SZTUKA PRODUKCJI FILMOWEJ
 Autor: Gregory Goodell

W księgarniach i salonach prasowych w całym kraju, można od jakiegoś czasu znaleźć książkę Gregory'ego Goodella "Sztuka produkcji filmowej", która ukazała się nakładem Wydawnictwa Wojciech Marzec, a nad którą KMF dzielnie trzyma patronat medialny! Z tej okazji zorganizowany został konkurs, w którym do wygrania były trzy egzemplarze "Sztuki produkcji filmowej". Zapraszamy do przeczytania zwycięskich prac.


Pytania konkursowe


1. Jak wielkie znaczenie ma budżet przy produkcji filmu? Uzasadnij w kilku zdaniach.
2. Jakie znaczenie ma rola producenta przy powstawaniu filmu? Uzasadnij w kilku zdaniach.







Miejsce pierwsze - Mateusz Piskozub

1. Film to jedna z niewielu dziedzin sztuki, która potrzebuje wielu środków, by móc osiągnąć materialny kształt. Poecie zwykle wystarcza ołówek i kartka papieru - malarz z kolei jest zadowolony, gdy ma przed sobą płótno, w ręku pędzel, a obok na szafce, kilka różnego koloru farb. A reżyser? O nie, jeśli chodzi o start, on nie ma już tak łatwo. Do zrealizowania swojego marzenia, niestety, potrzebuje pieniędzy. Mówię niestety, ponieważ wielu osobom, są one potrzebne jedynie do tego, by wzbogacić się o kolejne setki tysięcy. W Stanach Zjednoczonych, jeszcze zupełnie niedawno, duży budżet mówił widzom o wielkiej i wyjątkowej wizji reżysera czy scenarzysty. Dzisiaj film kosztujący kolejne 100 czy 200 mln$, nie robi już na nikim żadnego wrażenia. A im więcej pieniędzy włożonych w dany projekt, tym jak wiadomo, również mniejsza niezależność. Na to prawdziwi artyści nie mogą sobie pozwolić. Doskonale wiedział o tym m.in. Krzysztof Kieślowski, który celowo zmniejszał sumę wynagrodzenia, w zamian za większą swobodę twórczą. Oczywiście są jeszcze na tej planecie, choć w zdecydowanej mniejszości, ludzie, którzy chcą mówić o istotnych rzeczach, o tym co myślą, o tym co czują. Jednak to właśnie takim osobom jest najtrudniej zdobyć potrzebne fundusze. Niezależni twórcy muszą więc ciągle walczyć o swój film, lub też czekać - cierpliwie czekać na swoją kolej, która wcale nie musi nadejść... Budżet spełnia więc bardzo ważną rolę, jednak trzeba umieć się liczyć z możliwym niepowodzeniem i zachować wiarę we własne możliwości i marzenia.

2. Producent ma na głowie wiele obowiązków. Jednak dla mnie, najważniejszą rzeczą są relacje jakie panują między nim a autorem filmu. Od tego może przecież zależeć jakość przyszłego dzieła…Postanowiłem więc podzielić głównego właściciela praw autorskich na trzy typy osób:

