"The Heat Is On!"
("Zapanowała gorączka!")
BEVERLY HILLS COP
GLINIARZ Z BEVERLY HILLS
Prace nad scenariuszem rozpoczęły się już w 1977 roku. W pierwszej wersji tekstu autorstwa Danilo Bacha policjant z wschodniego Los Angeles zostaje przeniesiony do Beverly Hills i przewraca dzielnicę "do góry nogami" stosując nietypowe metody śledcze. Całość miała stanowić krzyżówkę "Dirty Harry", "Chinatown" oraz "Shampoo". Pierwotnie film nosił tytuł "Beverly Drive", a główny bohater nazywał się Elly Axel i pochodził z Pittsburgha. Niestety brakowało elementów komediowych, więc postanowiono zatrudnić drugiego scenarzystę (Daniel Petrie Jr.), który "wypoleruje" skrypt. Główną rolą zainteresowany był Mickey Rourke, jednakże po pewnym czasie zrezygnował. Rozważano również kandydaturę Sylvestra Stallone. Postawił on producentom warunki nie do spełnienia - więcej scen akcji i mniej zabawnych sytuacji. W efekcie również Stallone zdecydował się nie brać udziału w produkcji (kilka pomysłów przeniósł natomiast do scenariusza "Cobry"). Plotki głoszą, iż zastanawiano się także nad Jamesem Caanem oraz Alem Pacino. Koniec końców, na odtwórcę roli głównego bohatera wybrano Eddiego Murphy'ego. I dziś nikt chyba nie wyobraża sobie, iż ktokolwiek inny mógłby zagrać Axela Foleya lepiej niż czarnoskóry aktor.

Historia policjanta z Detroit udającego się do Beverly Hills odniosła ogromny sukces kasowy i frekwencyjny. Widzowie pokochali cwanego i wygadanego gliniarza. Ogromna w tym zasługa Murphy'ego, który poprosił o kolejne już zmiany w skrypcie, a także wielokrotnie improwizował na planie (na przykład w scenie, gdy Axel daje kluczyki parkingowemu przed ekskluzywnym klubem). Oczywiście reszta aktorów również zaprezentowała się wyśmienicie. Wspaniały duet policjantów z Beverly Hills - Billy'ego Rosewooda (Judge Reinhold) i Johna Taggarta (John Ashton) na stałe wpisał się do klasyki komedii sensacyjnej. Co ciekawe, ich rozmowy w aucie podczas oczekiwania na powrót Axela zostały na poczekaniu wymyślone przez aktorów. Reżyser wspomina po latach, iż jak tylko zobaczył, w trakcie castingu, Reinholda i Ashtona od razu się zdecydował ich zatrudnić, ze względu na widoczną między kandydatami do ról "chemię". Bardzo dobrze zagrał również Steven Berkoff (główny adwersarz Foleya - Victor Maitland), jeden z etatowych czarnych charakterów w latach osiemdziesiątych ("Octopussy", "Rambo II"). Nie wypada nie wspomnieć o kilku pomniejszych bohaterach - jako Jeffrey, policjant z Detroit, wystąpił stosunkowo popularny w USA Paul Reiser. Damon Wayans odnotował swój debiut na wielkim ekranie - można go ujrzeć, gdy Murphy chce kupić banany w hotelu. Jednakże najciekawszy wydaje się dowódca Foleya - inspektor Todd (Gilbert R. Hill). Hill to prawdziwy policjant z Detroit, który tak się spodobał twórcom, iż postanowili nieco go podszkolić aktorsko i dać rolę w filmie. Sam Hill zażartował kiedyś: "Jedyna różnica między Toddem i mną jest taka, że ja tak siarczyście nie klnę...".

Oprócz wspaniałych kreacji aktorskich, jeszcze jeden element obrazu zasługuje na osobne omówienie. Chodzi naturalnie o rewelacyjną ścieżkę dźwiękową. Harold Faltermeyer stworzył bardzo wyrazisty i wpadający w ucho motyw przewodni, kojarzony nawet przez ludzi, którzy filmu nie widzieli. Faltermeyer napisał również kilka innych kawałków na potrzeby produkcji, utrzymanych w tej samej stylistyce, co słynny "Axel F". Niestety, na soundtracku próżno szukać tych utworów - widz odnajdzie tam tylko główny temat. Podczas seansu można natomiast usłyszeć całą gamę świetnie budujących klimat piosenek, jak na przykład - "The Heat Is On" Glenna Freya, "Stir It Up" i "New Attitude" Patti LaBelle czy "Neutron Dance" The Pointer Sisters.

Choć od premiery "Beverly Hills Cop" minęło już ponad dwadzieścia lat, film się ani trochę nie zestarzał. Teksty Eddiego Murphy'ego nadal bawią, muzyka ciągle wpada w ucho, a tempa pozazdrościć może wiele współczesnych produkcji. Już choćby tylko z wymienionych wyżej powodów należy obraz zaliczyć do żelaznej klasyki. Na dokładkę warto zaznaczyć, iż "Beverly Hills Cop" przedefiniował, wraz z dwa lata wcześniejszymi "48 hours", gatunek komedii sensacyjnej, a po części również "buddy movie", który królował w kinie amerykańskim w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych. Axel Foley pozostaje do dziś najlepszą rolą Murphy'ego, kręcącego obecnie mało śmieszne obrazy i filmy familijne. Na 2009 rok zapowiedziano premierę czwartej części cyklu o "gliniarzu z Beverly Hills". Czy jednak film powstanie, pokaże dopiero czas. Zawsze jednak można włączyć sobie oryginał i rozkoszować się doskonałym humorem, świetną ścieżką dźwiękową i cudownym klimatem.
INFO O FILMIE
Rok produkcji: 1984, USA
Czas trwania: 105 minut

Reżyseria: Martin Brest
Scenariusz: Danilo Bach, Daniel Petrie Jr.
Zdjęcia: Bruce Surtees
Muzyka: Harold Faltermeyer

Obsada:
Eddie Murphy (Axel Foley)
Judge Reinhold (William 'Billy' Rosewood)
John Ashton (John Taggart)
Ronny Cox (Andrew Bogomil)
Lisa Eilbacher (Jeannette 'Jenny' Summers)
POWRÓT DO WYBORU | ARTYKUŁY | STRONA GŁÓWNA