STRONA GŁÓWNA      PLEBISCYTY | RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE



WSTĘP | 30-21 | 20-11 | 10-1 | SUPLEMENT



KRÓLOWA RINGU
Against the Ropes
2004
30

Częściowo oparta na faktach historia menedżerki Jackie Kallen, jednej z nielicznych w świecie boksu i jedynej mającej na koncie prawdziwe sukcesy. Zawodnicy przez nią prowadzeni sięgali po tytuły mistrzowskie. Jackie Kallen od dzieciństwa interesowała się boksem, poznała ten biznes od podszewki i była świadoma tego, że dla kobiet jest on strefą zamkniętą. Dzięki determinacji, ze sporą nutą humoru ukazanej na ekranie przez charyzmatyczną Meg Ryan, Jackie Kallen odcisnęła jednak swoje piętno na świecie boksu. Niech świadczy o tym fakt, że w 2005 roku została zaproszona w charakterze konsultanta na plan serialu "The Contender" (przeczytacie o nim w suplemencie do naszego rankingu). Film Charlesa S. Duttona (także w jednej z ról) ukazuje trudną i żmudną drogę, jaką Kallen pokonuje wraz ze swoim pierwszym podopiecznym, samorodnym talentem Lutherem Shawem (w tej roli świetnie wyszkolony Omar Epps), a także pokusy związane ze sławą i pieniędzmi, jakie czyhają w boksie na ludzi nieuważnych, bądź zachłyśniętych nagłą popularnością. "Against the Ropes" to obraz lekki, łatwy i przyjemny, ze wzruszającym finałem. Zabrakło jednak jakieś iskry, pazura, czegoś, co korespondowałoby z lekkością opowieści i przede wszystkim z Meg Ryan, która chyba trochę tym razem przesłodziła. Film przy budżecie 39 mln dolarów zarobił niecałe 6, ponosząc spektakularną klapę. Nie jest to wielkie kino, ale mnie się podobało, a i łezkę na końcu uroniłem. Jeden z nielicznych tytułów w tym rankingu, który można śmiało polecić na wspólny seans dla par. [Dux]





CHAMPION
1949
29

Montaż (Harry W. Gerstad)

Aktor (Kirk Douglas), Aktor drugoplanowy (Arthur Kennedy), Zdjęcia (Franz Planer), Muzyka (Dimitri Tiomkin), Scenariusz (Carl Foreman)

"Champion" to klasyczna historia od zera do bohatera, mimo mnogości dramatycznych wydarzeń, podana w nadzwyczaj lekki sposób. Pochodzący z nizin społecznych Midge Kelly (słusznie nagrodzony za tę rolę nominacją do Oscara Kirk Douglas), tułający się po świecie w poszukiwaniu dorywczych prac, zupełnie przypadkowo trafia na ring i w ekspresowym tempie staje się jednym z czołowych zawodników wagi średniej w kraju. W wiarygodny sposób pokazano nie tylko walki (w starym, zupełnie innym od dzisiejszego, stylu), ale i bezlitosne zasady rządzące światem boksu. Ciekawie przedstawiono stopniowe schodzenie głównego bohatera na złą drogę, oddalanie się od bliskich, pogoń za pieniędzmi i sławą, wreszcie podróż do miejsca, gdzie czeka go samotność. "Champion" pozostaje jednocześnie wielką pochwałą instytucji rodziny, hartu ducha i woli walki o godność.

Kirk Douglas (dziś 95-latek) w momencie kręcenia filmu miał 33 lata, prezentował niezwykłą tężyznę fizyczną, którą można podziwiać na ringu, a szczególnie w scenach treningów - Douglas skacze na skakance w zawrotnym tempie, potrafi zrobić "sprężynkę" itd. Niestety, jak pokazuje nasz ranking (tzn. przedostatnie miejsce "Championa" na liście), ten klasyczny obraz nie jest wśród dzisiejszych widzów zbyt dobrze znany, a szkoda, bo to kawał naprawdę dobrego i niegłupiego kina, nie tylko bokserskiego, ale i obyczajowego. Na koniec dwie ciekawostki: Nakręcony na taśmie czarno-białej film Marka Robsona posiada także wersję pokolorowaną, którą przed laty wyemitowała publiczna TVP. Na płycie zespołu Pink Floyd "The Division Bell", w piosence pod tytułem "Lost for words" w pewnym momencie słychać słowa: "Ladies and Gentleman... The winner... by knockout..." - jest to fragment "Championa". W filmie te słowa słyszymy na końcu walki, w której bohater Douglasa miał się podłożyć. [Dux]





