Oto nasze nagrody dla najlepszych filmów roku. Wnikliwe oko zobaczy kilka zmian. Przede wszystkim zastosowaliśmy brzytwę Ockhama i kilka kategorii dopasowaliśmy do naszego spojrzenia na kilka filmowych kwestii. Mamy więc oprawę muzyczną (zamiast muzyki i składanek), pierwszoplanowe role aktorskie (zamiast podziału na żeńskie i męskie), drugoplanowe role aktorskie (na podobnej zasadzie), a scenografię, charakteryzację i kostiumy wrzuciliśmy do jednego worka pod nazwą Oprawa Wizualna. Dodaliśmy za to jedną kategorię - Najlepszy rekwizyt - która ma pokazywać - dosłownie - rzeczy/gadżety/rekwizyty, które wyjątkowo zapadły w pamięć.
Oto wyniki. Niekoniecznie spełnią oczekiwania, bo to najzwyczajniej niemożliwe - to wypadkowa kilkudziesięciu gustów, która w efekcie dała... Sami zobaczcie. I skomentujcie.

ŚCIĄGNIJ TAPETĘ ZE ZŁOTYM KRABEM KMF


TOP 5 Klubowiczów

Najlepszy
film anglojęzyczny
Drive
Są filmy dobre, po prostu - sprawnie napisane, rzetelnie zrobione, niezgorzej zagrane, fajnie udźwiękowione. Są filmy znakomite - one są jakby poziom wyżej, dokręcają jakość jeszcze bardziej, jeszcze mocniej. Na liście nominowanych są właśnie takie tytuły. Ale jest i "Drive". Film, który wykracza poza ocenę "dobry", "znakomity". Z prostego powodu: zawiera w sobie pierwiastek dobrego, znakomitego kina i - najważniejsze - kultowego. Kult, słowo współcześnie deprecjonowane, używane zbyt często, zbyt nachalnie, w filmie Refna nabiera nowych kolorów, przywołuje te znaczenia, które opisują deficytowe kino, które będzie właśnie WYJĄTKOWE za rok, za 5 lat, za 50 lat. Zobaczycie. Kurtka kierowcy, młotek w jego ręku, piosenki w tle, słowa, spojrzenia, miłość-niemiłość, róż. Taki film, tak naprawdę będący częścią kina mainstreamowego, zdarza się raz na kilka lat. I dlatego jest warty co najmniej tyle, ile wszystkie nominowane razem wzięte. [Desjudi]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Czarny łabędź (Black Swan)
Kolejny rok (Another Year)
Melancholia
Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)


Najlepszy film
nieanglojęzyczny
Pogorzelisko
(Incendies)
Do tego filmu potrzeba trochę cierpliwości. Rozkręca się powoli, ale przez pierwsze 'naście' nieco sennych minut, konsekwentnie buduje niezwykłą, coraz bardziej wciągającą, dramatyczną opowieść - o rodzinie, o miłości, religii, poświęceniu, przebaczeniu... by w finale uderzyć widza z pięści prosto w nos, z całej siły, bez znieczulenia. Finałowy twist szokuje, wstrząsa i nikogo nie pozostawia obojętnym. Przez długi czas po seansie siedzi w głowie i boli. [Dux]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Łowca trolli (Trolljegeren)
Rozstanie (Jodaeyie nader az simin)
Skóra, w której żyję (La piel que habito)
Wujek Boonmee, który potrafi przywołać swoje poprzednie wcielenia
(Loong Boonmee raleuk chat)


Najlepszy film polski
Sala samobójców
Kino oryginalne, odważne (i ważne), ze świetnymi dialogami i znakomitą rolą Jakuba Gierszała, perfekcyjnie dopasowaną do opowieści ścieżką dźwiękową i wpadającą w ucho piosenką "Turn Me On" w charakterze wisienki na torcie. Kino trudne, niebanalne, poruszające aktualne problemy młodego pokolenia - znudzenie, przesyt, problemy z tożsamością (nie tylko seksualną), wszechogarniająca informatyzacja, wreszcie samotność człowieka. Ale też kino wizualnie olśniewające, podane w formie łatwo przyswajalnej, atrakcyjnej, dynamicznej, nowoczesnej. Najbardziej niepolski z polskich filmów. [Dux]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Baby są jakieś inne
Erratum
Lincz
Listy do M


Najlepszy
film animowany
Rango
W tym roku nie było chyba brzydszego filmu animowanego. To znaczy: technicznie wszystko jest bez zarzutu i debiut Industrial Light and Magic na polu animacji zasługuje na słowa uznania. Natomiast odważnym posunięciem było to, żeby z filmu skierowanego (przynajmniej w założeniu) do młodszej widowni z każdego ujęcia wylewała się brzydota. Animacje przyzwyczaiły nas do tego, że bohaterowie są śliczni i dają się polubić od pierwszego wejrzenia. Gore Verbinski i spółka postawili sobie za zadanie przeniesienie na ekran klimatu Spaghetti Westernu z całym dobrodziejstwem inwentarza. Szczerość jest w cenie, więc nikt nie próbuje nam wciskać cukierkowatośći i słodkości - w położonym pośrodku niczego miasteczku wszystkie gęby są zakazane a wszystkie typki wydają się być jak spod ciemnej gwiazdy. A oprócz żonglerki nawiązaniami film ma do zaoferowania proste jak tor lotu wystrzelonej z sześciostrzałowego Colta kuli, ale nadspodziewanie dobrze przedstawione przesłanie o przemijaniu. Małe miasteczko Piach stoi bowiem na granicy epok: starej - tej z szeryfami, rabusiami, nikczemnymi napadami, chwalebnymi czynami i romantycznymi historiami, oraz nowej - w której Zachód jest coraz mniej Dziki a miejsce rewolwerowców zajmują powoli urzędnicy, biznesmeni i wielkie interesy. I to właśnie za fakt, że niektórzy bohaterowie po ostrej bójce w saloonie zmieniają ubrania i oświadczają, że "teraz czasy się zmieniły", ten film ma szansę zostać zapamiętany na dłużej niż tylko jeden sezon kinowy. [Ciuniek]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Artur ratuje Gwiazdkę (Arthur Christmas)
Kung Fu Panda 2
Megamocny (Megamind)
Przygody Tintina (The Adventures of Tintin)


