 |
|
Czyli historia o zgubnych efektach nadinterpretacji. Bohaterami tej uroczej (nowojorskiej, rzecz jasna!) komedii są współcześni muzycy/malarze/performerzy, specjalizujący się w np. kopaniu wiader i wbijaniu pinezek w ściany. Jonathan Parker przedstawia różne gatunki buców, naśmiewając się z nich bardziej lub mniej czule. Centralną postacią spektaklu jest Madeleine Gray (Marley Shelton), właścicielka snobistycznej galerii cynicznie wykorzystująca zapatrzonych w siebie artystów. Jej wygłaszane z nabożeństwem, wielopiętrowe interpretacje Dzieł to miód dla uszu, klasa sama w sobie. I teraz najważniejsze: chociaż spora część gagów jest powiązana z eksponatami (typu pluszowe pandy albo wypchana małpka z pyszczkiem w odkurzaczu), trudno posądzić twórców o krytykę sztuki współczesnej jako takiej i dziewiętnastowieczne w swoim duchu malkontenctwo. Wprost przeciwnie: oni doskonale zdają sobie sprawę, że kopanie wiadra może być sztuką (jedna z ostatnich scen mówi o tym dosyć wyraźnie). Ostrze szydery wymierzone jest w
sfrustrowanych, często leniwych, przeintelektualizowanych młodych ludzi,
pompujących swoje ego piętrowymi interpretacjami, leczącymi swoje kompleksy
takimi gadżetami jak stół-wagina. Zakończenie zaś daje widzowi tyle satysfakcji,
ile dać tylko może myśl: "a jednak nie Hollywood!".
[ARTEMIS]
|
DO SZPIKU KOŚCI / WINTER'S BONE
TRAILER
| |
Wyjątkowe spojrzenie na kino noir. Ree to 17-latka, samotnie (jeśli nie liczyć ogarniętej narkotykowym obłędem matki) wychowująca dwójkę młodszego rodzeństwa i zajmująca się domem położonym wśród lasów Gór Ozark. Pewnego dnia na jej farmę przybywa miejscowy szeryf, informując, że ojciec dziewczyny zastawił dom do czasu zbliżającego się procesu i jeśli się na nim nie pojawi, Ree oraz jej rodzinę czeka eksmisja. Nastolatka podejmuje więc prywatne, desperackie śledztwo, narażając się zamkniętej, okrutnej społeczności. Film Debry Granik to chłodne, ciężkie kino o wyjątkowym, surowym klimacie. W świecie, w którym przyszło dorastać Ree praktycznie nie ma miejsca na ciepło, współczucie, wsparcie ze strony dorosłych. Granik tworzy niesamowity obraz wyjątkowo zgranej społeczności, gdzie każdy ma swoje miejsce, nikt nie może zadawać pytań albo chociaż oczekiwać odpowiedzi. To świat niezmienny i niepokojący, z którego nie ma ucieczki. Rewelacyjna Jennifer Lawrence (miejmy nadzieję, że za tę rolę czeka ją nominacja do Oscara) doskonale rozumie swoją bohaterkę i tworzy znakomity obraz dziewczyny, która zostaje brutalnie odarta ze swojej niewinności. Film niezwykły i przejmujący... do szpiku kości.
[KAROL]
Konstrukcja opowieści bardziej przypomina opowiadanie czy nowelę niż powieść, więc w pierwszej chwili "Do szpiku kości" wydawało mi się dziwnie niepełne i urwane: przeczuwany wybuch nastąpił, w jednej z najbardziej sadystycznych scen, jakie w tym dziesięcioleciu widzieliśmy na ekranach kin, chwilę później mamy napisy końcowe i poczucie, że wyrwano nas z opowieści, którą chcielibyśmy poznawać dalej. Mało obchodzą mnie Oscary
i Globy, ale po zeszłorocznej Sandrze Bullock fenomenalna Jennifer Lawrence
byłaby mile brutalną odmianą.