PRODUCENT - PRZYJACIEL: Kino nie raz już udowodniło, że to jest możliwe. Taki typ producenta charakteryzuje się dużą odwagą, odpowiedzialnością i szczególną wrażliwością. Także empatią. Służy radą i chęcią pomocy. A na czym polega ta pomoc? Przede wszystkim na tym, że nie wtrąca się zanadto w pracę reżysera i jego scenariusz. Darzy go zaufaniem i daje możliwie jak największą swobodę twórczą. Istnieją jednak też tacy artyści, którzy wręcz zapraszają producenta do współpracy, chcą by stał się współtwórcą ich dzieła. Takie relacje panowały m.in. między Marinem Karmitzem a Kieślowskim przy realizacji "Trzech kolorów": Marin Karmitz - (...) Koniecznie potrzebował usłyszeć moje zdanie, testując jednocześnie moją zdolność do odpowiedzi. Nie chodziło mu o to, bym prawił komplementy, ale o to, żebym interweniował i ulepszał.* Zbawiciele! Tak z pewnością mógł pomyśleć o swoich producentach Akira Kuroswa, głównie w końcowym okresie swojej działalności. Po miażdżącej krytyce jednego z jego filmów, reżyser próbował popełnić samobójstwo. To właśnie po tym wydarzeniu, pomocną dłoń wyciągnęli do niego Rosjanie, oferując możliwość nakręcenia "Dersu Uzały". Za kolejne produkcje odpowiadali już panowie z "fabryki snów" - George Lucas i F.F. Coppola - jednocześnie miłośnicy twórczości Kurosawy. Przy "Snach" z kolei pomagali Martin Scorsese (użyczył głosu) i Steven Spielberg - producent filmu. To właśnie dzięki ich pieniądzom, Japończyk mógł zrealizować nagrodzonego Złotą Palmą "Sobowtóra" czy "Sierpniową rapsodię" z 1993 roku.
INNE PRZYKŁADY PRZYJACIELSKIEJ WSPÓŁPRACY:
Jack Rollins i Charles H. Joffe - Woody Allen (,Annie Hall" ,Manhattan"), Brian Grazer - Ron Howard ("Piękny umysł", "Frost/Nixon"), Saul Zaentz - Milos Forman ("Lot nad kukułczym gniazdem", "Amadeusz"), Branko Lustig - Ridley Scott ("Gladiator", "Królestwo niebieskie").

PRODUCENT - WRÓG: Ingmar Bergman:- Mam zwyczaj kręcić film w towarzystwie osiemnastu przyjaciół. David Lean:- A ja czasem mam wrażenie, że robię to samo, ale w otoczeniu dziewięćdziesięciu wrogów... słowa twórcy "Lawrence'a z Arabii" mówią wszystko na temat warunków pracy w amerykańskim przemyśle filmowym. Wśród tych "dziewięćdziesięciu" z całą pewnością jest pan producent. Bardzo często, tego typu atmosfera jest źródłem przyszłej klęski artystycznej. Jednak nie zawsze - jak życie pokazało, nawet te niezbyt miłe relacje składające się z ciągłych kłótni, spowodowanych brakiem wzajemnego zaufania czy to ciągłego wtrącania się w pracę kolegi, mogą być początkiem sukcesu. Sam Spiegel, produkując "Most na rzece Kwai", początkowo nie słyszał o żadnym Leanie. Na jego liście życzeń widniały takie nazwiska jak Welles i Zinnemann. Odrzucili ofertę. Nie przyjął jej również William Wyler. Sfrustrowany Spiegel zdecydował się w końcu, z łaski swojej, zatrudnić Davida Leana, nie wierząc jednak do końca w jego potencjał. Potem tłumaczył się, że wziął go tylko dlatego, że nie miał nikogo innego. Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że całe szczęście... Jeszcze ciekawsze przygody miewał Federico Fellini. Za każdym razem, gdy pojawiał się w biurze producenta z nowym scenariuszem, doprowadzał go do szału i ataku nerwicy. Słuchając przeróżnych anegdot, aż trudno uwierzyć, że włoski mistrz dożył starości... ;)Oto parę przykładów, co mówili i robili, gdy Fellini oferował im współpracę:- "Prędzej go zjem [kontrakt], niż go podpiszę!" - płakał jeden z nich, a następnie zaczął napychać sobie usta skrawkami papieru,- "Federico, zamiast podpisywać ten wyrok śmierci na siebie, lepiej wypiję cały atrament!". Tak też zrobił, choć reżyser ze wszystkich sił próbował powstrzymać przyjaciela,- Enrico Cogliati okładał się po twarzy, wyrażając w ten sposób swą niezgodę na przeczytany scenariusz,- inny z kolei producent rozebrał się przed Fellinim do naga, dla udowodnienia, że ten swoim filmem sprowadzi na niego śmierć głodową... Jak więc widać, nie jest łatwo. Akurat w tych przypadkach nic nie zaważyło na poziomie samego filmu, jednak to tylko wyjątki.
INNE PRZYKŁADY TRUDNEJ WSPÓŁPRACY:
- David O. Selznick - Hitchcock, Welles, Carol Reed,- producenci - Marlon Brando. I ostatni typ to...

