("Pewnego kosmiczno-szybkiego razu w dalekim, dalekim kosmosie, trwała sobie wojna fajnych i niefajnych...") |
KOSMICZNE JAJA |
Mieszkańcy planety Spaceball lekkomyślnie wyczerpali swoje zapasy powietrza. Prezydent Skroob (anagram grającego tę postać Mela Brooksa) i jego główny zausznik Dark Helmet (Rick Moranis) opracowali plan awaryjny na taką właśnie okoliczność - zamierzają ukraść życiodajny gaz z pokojowo nastawionego globu, Druidii. Tymczasem na Druidii, niczego nie podejrzewająca księżniczka Vespa (Daphne Zuniga) ma właśnie stanąć na ślubnym kobiercu z ospałym księciem Valiumem (JM J. Bullock). Targają nią wątpliwości, czy wybrała właściwego kandydata na męża. W efekcie decyduje się na ucieczkę sprzed ołtarza. Jej ojciec król Roland (Dick Van Patten) wynajmuje dwójkę najemników - Lone Starra (Bill Pullman) oraz pół-człowieka, pół-psa Barfolemewa 'Barfa' (John Candy) - do odszukania Vespy. Mel Brooks to jeden z najbardziej zasłużonych twórców komediowych. Jego reżyserski debiut - "The Producers" - przyniósł mu statuetkę Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny. Kolejne filmy to nieustanne pasmo sukcesów. Po nakręceniu "History of the World: Part 1" twórca zamilkł na sześć lat, by powrócić z kolejną szaloną produkcją - "Spaceballs". Wspomniałem na początku, iż Brooks nabija się ze znanych obrazów z gatunku science-fiction. Znajdziemy tu więc nawiązania do cyklu "Star Trek", serii "Alien", "2001: A Space Odyssey" oraz przede wszystkim do słynnej sagi Lucasa. W parodiach, oprócz niezliczonej ilości gagów, najważniejszy jest odpowiedni dobór odtwórców głównych ról. Jeśli aktorzy nie rozumieją lub nie przyjmują do wiadomości, iż stanowią część jednej wielkiej zgrywy, film czeka najgorszy los, jaki może spotkać komedię - półka z napisem "nieudana próba". Tak doświadczony reżyser jak Brooks zdawał sobie naturalnie z tego sprawę i wybrał odpowiednich ludzi mających odtwarzać postaci ze świata "Spaceballs". W kilku przypadkach zaryzykował, na szczęście z dobrym skutkiem. Bezsprzecznie najwięcej humoru wprowadza Dark Helmet, w którego brawurowo wcielił się Rick Moranis. Równie dobrze prezentuje się Colonel Sandurz (George Wyner) - dowódca wojsk planety Spaceball. Jego nazwisko to aluzja do założyciela sieci KFC Colonela Sandersa, co zresztą znajduje swoje odzwierciedlenie w filmie w postaci żartów słownych. Sam reżyser kreuje w obrazie podwójną rolę - prezydenta Skrooba oraz mędrca Yoghurta - i jak zwykle robi to z klasą. Do pracy na planie zaproszono Johna Candy'ego, utalentowanego i znanego już wówczas komika. Candy parodiuje towarzysza Hana Solo, wookiego Chewbaccę z "Star Wars". Warto wspomnieć o głównym bohaterze pozytywnym - Lone Starze, który łączy w sobie cechy Luke'a Skywalkera i Hana Solo. Charakter postaci bardzo dobrze oddał, mający na koncie zaledwie jeden film kinowy ("Ruthless People"), Bill Pullman. Reszta obsady spełniła pokładane w niej nadzieje, dzięki czemu "Spaceballs" to jedna z najbardziej udanych zwariowanych komedii w dziejach kina. Z dzisiejszego punktu widzenia żarty nie szokują już tak jak kiedyś. Był bowiem czas, iż zarzucano twórcy epatowanie "rynsztokowym" humorem i momentami niskim poziomem dowcipów. Obecnie, gdy parodia zdaje się gatunkiem martwym (różnego rodzaju żałosne "Scary Movie" nie zasługują na to miano), a scenarzyści nie stronią od pokazywania coraz większej liczby obrzydliwości, filmy Brooksa jawią się jako "grzeczne". Warto więc czasem powrócić do czasów, w których wydarzenia przedstawione na ekranie śmieszyły, a nie zniesmaczały. W każdym razie "Spaceballs" to kawał dobrej komediowej roboty i wstyd jej nie znać, ponieważ zalicza się już do klasyki. Reżyser zapowiedział powstanie serialu animowanego, kontynuującego zdarzenia ukazane w filmie. Premierę przewidziano na jesień 2007. |
Czas trwania: 96 minut Reżyseria: Mel Brooks Scenariusz: Mel Brooks, Thomas Meehan, Ronny Graham Zdjęcia: Nick McLean Muzyka: John Morris Obsada: Mel Brooks (Prezydent Skroob / Yoghurt) Rick Moranis (Dark Helmet) Bill Pullman (Lone Starr) Daphne Zuniga (Princess Vespa) John Candy (Barfolemew 'Barf') |