[ARTEMIS]
Duże rozczarowanie. "The Squid and the Whale" Baumbacha to film znakomity - z kapitalnie rozpisanymi postaciami i gorzkim obrazem rodziny w rozpadzie. Tu tylko Stiller robi co może, by wybić się ze ślamazarnego standardu jankeskiego indie. Reszta jest zborem kliszy zlepionych przewidywalnością. Mało chemii, ani jednej sceny wartej zapamiętania. W życiu nie domyśliłabym się, że reżyser współpracuje z Wesem
Andersonem. Nie polecam, chyba, że ktoś bardzo chce się przekonać do aktorskich
zdolności Stillera - wtedy trzeba.
[ARTEMIS]
Gregg Araki, zdaje się, że obok Gusa van Santa najważniejszy amerykański twórca łączący tematy dojrzewania i niekościelnej seksualności, nakręcił film, którego tytuł jest sam dla siebie najlepszym komentarzem. BUM! To nie jest wstrząsające "Mysterious Skin" (które, korzystając z okazji, ogromnie polecam - fenomenalny Joseph Gordon-Levitt, amerykańska prowincja, kosmici, trauma itd.). "Kaboom" to zabawa kinem w pełnym tego słowa znaczeniu - zabawa BEZ OGRANICZEŃ. Cudownie kiczowaty, cudownie jaskrawy, cudownie przegięty misz-masz komedii o nastolatkach i seksie z kryminałem, horrorem i psychodeliczną parodią filmów Richarda Kelly'ego (cha, cha!) - jest i "Donnie Darko", i "Southland Tales", i nawet aktor grający w "Donniem" Franka, James Duval, zjawia się z wizytą. Tylko nie pytajcie mnie, "co pan reżyser miał na myśli", bo zacznę ględzić o polskiej oświacie. "Kaboom" bawi. "Kaboom" naśmiewa się, raduje tym, że w kinie WSZYSTKO jest możliwe. Bum! "Kaboom" powoduje zakwasy szczęki i brzucha. Obejrzyjcie trailer,
a potem film, i to koniecznie w dobrym towarzystwie.
[ARTEMIS]
|
LEGENDARNE AMERYKAŃSKIE PIDŻAMA PARTY / THE MYTH OF THE AMERICAN SLEEPOVER
TRAILER
| |
Fabuła? Pretekstowa: kilka różnych grup nastolatków z jednego miasta szykuje się na nocne Pidżama Party. Oczywiście każde ma swoje problemy, marzenia, ukryte miłości i kompleksy. Wszystko to znajdzie ujście tej jednej pozornie zwyczajnej nocy... "Legendarne Amerykańskie Pidżama Party" to próba przyjrzenia się pokoleniu współczesnych amerykańskich nastolatków, portret zaskakująco udany i szczery. Za tym wszystkim chowa się jednak słodko-gorzka refleksja: czas mija, niektórych doświadczeń nigdy nie da się powtórzyć, na niektóre jest w życiu tylko jeden właściwy moment. Dzięki świetnej młodej obsadzie, zręcznej żonglerce kilkoma wątkami oraz zaskakująco naturalnym dialogom, udaje się jakoś przeżyć to, że całość jest miejscami przesłodzona i ciut za mocno sentymentalna. No i miło jest zobaczyć tak udane wykorzystanie "Elephant Gun" Beirutu.
[KAROL]
|
MORDERCA WE MNIE / THE KILLER INSIDE ME
TRAILER
| |
W swoim najnowszym filmie Michael Winterbottom przygląda się prowincjonalnemu miasteczku oczami psychopaty skrytego pod maską przykładnego zastępcy szeryfa. Reżyser znów prowokuje, urządzając prawdziwy festiwal przemocy wygrywany w takt rozrywkowej muzyki. Niestety, okrutna dosadność i dosłowność niewiele wnosi do psychologicznej łamigłówki, a jeśli przyjąć, biorąc pod uwagę zakończenie, iż całość od początku obejmował groteskowo ironiczny nawias, to zabawa Winterbottoma tym bardziej mnie nie przekonuje. W "Mordercy we mnie" znacznie ciekawsze od dylematów głównego bohatera jest tło i duszny klimat zapyziałej "męskiej" prowincji. Szkoda, bo Winterbottoma
stać na więcej.