Najlepszy film
prosto na DVD lub BD
Scott Pilgrim kontra świat
(Scott Pilgrim vs. the World)
"Scott Pilgrim..." to produkcja bardzo szczególna. Pozornie przeznaczony dla wąskiego grona widzów (komiksowych/growych geeków), opowiedziany w specyficznym stylu, szalony i nieprzewidywalny film stał się jedną z większych porażek finansowych sezonu. Spowodowało to wycofanie tytułu z dystrybucji kinowej w wielu krajach, w tym też oczywiście w Polsce, gdzie po jakimś czasie wylądował na DVD i BD. A wielka szkoda, bo - podczas jedynego polskiego seansu Pilgrima w kinie - przekonałem się, że to film stworzony na wielki ekran: niesamowity wizualnie (montaż, zdjęcia, kreatywne efekty specjalne), zachwycający pod względem dźwiękowym (świetnie dobrane piosenki, doskonale współgrające z treścią kompozycje Godricha, żywe, inspirowane charakterystycznymi dźwiękami z gier tło), wyjątkowo zabawny, do tego zagrany lekko i bezpretensjonalnie, z doskonałym wyczuciem konwencji i dystansu. No i Ramoną Flowers. To wszystko składa się na dzieło z potencjałem na tzw. "film kultowy". "Scott Pilgrim..." przełamuje gatunkowe bariery, całkiem niegłupio opowiada o związkach, dojrzałości (a właściwie jej braku), śmieje się ze współczesnej kultury, młodego pokolenia, nastolatków na progu dorosłości, hipsterów; posiada galerię charakterystycznych i karykaturalnie szczerych postaci (ironiczny Wallace Wells w kreacji Kierana Culkina to mistrzostwo świata!), błyskotliwe dialogi. Mówiąc krótko: posiada wszystko, żeby na długo zapisać się w pamięci widzów. Tym bardziej szkoda, że większość z nich nie miała okazji obejrzeć widowiska Edgara Wrighta w kinie... [Karol]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Jack, jakiego nie znacie (You Don't Know Jack)
Miasto złodziei (The Town)
Porąbani (Tucker & Dale vs. Evil)
Synekdocha, Nowy Jork (Synecdoche, New York)


Najlepszy serial
w polskiej telewizji
Gra o tron
(Game of Thrones)
Najbardziej niesprawiedliwy z opisów tego serialu sugeruje, że to "Władca Pierścieni" z dużą ilością cycków i krwi. Jest w tym jakieś ziarno prawdy, bo i golizny tutaj sporo, ukazanej dość odważne (piękne kobiety - brawo!), i jucha sączy się z gardeł, skroni i trzewi. Co więcej - język jest dość obsceniczny, więc, oględnie rzecz ujmując, nie jest to serial dla młodszej widowni. Jednak to, co odróżnia serię HBO od filmu Jacksona (pomijam pierwowzory literackie), to fakt, że to dzieło w 100% dorosłe, nieprzewidywalne, niebanalne. Przede wszystkim kontekst historyczny - to średniowiecze alternatywnego świata z bardzo niewielką ilością magii i nieziemskich stworzeń. Ten fakt implikuje istnienie bardzo złożonych relacji między bohaterami, rodami, królestwami, z których każdy ma swój honor, sposób uprawiania polityki, ma swoje powody do zemsty, ma osobne poczucie sprawiedliwości i wie kiedy wszystko warto poświęcić, a kiedy warto walczyć. To opowieść o zetknięciu wielkości i małostkowości oraz o efektach tego spięcia - bez względu na koszty. Genialna forma, wyborne aktorstwo, kapitalna opowieść, której kontynuacja będzie jeszcze lepsza (a mówią to ci, którzy znają pierwowzór literacki). Pierwszy sezon to zdecydowanie najlepsza premiera telewizyjna tego roku. HBO jest bezkonkurencyjne. [Desjudi]
POZOSTALI NOMINOWANI:
American Horror Story
Breaking Bad
Sherlock
Wyklęci (Misfits)


Najlepsza reżyseria
Nicholas Winding Refn - Drive
Założę się, że scenariusz Hosseina Aminiego - gdy się go ot tak czyta, przegląda - jest po prostu przyzwoity. Bo tak naprawdę tak historia jest niesamowicie prosta, nieprzegadana i wcale nie tak oryginalna. Za jej wyjątkowość - klimat, narrację, przedstawienie postaci, dobór muzyki, sposób montażu, powadzenie aktorów - odpowiadał osobiście Refn. I to, w jaki sposób przełożył historię na obraz, jaką nadał jej dynamikę, gdzie skupił swoją uwagę - to świadczy o wybitności tej reżyserii. [Choćby scena w windzie], chyba jedna z najlepszych scen roku - 3 osoby wsiadają do windy, jedna z nich to zabójca. Kierowca zauważa broń schowaną pod marynarką. Przesuwa Mulligan do tyłu, zbliża się do jej ust, całuje przez długą minutę. Wszystko w dużym zwolnieniu, z oniryczną muzyką w tle. Gdy przestaje całować obraz odżywa, a Kierowca brutalnie atakuje zabójcę miażdżąc mu czaszkę. 2 minuty skrajnych emocji - namiętności i szaleństwa, ciszy i hałasu, delikatności i brutalności. Mistrzostwo! [Desjudi]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Darren Aronofsky - Czarny łabędź (Black Swan)
Mike Leigh - Kolejny rok (Another Year)
Lars von Trier - Melancholia
Tomas Alfredson - Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)


