NAJWIĘKSZE STĘŻENIE PATOSU NA CM TAŚMY

Tym razem Klub Miłośników Filmu postanowił rozprawić się ze łzawymi, nachalnie machającymi sztandarami bądź rzucającym w twarz wielce-ukrytą-i-zakamuflowaną symboliką ojczyzny, momentami mdłymi niczym wiadro pomyj, lecz jednocześnie żałosnymi, patetycznymi, czy też pełnymi patosu supeprodukcjami lub nie. Pod ostrzałem zażenowanych klubowiczek i klubowiczów znalazło się wiele filmów, nie tylko, ale głównie amerykańskich, i spośród tychże wybrano trzy najbardziej ujmujące swoim rozmemłaniem i atakujących standardową ilością trzynastu biało-czerwonych pasków oraz pięćdziesięciu białych gwiazdek. Drodzy czytelnicy, oto przed Wami wyniki uroczyście zakończonego dnia pierwszego października, roku pańskiego 2007, plebiscytu na największe stężenie patosu w przeliczeniu na centymetr celuloidowej taśmy!


ZWYCIĘZCĄ W TEJ KATEGORII (SUMA PUNKTÓW: 186) ZOSTAJE...
ARMAGEDDON

Wielkim zwycięzcą, a jednocześnie sromotnym przegranym okazał się Bayowski film o kawałku skały lecącej przez kosmos. Kawałku skały, na który czekali wielcy, piękni, wspaniali i bohaterscy (szkoda, że nie pochodzenia aryjskiego) Amerykanie. Amerykanie, którzy na co dzień nie zajmują się niczym innym, jak tylko ratowaniem świata i pielęgnowaniem trawników otaczających ich upstrzoną gwiazdami flagę. Flagę, która w filmie o zbliżającej się zagładzie zagrała jedną z ról pierwszoplanowych, obok pięknego Bena Afflecka i męskiego Bruce'a Willisa. Bruce'a Willisa, który pomimo swej męskości nie omieszkał rzewnie tutaj zapłakać. Zapłakać nad losem swym, losem córki swej, losem statku swego "Wolnością" nazwanego i losem planety swej. Planety, która dzięki bohaterskiemu poświęceniu kilkorga ludzkich, amerykańskich istnień została uratowana. O dzięki Wam, bogowie zza wielkiej wody!



II MIEJSCE (SUMA PUNKTÓW: 179)
PEARL HARBOR

W 3 lata po kasowym sukcesie filmu, w którym nawet ogień płonął w kosmosie, Michael Bay postanowił nakręcić jego prequel, którego akcję osadził na uratowanej 47 lat później planecie. Mamy nawet tego samego głównego bohatera, dzielnego, walecznego, nieskalanego grzechem innym nade miłość, w którego ponownie wcielił się piękny Ben. A żeby tego było mało, mamy i drugiego Bena o imieniu Josh, coby piękniejsza część widowni mogła dwa razy więcej łez wylać patrząc na ich poświęcenie dla kraju, narodu i w konsekwencji świata. Mamy też dzielnego Murzyna, który się kulom nie kłaniał, mamy prezydenta inwalidę, który w chwili zagrożenia przypomina sobie jak chodzić, mamy też pewnie geja, lesbijkę, Żyda, a także kilka milionów skośnookich. Są i sztandary, jest i muzyka, są też przemówienia, piękne sceny. Jest też slow-motion na tle wielkich sztandarów z muzyką i przemówieniami w tle, jak również bohaterskość, sztandary i piękna, cudowna wręcz odwaga. Oglądając taki film człowiek żałuje, że nie urodził się Amerykaninem. Albo zbiegłym z Meksyku Latynosem.



III MIEJSCE (SUMA PUNKTÓW: 176)
PATRIOTA

Ależ niespodzianka! Murowany faworyt do zwycięstwa, film o amerykańskim patriocie, którego zagrał wielki amerykański patriota, który pół życia spędził poganiając kangury na Antypodach, a następne pół robiąc to samo z Żydami w Ameryce, dopiero na miejscu trzecim! Naprawdę ciężko jest wyjaśnić takie rozstrzygnięcie! Bo "Patriota" ma wszystko czego łaknie spragniony kaskad patosu widz - quasi-faszystowskich, angielskich antybohaterów, w szranki z którymi stanie niepokalanie poczęty ojciec siódemki dzieci, wzór cnót wszelakich i wyznawca jedynie słusznej amerykańskiej doktryny i ideologii - patriotyzmu. Mamy też małe, paskudne, skrzyżowane niczym ramiona swastyki angielskie Union Jacki, na przeciw którym występuje z ogromnym, gwieździstym sztandarem nasz skromny bohater. Mamy uwzniośloną muzykę Johna Williamsa i natchnioną reżyserię lubującego się w patosie Rolanda Emmericha (notabene, na miejscu czwartym w tym plebiscycie również podziwiać możemy arcydzieło tegoż wirtuoza). Mamy wreszcie zwycięstwo! Wielkie, wspaniałe, miażdżące, zachwycające, cudowne, piękne, niesamowite zwycięstwo! A na zakończenie tekst utwierdzający nas w przekonaniu, że nawet walcząc w swojej malutkiej domowej wojence, dzielni Amerykanie tak naprawdę ratowali świat.



P O Z O S T A Ł E   M I E J S C A

04. DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI

175 pkt.

05. BYLIŚMY ŻOŁNIERZAMI

142 pkt.

06. POJUTRZE

124 pkt.

07. AIR FORCE ONE

120 pkt.

08. SPIDER-MAN 2

117 pkt.

09. SZYFRY WOJNY

105 pkt.

10. DZIEŃ ZAGŁADY

100 pkt.

11. OSTATNI SAMURAJ

95 pkt.

12. PASJA

92 pkt.

13. ROCKY 4

87 pkt.

14. GODZILLA (reż. Roland Emmerich)

80 pkt.

15. MATRIX: REAKTYWACJA

76 pkt.

16. TWIERDZA

74 pkt.

17. K-19: THE WIDOWMAKER

67 pkt.

18. SUPERMAN 2

64 pkt.

19. PANCERNIK POTIOMKIN

63 pkt.

20. OSTATNI BASTION

60 pkt.

21. KAROL - CZŁOWIEK, KTÓRY ZOSTAŁ PAPIEŻEM

47 pkt.

22. ŁZY SŁOŃCA

45 pkt.

23. EKIPA AMERYKA: POLICJANCI Z JAJAMI

44 pkt.

24. GWIEZDNE WROTA

42 pkt.

25. KAROL - PAPIEŻ, KTÓRY POZOSTAŁ CZŁOWIEKIEM

41 pkt.

26. JEZUS Z NAZARETU

40 pkt.

27. DIUNA

30 pkt.

28. METROPOLIS (reż. Fritz Lang)

29 pkt.

29. ZA LINIĄ WROGA

26 pkt.

30. MR. SMITH GOES TO WASHINGTON

23 pkt.

31. SZAMANKA

21 pkt.

32. FLASH GORDON

20 pkt.



W głosowaniu wzięło udział 24 Klubowiczów

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA KMF