SZTUKA WYWIADU  WYNIKI KONKURSU
 Jagoda Kowalska - wywiad z psem Szarikiem

Szanowni Państwo, na ekranach kin co pewien czas oglądać możemy wielkie gwiazdy. Rozbłyskują, dłużej lub krócej lśnią na nieboskłonie, a potem gasną. Naturalne prawo przyrody - chciałoby się rzec. Ale w długiej historii filmu zdarzają się i postaci, które nie zamierzają się tym prawom poddać. Świecą silniej niż inne, wciąż niesłabnącym blaskiem. Ich sława trwa, choć mijają lata. Pamięć i przychylność widzów zaskarbiają sobie ponadprzeciętnym talentem, niezwykłą urodą i osobowością. Dziś mam zaszczyt spędzić kilka uroczych chwil w towarzystwie takiej właśnie postaci.


Jagoda Kowalska: Serdecznie witam Pana Trymera,
odtwórcę arcyważnej roli psa Szarika z kultowego serialu "Czterej pancerni i pies".
Szarik: Dzień dobry. Jest mi niezmiernie miło.

Czy byłby Pan łaskaw przypomnieć początki swej przygody z aktorstwem?
Zdaje się, że wielki wpływ na rozwój pańskiej kariery miała Pana matka.
Tak, mama grywała na deskach Teatru Powszechnego gdy była jeszcze młodą suczką. Przyszedłem na świat w dość nieodpowiednim momencie. Ot szczenięca miłość. Matka miała szansę na wielką sławę, liczne angaże, ale poświęciła się wychowaniu dzieci. To ona zaraziła mnie miłością do aktorstwa. Razem recytowaliśmy wiersze gdy brałem udział w szkolnych akademiach. Pragnęła, bym poszedł w jej ślady. By mi się powiodło.

Jak wiemy, przełomem była rola w "Pancernych". Jak wspomina pan pracę
z Januszem Gajosem, Franciszkiem Pieczką? Był Pan najmłodszy w tej ekipie.
To był wspaniały okres w moim życiu. Praca nad serialem była ciężka, kręciliśmy długie ujęcia. Nierzadko ktoś zapominał tekstu. Ale atmosfera na planie była świetna. Chłopcy pomagali mi w trudnych momentach. Przyjaźń z Jankiem przetrwała do dziś.

Po tym serialu przyszły kolejne propozycje: film, teatr.
A nawet nominacja do Oskara w 1977 roku. Czy sława zmieniła Pańskie życie?
Widzę do czego Pan zmierza. Zmieniła i to wiele. Zmarnowała jego część, moje problemy z narkotykami nie są tajemnicą. Dzięki prawdziwym przyjaciołom w porę oprzytomniałem. Poznałem wspaniałą dziewczynę Perłę, ożeniłem się. Mam pięcioro dzieci i tuzin wnucząt. Teraz wiem, że największy skarb to właśnie rodzina. Chwile spędzone razem z Perłą w domku na Mazurach, Święta Bożego Narodzenia z dziećmi i wnukami... Wiem, że moje życie ma sens.

A film?
To rozdział zamknięty. Zostawiam miejsce dla moich wnuków. Polskie kino potrzebuje świeżej krwi.

WYNIKI | KONKURSY KMF | STRONA GŁÓWNA