Najlepszy scenariusz
Bridget O'Connor, Pater Straughan - Szpieg
(Tinker Tailor Soldier Spy)
To nie jest scenariusz, który mógłby zadziałać sam; zbyt dużo ufności pokłada w obsadzie. Ale niech będzie: wszak stworzenie dla aktora odpowiedniej przestrzeni to też zadanie scenariusza. Większość akcji w powieści to rozmowy Smileya z kolejnymi postaciami i przetrząsanie dokumentów - film, mimo swojego rozmachu, nie traci "gadanego" charakteru. A gdzie nie ma rozmowy, tam są spojrzenia - na których oparto np. niemal całość relacji Haydon-Prideaux. Cieszą też staroświeckie retrospekcje. Wypadałoby też napisać o przejrzystości intrygi, ale tu nie czuję się kompetentna: czy to dobrze, czy źle, jeśli w ekranizacji LeCarrégo nie gubi się wątku? Trochę kombinuję, ale to pewnie przez podejrzliwość podsycaną przez ten film. Czy to aby nie Czarna Magia. Tak to już jest z kryminałami, które pokazują nie tyle fikcyjne zbrodnie, co jakiś wycinek historii. A takich - dużych - ambicji "Szpiegowi" odmówić nie można. [Artemis]
POZOSTALI NOMINOWANI:
M. Heyman, A. Heinz, J.J. McLaughlin - Czarny łabędź (Black Swan)
Steven Zaillian, Aaron Sorkin - Moneyball
Denis Villeneuve - Pogorzelisko (Incendies)
Joel Coen, Ethan Coen - Prawdziwe męstwo (True Grit)


Najlepsza rola
pierwszoplanowa
męska lub/i żeńska
Ryan Gosling - Drive
Ryan szturmem wdarł się w kolejkę tzw. nowego pokolenia Hollywood. Nie był to jednak szturm frontalny, w glorii wybuchów i ferii świateł. Nie, działał bardziej jak komandos, wybierając drogę trudniejszą i bardziej wymagającą. Doskonale wie, w jakim stopniu dawkować swoją obecność na ekranie, wybiera role ciekawe, nietuzinkowe w filmach, które na pierwszy rzut oka nie gwarantują sukcesu kasowego. Ale jak rzuci się tym okiem jeszcze raz... Świetna kreacja w "Fanatyku", nominacja do Złotego Globu za "Idy marcowe", poruszająca rola w "Szkolnym chwycie" i w końcu "Drive". Niepozorny chłopak, który nie pręży muskułów, nie goli się na pałę, nie nosi tysiąca pistoletów - jednak gdybyś w ciemnym zaułku Miasta Aniołów wszedł mu w drogę... Potrafi grać minimalistycznie, bez krzyku, zbędnych grymasów, kamienną twarzą wyraża tysiące emocji. Chłodno na Ciebie patrzy, by po chwili uśmiechnąć się w okrutny, typowy dla KGB sposób i zaatakować. Nowa nadzieja kina? Nie ma chyba żadnych wątpliwości. [Burial]
POZOSTALI NOMINOWANI:
James Franco - 127 godzin (127 Hours)
Natalie Portman - Czarny łabędź (Black Swan)
Colin Firth - Jak zostać królem (The King's Speech)
Lesley Manville - Kolejny rok (Another Year)
Gary Oldman - Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)


Najlepsza rola
drugoplanowa
męska lub/i żeńska
Christian Bale - The Fighter
Christian Bale to jeden z tych aktorów, który poprzez dobór repertuaru, nie miewa problemów z popularnością. Jego problemem jest jednak to, że od "American Psycho" czy "Mechanika" aktorsko nie udowodnił zbyt wiele, tym samym popularność filmów w których występuję i ról jakie podejmuje nie jest adekwatna do ich wykonania czy potencjału. W takiej sytuacji, nic tak dobrze nie wpływa na aktora jak krok wstecz do... roli drugoplanowej. W filmie "Fighter" Bale wznosi się na wyżyny swych umiejętności tworząc kreację idealnie uzupełniającą i supportującą głównego bohatera, często wychodzącą mu jednak na przeciw i tym samym kradnącą ekran. Jego postać jest złożona, skomplikowana i psycholigicznie intrygująca najbardziej. Jego aktorstwo jest z natury tych fizycznych, bliskie Metodzie Stanisławskiego, na której zbudował swoją pozycję. On nie gra. On jest. [Piwon]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Melissa McCarthy - Druhny (Bridesmaids)
Goeffrey Rush - Jak zostać królem (The King's Speech)
Viggo Mortensen - Niebezpieczna metoda (A Dangerous Method)
Jessica Chastain - Służące (The Help)
Octavia Spencer - Służące (The Help)


Najlepszy młody
aktor / aktorka
Hailee Steinfeld - Prawdziwe męstwo
(True Grit)
Największą zaletą tej aktorki jest to, że nie ma w niej tej irytującej amerykańskiej nachalności i lalkowatości, która tak bardzo cechuje jej rówieśniczki zza oceanu. Jest dojrzałość i wysoka kultura filmowa. Miękkość, delikatność, precyzja. Ta młodziutka aktorka jest po prostu porywająca i doskonała w swej roli. Postać przez nią stworzona to idealna przeciwwaga dla "starych" i doświadczonych wyjadaczy kinowych pokroju Jeffa Bridgesa i Matta Damona. Odnosi się też wrażenie, że aktorzy ci nie przeszkadzali jej w budowaniu kreacji. Nie przytłoczyli jej. Inną rzeczą jest to, że ona sobie na to po prostu nie pozwoliła. Ona sama i twórcy filmu - bracia Coen. Jej bohaterka to postać o mocno zarysowanych konturach. Nie rozmywa się, nie rozpłaszcza, nie ginie. O Mattie Ross w wydaniu Steinfeld długo się jeszcze będzie pamiętać. Wyborna gra. [Kubeczek]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Jennifer Lawrance - Do szpiku kości (A Winter's Bone)
Hunter McCracken - Drzewo życia (Tree of Life)
Saoirse Ronan - Hanna
Elle Fanning - Super 8


