|
KONKURS "WIERNY OGRODNIK" ROZWIĄZANY!
W konkursie "Wierny ogrodnik" Waszym zadaniem było wskazanie filmów, które łączą w sobie kilka gatunków filmowych. Na tej podstawie stworzyć mieliśmy plebiscyt kina osobliwego. Niemniej jednak uczestnicy konkursu rozminęli się zupełnie w swoich typach i na podstawie zgłoszeń stworzyć można nie tylę plebiscyt, co raczej listę osobliwych filmów. Listę, z której wynika, że najbardziej oryginalne kino tworzy, tworzył i będzie tworzyć Quentin Tarantino. Tarantino jest wieczny, jedyny, niepowtarzalny, nieśmiertelny i - jak pokazuje wiele przykładów - pasuje do każdego plebiscytu i każdego konkursu organizowanego na stronie Klubu Miłośników Filmu ;-) Co też - z całym szacunkiem - powoli staje się nużące...
Oto niektóre Wasze propozycje podesłane nam do rankingu kina osobliwego:
"Cztery pokoje", "Pulp fiction", "Wściekłe psy", "Gra wstępna - Audition",
"Requiem dla snu", "Między słowami", "Zakochany bez pamięci", "Miasto aniołów",
"Pukając do nieba bram", "Urodzeni mordercy", "Kill Bill", "Królestwo", "Sin City",
"Od zmierzchu do świtu", "Blue velvet", "Charlie i fabryka czekolady" ...
Jednakże to nie odpowiedni wybór filmu, a ciekawe uzasadnienie decydować miało o wygranej w konkursie. Kierując się tym kryterium wyłoniliśmy trzy najbardziej osobliwe zgłoszenia. Jedno pisane całkowicie na serio i dwa zupełnie prześmiewcze. Koszulki z filmu "WIERNY OGRODNIK" dumnie nosić będą...
|
MICHAŁ PUCZYŃSKI za maila opisującego przedziwny koloryt filmu "TROJA"
Film to iście niezwykły, wymykający się wszelkim próbom zaszufladkowania. Widz pomyślałby - to ekranizacja! Ale przecież ekranizacje zwykle trzymają się fabuły pierwowzoru. Reżyser "Troi" zgrabnie uniknął pogardliwych porównań i zarzutów o brak własnych pomysłów. Tedy w głowie widza świta myśl - to widowisko historyczne! Ale gdzie tu historia, skoro twórcy sami przyznają, że radosny przesadyzm widziany na ekranie nie mógłby mieć miejsca w rzeczywistości? W takim razie - może to film akcji? Mógłby nim być, gdyby owa akcja była jego integralną częścią, a nie przerywnikiem między dialogami. A może komedia? Widać wszak, że aktorzy starają się rozśmieszyć widza do łez swoją grą. Jednak więcej tu filmu muzycznego, gdyż to na muzyce widz koncentruje się najbardziej - starając się nie zwracać na nią uwagi. Zaś jako całość, "Troja" to najprawdziwszy horror. Jak widać, Petersen stworzył nowy gatunek filmu - film chcący być wszystkim, a przy tym zupełnie nijaki.
KAROLINA KOŃCZYŃSKA, która znalazła nie tylko drugie, ale także trzecie,
czwarte i piąte dno w serialu "KLAN". Może herbaty Karolino?? ;)
Na samym początku rzuca nam się w oczy gatunek bazowy zwany serialem obyczajowym. W jego ramach widzimy pięciominutowe śniadania rodziny Lubiczów, które składają się z 12 dań zupełnie jak wieczerza wigilijna.
Komedia - czy sama postać babci Stasi i jej ciągłe parzenie czaju nie jest wystarczającym przykładem na poparcie tezy? A zapomniałabym zupełnie o Rysiu i Grażynce - nic dodać nic ująć.
Dramat - dramatyczne sceny wzięte zostały wprost z życia syna Elżbiety i Jureczka, który jest nie tylko rozdarty pomiędzy dwie kobiety, ale także stracił twarz w wyniku tragicznego wypadku, z którego ledwo uszedł z życiem. Jego nowe wcielenie spowodowało, iż stał się jeszcze większą ofiarą losu niż był dotychczas.