WSKRZESZENIE MISTRZA
Resurrecting the Champ
2007
28

Samuel L. Jackson wciela się w rolę Mistrza - bezdomnego, ongiś drugiego najlepszego boksera na świecie, który uważany był za dawno zmarłego. Mistrza spotyka Erik Kernan Jr. (Josh Hartnett), młody dziennikarz sportowy (za którym ciągnie się duch słynnego ojca, komentatora sportowego), szukający akurat tematu dla podratowania podupadającej dziennikarskiej kariery. Mistrz opowiada chłonącemu informacje niczym gąbka dziennikarzowi, jak w przeszłości sparował z Rockym Marciano i złamał mu nos, w zamian za co młodzieniec załatwia Mistrzowi pogawędkę telefoniczną z Jake'em La Mottą. Spotkanie dziennikarza z Mistrzem owocuje artykułem, dzięki któremu ten pierwszy staje się sławny i ma szansę na Pulitzera. "Wskrzeszenie mistrza" to opowieść z morałem o pogoni za marzeniami, za pragnieniem bycia kimś, bycia mistrzem, nawet za cenę oszukania bliskich i siebie samego. Mało tu samego boksowania, ale duch boksu unosi się nad każdą minutą tej, miejscami bardzo wzruszającej, historii. [Dux}





WIELKA BIAŁA PIĘŚĆ
The Great White Hype
1996
27

Satyra na reguły rządzące zawodowym boksem, która już tytułem w żartobliwy sposób nawiązuje do filmu z 1970 roku, opisanego w suplemencie, zatytułowanego... "Great White Hope" ("Wielka nadzieja białych"). Samuel L. Jackson gra Sultana - postać bez dwóch zdań inspirowaną Donem Kingiem. Manipuluje, kombinuje, a przede wszystkim zawsze brata się z tymi, którzy wygrywają i próbuje zbić na nich kasę. Film traktuje o walce między zmęczonym nieco karierą mistrzem świata Jamesem 'The Grim Reaper' Roperem (Damon Wayans), z nikomu nieznanym Terrym Conklinem (Peter Berg), wyciągniętym z odmętów przeszłości, który jako amator pokonał Ropera. Conklin, choć nie posiada żadnego dorobku na zawodowych ringach - bo aktualnie jest piosenkarzem - zostaje z dnia na dzień wpisany na sam szczyt listy najlepszych zawodników wagi ciężkiej. Że oszustwo? I co z tego, najważniejsze, że jest biały, a mistrz czarny - oglądalność takiej walki przyniesie miliony dolarów, bo znudzeni widzowie mają już dość czarnoskórych bokserów rządzących królewską wagą. Finałowa walka przynosi ze sobą kilka zaskakujących zwrotów akcji, a udział w nich ma jeszcze inny pretendent do tytułu, któremu szansy na walkę (z obawy o przegraną mistrza) nie chciał dać promotor Sultan. Film ani jako komedia ani jako kino bokserskie nie oferuje fajerwerków, ale jako całkiem sprawne skrzyżowanie tych dwóch gatunków sprawuje się całkiem nieźle. [Dux]





ROCKY MARCIANO
1999
26

Historia życia i kariery słynnego Rocky'ego Marciano, walczącego w charakterystycznym przysiadzie, do dziś jedynego niepokonanego boksera wagi ciężkiej (49 wygranych na 49 walk), którego życie przerwała tragiczna śmierć w katastrofie prywatnego samolotu, na dzień przed jego 46. urodzinami. Rzetelne aktorstwo i ciekawie zrealizowane sceny (zwolnione tempo) walk sprawiają, że "Rocky'ego Marciano" ogląda się z niekłamaną przyjemnością. Szkoda, że film ten jest u nas mało znany, o czym świadczy m.in. dość niskie miejsce w naszym rankingu (widziało go bardzo mało osób). W filmie przedstawiono kilka najważniejszych walk Marciano, m.in. tę, w której o mały włos nie zabił na ringu jednego z przeciwników, po czym przez pewien czas nie mógł dojść do siebie i miał opory przed uderzaniem z całej siły. Właśnie z potężnej siły ciosów Rocky Marciano był znany. To do niego należy tytuł "Najmocniej bijącego boksera wagi ciężkiej wszech czasów". W interesujący sposób pokazano walkę Rocky'ego z Joe Louisem przemontowując ją z odwiedzinami w szpitalu, gdzie po latach Rocky odwiedza umierającego, dawnego przeciwnika - użyto tu, idealnie oddającego nostalgiczny nastrój, utworu "Adagio for Strings", znanego lepiej jako motyw przewodni z "Plutonu" Olivera Stone'a. Wspomniana jest też, w postaci relacji radiowej, walka Joe Louis vs. Max Schmeling (o tym bokserze w filmie Uwe Bolla więcej w suplemencie do rankingu). W roli Rocky'ego Marciano - Jon Favreau, obecnie reżyser walczący z nadwagą, w 1999 roku na planie filmu bokserskiego potężnie przypakowany sportowiec. Wiadomo już teraz czemu robił za sparingpartnera Tony'ego Starka w "Iron Man 2" - umiejętności bokserskich zdobytych przed laty, łatwo się nie zapomina. [Dux]