Najlepszy
zespół aktorski
Szpieg
(Tinker Tailor Soldier Spy)
Wystarczy spojrzeć na listę płac "Szpiega", by przekonać się, że jego wygrana w tej kategorii nie jest przypadkowa: Gary Oldman, Colin Firth, Tom Hardy, John Hurt, Mark Strong, Toby Jones, Benedict Cumberbatch i Ciaran Hinds, czyli prawdziwa śmietanka brytyjskiego aktorstwa. Co innego świadczy jednak o niezwykłości zespołu aktorskiego "Szpiega": wszyscy są tu skryci i fałszywi, do czego zmusza ich już tytułowa profesja, ale pomimo to tworzą fascynującą siatkę skomplikowanych relacji, którą podczas seansu stopniowo się odkrywa. Głównie dzięki temu "Szpieg" wciąga widza bez reszty. [Motoduf]
Niejednoznaczne postaci i ich skomplikowane relacje to podstawa sukcesu takich produkcji jak "Szpieg". W końcu, "kret" znajduje się gdzieś pośród paczki dawnych przyjaciół, znajomych z pracy, patriotów i ludzi trzymających w swoim ręku rządowe sekrety. Liczy się więc każdy gest, każde spojrzenie ma ukryte znaczenie, a za słowami kryją się sprzeczne interesy. W odpowiednim dobraniu aktorów kryje się cała siła filmu, lecz obsada "Szpiega" w pełni podołała zadaniu. Bohaterowie dostają różny czas ekranowy, każdy z nich głęboko zapada w pamięć, ma własny rozpoznawalny styl, ubiór, sposób mowy i po prostu - zarys ciekawej filmowej osobowości. Począwszy od zimnego, zamkniętego w sobie Smileya w bardzo intrygującej adaptacji Gary'ego Oldmana, Benedicta Cumberbatcha w roli młodego niedoświadczonego agenta, cynicznego Billa Haydona w ujęciu Colina Firtha czy Marka Stronga w nietypowej w swoim aktorskim emploi "kruchej" kreacji; postaci są przejrzyste lecz nie pozbawione tajemnicy, ukrytych wątpliwości, trudnych dylematów. Nawet pozornie krótkie czy (najczęściej również na pozór) błahe role takich aktorów jak Tom Hardy, John Hurt, Toby Jones, Ciaran Hinds czy Stephen Graham nakreślone są z precyzją i zagrane w najlepszym stylu. Warto też pochwalić wykonawców mniej znanych, lecz dotrzymujących kroku gwiazdom: sprowadzonego przez reżysera ze Szwecji Davida Denicka, brytyjską aktorkę komediową Kathy Burke, czy znaną z "Małej Moskwy" Svetlanę Khodchenkovą. To film małych, ale istotnych ról, gdzie każdy doskonale wykorzystuje potencjał swojej postaci, a one same rozwijają się i zmieniają w naszych oczach z każdą kolejną sceną, gdy dowiadujemy się więcej o nich i ich roli w intrydze. I to właśnie znakomita obsada "Szpiega" sprawia, że ten labirynt wątpliwości, zdrady i nielojalności ogląda się z zapartym tchem aż do gorzkiego "La Mer" Iglesiasa... [Karol]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Dług (The Debt)
Prawdziwe męstwo (True Grit)
Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)
Służące (The Help)


Najlepsza kwestia
Drive
If I drive for you, you give me a time and a place.
I give you a five-minute window, anything happens
in that five minutes and I'm yours no matter what.
I don't sit in while you're running it down.
I don't carry a gun...
I drive.

Główny bohater "Drive" to jedna wielka niewiadoma: nie znamy jego przeszłości, nie znamy jego imienia, nigdy też nie jesteśmy w stanie przewidzieć jego zachowań i decyzji. Chłopak jest do tego niezbyt rozmowny i raczej niechętny do opowiadania o sobie, nawet komuś, do kogo chce się zbliżyć. Kiedy więc z jego ust pada ów monolog, służy on jako doskonałe przedstawienie postaci, próba nadania mu pewnego charakterystycznego rysu i dobry punkt wyjściowy do ukazania niejednoznacznej przemiany postaci. Jest to więc chyba jedyny dialog, w którym bohater faktycznie mówi nam coś więcej o sobie, przez przypadek jednak zdradzając więcej niż mu się wydaje. No i poza tym ta kwestia brzmi po prostu genialnie i bije z niej kultowość . [Karol]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Geneza Planety Małp (Rise of the Planet of the Apes)
Noooo!
Hanna
I just missed your heart.
Jak zostać królem (The King's Speech)
Fuck. Fuck! Fuck, fuck, fuck and fuck! Fuck, fuck and bugger!
Bugger, bugger, buggerty buggerty buggerty, fuck, fuck, arse!
X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class)
Go fuck yourself.


Najlepsza postać
Kierowca - Drive
Kiedy go poznajemy, wydaje się być klasycznym, małomównym twardzielem, z wykałaczką na stałe wsadzoną w usta. Gdy zaczyna czuć "coś" do granej przez Carey Mulligan Irene, sąsiadki z bloku, zachowuje się jak nieśmiały chłopiec, który po raz pierwszy odważył się spojrzeć dziewczynie w oczy. Z kolei w drugiej części filmu Kierowca postawiony zostaje w sytuacji podbramkowej; wtedy wychodzi z niego kierowany pierwotnymi instynktami brutal, rozdarty pomiędzy platoniczną miłością a koniecznością czynienia zła. Kocha i nienawidzi w tak samo bezgraniczny sposób. To fascynująca postać, choć na dobrą sprawę nic o niej nie wiemy - nie znamy ani przeszłości, ani imienia Kierowcy. Sam Driver odzywa się niechętnie, jego wypowiedzi są treściwe i zdawkowe (jak zresztą wszystkie kwestie w filmie), a Gosling rozgrywa poszczególne cechy charakteru sugestywnie, używając przy tym minimalistycznych środków. [Motoduf, fragment recenzji]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Cezar - Geneza Planety Małp (Rise of the Planet of the Apes)
Hanna - Hanna
Wallace Wells - Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)
Magneto - X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class)


