"Był pisarzem.
Myślał, że pisał o przyszłości, a tak naprawdę była to przeszłość. W
jego powieści tajemniczy pociąg wyrusza co jakiś czas do 2046. Każdy
pasażer tam jadący ma taki sam zamiar… chce odzyskać utracone
wspomnienia. Podobno w 2046 nic się nie zmienia, ale nikt nie wie tego
na pewno, ponieważ nikt jeszcze stamtąd nie powrócił…"
Na ekrany wszedł "2046", długo oczekiwany film Wong Kar-Waia. Reżyser "Chungking
Express" i "Spragnionych miłości" realizował swój nowy projekt przez
ponad pięć lat i "2046" po raz pierwszy ujrzał światło dzienne na
festiwalu w Cannes w 2004 (jednak poza konkursem). Został wówczas
zaprezentowany w formie różniącej się od wersji 'dzisiejszej', co było
bezpośrednią konsekwencją limitów czasowych które ograniczały ekipę
filmową pod wodzą Kar-Waia. Po festiwalu w Cannes Wong Kar-Wai
postanowił przemontować film raz jeszcze i dopiero obecna wersja jest
obrazem jaki reżyser sobie wymarzył i jaki mamy szanse obejrzeć na
kinowym, srebrnym ekranie.
Akcja "2046" toczy się w Hong Kongu lat sześćdziesiątych, a jej
bohaterem jest pisarz Chow (Tony Leung Chiu Wai) znany nam z
poprzedniego filmu tego reżysera "Spragnieni Miłości". Podczas podróży w
jaką zabiera nas Wong Kar-Wai poznajemy wnikliwie postać Chowa oraz
związki łączące go z kobietami, na przestrzeni kilku lat. Właśnie
relacje do jakich między nimi dochodzi, są główną treścią filmu i za
ich pomocą twórca podejmuje próbę zrozumienia istoty miłości dwojga
ludzi, oraz roli wspomnień w naszym życiu. Tytułowe 2046 to nazwa
powieści science fiction (którą pisze główny bohater) o tajemniczym
pociągu, który wyrusza raz na jakiś czas do roku '2046'. Pasażerowie
jadący nim mają ten sam cel; chcą odzyskać utracone wspomnienia. Jednym
z pasażerów jest japończyk Tak (Takuya Kimu-ra), który wyruszył do 2046
aby odnaleźć kobietę którą kochał. Nie znajdując jej postanawia opuścić
2046… Cała opowieść oraz jej główny bohater to odbicie życia pisarza
oraz jego samego w lustrze czasu. To metaforyczna wizja obrazująca stan
w jakim znajduje się na obecnym odcinku swojego życia. Film
poprzecinany jest futurystycznymi wstawkami, dzięki którym zgłębiamy
motywy kierujące Chowem, będące swoistego rodzaju odniesieniem się
pisarza do własnego życia oraz relacji jakie łączą, lub łączyły go z
kobietami. 2046 to przeszłość bohatera, z którą próbuje się rozliczyć.
2046 to wspomnienie dawnej miłości, a decyzja opuszczenia 2046, to próba
rozliczenia się z bagażem związanym z dawnym uczuciem oraz wejście w
kolejny etap życia. Opuszczenie 2046 wymaga wielkiej siły i może mocno
zranić. Jednym przychodzi to łatwiej, innym nieco trudniej, każdy jednak
porzuci kiedyś ciężar niesionych wspomnień.
"Dawno temu jeżeli
ktoś miał tajemnicę, której nie chciał nikomu zdradzić szedł na szczyt
góry , znajdował drzewo, wycinał w nim otwór i wypowiadał sekret do tego
otworu. Następnie zalepiał otwór błotem. Dzięki temu nikt nigdy nie
odkryje tajemnicy."
Pomostem łączącym "2046" z filmem "Spragnieni Miłości" jest właśnie owa
legenda oraz numer pokoju hotelowego w którym Chow pisał powieści o
sztukach walki. Chow wypowiadający swój sekret do otworu to przecież
ostatnia scena w "Spragnionych miłości" i jednocześnie próba wybawienia
się od wspomnień. "2046" to dalsze losy bohatera, który cały czas zmaga
się z przeszłością. Zatem ocena "2046" bez znajomości wcześniejszej
twórczości Wong Kar-Waia może być trudna, z racji tego, że reżyser
tworzy kino autorskie, które charakteryzuje się osobistym podejściem do
tematu. Pełny odbiór "2046" oraz docenienie wszystkich jego walorów
możliwy jest jedynie po zapoznaniu się z wcześniejszymi filmami Kar-Waia.
