|
|
To był szok. Ikona muzyki rozrywkowej, król pop, człowiek, który wyniósł sztukę tańca na zupełnie nowy poziom - nie żyje. Dla tysięcy jego fanów na całym świecie była to druzgocząca wiadomość. Chociaż od kilku lat pozostawał w cieniu, chociaż dopiero szykował swój wielki powrót - to przecież Michael Jackson zawsze był. Trudno sobie wyobrazić, że tak nagle odszedł.
Michael urodził się w małym miasteczku Gary w Indianie jako ósmy z dziesięciorga dzieci Katherine i Josepha Jacksonów. Już jako sześciolatek zaczął występować wraz z braćmi w zespole Jackson Brothers, przemianowanym później na Jackson 5. Od najmłodszych lat wyróżniał się niebywałym talentem wokalnym i wyjątkowym poczuciem rytmu. Zespół szczyty popularności osiągnął po roku 1968, kiedy podpisał kontrakt z wytwórnią Motown Records. Wtedy powstały ich największe przeboje. Michael czerpał z występów dużą przyjemność, jednocześnie jednak były one dla małego chłopca dużym stresem i obciążeniem. Ponadto ojciec Joseph nie szczędził braciom twardej ręki. W rezultacie Michael nigdy nie miał prawdziwego dzieciństwa. Już jako dorosły człowiek próbował to sobie rekompensować, tworząc enklawę Piotrusia Pana na ranczo zwanym Neverland. Nigdy jednak, nawet u szczytu sławy, nie udało mu się w pełni wyrwać z poczucia wszechogarniającej samotności.
Po rozstaniu z rodzinnym zespołem Michael rozpoczął solową karierę. Rok 1982 okazał się przełomowy. Wydany wówczas album "Thriller" sprzedał się w rekordowej ilości egzemplarzy. Dziś niektórzy szacują, że co 50 mieszkaniec globu ma tę płytę w domowej kolekcji. Jednocześnie Michael został okrzyknięty pierwszym artystą, który wyniósł teledysk do rangi sztuki. Teledyski do "Thrillera", "Billy Jean", "Beat it" bardzo szybko zyskały status kultowych, a opracowany przez Jacksona "moonwalk" do dzisiaj pozostaje najczęściej kopiowanym krokiem tanecznym na świecie. Sukces kolejnego albumu - "Bad" umocnił tylko pozycję Jacksona, określanego już wówczas przydomkiem "Król Popu".
Skoro już o "Bad" i "Thrillerze" mowa, warto dodać kilka słów o filmowych doświadczeniach Jacksona. Jego występy na dużym ekranie były wprawdzie nieliczne - pojawił się jako Strach na Wróble w afroamerykańskiej wersji "Czarnoksiężnika z Oz" (1978), w roztańczonym horrorze "Ghosts"(1997), gościnnie i epizodycznie w "Men in Black II"(2002) oraz "Miss Cast Away"(2004).
Przede wszystkim jednak był gwiazdą teledysku i z niego uczynił sztukę iście filmową. Wśród reżyserów, z którymi współpracował, byli Martin Scorsese ("Bad"), John Landis ("Thriller", "Black or White"), David Fincher ("Who is it"). Był taki okres, że każdy chciał być blisko Jacksona (wystarczy spojrzeć na obsadę "Liberian Girl").
Ogromna popularność szła oczywiście w parze z nieustającą nagonką medialną. Tabloidy prześcigały się w publikowaniu plotek o Jacksonie. Jego rozmaite dziwactwa, ekscentryczność, wygląd - wszystko to czyniło go łatwym celem. Początkowo Jacksona bawiło nawet podpuszczanie prasy i rozsiewanie plotek na własny temat. Miał tego gorzko pożałować.
W 1991 roku Michael wydał album "Dangerous". Praktycznie od początku solowej kariery angażował się intensywnie w akcje społeczne - walkę z rasizmem, głodem w krajach Trzeciego Świata, wojną. W swoich tekstach nawoływał do pokoju, miłości, do tego by "uzdrawiać świat i czynić go lepszym miejscem", by nie pozostawać biernym i obojętnym, ponieważ to my "jesteśmy światem" i możemy zbudować "lepszą przyszłość". Był człowiekiem wielkiego serca. Poprzez swoją muzykę zachęcał do tego, by "więcej dawać z siebie" - i sam dawał najlepszy przykład. W tym duchu powstały utwory zamieszczone na płycie "Dangerous" - "Heal the world", Black or White", "Will you be there".
Podsumowaniem dotychczasowej kariery Jacksona był wydany w 1995 roku album "HIStory". Promocji płyty towarzyszyła zorganizowana z ogromnym rozmachem trasa koncertowa.
To był ostatni znaczący sukces Jacksona. Wkrótce wszystko zaczęło się sypać. Płyta "Invicible" z 2001 roku zebrała negatywne recenzje. Ohydne pomówienia, które w 2003 roku doprowadziły do procesu sądowego, wpędziły Jacksona w głęboką depresję. Nie dawał sobie rady ze sobą, stan jego zdrowia gwałtownie się pogarszał, brał leki uspokajające i przeciwbólowe. Oba jego małżeństwa - z Lisą Marie Presley i pielęgniarką Debbie Rowe - rozpadły się. Nawet najbliższa przyjaciółka, Elizabeth Taylor, odsunęła się od niego, bojąc się zaszkodzić własnemu wizerunkowi. Nawet siostra LaToya okazała się nielojalna. A prasa plotkowała, plotkowała, plotkowała.
Po zakończeniu procesu i ogłoszeniu uniewinniającego wyroku Michael zniknął. Zamilkł na kilka lat. Publicznie pokazywał się rzadko. To właśnie 2009 rok miał być jego wielkim powrotem - z nową płytą i serią 50 koncertów. Wszystko jednak skończyło się 25 czerwca, kiedy serce Michaela nagle przestało bić. Ponoć przyczyną był zastrzyk silnego środka przeciwbólowego. Ponoć lekarz wie więcej, aniżeli mówi. Ponoć Jackson był skrajnie wycieńczony. Ponoć, ponoć, ponoć.
Ale jedno wiadomo na pewno. Wiadomo, że płaczą po nim tysiące ludzi na całym świecie. Płaczą ci, którzy pamiętają początki Jackson 5, i ci, których w czasach największej świetności Jacksona nie było jeszcze na świecie. Świat żegna Jacksona tak, jak w 1977 żegnał Elvisa Presleya i w 1980 Johna Lennona. Tak, jak żegna się tych, którzy stają się żywymi legendami, ikonami, inspiracją - i często płacą za to najwyższą cenę.
Michael Jackson miał 50 lat.
|
| |