Najlepsza oprawa
muzyczna
(muzyka lub/i piosenki)
Drive
Nocna panorama amerykańskiego molocha oświetlonego sztucznymi światłami i "Nightcall" Kavinsky'ego w tle. Słoneczny dzień spędzony z Irene i Benicio, a w tle "A Real Hero" College feat. Electric Youth. Przygotowania do ostatecznego rozrachunku z Nino w akompaniamencie klasycznego "Oh My Love" Riza Ortolaniego i Katyny Ranieri. W końcu, "Under Your Spell" Desire podkreślający wagę uczucia powstałego pomiędzy kierowcą i zagubioną matką. W każdej z wymienionych scen muzyka dobrana jest wręcz idealnie. Wyczucie, jakim wykazali się twórcy "Drive" przywodzi na myśl dokonania takich mistrzów muzyczno-filmowego klimatu, jak Martin Scorsese (spokojna muzyka w tle przygotowań do egzekucji Nino nieodzownie kojarzy się z Donovanem akompaniującym zabójstwu Billy'ego Battsa z "Chłopców z ferajny"), czy David Lynch. Całości dzieła dopełniają idealnie wpisujące się w klimat opowieści instrumentalne kompozycje Cliffa Martineza. Jednym zdaniem - muzyka z "Drive'a" hipnotyzuje i pozostaje w głowie na długo po jaskraworóżowych napisach końcowych, a taka sytuacja nie zdarza się często. [Fidel]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Hanna
Sala samobójców
Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)
Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)


Najlepsza piosenka
stworzona do filmu
Hanna - "Hanna's Theme"
Wykonuje: The Chemical Brothers & Stephanie Dosen
[PRZESŁUCHAJ PIOSENKĘ]
To bardzo specyficzny utwór śpiewany, ponieważ do rewelacyjnego motywu przewodniego jedynie "dołożono" słowa - co nie zmienia faktu, że utworowi nie można odmówić charakterystycznej atmosfery i nie można nie rozkoszować się lirycznym, hipnotyzującym wokalem Stephanie Dosen. Znakomita piosenka filmowa i zarazem kolejny świetny kawałek w dorobku The Chemical Brothers. Niech idealnym podsumowaniem będą tylko dwa słowa mojej znajomej: "Czyste piękno" - i trudno się z tym nie zgodzić. [Alieen]
POZOSTALI NOMINOWANI:
127 godzin (127 Hours) - "If I Rise"
Wykonuje: A.R. Rahnam & Dido
Sala samobójców - "Turn Me On"
Wykonuje: Wet Fingers
Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World) - "Treshold"
Wykonuje: Sex Bob-Omb
Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)
- "We Are Sex Bob-Omb"
Wykonuje: Sex Bob-Omb


Najlepszy dźwięk
Transformers 3
(Transformers: Dark of the Moon)
W "Transformers: Dark of the Moon" dźwięk odgrywa niesamowicie znaczącą rolę w kwestii odbioru filmu jako całości. Z racji tego, że mamy do czynienia z przybyszami z kosmosu twórcy musieli sprawić, że odgłosy wydawane przez roboty, które są duże i potrafią być bardzo złe, muszą podkreślać ich grozę i wyjątkowość. Długie godziny wytężonej pracy specjalistów od dźwięku zaowocowały prawdziwie metalicznymi i futurystycznymi odgłosami m.in. podczas przemian robotów w maszyny, które to dźwięki brzmią dużo lepiej niż same wizualne przemiany. Walki robotów, wszelkie uderzenia czy zderzenia ze sobą metalicznych części wywołują ciarki na ciele, które nasilają się podczas seansów w IMAXie, gdzie wszystkie odgłosy nabierają prawdziwie wielowymiarowego efektu. Najlepszym przykładem są sceny w szklanym wieżowcu, w których jesteśmy dosłownie otoczeni przez tłukące się szyby, pękającą stal i dochodzące zewsząd groźne i nienaturalne odgłosy Shockwave'a niszczącego wieżowiec. Kosmiczna broń robotów, jak i tradycyjna broń ludzi, również brzmi niewiarygodnie dobrze. Wystrzały, wybuchy czy uderzenia pocisków o cel były poprzedzone żmudnymi nagraniami na poligonie, gdzie zarejestrowano każdy pojedynczy dźwięk z wielu pistoletów czy karabinów maszynowych, jak również odgłosy zwykłych petard czy fajerwerków, które w gotowym materiale nabierają nowego brzmienia. Nie bez znaczenia była również elektryczna gitara, czy zwykłe kawałki blachy, które wprawiane w różnego rodzaju rezonans dawały odgłosy wydające się być nie z tego świata. Dodatkowym smaczkiem dźwiękowym jest doskonale zrobiony dubbing Autobotów, jak i podkreślające grozę modulowane i niskie głosy Decepticonów. Dźwięk w Transfomers: Dark of the Moon to kawał solidnej roboty, który przy mocnym i wielokanałowym nagłośnieniu potrafi wcisnąć nas w fotel i zgniatać tak długo dopóki nie skorzystamy z przycisku "stop". Okrążające nas z każdej strony, wszechobecne odgłosy walki, wystrzałów, ryków silników samochodowych, czy samego poruszania się robotów sprawiają, że czujemy się tak jak byśmy znajdowali się w samym centrum wydarzeń, a koło nas przeszedł właśnie jakiś wielki i ciężki Transformer. Dzięki tym wszystkim dźwiękowym efektom oraz doskonałej pracy specjalistów od ich tworzenia i montażu, dostajemy całą masę prawdziwych słuchowych smaczków, które na ogół są mniej popularne od kategorii wizualnych, ale dzięki Transfomers: Dark of the Moon nabierają nowego znaczenia i sprawiają, że widzowie znajdują się w zupełnie innym wymiarze filmowych odczuć. [Mittron]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Giganci ze stali (Real Steel)
Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
(Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II)
Mission: Impossible - Ghost Protocol
Super 8


