Mnisi na amfie ;)
Pierwsza część "Purpurowych rzek" (inny facet przy innej robocie jest
purpurowy, Ty jesteś różowy ;) była całkiem niezłym thrillerem z wartką
akcją i niezłą obsadą; jak to dziś mawiają Ziomale, to był 'wporzo'
film. Osobiście uważam jednak, że "Purpurowe rzeki" mimo tego, że filmem
złym naprawdę nie był, to jednak kontynuacji według mnie zdecydowanie
nie potrzebował, a i świat filmowy nic by nie stracił, gdyby sequel nie
powstał. Na fotelu producenta zasiadał jednak Luc Besson, który nie
wiedzieć czemu, zamiast wziąć się do roboty i nakręcić kolejne dzieło
pokroju "Wielkiego błekitu", "Leona" czy choćby "Piątego elementu", od
lat podpisuje się pod kolejnymi częściami "Taxi" (z części na
część, coraz bliżej dna), bardziej niż słabym "Yamakashi",
niestrawnym "Wasabi", czy jeszcze w miarę znośnym "Transporterem". Do
tychże filmów, Pan Luc Besson był popełnił także (w znakomitej
większości) 'scenariusze', co uczynił także do filmu "Purpurowe rzeki 2"
o jakże intrygującym (i głupim - przyp. red.) podtytule "Aniołowie
apokalipsy".
Tak, oto możemy po raz drugi poprzejmować się losami Detektywa
Niemansa (Jean Reno już chyba nigdy nie zagra roli na miarę Enzo czy
Leona), który tropi religijne wybryki złych ludzi. Tym razem jednak,
jego partnerem nie jest znany z części pierwszej Max Kerkerian grany
przez Vincenta Cassela (ciężko zapomnieć walkę Cassela z bandą oprychów
w rytm gry "Virtua Fighter"). Gdy się tylko o tym dowiedziałem, coś mi
się zaczął wydawać ten film lekko podejrzany, albowiem gdy w kontynuacji
nie chce zagrać dobry aktor znany z oryginału, to coś jest z pewnością
nie tak. Znając zatem nazbyt długi i średnio ciekawy tytuł sequela, oraz
mając w pamięci brak w obsadzie Vincenta Cassela, postanowiłem że nie
będę się spieszył z obejrzeniem dzieła Pana Oliviera Dahana, albo w ogóle sobie drugą przygodę
Detektywa Niemansa odpuszczę. W kinie jednak, chciał nie chciał,
dostałem po oczach trailerem "Purpurowych rzek 2" i choć przypuszczałem,
że ów trailer pokazał zapewne wszystkie najlepsze sceny z filmu (jak się miało okazać później; dwóch nie pokazał ;),
mimowolnie odczułem chęć jego obejrzenia w całości. I jakież było moje
zdziwienie, gdy okazało się, że "Purpurowe rzeki 2: Aniołowie
Apokalipsy" (nie no, weźcie mi sprzed oczu ten tytuł ;) okazał się
filmem... znacznie gorszym (!) od części pierwszej, ale jednak wciąż 'wporzo'
obrazem, z ledwie trzymającym się kupy scenariuszem i niezłym drugim
planem, na którym Cassela zastąpił niejaki Benoît Magimel, który jako
Policjant Reda dzielnie wspomaga Detektywa Niemansa w śledztwie. Obydwu
Panom towarzyszy Pani od religioznawstwa; nasi bohaterowie tropią grupę
tajemniczych (super wytrzymałych!) Ućpanych Mnichów Zabójców, którzy... fabuły
nie będę zdradzał, ale owi Mnisi modlitwami się raczej nie zajmują ;)
To jednak co sprawiło, że "Purpurowe rzeki 2" okazały się w moim
odczuciu filmem stosunkowo zdatnym do obejrzenia, to pewnego rodzaju
'klimacik' scen akcji; czy to pieszego pościgu za Mnichem, czy starcia w
supermarkecie, czy wreszcie przepięknej sceny w lesie (z użyciem
wielkiego działa na samochodzie marki Volvo) i finałowej akcji w
podziemiach, poprzedzonej genialną strzelaniną, wizualnie stojącą na
bardzo wysokim poziomie; naboje podczas lotu znaczą ślad (jako pierwszy
pokazał to Robert Zemeckis w "Forrest Gump", a i w "Transporterze"
mieliśmy strzelaniny zobrazowane w tenże sposób) złote iskry sypią się
od rykoszetów, a taśma z nabojami - w jednym z ujęć - jest połykana
przez karabin z szybkością wciągania spaghetti - sweet! Cóż, "Purpurowe
rzeki 2" to ot, thriller jakich wiele, historii kina naprzód nie posuwa,
ale ogląda się znośnie, przede wszystkim z powodu wspomnianych wyżej
scen akcji, i... niezbyt długiego czasu trwania; 96 minut było akurat!
;) Przypominam również, że film zauroczył mnie głównie od strony
wizualnej, a kto będzie szukał w "Purpurowych rzekach 2" wciągającej czy
inteligentnej fabuły w stylu "Se7en", ten srogo się zawiedzie. I żeby
wtedy nie było na mnie ;)
|
 |
Aniołowie Apokalipsy
(Les Rivieres Pourpres 2:
Les Anges De L'apocalypse
Reżyseria: Olivier Dahan
Scenariusz: Luc Besson
Wystąpili:
Jean Reno .... Commissaire Niemans
Benoît Magimel .... Reda
Christopher Lee .... Heinrich von Garten
Camille Natta .... Marie
Johnny Hallyday .... L'ermite borgne
Gabrielle Lazure .... La femme de Jésus
Augustin Legrand .... Jésus
|
|
Autor recenzji: Rafał Donica - DUX |