PRODUCENT - AUTOR: O ile w "przyjacielskiej współpracy" nie jest to do końca możliwe, o tyle tutaj już tak - reżyser ma absolutną władzę i kontrolę nad pracą przy swoim obrazie. Z tego przywileju mieli szansę skorzystać m.in. Charles Chaplin i Ingmar Bergman. Ten drugi założył nawet własną wytwórnię filmową ("Kinematograf"), która "urodziła" kilka z jego arcydzieł ("Szepty i krzyki", "Sceny z życia małżeńskiego"). Innym, świadczącym o wolności i samo-realizacji przykładem jest Jim Jarmusch. Aż do 2005r. ("Broken Flowers") nie nakręcił niczego, co mogłoby być kontrolowane przez jakiekolwiek studio. Oczywiście taka postawa wiąże się z dodatkową pracą i jeszcze większą odpowiedzialnością. Po drugie, co ważne, trzeba jednak troszkę tych pieniążków mieć... ;) Odpowiedź na pytanie, który typ producenta i jego rola są najlepsze, zostawiam już wam, młodzi przyjaciele ;)

*- słowa pochodzą z książki "Kieślowski - Pamięć: życie po życiu" Stanisława Zawislinskiego.


Miejsce Drugie - Karolina Śmiłek

1. "O BUDŻECIE"

Omamiony wizją dekoracji gigantycznej
czasem współczesnej, czasem antycznej
pragniesz szpony własnego umysłu
będąc w wisielczej pogoni pomysłu
przenieść w realne potoki istnienia
a do tego potrzebujesz nieposkromionego mienia.
Gdy pożądasz wielkiego widowiska
możesz rzucić się z urwiska
lub swoją wizję urealnić z duszą
na ramieniu marzenia w podróż cię zmuszą
i zapukać do bram szatana,
mamony Wielkiego Pana.
Omamiają rozmachem magiczne sztuczki,
tak jak pościgi, naturalne plenery i stłuczki.
Komputery elektrycznie wabią w sieci
zwłaszcza duże i małe dzieci.
Gdy pragniesz dosięgnąć gwiazd nieboskłonu
czasem nie wystarczy uczynić pokłonu.
Nieraz gwiazdy nie zejdą z chwały
gdy z wrażenia pieniędzy nie wyjdą im gały.
To wszystko musi się w budżecie znaleźć
by twój geniusz mógł się odnaleźć.
Titanic wylał morze pieniędzy
i król świata nie będzie już w nędzy.
Pamiętaj, Kleopatra swojego pilnując nosa
nie zbiła jednak kokosa.
Cesarstwo rzymskie upadło
choć trochę grosza im spadło.
A gdy jesteś początkujący
jeszcze sobie matkujący
lub biedny jak tramp
nie poleci na ciebie wamp
ale nie susz głowy
i tu mogą być obfite połowy.
Wszak by zrobić coś wielkiego duchem
choć nie wystarczy kiwnąć paluchem
gdy scenariusz będzie zwarty i gotowy
można i bez strzelby ruszać na łowy.
Gdy nie pożre cię lew
i nie stratuje stado mew
czasem z niskobudżetówki
ustrzelisz lepszą zwierzynę niż z dubeltówki.
Talent, pomysł, powiew świeży
krócej na półce leży i włos zjeży
niż stęchlizna wypłowiała,
widowiskowo skostniała.
Nowatorskie wykonanie i wypowiedzi chęć szczera
zrobią z Ciebie oficera.
Pieniądz pieniądz rodzi
lecz czasem nie da rady powodzi.
A wtedy zostaniesz goły
i bez żony, przyjaciół, więc... niewesoły.
Dźwignią handlu reklama
lecz jak każda dama
nakładów wymaga sowicie
lecz nie przestraszysz się o świcie.
Na pocieszenie pamiętaj
i zawczasu slumdogu nie pękaj.
Miłość, nadzieja i wiara
to czasem sukcesu miara.
Większy budżet pomoże
ale czasem mały więcej może!