[HANESKA]
|
MUZYKA DLA TRUPOSZY / ALL MY FRIENDS ARE FUNERAL SINGERS
TRAILER
| |
Zel mieszka sama w domu na skraju lasu. Ma jednak jeden problem: jej dom aż roi się od duchów, które z jednej strony przeszkadzają jej w codziennym życiu (psując swoją obecnością co intymniejsze chwile tudzież grając całymi dniami muzykę w specjalnie przygotowanym dla nich pokoju), a z drugiej - pomagają w pracy wróżki (dostarczając informacji o klientach). Kiedy w lesie pojawia się tajemnicze, pomarańczowe światło, duchy są przekonane, że to ich jedyna droga ku zaświatom, niestety - nie mogą opuścić ścian domostwa. Sam pomysł jest dość ciekawy, dlatego naprawdę szkoda, że całość razi pretensjonalnością, wysilonym artyzmem, irytuje, a nie bawi, i do tego potwornie nudzi. Jedyne, co widz pamięta z kolejnych ciągnących się minut seansu, to głośne i wyjątkowo działające na nerwy fałszowanie duchów, które zaskakująco rzadko składa się na jakąś dobrą muzykę. Bez polotu, bez świeżości i konkretnego kierunku, film pozostawia widza zupełnie obojętnym i zmęczonym.
[KAROL]
|
PAPIEROWE SERCE / PAPER HEART
TRAILER
| |
Nietypowa i bardzo urocza komedia romantyczna. Nietypowa, bo oprócz klasycznego
wątku miłosnego zawiera elementy dokumentu i animacji, a urocza ze względu na
główną bohaterkę, naturalną i spontaniczną dwudziestolatkę, która szuka
odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest miłość. Podróżując po Stanach o
istote uczucia wypytuje lekarzy, psychologów oraz przygodnie napotkanych ludźi.
Towarzysząc Charlyne w podróży podglądamy także jej związek z aktorem Michaelem
Cerą, pierwsze spotkania, pierwsze randki i kiełkujące powoli uczucie, które
jest mimowolnym komentarzem do części dokumentalnej, ale i świetnie ją dopełnia,
dodając fajnych, szczerych emocji.
[HANESKA]
Cathy i Alex zajmują się wykupywaniem mebli po zmarłych, żeby później sprzedać
to w swoim sklepie po znacznie wyższych cenach. Czekają też na mieszkanie
91-letniej sąsiadki, które już zdążyli od niej wykupić i jedyne, czego teraz
potrzebują, to jej szybkiego przeniesienia się na tamten świat. Wnuczki kobiety
- spokojna i wyjątkowo dobra Rachel oraz piękna i cyniczna Mary - nie do końca
wiedzą jak na taki układ reagować, a na dodatek mają zupełnie inne podejście do
samej staruszki. Dla tej grupy bohaterów historia kilku tygodni okaże się
sprawdzianem ich moralności, wierności i zasad... lub też ich kompletnego braku.
"Please Give" to gorzki obraz nowojorczyków: pełnych kompleksów, neurotycznych,
niezdecydowanych, ale przede wszystkim: poszukujących własnej drogi do dobroci.
To świetnie zagrana (Rebecca Hall jest zdecydowanie niedocenianą aktorką!)
opowieść o konfrontacji wysokiego standardu życia z oczekiwaniami, jakie mają
bohaterowie wobec siebie. Postaci w filmie Nicole Holofcener są zamknięte w
pułapce własnego kodeksu moralnego, próbując pogodzić go z zasadami, jakie
proponuje ich świat. Niecodzienne kino, z kilkoma świetnymi rolami i z bardzo
błyskotliwym niejednoznacznym scenariuszem.
[KAROL]
Na otwarciu Festiwalu można było obejrzeć widowiso DJ Spooky'ego. Nowojorski artysta przefiltrował klasyczne"Narodziny Narodu" D.W.Grifitha przez własną wyobraźnię, niemą opowieść o wojnie secesyjnej zmontowując na nowo i odświeżając graficznie, ale przede wszystkim - wzbogacając muzyką na żywo. Przyznam szczerze, że ten artystyczny koktail nie bardzo mi zasmakował, pewnie dlatego, iż muzyka, zamiast dopełniać obrazu - przytłaczała, a autorskie zmiany nie były do konca czytelne, bo niemiałam w pamięci oryginału. "Rebirth of a Nation" to raczej didżejski set z filmowym suplementem niż film z muzycznym dodatkiem, nie mniej posluchać
było warto.
[HANESKA]
|
REWOLTA W STONEWALL / STONEWALL UPRISING
TRAILER
| |
Kronikarski zapis wydarzeń z 1969 roku, kiedy to w Stonewall - jedym z najpopularniejszych gejowskich barów lat 60-tych - doszło pewnej nocy do walki z policją. To, co zaczęło się jako spontaniczny przejaw buntu, szybko przerodziło się w zdecydowany głos o równe traktowanie mniejszości seksualnych. Reżyserzy - Kate Davis i David Heilbroner - rozmawiają ze świadkami tamtych wydarzeń i starają się pieczołowicie przedstawić rekonstrukcję wydarzeń. Szkoda tylko, że poza opowiedzeniem historii tego jakże ważnego dla ruchu LGBT
nie ma w tym filmie nic więcej, że nie przygląda się sytuacji pod innym kątem
czy nie stara się opowiedzieć tej historii w szerzej perspektywie i w mniej
konwencjonalny sposób. Porządna dokumentalna robota, mimo iż pozbawiona
głębszych ambicji.
[KAROL]
W filmie Adama Reida
przeplatają się trzy historie. Ich bohaterami są tytułowi samotnicy, którzy
walcząc o odrobinę szczęścia, szukają oparcia w drugim człowieku. Niestety cała
trójka - owdowiała staruszka, zgnuśniały lektor egzystujący tylko w czterech
ścianach i chłopak szukający znajomości przez Internet - choć urocza we własnej
nieporadności, jest nakreślona zbyt powierzchownie. Wynika to po trosze z
nowelowej budowy całości, a trochę z faktu, że reżyser kreując te małe osobiste
dramaty pozwolił sobie na zbyt duży dystans, by ostatecznie wykrzesać z postaci
ciut więcej niż tylko emocjonalną iskrę i przesłanie-blachę jakoby tylko
wzajemna bliskość była remedium na ludzką samotność.
[HANESKA]
|
SCOTT PILGRIM VS. THE WORLD / SCOTT PILGRIM KONTRA ŚWIAT
TRAILER
| |
 |
|
Prawdziwy geekgazm. Historia 22-letniego basisty, który zakochuje się w tajemniczej Ramonie Flowers (cudowna Mary Elizabeth Winstead - czemu w każdym filmie nie może tak wyglądać?!) i musi pokonać jej siedmioro złych byłych, to prawdziwa wizualna uczta i spełnienie marzeń każdego gracza. Bo czego w tym filmie nie ma: jest Piękność wyciągnięta wprost z ram komiksu, są walki na pikselizujące i płonące miecze, jest wstawka bollywoodzka, jest dużo kapitalnej muzyki, jest z tona nawiązań do gier (choćby w samej sferze dźwiękowej!), jest urocza Azjatka, jest sarkastyczny współlokator, są Power-upy, +1 UP, statystyki, walka między gigantycznym Yeti a dwoma smokami zrodzonymi z potęgi muzyki, jest rewelacyjny humor, mnóstwo wyobraźni i wizualnego szaleństwa. To zabawa popkulturą, współczesnymi trendami i pozami, to mieszanka stylów i gatunków. I choć brakuje mi kilku wątków komiksu, choć chciałbym więcej Ramony i Envy, choć akcja pędzi na łeb, na szyję i brakuje tu prawdziwego "dorastania" Scotta, uważam, że Wright po raz kolejny pokazał na co go stać, tworząc film, który polubi każdy, kto kocha gry, komiksy i dobrą muzykę. Rewelacja i niewyobrażalnie żałuję, że nie będę miał okazji obejrzeć tego rewelacyjnego filmu w kinie drugi raz...
[KAROL]
Problem najnowszego i, co tu dużo ukrywać, bardzo wyczekiwanego przeze mnie (pod wpływem propagandy Karola;) filmu Edgara Wrighta polega chyba głównie na tym, że ze względu na ograniczenia czasowe (które producenci wyssali sobie z kuciapki, bo po Władcach, Potterach i Avatarach nikt nie powinien mieć wątpliwości, że widzowie lubią długaśne filmy i wcale nie musi to być "Titanic") akcent opowieści przeniesiono z dorastania Scotta na zadurzenie w Ramonie, to pierwsze minimalizując do "Scott Pilgrim zdobywa pewność siebie". Oczywiście zdobywanie serca Ramony jest motywem przewodnim świetnego komiksu Bryana Lee O'Malleya, ale jest tam przede wszystkim katalizatorem pewnych zmian, których w filmie po prostu nie ma, podobnie jak nie ma zaplecza psychologicznego postaci. Ciepła satyra na przesiąknięte popkulturą, żyjące w wygodzie, ale zagubione i zupełnie nieporadne (społecznie i emocjonalnie) pokolenie dzisiejszych dwudziestoparolatków przechodzi w widowisko, zostawiając to, co dla mnie osobiście najbardziej interesujące (czyli postaci), na boku. Nie zrozumcie mnie źle; ja się na tym filmie świetnie bawiłam (walki same w sobie ogląda się po prostu fantastycznie), Wright niesamowicie czuje popkulturę, a zubożałych bohaterów ratuje świetna obsada (Kieran Culkin! Mary Elizabeth Winsted! Alison Pill! Brandon Routh!), niemniej taśma aż marszczy się od presji wielkiego studia i pod koniec tempo akcji wręcz boli. Pozdrowienia dla tłumacza, dla którego "lesbijka" to "kuciapka", a przesłodkie wyznanie miłości zestresowanego Scotta - "Ramona, I'm in lesbian with you" ("love" jako "the l word"), to "ja kuciapka ciebie". Niech moc będzie z wami. Może DirCut zakuciapka
mnie w tym filmie? [ARTEMIS]
|
|
SKANDALISTA GEORGE LUCAS / THE PEOPLE VS. GEORGE LUCAS
TRAILER
| |
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że pierwsze trzy części "Gwiezdnych Wojen", jak żaden inny film wyznaczyły kierunek filmowej rozrywce i jak żaden inny zawładneły masową wyobrażnią
tworząc absolutnie unikatowe uniwersum. Twórca "Skandalisty...", Alexandre O.
Philippe ukazuje ten fenomen przez pryzmat jego fanów. To nietypowe spojrzenie -
intryguje, bo, po pierwsze, odsłania całą galerię czasami wyjątkowo dziwnych
postaci, dla których pierwsza saga Georga Lucasa jest niemal święta, po drugie
zaś, ukazuje mechanizmy funkcjonowania kultury masowej, która wykorzystując to
irracjonalne społeczne szaleństwo, zaciera granice miedzy światem wirtualnym a
rzeczywistym. Philippe stawia tu kilka celnych pytań jak choćby to, dlaczego
ludzie tak bardzo zatracają się w celuloidowej iluzji i czy mają prawo w nią
ingerować, skoro to właśnie im "filmowa machina" zawdzięcza swój zewnętrzny
napęd? [HANESKA]
Czyli irytująca, nudna coming-of-age-story (tylko z czystej złośliwości tak amerykanizuję), w której wszystko jest niepotrzebne, a już najbardziej główna, tytułowa bohaterka. Konia z rzędem temu, kto wytłumaczy, czemu Spork jest interseksualna, tym bardziej, że cały film jest przesiąknięty heteronormatywnym dyskursem (wiem, to śmierdzi, ale inaczej nie umiem tego zapisać) na tyle, na ile tylko się da w historii, w której wspomniano o "małym fiutku" (bo oczywiście o interseksualności Spork wiedzą wszystkie dzieciaki w szkole). Wracając do filmu jako całości: moja teoria jest taka, że twórcy obejrzeli "Witajcie w domku dla lalek"
i "Napoleona Dynamite'a",
wzięli kwas
i postanowili zrobić film. Proste
i nieprzyjemne. [ARTEMIS]
|
WYJŚCIE PRZEZ SKLEP Z PAMIĄTKAMI / EXIT THROUGH THE GIFT SHOP
TRAILER
| |
Banksy - z lekkim zażenowaniem - zasiada przed kamerą, aby opowiedzieć nam historię. Z początku wydaje się ona dość prosta: włoski imigrant zaczyna dokumentować narodziny street artu, aż w końcu sam "wkręca się" w temat. Z czasem jednak widz zaczyna rozumieć niezręczność w głosie Banksy'ego, gdy ten opowiada o Mr Brainwashu (bo tak się ozwał bohater tegoż dokumentu), bowiem to, do czego doprowadził - zupełnie nieświadomie - ten pan, przechodzi wszelkie oczekiwania. I tak oto z dokumentu o wariacie-filmowcu, wychodzi coś zupełnie innego: rozprawa o istocie sztuki, o artystach i "artystach", o przyszłości street artu,
a wreszcie - o samym tworzeniu i jego wartości. Mocna, niecodzienna rzecz, z
szalonym bohaterem, który z jednej strony wydaje się być sympatycznym wariatem,
a z drugiej - kompletnym potworem "sztuki". Fascynujący, zabawny, rewelacyjne
zrealizowany eksperyment.
[KAROL]
|
ZAPADA NOC / NIGHT CATCHES US
TRAILER
| |
Skromny, lecz udany film, próbujący uchwycić klimat i niepokoje społeczności afroamerykańskiej pod koniec lat 70-tych. Marcus - kiedyś członek Czarnych Panter wygnany za zdradę - powraca do rodzinnej Filadelfii po śmierci ojca. Tam spotyka Patty - wdowę po swoim zmarłym bracie, która ze wszystkich sił stara się utrzymywać porządek we wciąż pełnej rasowych napięć okolicy. Wkrótce w bohaterach budzi się od dawna skrywane uczucie, ale okrutna przeszłość wciąż rzuca cień na ich życie. Reżyserka Tanya Hamilton ukazuje wyjątkowo gorzki obraz spuścizny Czarnych Panter; społeczeństwa zniszczonego nienawiścią, niepotrzebną dumą i nieistotnych aktów heroizmu. Muzyka lat 70-tych i powolna narracja nadają historii bardzo intymnego, sentymentalnego charakteru, a świetne aktorstwo (przede wszystkim rewelacyjnej Kerry Washingon jako Patty oraz Jamary Griffin jako jej córki) dodatkowo potęguje emocjonalny efekt. Niestety, czasem filmowi brakuje siły, aby zaakcentować co ważniejsze sceny, jednak "Zapada Noc" mimo wszystko pozostaje bardzo ciekawym i nie pozbawionym emocji portretem pewnych burzliwych czasów.
[KAROL] |