Już bowiem w początkowych scenach "2046", kiedy główny bohater spotyka
Lulu (Carina Lau) reżyser powraca do swojego drugiego filmu "Days of
Being Wild" przypominając nam historię tragicznej miłości do Yuddy (Leslie
Cheung). W poprzednich filmach "Days of being Wild" oraz "Spragnieni
miłości" występowała postać Su Li Zhen, grana przez Maggie Cheung. W
"2046" Kar-Wai ponownie umieszcza ją w splocie wydarzeń (tym razem
grana jest przez Gong Li) co wskazuje na próby rozliczenia się reżysera
ze swoim dotychczasowym dorobkiem, czego potwierdzeniem jest chociażby
przywołanie motywów muzycznych znanych z innych dzieł Kar-Waia (Xavier
Cugat – Perfidia). Tworząc "2046" Wong Kar-Wai w piękny i dojrzały
sposób zamyka rozdział swojej twórczości poświęcony tematowi
niespełnionej miłości.
Na odbiór "2046" bez wątpienia duży wpływ ma też obsada. Nie będziemy
więc zaskoczeni, że występuje tu kilku "etatowych" aktorów (a także
czołówka aktorów chińskiej sceny filmowej) Kar-Waia, z którymi oprócz
pracy łączy go także przyjaźń. I tak głównym bohaterem nie mógł być nikt
inny jak Tony Leung, który zagrał w wielu filmach Wong Kar-Waia: "Days
of being Wild", "In the mood for love", "Happy together", "Ashes of time",
oraz w filmach innych reżyserów, z których wymienić można chociażby
sensacyjne "Infernal Affairs". W role partnerek Chowa wcieliły się:
wymieniona już wcześniej Gong Li ("Zhou Yu's Train", "Chinese Box"),
Ziyi Hang w roli Bai Ling (wschodząca gwiazda znana choćby z "Hero" czy
ostatnio z "House of flying Daggers") oraz piosenkarka Faye Wong, która
zagrała we wcześniejszym filmie Kar-Waia - "Chungking Express", a także
w "Hero" Yimou Zhan-g'a.
Nieodzowną częścią wszystkich
filmów Wong Kar-Waia są zdjęcia, oraz bez wątpienia, zawsze
niezapomniana muzyka. Sam reżyser uważa iż jest ona równie ważna co
dialogi. "2046" posiada zresztą jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych
jakie dane mi było ostatnimi czasy usłyszeć. Autorem muzyki jest
Shigeru Umebayashi oraz Peer Raben, a cała ścieżka utrzymana jest w
klimacie znanym ze "Spragnionych miłości" i obfituje w
przepiękne tanga
i walce. Shigeru Umebayashi jest także autorem muzyki do "Spragnionych…"
lecz w tamtym przypadku jego partnerem był Mike Galasso. Miłym akcentem
jest dla widzów w naszym kraju sam początek filmu, kiedy do uszu naszych
docierają dźwięki utworu 'Decyzja' - Zbigniewa Preisnera, znanego z
filmu "Krótki film o zabijaniu" Krzysztofa Kieślowskiego. Sam motyw
przewodni (autorstwa Umebayashi) czy też Adagio, zapadają w pamięci na
bardzo długo, gwarantując i pozostawiając miłe wspomnienia.