Najlepszy montaż
Scott Pilgrim kontra świat
(Scott Pilgrim vs. the World)
Montaż w filmie o zmaganiach Scotta Pilgrima z siedmioma byłymi swojej nowej dziewczyny to małe dzieło sztuki. Nie było w tym roku filmu, który w bardziej pomysłowy sposób wykorzystywałby to narzędzie do opowiadania historii i przedstawiania akcji. Twórcy stosują znane triki takie jak dzielenie ekranu, montaż w rytm muzyki czy montaż wewnątrzkadrowy, lepiąc z nich szalenie oryginalne i pomysłowe sceny sceny, np. łącząc ze sobą kilka sytuacji, miejsc i dialogów w spójną całość (pierwsze ujrzenie Ramony przez Scotta w bibliotece, próba zespołu i wyjście na imprezę). Do tego dochodzi zmieniający się w razie potrzeby format obrazu z 16:9 do pełnej panoramy i na odwrót, czasami "skokowo", czasem płynnie w połączeniu z jednoczesnym ruchem kamery i zbliżeniem, czasem w celu zwyczajnego puszczenia oka i nawiązania do komiksu (Todd Ingram przerzucający głównego bohatera przez ścianę, z jednego "obrazka" na drugi). I, co najważniejsze, szaleństwo formy idealnie współgra z szaleństwem treści. [Ciuniek]
POZOSTALI NOMINOWANI:
127 godzin (127 Hours)
Drive
Sala samobójców
Wkraczając w pustkę (Enter the Void)


Oprawa wizualna
(charakteryzacja,
dekoracje, kostiumy)
Prawdziwe męstwo
(True Grit)
Brudny Dziki Zachód, brudni ludzie Dzikiego Zachodu. Zziębnięci, śmierdzący, zaniedbani. Bracia Coen poszli dokładnie tym kierunku, który jest jedyny możliwy - jak najwierniejszego odwzorowania rzeczywistości. Ubrania z epoki - to jasne, nikogo nie zaskakuje. Ale one są naprawdę uszyte tak, jak niegdyś szyto i z materiałów, których zazwyczaj używano do tworzenia ubrań. Kolorystyka została również dopasowana do obowiązującej w epoce oraz do pogody (przełom jesieni i zimy). Nie ma tutaj ściemy [ZOBACZYCIE TO TUTAJ]. Podobnie ma się sprawa z make-upem, maksymalnie realistycznym [KLIK] oraz dekoracjami. Niby nic niezwykłego, niby same oczywistości, lecz jeśli do całości dodamy zdjęcia Rogera Deakinsa, to otrzymamy jeden z najlepszych, najwierniejszych swojej epoce filmów w ostatnich latach. [Desjudi]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
(Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II)
Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)
Służące (The Help)
Sucker Punch


Najlepsze zdjęcia
Drzewo życia
(Tree of Life)
Najnowszy film Terenca Malicka, zwycięzca z Cannes, podzielił publiczność na świecie. Od wyraźnych zachwytów przez konsternację do skrajnego odrzucenia. To nie jest film łatwy. To nie jest film jednoznaczny. Echa pretensjonalności nie milkną. Ja jednak należę do grupy, której "Drzewo życia" nie tyle przypadło do gustu co dosłownie powaliło na kolana. Dlaczego? Ukazywanie i łączenie tematów fundamentalnych jeszcze nigdy w kinie nie wypadało tak oryginalnie, z dozą ekranowej poezji, gracji i magii. Wiele jest elementów, które składają się na wyjątkowość tego obrazu, a jednym z podstawowych są właśnie zdjęcia. Operator Emmanuel Lubezki, znany nam doskonale choćby z bardzo dobrej pracy jaką wykonał przy "Ludzkich dzieciach", tutaj po raz kolejny daje widzom do zrozumienia, że potrafi bezbłędnie zrozumieć wizję reżysera. Jego zdjęcia starannie budują głębię filmu i stanowią jego nieodzowny element. Początek świata, szeroko pojęta przyroda, witraże, kolaże oraz charakterystyczne, bliskie ujęcie rodziny - osobno nie mogą mieć takiej siły, ale mistrzowsko połączone, są względem siebie i filmu komplementarne. To nie jest pretensjonalne i puste, bo tego nie da się podpiąć pod żadną dotychczasową kategorię estetyczną. Dajcie się porwać. [Piwon]
POZOSTALI NOMINOWANI:
127 godzin (127 Hours)
Czarny łabędź (Black Swan)
Drive
Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)


Najlepsze
efekty specjalne
Transformers 3
(Transformers: Dark of the Moon)
Między Transformers a F/X śmiało można wstawić znak równości, bo filmy Michaela Baya to wielki efekt specjalny, wizualny fajerwerk. Do dziś na wspomnienie decyzji Akademii, która Oscara dała niedźwiedziom ze "Złotego kompasu" a nie Transformerom, pukam się z niedowierzaniem w czoło. Można nie lubić trylogii "Transformers", można gardzić infantylną, miejscami wręcz głupią fabułą i idiotycznymi scenami (sam KMF uhonorował trylogię Baya dziewięcioma Hezekarami, w tym trzema za najgorsze sceny!), ale trzeba być ślepym, by nie dostrzegać genialnych efektów wizualnych, jakie wypełniają te filmy po brzegi. "Transformers 3" po raz kolejny osiąga wyżyny w dziedzinie tychże. Transformacje wciąż zaskakują szczegółowością, mnogość i różnorodność postaci, maszyn i statków powietrznych przyprawia o zawrót głowy, ogromne wrażenie robi sekwencja żołnierzy wyskakujących z płonących samolotów, a na łopatki rozkłada fantastyczna sekwencja walącego się drapacza chmur, wraz z buszującym w środku Shockwave'em. [Dux]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Geneza Planety Małp (Rise of the Planet of the Apes)
Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
(Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II)
Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)
X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class)