2. "KRÓL LEW"

Gdy wstąpisz do dżungli amerykańskiej
wchodzisz do puszczy pańskiej.
Na górze wśród pochlebców
i wszelkiej maści lepców
panuje Producent niepodzielnie
walcząc o pieniądze dla ukochanej Muzy dzielnie.
Po swą grzywę zakochany
jest w filmowym boju niezbadany.
Lew orkiestrą dyryguje
i czasem wargi z krzyku napompuje.
I choć jak chomik wtedy wygląda
wciąż lwim okiem spogląda.
Zatrudnia mrówki krzątające
każdy zakamarek sprawdzające.
Główne kukiełki kiwają głowami
udając, że są panami.
Sprzęt odpowiedni zapewnia
i marzenia dotknięcia gwiazd spełnia.
Weinstein z nożyczkami lata
i rykami figle płata.
Kennedy szósty zmysł posiada
i dinozaurami choć wyginęły włada.
Lucas gwiezdne wojny toczy
nawet jak głaz się toczy.
Phillips taksówką jeździ
i nawet z Obcym pojeździ.
Lustig niczym gladiator waleczny
dba o spokój listy wieczny.
Mirisch dźwięki muzyki wydobywa.
Nozik dzienniki motocyklem odbywa.
Rudin nie lubi starych ludzi
ale nie traktuje ich jak podludzi.
Selznick z wiatrem nie przemija.
Shaw łowcę androidów co dzień mija.
Silver srebro wyrabia znakomicie
władając naszym matrixem wyśmienicie.
A spróbuj dla vendetty wysłać predatora,
zabójcza broń to twoja beęzie zmora.
Spiegel afrykańską królową poprzez Kwai ciągnie
aż by ratować ją Lawrence nadciągnie.
1000 opowieści
jeszcze ta karta zmieści.
Po nieboskłonie krążą
i na zawsze dziury w sercach drążą.
Rozmiękczają kamienne ochłapy
likwidując granic pułapy.
W USA wiele lwów i lwiątek panuje
czasem tylko szpanuje.
Czasem dużo ryczy, mało mleka daje
choć inaczej im się wydaje.
Czasem bezpośrednio wpływa,
czasem jak rekin tylko wypływa.
Bez lwa dżungla nie istnieje
i choć spustoszenie czasem sieje
da się pogłaskać za uszkiem
gdy wypije kielich słodkości duszkiem


Miejsce Trzecie - Adamus

1. Często się mówi, że wydany budżet nie wygląda najlepiej na fakturze, ale na ekranie. Film to wizja zamknięta w kadrze, która jest albo pewnego rodzaju kopią naszego świata albo jego określoną przenośnią. Trzeba wziąć pod uwagę, że istnieje siła, dzięki której to wszystko powstaje. Świat powstał, choć istnieje kilka teorii na ten temat; jedni wierzą w Boga, drudzy w Wielki Wybuch a jeszcze inni w listę wyborczą nr 5. Jeśli chcesz nakręcić film musisz uwierzyć, że Twój świat nie powstanie, jeśli nie włożysz w niego odpowiedniej ilości uczucia i... pieniędzy.

2. Ogromne, niestety, choć wszystko jest takie... względne ;). Reżyserzy trzymają się głównie wizji, producenci trzymają się głównie grafika i obserwują nerwowo jak reżyser wydaje jego pieniądze. Gdyby dać reżyserowi wolną rękę, prawdopodobnie przyprawiłby producenta o zawał serca i z filmu wyszłyby nici. Można powiedzieć, że stosunek reżysera i producenta jest podobny do stosunku na linii syn - ojciec. Dostajesz kieszonkowe, by móc się wyszaleć, ale musisz pamiętać, że ta forsa musi się kiedyś zwrócić, bo nie będziesz miał za co staremu piwa postawić ;).



Więcej informacji na stronie internetowej: www.w-wm.pl

Kontakt: Wydawnictwo Wojciech Marzec, ul. Klimczaka 8/35, 02-797 Warszawa
tel. (22) 550 15 60, fax. (22) 550 15 61, kom. 503 129 345, e-mail: w-wm@w-wm.pl

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA