Za drzwiami pokoju 206
"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" otwiera statyczne ujęcie przykrytego ceratą stołu, na którym ustawiono niewielkie akwarium. W nieco mętnej wodzie pływają dwie rybki, co i raz uderzając pyszczkami o szklane ścianki. Kiedy oglądałem ostatnią scenę, ukazującą bohaterki filmu za szybą hotelowej restauracji, przypomniało mi się owo pierwsze ujęcie. Wróciło niespodziewanie i zmusiło do tego, by odczytać je metaforycznie. Rumunia schyłku dyktatury Ceausescu jako akwarium i dwie młode studentki bezradnie otwierające usta w niemym krzyku, uwięzione niczym ryby w szarym, smutnym, umęczonym kraju?
|
 |
|
Film Cristiana Mungiu nie koncentruje się jednak na polityce, na sprawach publicznych. Reżysera interesuje to, co prywatne, a wręcz intymne. Nie od razu dowiemy się, w czym zgadza się pomóc koleżance rzutka, zdecydowana Otilia (Anamaria Marinca). Na początku nie jest również jasne, dlaczego Gabita o pięknej, niewinnej twarzy Laury Vasiliu pakuje nieco nieporadnie walizkę. I dlaczego usiłuje upchać w niej zdjętą ze stołu ceratę. Wszystko stanie się jasne dopiero wówczas, gdy Otilia sprowadzi do czekającej w hotelowym pokoju przyjaciółki pana Bebe (Vlad Ivanov). Mężczyzna przyjdzie z tanią walizką, lecz zgodzi się otworzyć ją i pomóc w rozwiązaniu "problemu" jedynie za słoną zapłatą. Niewykluczone, że dziewczyny będą musiały zapłacić nie tylko swoją przyjaźnią, ale i poczuciem własnej godności...
Reżyser cienkimi kreskami, jakby od niechcenia, lecz zarazem niezwykle precyzyjnie odmalowuje realia swojego ojczystego kraju roku 1987. Opryskliwe recepcjonistki, zadufane w sobie miejskie elity gardzące parweniuszami ze wsi, wszechobecne kombinacje, bez których nie dałoby się żyć - oto rzeczywistość, w jakiej musi się poruszać Otilia. Przemykając pokrytymi brudnym śniegiem ulicami, klucząc pomiędzy popękanymi murami bloków i uskakując przed trąbiącymi, rozklekotanymi samochodami marki Dacia toczy ciche zmagania; prywatną walkę, w której kobiety są całkowicie osamotnione. To osamotnienie staje się jasne w scenie rozmowy z chłopakiem. Adi, syn wielkomiejskich inteligentów, zupełnie nie rozumie jej obaw i lęków. "A co, gdyby to przydarzyło się mnie?" - pyta Otilia, podczas gdy za ścianą w najlepsze trwa imieninowa impreza matki Adiego. "Pomógłbym ci. Ożeniłbym się z tobą...", odpowiada chłopak. "Jasne!", Otilia, córka prowincjonalnego wojskowego i rencistki, nie ma złudzeń.
|
 |
|
"4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" to film wstrząsający, lecz efekt szoku osiągnięto w nim nie krzykiem, nadeskpresyjną grą aktorską czy spiętrzeniem patosu. Z najprostszych sytuacji wyciśnięto maksimum emocji dzięki umiejętnemu poprowadzeniu aktorów i świetnym zdjęciom Olega Mutu. Statyczne ujęcia w scenach rozgrywających się w pomieszczeniach kontrastują z rozbieganymi sekwencjami, w których Otilia opuszcza pokój numer 206 lub wraca do niego pełna niepokoju o nieodbierającą telefonu koleżankę. Kamera zdaje się być przekaźnikiem, transmitującym do widzów tłumione uczucia bohaterów.
Mungiu zadbał o to, aby jego dzieło nie było "filmem z tezą". Nie ma tu efektownej puenty ani wyraźnej kulminacji napięcia. Widzowie nie powinni liczyć na żadne katharsis. "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni" to kino, które uwiera podczas oglądania i nie przestaje uwierać długo po napisach końcowych.
 | |
4 MIESIĄCE, 3 TYGODNIE I 2 DNI
Tytuł oryginalny: 4 Luni, 3 Saptamani Si 2 Zile
Tytuł anglojęzyczny: 4 Months, 3 Weeks And 2 Days
Rok produkcji: Rumunia, 2007
Czas trwania: 113 minut
Reżyseria i scenariusz: Cristian Mungiu
Zdjęcia: Oleg Mutu
Montaż: Dana Bunescu
Kostiumy: Dana Istrate
Wystąpili:
Anamaria Marinca, Laura Vasiliu, Vlad Ivanov, Alexandru Potocean,
Ion Sapdaru, Teodor Corban, Tania Popa, Cerasela Iosifescu
 |
|
Autor recenzji:
Paweł Marczewski - SHANDOR
|
Klub Miłośników Filmu, 27.09.2007
|