Najlepsza scena
Mission: Impossible - Ghost Protocol - Burj Khalifa
Latka lecą, coraz więcej zmarszczek na twarzy, popularność też idzie w dół, ale Tom Cruise nic sobie z tego nie robi tylko znów bawi się w niezniszczalnego agenta Ethana Hunta. I jakby na przekór wszystkim tym, którzy ten film skreślili przed seansem zaserwował nam najlepszą scenę akcji w całej serii. Tak, tak, lepszą nawet od legendarnej sceny włamania do siedziby CIA z Huntem wiszącym tuż nad podłogą. Tym razem jako swoistą wisienkę na torcie tego naprawdę świetnego filmu akcji mamy wspinaczkę na gigantyczny wieżowiec Burj Dubai. Scena niezwykle efektowna lecz nie efekciarska, powodująca istny zawrót głowy i naładowana masą genialnie stopniowanego napięcia. W końcu w ciągu całej podróży w górę i w dół Hunt niemalże spada kilka razy i mimo, że wiemy, że kto jak kto ale on zginąć nie może to i tak siedzimy na krawędzi fotelu. Osobne brawa dla Toma Cruise'a, który występując w tej scenie pokazał, że ma naprawdę świetną kondycję i wielką odwagę, gdyż wielu innych gwiazdorów kina akcji po spojrzeniu z takiej wysokości w dół pewnie narobiłoby w gacie. [Pegaz]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Geneza Planety Małp (Rise of the Planet of the Apes)
- Cezar krzyczy "Nooooo!"
Melancholia - Koniec świata
Super 8 - Katastrofa pociągu
X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class) - Scena w barze w Argentynie


Najlepszy rekwizyt
Drive - kurtka kierowcy
Rzecz nietuzinkowa - gadżet w postaci kapoty na plecy. Nie wymyślna broń strzelająca w mgnieniu oka promieniami lasera, nie samochód zdolny w kilka sekund katapultować fotel pasażera, nie zegarek, który oprócz mierzenia czasu potrafi podsłuchiwać, nagrywać i wykonać skomplikowany układ choreograficzny. Zwykła kurtka. Jakich wiele. Ciekawy krój, ornament na plecach, kolor... Ale poza tym, nie różniąca się w sumie niczym od innych. Mocy dostarcza jej postać, która ją przywdziewa. Mrukliwy, spokojny facet, który więcej obserwuje, a mniej miele ozorem. Który w mgnieniu oka może przeistoczyć się w typa, z którym nie chcesz mieć w żadnym wypadku do czynienia. Ten gadżet żyje razem ze swoim właścicielem, jest jego integralną częścią, widocznym obrazem jego osobowości. Gdyby nie ona, postać Goslinga dużo straciłaby na widowiskowości. Gdyby nie Gosling, wisiałaby gdzieś w ciemnym kącie sklepu, nie wadząc nikomu i spokojnie czekając na kogoś na tyle godnego, by ją bezkarnie założyć. [Burial]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Captain America: Pierwsza starcie
(Captain America: The First Avenger) - tarcza Kapitana Ameryki
Jestem Bogiem (Limitless) - pigułka
Thor - Mjolnir, młot Thora
Wyścig z czasem (In Time) - zegarki na rękach


Największe zaskoczenie
Geneza Planety Małp
(Rise of the Planet of the Apes)
Zwycięstwo "Genezy Planety Małp" w naszej nowej kategorii ma co najmniej dwa powody. Po pierwsze jest to wynik dość tendencyjnej promocji. Zwiastun zapowiadał coś zbliżonego do wypełnionego sieczką filmu akcji, w którym inteligentne małpy będą rzucać się na uzbrojone wojsko i wychodzić ze starcia zwycięsko. Po drugie zaskoczenie ma swoje źródło w poziomie współczesnych blockbusterów. Któż bowiem mógłby się spodziewać, że w Hollywoodzie za grube miliony wciąż można stworzyć niegłupie, przemyślane, wypełnione emocjami, trzymające w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty kino z wieloma pomysłowo zaaranżowanymi scenami i fantastycznymi efektami specjalnymi, które wybijają się ponad proste efekciarstwo. Film jest jednocześnie lepszy pod każdym względem od całej dotychczasowej małpiej sagi i trafniej niż w oryginale wyjaśnia ostateczną dominację małp na Ziemi. [Jakuzzi & Ciuniek]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Giganci ze stali (Real Steel)
Listy do M
Mission: Impossible - Ghost Protocol
Sala samobójców


Najlepszy trailer
Drive
[OBEJRZYJ ZWIASTUN]
Świetny zwiastun, który zawiera w sobie wszystko to, co zapowiada "Drive" nie zdradzając jednak za wiele. Początek to sprawnie zrealizowana ekspozycja postaci i fabuły. Standardzik, który jednak pokazuje z jakiego typu filmem będziemy mieli do czynienia - brutalnym, realistycznym, z Fordem Mustangiem na drugim planie i tekstem "If I drive for you...". W pewnym momencie klimat ulega zmianie - obraz zwalnia, w tle gra muzyka klasyczna. I wciąż jest brutalnie. I te skrajności - miłość i śmierć, ruch i oczekiwanie w ciszy. Senny nastrój przerywa dopiero wystrzał shotguna. I już wiesz, że musisz "Drive" zobaczyć. [Desjudi]
POZOSTALI NOMINOWANI:
127 godzin (127 Hours)
[OBEJRZYJ ZWIASTUN]
Hanna
[OBEJRZYJ ZWIASTUN]
Super 8
[OBEJRZYJ ZWIASTUN]
Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)
[OBEJRZYJ ZWIASTUN]