ZBUNTOWANA
Girlfight
2000
25

"Girlfight" to przede wszystkim bardzo udany debiut Michelle Rodriguez w roli dziewczyny, która na przekór wszystkiemu (i wszystkim) postanawia trenować boks. I choć z czasem idzie jej coraz lepiej i przejawia tzw. "naturalny talent", problem stanowi brak konkurencji - Diane Guzman jest jedną z nielicznych bokserek-amatorek w okolicy. Z braku większego wyboru dziewczyna musi więc walczyć z męskimi rówieśnikami i oczywiście okazuje się, że potrafi im dorównać. Sytuacja komplikuje się, kiedy w grę wchodzą osobiste relacje z jednym z przeciwników...

Opowiadając podobną historię, łatwo można wpaść w ckliwość i stereotypy emancypacyjnej, po amerykańsku podnoszącej na duchu produkcji. Jednak Karyn Kusama (późniejsza reżyserka średnich "Aeon Flux" i "Zabójczego ciała") zręcznie unika klisz kina bokserskiego. Wszystko zaś działa oczywiście za sprawą Rodriguez, która posiada wszystko, żeby pociągnąć rolę: ekranową charyzmę, urodę, sportową sylwetkę i fizyczną sprawność, pewną dzikość i wściekłość ustępującą od czasu do czasu emocjonalnej delikatności. "Girlfight" to projekt udany także dzięki odpowiednim proporcjom między scenami walk i ćwiczeń a tymi z życia codziennego nastolatki, które pozwalają wnikliwie przyjrzeć się jej problemom rodzinnym, relacjom z koleżankami i tzw. płcią przeciwną. Film wymyka się jednak szufladkowaniu, unika prostych rozwiązań fabularnych i zręcznie łączy ambicje kina społecznego z kinem sportowym, nie popadając przy tym w banał i przedramatyzowanie. "Zbuntowana" (tak, to oficjalny polski tytuł...) broni się także z technicznej strony: naturalistyczny styl, pomysłowe kadry i zręczny montaż robi duże wrażenie. Sceny walk zrealizowane są na bardzo wysokim poziomie: nie widać w nich nienaturalnego zaaranżowania, sporo tu spontaniczności, nie ma wrażenia dramaturgicznego "ustawiania", kolejne "zwycięskie" manewry nie są akcentowane i bezpośrednio wskazywane palcem. To ciekawe, niecodzienne podejście w tym gatunku, który celebruje przebieg walki i stopniowe uzyskiwanie przewagi przez jednego z walczących (a najczęściej głównego bohatera). Wszystko nie idzie tu tak łatwo jak w przypadku podobnego "Million Dollar Baby", którego bohaterka zdaje się nie mieć specjalnych problemów podczas walk. Tymczasem Diane pierwszą swoją walkę wygrywa głównie przez nieregulaminowe zachowanie przeciwnika i zwycięstwo nie daje jej specjalnej satysfakcji. Film stanowi też interesujący głos w sprawie wytyczania w sporcie płciowych granic, starając się udowodnić, że prawdziwym dowodem na równouprawnienie jest przede wszystkim wzajemny szacunek walczących.

