STRONA GŁÓWNA | FESTIWALE | NAPISZ DO AUTORA


W dniach 17-31 maja 2009 w Katowicach odbyła się 12. edycja Festiwalu Filmów Kultowych, organizowanej przez Stowarzyszenie Inicjatywa imprezy, poświęconej produkcjom wyróżniającym się spośród filmowej dżungli zwanej historią kina – czy to poprzez oferowane wartości, czy estetyczne doznania, czy wręcz poprzez bycie czystym ‘filmowym złem’.

Filmów kultowych było podczas tegorocznej odsłony sporo, ale jak zawsze pojawiały się również produkcje, które dopiero do klasyczno-kultowego miana dojrzewają. Takie filmy jak zeszłoroczny „Obywatel Milk”, opatrzony genialnymi zdjęciami Janusza Kamińskiego „Motyl i skafander” czy dokument Martina Scorsese o zespole The Rolling Stones mają wszelkie podstawy, by za jakiś czas osiągnąć taki status. Dla nich także znajdzie się miejsce w ramach FFK.
O Festiwalu ciężko już napisać coś nowego. Jego struktura jest ustalona od lat. Dwa tygodnie różnego rodzaju projekcji i wydarzeń okołofilmowych, w dni powszednie podzielonych na specjalnie przygotowane cykle, w weekendy przyjmujących formę imprez muzycznych i projekcji plenerowych. Przed filmem otwierającym każdy cykl następuje zazwyczaj krótkie wprowadzenie. W przypadku niektórych cykli, jak chociażby Najgorsze Filmy Świata, tzw. ‘wstępniak’ przed każdym filmem stanowi część atrakcji. Jednak to, że struktura jest niezmienna, nie oznacza braku pomysłów, wręcz przeciwnie – świadczy o dojrzałości organizacyjnej. Właśnie dzięki stabilnym podstawom organizatorzy są w stanie eksperymentować z programem, na czym zyskuje przecież sama publiczność. W tym roku takim eksperymentem był cykl filmów Ernsta Lubitscha, jeszcze sprzed osiągnięcia klasycznego statusu w historii kina. Boli fakt, że „Lubitsch w drodze do Hollywood” frekwencyjnie zawiódł, jednak założenie było jak najbardziej chwalebne i warte włożonego wysiłku.
12. edycja FFK obfitowała w doprawdy niesamowitą rozpiętość filmowych doświadczeń. Od filmów, których co najmniej równorzędnymi bohaterami byli operatorzy zdjęć, po dokumenty muzyczne (cykl sam w sobie zróżnicowany tematycznie – „The Doors”, „Joe Strummer – niepisana przyszłość”, „Sex Pistols: Wściekłość i brud”); od filmów przedstawiających z różnych perspektyw relacje homoseksualne po fascynujące wyprawy w animowane światy Hayao Miyazakiego; od Woody’ego Allena do Harveya Keitela; od przedstawicieli polskiego horroru po podróż po wybranych okresach kinematografii hiszpańskiej i rosyjskiej. Oczywiście najwięcej było kina rodzimego, pokazującego, jak bogata jest nasza filmowa tradycja: poza cyklem polskich horrorów również znakomite adaptacje narodowej literatury, spojrzenie na przeszłość i teraźniejszość kina śląskiego (poparte panelem dyskusyjnym) oraz przypomnienie kilku kultowych polskich bajek. W programie znalazło się również miejsce dla drugiego stałego już cyklu FFK – filmów niemych z muzyką graną na żywo. Multum przeżyć i atrakcji, każdy mógł znaleźć coś dla siebie, nawet ci najmłodsi.

W programie znalazło się oczywiście miejsce dla trzeciej odsłony cyklu-hitu FFK, czyli Najgorszych Filmów Świata (o cyklu można przeczytać TUTAJ). Jacek Rokosz i Filip Jacobson ponownie przygotowali ciekawy zestaw obrazów tak złych, że jedyną obroną przed popadnięciem w refleksję nad miejscem człowieka w kosmosie jest ekstatyczny śmiech. Tego było co niemiara, a zgromadzeni w Teatrze Korez widzowie bawili się przednio na pokazach cyklu. A ja chciałbym pozwolić sobie na małą prywatę i przywołać jeden tytuł, który z miejsca wyrył się ociekającymi brązem zgłoskami w moim umyśle – „Bela Lugosi spotyka brooklyńskiego goryla”! Nie chodzi tu nawet o absurdalny fakt, że to coś jest musicalem, ale o sam dźwięczny tytuł, który za każdym razem mnie rozbraja; polecam przeczytanie go sobie na głos – efekt murowany!
12. FFK dobiegł końca. Widzowie nie powinni być zawiedzeni, bowiem program przygotowany przez Tomka Szabelskiego i Patryka Tomiczka oferował aż nadto atrakcji. Według statystyk frekwencja była lepsza niż w zeszłym roku, co dobrze rokuje na przyszłość. A także świadczy o tym, że potrafimy doceniać filmy, które wpłynęły na kino, ale z jakichś powodów wiele z nich zostało zepchniętych na margines zbiorowej pamięci publiczności; i udowadnia, że nie tylko umiemy z kinem obcować na poważnie, ale również się z niego śmiać. To jedyne prawidłowe podejście.

Pojawia się jednak pewna bolesna kwestia związana z Festiwalem, bolesna, bo to powtórka z zeszłego roku – odczuwalny brak studentów. Patryk Tomiczek, dyrektor programowy FFK, przyznaje, że jest tym po części zawiedziony, a po części przerażony – no bo kto, jeśli nie student, powinien mieć w sobie chęć odkrywania nieznanego i uczestniczenia w życiu kulturalnym dziejącym się wokół? Zapytany o przyczyny takiego stanu rzeczy, Patryk bezradnie rozkłada ręce. A ja się z nim zgadzam, choć nie zwalałbym winy na ogólną dostępność filmowej materii w dzisiejszych czasach – nie wierzę, że w akademikach trwa wymiana divxów z klasycznym kinem radzieckim. Stawiałbym raczej na zmieniający się sposób postrzegania kina jako takiego, który jest efektem tejże dostępności. Ta zmiana mentalności może w przyszłości równie dobrze przynieść same pozytywne skutki, ale faktem jest, że kiedy wszystko jest na wyciągnięcie ręki, popadamy w wygodnictwo, a w efekcie oczekujemy, że rzeczy wartościowe same się odnajdą. Nie odnajdą. Należy poświęcić czas i energię, by móc się z nimi spotkać w połowie drogi.
Jednak choć to problem dość dotkliwy, to nie temat na tę relację. FFK po raz kolejny udowodniło, że jest wartościową imprezą filmową, która łączy typową dla kina rozrywkowość ze sporymi walorami edukacyjnymi. Wypada jedynie przyklasnąć idei i życzyć, by była kontynuowana przez kolejne lata i przeszczepiana na kolejne pokolenia. Za rok 13. edycja – pewne plany już kiełkują w umysłach organizatorów, możliwości na interesujące cykle jest sporo. Na pewno wymyślą coś wyjątkowego. Wypada mi więc jedynie zaprosić Was do uczestnictwa. Widzimy się w 2010!
 


Autor relacji: Darek Kuźma - BEOWULF | Klub Miłośników Filmu, 3 lipca 2009
Zdjęcia: Festiwal Filmów Kultowych

STRONA GŁÓWNA | FESTIWALE | NAPISZ DO AUTORA