Romans - jak w każdym dobrym filmie musi się zdarzyć kilka pikantnych scen łóżkowych. Tutaj mamy (przynajmniej ostatnimi czasy) Olę i i jej niedoszłego męża, którzy uciekają z gniazdka Lubiczów by wieść własne życie. Oczywiście trudno zapomnieć o Izie od cegieł, która w tym wydaniu zwana jest Moniką i jej pięknym joginie.
Dreszczowiec - wychowawczyni Bożenki sugeruje Rysiowi, że dziewczynka pali papierosy. Podczas poważnej rozmowy w domu Bożenka się wypiera, mimo, że jej ubranie śmierdzi dymem. Wes Craven wpada w kompleksy.
Elementy filmu przygodowego możemy dostrzec w pełnym napięć życiu młodego Pawełka, który poznaje świat razem z kochaną nianią panią Stenią i jej mężem, który czyta mu na dobranoc encyklopedię...
Filmowa Propaganda - chwilami serial ten przypominal filmiki z czasów PRL-u, kiedy w około 50 odcinkach mówiono, jaka Unia jest wspaniala i zachwalano politykę polskich władz...
Koszulkę otrzymuje także KAMILA DZIKA,
która niezwykle poetycko potraktowała film "Wicker Park - APARTAMENT"
Najbardziej nie-hollywoodzka historia o miłości wywieziona z fabryki snów na gładkiej, baśniowej taśmie komedii romantycznych. Mój introwertyczny świat nie ma zdania na temat tego typu "kina" i nie potrafi jednoznacznie określić jego gatunku! No bo co... Gdyby historia miłości według Brandona Boyce'a dałaby się streścić łzami i refleksjami przeciętnej rasy konesera amerykańskich produkcji, o tym jak to przystojny Matthew (Josh Hartnett -"genetycznie przygotowany" do roli kochanków Hollywoodu) strasznie pokochał piękną Lisę, która została mu przeznaczona w mitycznej scenerii dzielnicy Chicago to pewnie siadalibyśmy w fotelu z oczekiwaniem na lekką rozrywkę komedii romantycznej. Tymczasem McGuigan podarował nam gatunkowy melanż, utkany z rekwizytów klasycznego romansu i specyficznie pojmowanej, "oscarowej romantyczności" (cudny lek na podwyższenie endorfin), z elementami czegoś, co zwykle określam jako thriller (cudowna kryminalna atmosfera pomieszczeń :). To dziwne, ale moje pragnienie katharsis czuje się usatysfakcjonowane: ten film to tygiel, coś w rodzaju audiowizualnego silvae rerum - zresztą określenia jak najbardziej współczesne - wszystko się tam miesza ze sobą (teraźniejszość z przeszłością, zapach kryminału z zapachem romasu, brak miłości z jej esencją, zbawiająca muzyka ze złowrogą ciszą), chce się razem łączyć i dzielić, chce coś razem stworzyć; a powstaje bardzo wiele dobrego i niewiele złego: obraz sensów miłości, strachu przed jej brakiem, wewnętrzna egzystencja jednego człowieka splątana poprzez czas i wiązki wrażeń z innymi egzystencjami, z brawurową rolą muzyki jak spoiwa tego chaosu i niestety mdły, przewidywalny amerykański happy end czy klasyczne już usterki "from Hollywood": podział świata przedstawionego na "czarne" i "białe" charaktery". I juz ostatnia myśl: za dobór muzyki do "happy endu" ukłon w stronę Pana McGuigana. Tekst Coldplaya to obraz spełnionego "Wicker parku":
(...) I was just guessing at numbers and figures
Pulling your puzzles apart (...)
|
Koszulki ufundował dystrybutor "Wiernego Ogrodnika" w Polsce
firma Monolith - www.monolith.pl
Wszystkim konkursowiczom dziękujemy, zwycięzcom gratulujemy,
a wszystkich zapraszamy do udziału w naszym kolejnym konkursie,
jubileuszowym quizie działu Sequele.
Niech moc będzie z Wami! Pozdrawiamy,
Klub Miłośników Filmu
|
| |