Szkoda, że po "Girlfight" Rodriguez nie miała szans na rozwinięcie kariery i zamknięto ją w roli "twardej dziewczyny", rzadko pozwalając na pokazanie innych aktorskich umiejętności w imię "wiecznego wkurwu" (a to i tak moja ulubiona "wkurzona twarz" Hollywood!) znanego z kolejnych "Szybkich i wściekłych" czy "Resident Evil". Mimo kilku udanych ról (jak choćby w "Avatarze", "Maczecie" czy "Blue Crush") aktorka nigdy nie pokazała już takiej klasy jak w "Zbuntowanej", nie miała okazji na tak dojrzałą, skomplikowaną i niejednoznaczną kreację. "Girlfight" to kino udane i zręcznie obchodzące się z kliszami kina bokserskiego, ale to Michelle Rodriguez i jej znakomita rola czynią z niego film tak dobry. To dzięki niej cała historia jest przekonująca, angażuje widza i pozwala wierzyć w przedstawione przez reżyserkę tezy. [Karol]





SWÓJ CHŁOPAK
Homeboy
1988
24

"Homeboy" Michaelaa Seresina, to jeden z tych filmów, który mimo wielu niedoróbek potrafi się podobać. Mimo tego, że walki bokserskie wyglądają jak udawane, scenariusz widzieliśmy dziesiątki razy, a niedociągnięcia fabuły rażą w oczy, "Homeboy" ma w sobie coś, co sprawia, że oglądanie go to czysta przyjemność. Po pierwsze aktorstwo: Mickey Rourke i Christopher Walken, po drugie wspaniała muzyka Erica Claptona.

Cwaniakowaty i zarazem nieśmiały Johnny Walker to bokser, który ze względu na pogarszający się stan zdrowia, z tym sportem powinien mieć jak najmniej wspólnego, lecz boksowanie to jedyna rzecz jaką potrafi robić. Niestety, problemy z utrzymaniem dyscypliny i nadużywaniem alkoholu sprawiły, że jego kariera nie potoczyła się w oszałamiający sposób. Poznanie Ruby, właścicielki małego wesołego miasteczka uświadomi Johnny'emu, że w życiu liczy się coś więcej niż tylko boks i alkohol.

To właśnie Johnny Walker, czyli jeszcze młody i piękny Mickey Rourke (który prywatnie też próbował swoich sił w boksie - z miernym skutkiem) sprawia, że film ogląda się tak przyjemnie. Patrząc na graną przez niego postać, trochę nierozgarniętą i porywczą, ale sympatyczną i momentami wzruszającą, dajemy się wciągnąć, ciekawi jak potoczą się jej dalsze losy. Wesley Pendergass (Christopher Walken) doskonale uzupełnia postać Johnny'ego, wprowadzając odrobinę akcji i humoru, a jego dialogi, a raczej monologi z Walkerem, który dużo nie mówi, to esencja tego filmu. Całość dopełniają klimatyczne i nastrojowe utwory autorstwa Ericna Claptona, które doskonale wpasowują się w stylistykę opowieści.

Czy boks i przestępstwa to jedyny przepis na życie i czy miłość może uleczyć okaleczoną duszę? Na te pytania stara się odpowiedzieć reżyser "Homeboya", który w swoim opowiadaniu pozwala na chwilę zadumy nad tym, co jest w życiu dobre i ważne. [Mittron]





ANNAPOLIS
2006
23

Większość filmów bokserskich opiera się na sprawdzonym, choć wyeksploatowanym dziś temacie. Bohater, przeważnie outsider z nizin społecznych, dostaje okazję spełnienia marzeń i wybicia się ponad przeciętność dzięki boksowi. Pakując się niechcący w tarapaty lub walcząc w amatorskich walkach, zostaje przez kogoś zauważony. Temat stary jak świat i może oklepany, ale jakże bardzo prawdziwy. Większość biografii słynnych bokserów tak właśnie się zaczyna.

W filmie "Annapolis" Justina Lina, bohater grany przez Jamesa Franco nie jest ulicznym rozrabiaką, ma pracę i poukładane w głowie, ale to wszystko dla niego za mało. Marzy o tym, aby być w życiu kimś więcej niż tylko stoczniowcem, sprawdzić się w nowym wyzwaniu oraz spełnić nadzieje, które pokładała w nim matka. Dostaje się do elitarnej Akademii Marynarki Wojennej Annapolis, w której życie nie jest łatwe, a poniżenia i twarda ręka przełożonego są na porządku dziennym. Na szczęście jest również piękna kobieta i... boks, który w akademii odgrywa bardzo ważną rolę.

