Lubię film "American Ninja"
Znacie wspaniałego aktora, który nazywa się Michael Dudikoff?
Wystąpił w tak znanych i cenionych obrazach jak "Rzeka śmierci",
"Ludzka tarcza" czy "Ruchomy cel".
Niewiele Wam mówią tytuły tych filmów?
...mi także nie mówią wiele, bo raczej nie warto poświęcać im zbyt
dużej uwagi. Zacząłem niniejszą recenzję od tego humorystycznego
wstępu, aby pokazać, że w przypadku Michaela Dudikoffa sprawdza
się zasada mówiąca o wyjątku potwierdzającym regułę. Takim
wyjątkiem w niezbyt ciekawej i raczej mało ambitnej filmografii
Dudikoffa jest rola Joe'go Armstronga z filmu "American Ninja"
(znany również jako "Amerykański wojownik").
I co dziwne; film nie jest ani ambitny, ani nie grzeszy inteligencją
czy wybitnym aktorstwem, nie mówiąc już o spójnym i logicznym scenariuszu.
Wiele scen jest naciąganych do bólu...
skąd więc moja dobra opinia o "Amerykańskim wojowniku"?

Należy się teraz cofnąć kilka lat wstecz,
do czasów rozkwitu Video w Polsce - czyli mniej więcej do końca
lat 80-tych. "Amerykański wojownik/Ninja" był wtedy filmem
na tak zwanym TOP-ie i ciężko było spotkać kogoś, kto posiadałby
własny magnetowid i NIE słyszał o tym filmie. Wtedy oglądało się
"Amerykańskiego wojownika" z wypiekami na twarzy (nie wstydzę się
do tego przyznać), a powodem był temat - wojownicy ubrani
w czarne, złowrogie w wyglądzie stroje, uzbrojeni w śmiercionośne
miecze, noże, ostre "gwiazdki" do rzucania w przeciwnika, a przede
wszystkim perfekcyjnie wyszkoleni w sztuce zabijania - jednym słowem
NINJA. Okazuje się, że żołnierz Joe Armstrong również jest poniekąd
jednym z nich, gdyż co chwila dają znać o sobie jego niesamowite
zdolności, o których pochodzeniu sam Joe nie chce dużo mówić.

Film naszpikowany jest scenami akcji, które na marginesie mówiąc;
dzisiaj mogą irytować, a wręcz śmieszyć widza. Mi jednak
pozostał sentyment i do dziś uwielbiam do tego filmu wracać.
Dodatkowym atutem który powoduje, że co jakiś czas chętnie sięgam
na półkę po "American Ninja" jest muzyka i ogólny klimat
niezwykłej tajemniczości wojowników Ninja, który towarzyszy nam od początku
do końca seansu. Przede wszystkim należy jednak pochwalić Michaela
Dudikoffa za odwalenie dobrej pracy na planie - jego bohater
jest niezwykle tajemniczy i zamknięty w sobie, przez co bardziej
niebezpieczny - co dokładnie widać na ekranie. Potrafi zainteresować
również postać grana przez Steve'a Jamesa; czarnoskóry Curtis Jackson,
który początkowo negatywnie nastawiony do Joe'go, po otrzymaniu od niego
lekcji pokory - zostaje jego przyjacielem na śmierć i życie.
Reasumując; "Amerykański wojownik" to chyba najlepszy obraz filmowy o Ninja jaki powstał.
Kto jeszcze go nie widział, może śmiało włożyć do magnetowidu kasetę z tym filmem,
jednak współczesny widz powinien oglądać "Amerykańskiego wojownika" z duuużym przymrużeniem
oka; wtedy może poczuje to co ja, gdy oglądałem "American Ninja" jako
12-latek. Zobaczy fajny i nieskomplikowany kawałek kina "kopanego", chwilami
wręcz naiwnego i zbyt prostego, ale pod pewnymi względami (wierzcie mi) niezapomnianego.
- Powstała jeszcze druga część "American Ninja", znacznie gorsza
od oryginału, jednak posiadająca swój niezaprzeczalny urok.
- Powstała również część trzecia, jednak BEZ udziału Michaela Dudikoffa
Z tego co pamiętam, film był raczej cieniuuutki bardzo ;)
- Powstała również część czwarta, z Michaelem Dudikoffem.
Z tego co pamiętam, to straszny niewypał był ;)
SZYBKA OCENA +/-
- Fajny klimat i muzyka
- Dużo akcji, choć naciąganej ;)
- Płytki scenariusz
- Nieciekawe zakończenie
AUTOR RECENZJI:
Rafał Donica - DUX