King niewątpliwie jest kochany przez
reżyserów, ale czy proza amerykańskiego autora jest oblubienicą kinowych
ekranów? Pytanie retoryczne... Odpowiedź jest bowiem sprawą oczywistą –
niezwykła rzeczywistość rodem z jego książek jest praktycznie
nieprzekładalna na język filmu. Mieliśmy jedynie kilka wyjątków
potwierdzających tę regułę. Mam tu na myśli owoce współpracy Kinga z
Darabontem – ‘Zieloną Milę’ i ‘Skazanych na Shawshank’. Mieliśmy całkiem
przyzwoite ‘Misery’ Roba Reinera, no i ozłacaną i wynoszoną na
piedestały ‘kubrickowską’ ekranizację jednej z najlepszych opowieści
Kinga – ‘Lśnienia’ - filmu z aktorskim majstersztykiem w wykonaniu Jacka
Nicholsona, który z samym ‘Lśnieniem’ ma tak naprawdę niewiele
wspólnego. Zauważmy, iż udanej ekranizacji doczekały się powieści, które
nie schodzą na temat zjaw, upiorów, duchów i złych demonów (pomijam
‘Lśnienie’, które uważam za film zainspirowany powieścią, a nie ją
ekranizujący). Niesamowitego klimatu tych opowiadań nie udało się oddać
nikomu. Niemniej jednak każdego roku ktoś próbuje. W roku 2007 spróbował
Mikael Hafstrom. Szwedzki reżyser postanowił zmierzyć się z ‘1408’ –
jednym z opowiadań tomu ‘Wszystko jest względne’.
|
 |
 |
1408 – znakomita większość z nas skojarzy
tą liczbę z Władysławem Jagiełłą i Krzyżakami, w końcu za 2 lata
skrzyżujemy miecze pod Grunwaldem. A tu niespodzianka, ‘1408’ nie prawi
bowiem o przygotowaniach do wiekopomnej potyczki z Zakonem, a opowiada o
cynicznym autorze powieści grozy i pewnym hotelowym pokoju. Nie zważając
na to, że ‘Delfin’ - budynek zawierający w swoich murach apartament
numer 1408 - z całą pewnością nie jest budowlą pamiętającą naszego
litewskiego króla, możemy powiązać pewne fakty jego dotyczące z
wierzeniami epoki Średniowiecza. Suma cyfr 1, 4, 0, 8 to 13, pokój
znajduje się na 13 piętrze (w windzie piętro figuruje jako 14.). A
trzynastka dla ludzi średniowiecza symbolizowała śmierć... Do ostatniej
wieczerzy zasiadło dwunastu apostołów i Jezus (13 mężczyzn), trzynastka
jest też sumą 6 (oznaczającej grzech) i 7 (oznaczającej doskonałość).
Jednym słowem liczbę tę demonizowano. Nasze ‘światłe’ i wykształcone
pokolenie, świadomie bądź nie, kultywuje tradycję tych ponoć
‘barbarzyńskich’ wieków ciemnych, dlatego numer pokoju i kondygnacja, na
której został umieszczony z całą pewnością nie są przypadkowe – ich
symbolika pamięta zarówno rok 1408, jak i Grunwald.
Literacki pierwowzór filmu Hafstroma w początkowym zamyśle autora miał
być jedynie materiałem instruktażowym przedstawiającym proces pisania
opowiadania. Historia zaintrygowała Kinga na tyle, by zdecydował się
podarować jej rozwinięcie i zakończenie. Pochłonęła go w takim stopniu,
że jego strach potęgował się z każdą nowo napisaną literą. ‘Bo pokoje
hotelowe są z natury przerażające, nie sądzicie? No, bo ile osób spało w
tym łóżku przed tobą? Ile było chorych? Ile zaczynało wariować? Ile się
zastanawiało, czy by nie przeczytać paru ostatnich wersów z Biblii z
szuflady nocnej szafki, a potem powiesić się w szafie obok telewizora?’
