który wciąż pozostaje na utrzymaniu swojej kochanej mamusi. Proszę bardzo - pisze do Was wzór złapanego w pułapkę kobiecej solidarności. Jedyne co mi pozostaje, to pokiwać zza krat tego mieszkania światu, który czeka by mnie przywitać. Jednak na razie kraty zdają się zbyt solidne, by je wyrwać...

"Współczuję ci Kochanie, ale uogólniasz" - kolejna prowokująca mnie reakcja ze strony mej lubej, która postawiała przede mną świeżą porcję złocistego, schłodzonego pyfka. Bekłem soczyście i chwyciłem kufel, jak gdyby ignorując podejrzane intencje mojej niewiasty (no bo skąd niby miała tyle browarków w lodówce i - to co najbardziej powinno mnie w tamtej chwili zastanowić - dlaczego była tak hojna). Spojrzałem na nią, inteligentnie zmarszczyłem czoło i wywód swój kontynuowałem.

A co powiesz o swojej mamie? - spytałem i spontanicznie zlizałem piankę osiadłą pod nosem - Krótko trzyma cię na smyczy, prawda? Pod tym względem sprawy nie rozpatrzyłaś Skarbie. Trzyma cię przy sobie jak sidła za łapę lisa. Wpadłaś w pułapkę jej rodzicielstwa i nie możesz się z niej wyrwać. Myśli że jesteś grzeczną dziewczynką, która spotyka się ze mną tylko po to, by pouczyć się wspólnie do egzaminu. Pamiętam jak na ciebie spojrzała, gdy zastała cię siedzącą na moich kolanach! Gdyby nie twój ojciec, skończyłoby się na co najmniej tytanicznej awanturze! Heh, a gdyby dowiedziała się, że pijesz teraz ze mną piwo ogoliłaby cię w furii na łyso, co - wybacz - byłoby skutecznym czynnikiem, by uczynić z ciebie miss czarownic (na marginesie - kobitka bez włosów, to jak mężczyzna bez fallusa - wg mojego artystycznego i wrażliwego zmysłu oczywiście :) A najlepsze jest to, że ona sama praktycznie, poza pracą, nie robi nic twórczego - siedzi tylko w kuchni i steruje tobą, jakby miała jakiegoś cholernego pilota. No ale, całe szczęście, baterie w pilocie czasem się rozładowują, a wtedy mamy takie cudowne wieczorki, jak ten. Co ty na to kochanie? - zakończyłem i delikatnie wpuściłem do gardziołka resztki złocistego płynu. "Kochanie, podziwiam twoją wyobraźnię, ale używając tylu metafor nie udowodnisz niczego" - wycedziła przegryzając kawałek dowiezionej przed kilkoma chwilami pizzy z kurczakiem. Ja miałem już gotową odpowiedź - za dużo metafor? Sugerujesz, że mam mówić o pułapce w sensie DOSŁOWNYM? Proszę bardzo - Annie Wilkes z "Misery" Stephena Kinga. Czytałaś, prawda? Może nie dorównuje twojej mamie, ale przyznaj, niezła z niej lekarka. Nie dość, że obetnie ci palce, to - gratisowo oczywiście - pozbędzie się i stopy. I to bez znieczulenia - ostra babka! Aaach (westchnąłem przytulając się do krągłości sterczących pod bluzką mej lubej :), może i niewiele takich psychopatek stąpa po ziemi, ale jedno jest pewne - KAŻDA kobieta na swój sposób jest pułapką. Jednak nie wszystkie jeszcze się zatrzasnęły.

Moja wybranka odpięła guzik w bluzce i mocniej przytuliła mnie do siebie. Było mi wspaniale, mógłbym tak leżeć przez cały wieczór. Widocznie zauważyła moje rozleniwienie, bo po chwili zapytała - "Dalej uważasz, że każda kobieta to pułapka?". Oczywiście, że tak! A niby co teraz zrobiłaś? Złapałaś mnie w pułapkę swego wdzięku i co ze mną robisz - wymuszasz na mnie wygodną ci odpowiedź! Jesteś taka sama jak wszystkie inne...

"Wiesz co Skarbie? Chyba masz rację..." - tak w rzeczywistości odpowiedziałem. Wszak jak mogłem zaprzeczyć, gdy nagroda za posłuszeństwo majaczyła w zasięgu ręki. Jednak nie myślcie, że przegrałem! Bo czyż nie udowodniłem jednocześnie, że nie ma wyjątków? Czy nie udowodniłem że KAŻDA kobieta jest pułapką? Uległem mojej dziewczynie nie dla dobra sprawy, nie dlatego by dowieść swej słuszność - uległem, bo zacisnęła na mnie swoje bezwzględne sidła seksu i kobiecości. Myślę, że ona wie, że TAKIE pułapki kocham ponad wszystko :)



Z W Y C I Ę Z C A   N R   3

W tym momencie zaś (mimo wielu ciekawych zgłoszeń od skrzywdzonych mężczyzn) mamy obowiązek nagrodzić kobietę, która urzekła nas prostą i jakże szczerą opinią o sobie. Komiksy Enki Bilala wygrywa więc niejaka...

MELISSA - JOANNA SZKUDLAREK

która wbrew ksywie, wcale nie działa uspokajająco:

Czy każda kobieta to pułapka?

Jeśli jest taka jak ja, to z pewnością TAK!!! ;-)

  • zazdrosna - I wpadasz w pułapkę! - Prawdziwy potrzask bez wyjścia! Kobieta będzie chodzić za Tobą jak cień, wąchać, przesłuchiwać...
  • pedantyczna - gdy ujrzy Twoje skarpety na podłodze to zagłada!!!
  • marudna i kłótliwa - będziesz żałował, że nie urodziłeś się głuchy!
  • podążająca za najnowszymi trendami mody - nie jest to znowu takim wielkim problemem, jeśli zarabiasz tyle, co prezydent ;-) itd, itp...

    Poza tym kobieta jest największym wynalazkiem Naszego Stwórcy, jest cudem - żaden mężczyzna nie poradziłby sobie bez niej!!! Nie ma co tu kryć: w sprawach sexu chyba przede wszystkim kobiety potrafią... kusić i uwodzić - a to największa pułapka w jaką mężczyzna może wpaść. Z niej nie ma wyjścia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



  • P O D S U M O W A N I E

    Każdy z naszych zwycięzców otrzyma pod choinkę ZESTAW TRZECH KOMIKSÓW ENKI BILALA UFUNDOWANY PRZEZ FIRMĘ MONOLITH (www.monolith.pl).
    Zwycięzcom serdecznie gratulujemy!!!


    I tym optymistycznym akcentem kończymy listowną batalię, zapraszając
    jednocześnie na wyjątkowy konkurs noworoczny "Alien vs. Predator" !!!


    POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ | KONKURSY NA STRONIE KMF