33 sceny z życia

Już po tytule "33 sceny z życia" możemy się spodziewać, że obejrzymy film realistyczny o luźnej kompozycji. I rzeczywiście, taką metodę twórczą wybrała Małgorzata Szumowska dla opowiedzenia swojej fabuły. Codzienne życie zamożnej rodziny artystów, ludzi sukcesu, poznajemy więc śledząc krótkie, nieraz oderwane od siebie obrazy. W większości z nich główną postacią jest Julia (w tej roli Julia Jentsch), młoda artystka, która z powodzeniem realizuje się w sztukach plastycznych i tworzy szczęśliwy związek z wziętym kompozytorem (Maciej Stuhr). Ich beztroską codzienność oglądamy trochę jak na rodzinnym filmie video - spotkania i rozmowy przy stole rejestrowane są kamerą z ręki, bez dbałości o wyraźne uchwycenie dialogów. Styl obrazów zmieni nieco charakter, kiedy dojdziemy do punktu zwrotnego akcji - wiadomości o śmiertelnej chorobie matki Julii, pisarki, autorki popularnych kryminałów (w  tej roli Małgorzata Hajewska-Krzysztofik). Zachowanie Julii, która cierpienie stara się rozładować intensywnie pracując i uczestnicząc w szalonych imprezach, obserwujemy jakby z ukrycia. Kadry czasem wydają się niepełne, kamera nie zawsze nadąża za bohaterami, a emocjonalne rozmowy są niedokładnie słyszalne. Dramat rodziny, która w obliczu zbliżającej się śmierci matki odgrzewa stare animozje, dając im ujście w zastępczych konfliktach, Szumowska pokazała w stylu telewizyjnego reportażu, realizowanego jakby w pośpiechu, z konieczności chwili.

33 sceny z życia zdjęcie 1 33 sceny z życia zdjęcie 2

Film Szumowskiej zmusił mnie do zastanowienia się nad tym, co jest warunkiem, żeby sztuka mogła nas rzeczywiście poruszyć. Odpowiedź znalazłem natychmiast: dzieło artystyczne wtedy nas porusza, kiedy mówi prawdę. Prawdę o człowieku, życiu, świecie. Film "33 sceny z życia" Małgorzaty Szumowskiej mówi o śmierci, która niespodziewanie zabiera najbliższe osoby. Pokazuje, jak człowiek jest na to doświadczenie nieprzygotowany i jak trudno mu przyjąć odpowiednią wobec śmierci postawę. Za podjęcie tego tematu mam dla reżyserki wielkie uznanie.

Jednak po obejrzeniu filmu utwierdziłem się w przekonaniu, że sama chęć ukazania prawdy o życiu nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze środki artystyczne, za pomocą których się ją odda. W "33 scenach z życia" właściwie nie mogłem ich znaleźć. Szumowska bowiem, chcąc jak najautentyczniej ukazać wpływ choroby i śmierci rodziców na córkę, postawiła na totalny realizm. Nie podważam prawdziwości nieraz szokujących słów i zachowań bohaterów, bardzo możliwe, że są one odbiciem życiowych doświadczeń reżyserki. Mimo to film ani trochę mnie nie poruszył, a wręcz zirytował.

33 sceny z życia zdjęcie 3 33 sceny z życia zdjęcie 4

Oglądając po raz drugi albo trzeci wybitne dzieło Woody'ego Allena "Wszystko Gra", zastanawiałem się, na czym polega jego siła przyciągania i autentyczność. I oto, wsłuchując się w dialogi, zauważyłem, że przecież nikt normalnie nie mówi tak jak bohaterowie. Nikt tak nie formułuje zdań, nie akcentuje w tak wymowny sposób słów ani tak nie gestykuluje. Gdyby w codziennej sytuacji ktoś się z kimś w taki sposób porozumiewał, uznalibyśmy go za człowieka pretensjonalnego. A jednak we "Wszystko Gra" od razu akceptujemy styl, który w życiu wydałby nam się sztuczny. Sztuka bowiem przekonuje wtedy, kiedy kreuje rzeczywistość wiarygodną artystycznie. W związku z tym wszystkie elementy dzieła muszą być dobierane przede wszystkim pod kątem wiarygodności artystycznej. Jeśli więc artysta chce pokazać prawdę, podpatrując codzienność i przenosząc ją żywcem do swojego dzieła, może stworzyć obraz bardzo nieprzekonujący, a nawet fałszywy.

Tak właśnie jest z filmem Małgorzaty Szumowskiej. Reżyserka, stawiając sobie szlachetny cel pokazania, jak bardzo jesteśmy bezradni wobec śmierci bliskich, nie wywiera na widzu zamierzonego wrażenia. W "33 scenach z życia" dialogi nie tylko nie brzmią prawdziwie, ale wręcz sztucznie, gdyż nie zostały wypracowane przy pisaniu scenariusza, tylko "ściągnięte z ulicy", aktorzy nie grają, lecz udają życie przed kamerą, zdjęcia nie dodają filmowi autentyzmu, denerwując bylejakością. Razi też niespójny scenariusz, w którym są wątki zupełnie nie pasujące do całości. Na przykład wprowadzenie pseudo-komediowej postaci księdza wydało mi się niczym nieuzasadnione, a scen z enigmatycznym przyjacielem Julii, Adrianem, zupełnie już nie rozumiem (być może z powodu fatalnego zdubbingowania niemieckich aktorów). Wszystko to sprawiło, że zamiast poruszającego obrazu zmagania się człowieka ze śmiercią kochanej osoby, obejrzałem telenowelę, a o cierpieniach psychicznych bohaterki zapomniałem w kilka minut po seansie.

33 sceny z życia zdjęcie 5 33 sceny z życia zdjęcie 6

Federico Fellini powiedział kiedyś, że jeśli chce zobaczyć prawdziwe życie, to woli pójść na spacer, a nie do kina. Sztuka filmowa z pewnością by zyskała, gdyby artyści od czasu do czasu przypominali sobie te słowa Mistrza.

Plakat

33 sceny z życia
reżyseria - Małgorzata Szumowska
scenariusz - Małgorzata Szumowska
zdjęcia - Michał Englert
muzyka - Paweł Mykietyn
montaż - Jacek Drosio
czas projekcji - 100 minut

wystąpili:

Julia Jentsch (Julia)
Peter Gantzler (Adrian)
Maciej Stuhr (Piotr, mąż Julii)
Adam Woronowicz (dyrektor galerii)
Piotr Adamczyk (krytyk sztuki)
Renata Dancewicz (Małgośka)
Dorota Segda (lekarka)
Roman Gancarczyk (Krzysiek)
Rafał Maćkowiak (Tomek)

Plakat 2

Autor recenzji: Aleksander Dębicz | Klub Miłośników Filmu, 11 stycznia 2009

Strona główna | Recenzje KMF | Napisz do autora