– Wyobraźcie to sobie.
|
 |
 |
Opowiadanie ‘1408’ to sztandarowy przykład
na sposób, w jaki King kreuje swoją niesamowitą i niepokojącą
rzeczywistość. W pokoju straszą nas rzeczy na pozór błahe – obrazy,
nienaturalne światła, mrożące krew w żyłach odgłosy – takie, których nie
potrafimy jednoznacznie zidentyfikować. Cały horror mieści się w głowie
głównego bohatera, wydaje się być projekcją jego odmawiającego
posłuszeństwa umysłu. Autor potęguje efekty dzięki charakterystycznym
wybiegom w przyszłość, manewrom zdradzającym nam dalsze losy głównej
postaci, oczywiście w stopniu niewystarczającym do jednoznacznej
interpretacji końca opowiadania. A film... Fakt, w dużym stopniu
przenosi irracjonalne wydarzenia na poziom urojeń umysłu sarkastycznego
i niedowierzającego w świat paranormalny pisarza. Niestety rezygnuje z
subtelnych rozwiązań Kinga zastępując jego symboliczne elementy całym
spektrum zjaw, ludzi przypominających postaci z amerykańskich slasherów
i coraz wymyślniejszych ‘wystrojów’ wnętrza. Scenarzyści pogłębiają
portret psychologiczny głównego bohatera przez retrospekcyjne obrazy
jego przygnębiającej przeszłości. W efekcie w pokoju, oprócz upiorów
samobójców i zmarłych (pod numerem 1408 zginęło 56 lokatorów), pojawiają
się postaci odgrywające w życiu pisarza ważną rolę – od byłej żony,
przez nielubianego ojca, po zmarłą córeczkę. Po trosze to
pretensjonalne, po trosze pozbawione klimatu i dużo bardziej niż ‘po
trosze’ niepotrzebne.
|
 |
 |
Bo czy nie lepiej stworzyć coś na wzór
‘Zemsty po latach’ – obrazu klimatycznego i pozbawionego niezliczonej
ilości upiorów, filmu, w którym główną rolę odgrywała spadająca ze
schodów czerwona piłeczka. To właśnie tego typu elementy są dla Kinga
typowe, i właśnie w takiej konwencji powinno tworzyć się ekranizacje
jego powieści, czy też opowiadań (oczywiście sama ‘Zemsta po latach’
ekranizacją prozy Kinga nie jest). ‘1408’ nie należy jednak do
najgorszych adaptacji. Zupełnie poprawnie zagrał John Cusack, klika scen
pozytywnie wpływa na klimat opowieści, w niezwykle profesjonalny sposób
przedstawiono kolejne transformacje przeklętego pokoju. Ale zabrakło mu
tego ‘czegoś’, co otacza nas w trakcie czytania literackiego
pierwowzoru.
Warto wspomnieć o ekstrawagancji, na jaką pozwolili sobie twórcy.
Mianowicie, na rynku dostępne mamy dwa alternatywne zakończenia. To
bardziej zbliżone do wyobrażeń autora i to, które jest na wskroś
pompatyczne i amerykańskie. Które lepsze? Zadecydujcie państwo sami.
Niestety kolejny reżyser, niczym wspomniani wcześniej Krzyżacy w
potyczce z wojskami Jagiełły (trzeba kończyć, bo niedługo zacznę nucić
‘Bogurodzicę’), ponosi porażkę stając na przeciw słowom zapisanym na
karcie papieru przez Stephena Kinga. Należy poważnie zastanowić się nad
sensem ekranizacji powieści ‘mistrza grozy’, bo jak dotąd jest to praca
iście syzyfowa.
 |
1408
* * *
USA | 2007 |
Horror | czas 94 min.
Reżyseria: .... Mikael Hafström
Scenariusz: .... Matt Greenberg, Scott Alexander, Larry
Karaszewski
Na podstawie książki: .... Stephen King
Zdjęcia: .... Benoît Delhomme
Obsada:
Mike Enslin: .... John Cusack
Pan Olin: .... Samuel L. Jackson
Lilly: .... Mary McCormack
Gracie: .... Jasmine Jessica Anthony
Jackson: .... Andrew Lee Potts
Patrick: .... Walter Lewis
Klub
Miłośników Filmu | 22 XI 2007 |
|
|
Autor recenzji:
Filip Jalowski -
FIDEL |