Również strona wizualna nowego dzieła twórcy "Fallen Angels" nie
pozostawia wiele do życzenia. Tak samo jak w "Spragnionych miłości" mamy
tu do czynienia z perfekcyjnymi ujęciami, często z użyciem filtrów w
odcieniach czerwieni, które na długo wrzynają się w pamięć. Doskonale
wplecione zostały wstawki przedstawiające wydarzenia z futurystycznej
powieści głównego bohatera. Idealnie komponują się z przedstawionym Hong
Kongiem lat sześćdziesiątych, co można zawdzięczać doskonałej
scenografii, dzięki której owe przejścia nie psują w żaden sposób
klimatu filmu, ani nie zaburzają stylu wizualnego całego filmu. O ile w
"Spragnionych miłości" za zdjęcia odpowiadał Christopher Doyle (który
pracował już przy wielu filmach Wong Kar-Waia), o tyle w "2046" autorem
większości zdjęć jest Pung-Leung Kwan. Bezpośrednią przyczyną takiego
stanu rzeczy był konflikt poglądów (między Kar-Waiem a Doylem) który dał
o sobie znać już podczas kręcenia "Spragnionych miłości". Na szczęście
filmy nie ucierpiały na tym fakcie. Smutne jest jednak to, że po "2046"
obaj panowie podjęli decyzję o artystycznym rozstaniu. Czy wpłynie to w
jakiś sposób na przyszłe filmy Wong Kar-Waia? Miejmy nadzieję że nie,
ale znalezienie drugiego takiego operatora, który w tak niesamowity i
sugestywny sposób potrafi ukazać przepiękne miasto jakim jest Hong Kong
(znane choćby z wcześniejszych filmów Kar-Waia: "Chungking Express" i
"Fallen Angels") nie będzie łatwe. Ten Amerykanin o chińskiej duszy –
jak mówią o Christophe-rze Doyle'u - potrafił wydobyć niezauważalne na
pierwszy rzut oka aspekty otoczenia, ukazując Hong Kong w świetle
zupełnie innym niż dotychczas mieliśmy okazję go oglądać.
"2046" Wong Kar-Waia to bez
żadnej wątpliwości najbardziej dojrzałe dzieło reżysera i najdłużej
powstający w jego karierze film. Po ponad pięcioletniej pracy wreszcie
udało mu się ukończyć swoją wizję i nadać jej kształt, jaki według niego
powinna posiadać. Czy reżyser osiągnął zamierzony przez siebie cel i
"2046" w pełni odzwierciedla jego wyobrażenia? W czasie tych pięciu lat
jego projekt wiele razy ewoluował i do samego końca, do samego momentu
montażu Kar-Wai kręcił dodatkowe ujęcia i zmieniał koncepcję. Początkowo
"2046" miało mieć więcej akcji dziejącej się w przyszłości, jednak z
upływem czasu kolejne sceny były usuwane kosztem tych, pogłębiających
naszą wiedzę o pisarzu Chow i relacjach łączących go z kolejnymi
partnerkami. Posunięcie to było bez wątpienia efektem niesamowitej
popularności "Spragnionych miłości", a w ten sposób reżyser mógł
zachować większą ciągłość obu tych filmów. Dla znających twórczość
Kar-Waia bez wątpienia film ten jest swoistego rodzaju zwieńczeniem
poprzednich jego filmów. Z perspektywy czasu każdy kolejny film Kar-Waia
reprezentował coraz to dojrzalsze podejście do tematu. Wraz z
ukończeniem "2046" reżyser zamyka pewien rozdział w swojej twórczości
dając szansę (a dla widzów nadzieję) na rozpoczęcie następnego.
"2046" to najpiękniejszy film o miłości, samotności i poszukiwaniu
ukochanej osoby jaki kiedykolwiek powstał. Polecam go każdemu zachęcając
jednocześnie do zapoznania się z wcześniejszą twórczością reżysera, a
już na pewno z filmem "Spragnieni miłości". Dopiero po jego obejrzeniu
zrozumieć możemy w pełni intencje artysty oraz przesłanie jakie niesie
jego najnowsze dzieło.
 |
2046
Reżyseria: Kar Wai Wong
Scenariusz: Kar Wai Wong
Muzyka: Peer Raben, Shigeru Umebayashi
Zdjęcia: Christopher Doyle,
Pung-Leung Kwan, Yiu-Fai Lai
Wystąpili:
Tony Leung Chiu Wai .... Chow Mo Wan
Li Gong .... Su Li Zhen
Takuya Kimura .... Tak
Faye Wong .... Wang Jing Wen/wjw1967
Ziyi Zhang .... Bai Ling (as Zhang Ziyi)
Carina Lau .... Lulu/Mimi
Chen Chang .... cc1966
Wang Sum .... Mr. Wang/Train Captain
Ping Lam Siu .... Ah Ping
Klub
Miłośników Filmu | 04 IV 2005 |
|
| Autor
recenzji:
Sebastian Cis- CISEX |