Najlepsze wydanie
DVD lub Blu-ray Disc
Władca Pierścieni - trylogia
Wersje rozszerzone, box - 6 płyt blu-ray + 9 płyt DVD
(The Lord of the Rings Trilogy)
Pierwsze wydania "Władcy Pierścieni" na DVD nie porażały tak jakością, jak i bogactwem zawartości. Dwie, trzy usunięte sceny, trochę muzyki czy zdjęć to było max co dało się upchnąć na pojedynczej płycie z trwającym blisko 3 godziny filmem. Swego rodzaju rewolucją w tym temacie stało się proponowanie widzowi wydań spod znaku: Special Edition. I właśnie takim "specjałem" był pierwszy box "Drużyny pierścienia" oferujący 4 - płytową edycję zawierającą min: film o ponad 20 minut dłuższy od oryginału dzięki wzbogaconym oraz dodatkowym scenom, 19 rozszerzonych scen oraz 4 zupełnie premierowe, które nie zmieściły się w wersji kinowej. Nie zapominajmy o specjalnych figurkach zaprojektowanych przez WETA. Z biegiem czasu przyszła też kolej na podobne wydania "Dwóch Wież" oraz "Powrotu Króla".
Wydawałoby się, że fani Trylogii, zasypani takimi dobrodziejstwami, wreszcie poskromią swój apetyt i z satysfakcją usiądą przez telewizorem, by rozkoszować się ulubionymi filmami. Nic bardziej mylącego: ciągły postęp myśli technologicznej spowodował, że przed dystrybutorami filmu pojawiło się nowe, pełne wyzwań zadanie: Blu-Ray. Więcej, lepiej, ładniej. I tego też oczekiwali widzowie.
Special Edition "Władcy Pierścieni" chyba najbardziej kompletna, bo aż 15-płytowa kolekcja. Zestaw "Lord of the Rings: The Motion Picture Trilogy Extended Edition" zawiera: 6 dysków Blu-Ray - co daje nam prawie 11 godzin filmu, w tym blisko 3 godziny materiału dodatkowego nie pokazywanego nigdy wcześniej. Dziewięć płyt o standardzie DVD daje nam kolejnych 28 godzin dodatków specjalnych, w tym wyjątkowe dokumenty prosto z planu filmowego. Dzięki jakości HD oraz poprawionej cyfrowo jakość obrazu superprodukcja Petera Jacksona prezentuje się na ekranie lepiej niż kiedykolwiek. Dźwięk też uległ znacznej poprawie, do klasycznego Dolby Digital 5.1 dołączono DTS-HD Master Audio 6.1 (wersja angielska). Dzięki wydaniu Blu-Ray możemy przeżyć całą historię na nowo, przekonując się, że zdobycie przez trylogię 17 statuetek Oscara to nie przypadek. Dla uświadomienia jak potężnym zastrzykiem wiedzy o świecie Śródziemia jest wyżej opisany zestaw [KLIKNIJCIE TUTAJ] i się przekonajcie. [Rinzler]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Ben Hur
Wydanie blu-ray z okazji 50-lecia powstania filmu
Gwiezdne Wojny - kompletna saga (Star Wars Complete Saga)
Box - 9 płyt blu-ray


Najlepszy plakat
Szpieg
(Tinker Tailor Soldier Spy)
Znakomity plakat "Szpiega" przedstawia Smileya (Gary Oldman) "zakodowanego" w ciągu znaków, co świetnie oddaje sens historii i jej skomplikowany charakter. Klimatyczna kolorystyka, doskonale dobrane zdjęcie bohatera oraz istotne dla fabuły słowa ukryte w ciągu znaków sprawiają, że to znakomite podsumowanie filmu: jest tu tajemnica, lecz ukryta między słowami. Pomysł dość prosty, lecz w tym wykonaniu - zadziwiająco efektowny i w ciekawy sposób korespondujący z tonem, stylem i tematyką filmu. [Karol]
POZOSTALI NOMINOWANI:
Drive
Drzewo życia (Tree of Life)
Super 8
Trolljegeren (Łowca trolli)



Podsumowanie: tegoroczni zwycięzcy
Pod względem liczby nominacji i ilości zdobytych nagród


Drive


Szpieg (Tinker Tailor Soldier Spy)


Scott Pilgrim kontra świat (Scott Pilgrim vs. the World)


Hanna

Geneza Planety Małp (Rise of the Planet of the Apes)

Sala samobójców

Prawdziwe męstwo (True Grit)

Drzewo życia (Tree of Life)

Mission: Impossible - Ghost Protocol

Transformers 3 (Transformers: Dark of the Moon)


POZOSTALI NAGRODZENI
(PO JEDNYM ZŁOTYM KRABIE)
Pogorzelisko (Incendies)
Rango
Gra o tron (Game of Thrones)
The Fighter

NAJWIĘKSZA ILOŚĆ NOMINACJI
(BEZ ZDOBYTYCH NAGRÓD)
127 godzin (127 Hours) - 5 nominacji
Czarny łabędź (Black Swan) - 5 nominacji
Super 8 - 5 nominacji
Służące (The Help) - 4 nominacje
X-Men: Pierwsza klasa (X-Men: First Class) - 4 nominacje
Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
(Harry Potter and the Deathly Hallows: Part II) - 3 nominacje
Jak zostać królem (The King's Speech) - 3 nominacje
Kolejny rok (Another Year) - 3 nominacje
Melancholia - 3 nominacje


W głosowaniu wzięło udział 37 osób



TOP 5 Klubowiczów


ŚCIĄGNIJ TAPETĘ ZE ZŁOTYM KRABEM KMF


ZŁOTE KRABY I HEZEKARY
PLEBISCYTY KMF
STRONA GŁÓWNA

e-mailPlebiscyt przeprowadził: Rafał Oświeciński - DESJUDI
Klub Miłośników Filmu, 20 stycznia 2012



Podziel się