Klasyczny outsider, nie przyjmujący od nikogo pomocy, w którego dodatkowo nikt nie wierzy, a kumple robią zakłady kiedy zrezygnuje, postanawia wbrew wszystkim i wszystkiemu zrealizować swoje cele. Idea znana nie od dziś, ale w przypadku "Annapolis" możliwa do obejrzenia po raz kolejny. Mało tu wiarygodności i prawdziwego pokazu szkolenia młodych żołnierzy, a na dodatek boks staje się jedynym narzędziem którym można zdobyć uznanie w szkole. Mimo tego jest w filmie pewien klimat, który pozwala dotrwać do końca bez większego znużenia. Może za sprawą sympatycznego Jamesa Franco, czy urokliwej Jordany Brewster, może z czystego pragnienia aby bohaterowi się udało, a może właśnie z powodu boksu.

Walki bokserski w filmie zasługują na spore uznanie. Przeciwnicy nie okładają się niezliczoną ilość razy po głowie, która normalnie już pewnie dawno by odpadła, nie wylewają hektolitrów krwi i nie walczą ze sobą na śmierć i życie. Widzimy za to, że znokautować można jednym ciosem nawet największego twardziela, a wygrana i satysfakcja nie zawsze oznacza wygraną w walce.

"Annapolis" to przyzwoity film o dążeniu do celu, walce z ambicjami i o przyjaźni. Nie jest to może kino wysokich lotów, ale wśród wielu filmów, w których młodzi ludzie pragną osiągnąć w życiu coś więcej, obraz Lina wyróżnia się spokojem oraz wyczuciem, bez zbędnej przemocy i przesadności. Pokazuje, że zdobywanie obranych celów to opłacalne zajęcie, a silne uderzenie to trochę za mało aby je osiągnąć. Potrzebny jest również silny charakter i otwartość do ludzi, co pozwoli wygrać każdą walkę, czy to na ringu, czy w życiu. [Mittron]





MISTRZ
The Champ
1979
22

Muzyka (Dave Grusin)

"Mistrz" zapowiadał się na przesłodzone kino familijne. W roli tytułowej Jon Voight z zestawem min niezmienionych od "Nocnego Kowboja" z 1969 r. Do tego Faye Dunaway z już wówczas szybko więdnącą urodą. Błaha opowiastka o wypalonym bokserze zajmującym się rezolutnym dzieckiem o złotym serduszku, nieoczekiwanie uderzyła w poważniejsze tony, nabierając prawdziwego kolorytu. Można śmiało stwierdzić iż "Mistrz" bazuje na taniej emocjonalności, ale robi to bardzo sprawnie. Walk w filmie mamy aż jedną i niestety poziomem nie odbiega od mordobić z pierwszych pięciu części "Rocky'ego". Reasumując - paniom film z pewnością przypadnie do gustu (zwłaszcza wątek miłości synowsko-ojcowskiej oraz wzruszający finał), panom niekoniecznie. "Mistrz" Franko Zeffirellego jest remake'em filmu z 1931 roku pod tym samym tytułem (informacje o nim znajdziecie w suplemencie) [Bogusz Dawidowicz]





MIĘDZY LINAMI RINGU
Somebody Up There Likes Me
1956
21

Dekoracje (Cedric Gibbons, Malcolm Brown, Edwin B. Willis, F. Keogh Gleason), Zdjęcia (Joseph Ruttenberg)

Montaż (Albert Akst)

Pierwsza wielka rola Paula Newmana. Zaczął od niej budować swój ekranowy wizerunek wiecznego outsidera. Fabularyzowana biografia boksera Rocky'ego Grazziano po dziś dzień prezentuje się bardzo okazale. Kodeks Hayse'a nie zdołał stępić opowieści o zbuntowanym degeneracie w brawurowej kreacji Newmana. Celuloidowy Grazziano z wielkim trudem, w końcu odnajduje sens swojej codziennej walki. A wroga ma potężnego, ponieważ jest nim samo życie. [Bogusz Dawidowicz]




WSTĘP | 30-21 | 20-11 | 10-1 | SUPLEMENT


Plebiscyt przeprowadził: Rafał Donica - DUX [e-mail]
Oprawa HTML: Maciek Poleszak - CIUNIEK [e-mail]
Wsparcie techniczne i przygotowanie formularza: PIXI
Klub Miłośników Filmu, grudzień 2011

Skomentuj wyniki na naszym Forum


STRONA GŁÓWNA      PLEBISCYTY | RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE