Znowu Ziemia stoi w obliczu zagłady. W jej kierunku zmierza potężny asteroid. Jeśli dosięgnie swego celu - będzie to tragiczny koniec ludzkości... Oto kolejna historia o
ratowaniu świata.

ARMAGEDDON to film, w którym człowiek walczy z potężnym żywiołem z kosmosu, z którym
teoretycznie nie miałby żadnych szans, gdyby nie pomysłowość, spryt oraz najnowsze zdobycze
techniki. Bowiem jest tylko jeden sposób na ocalenie świata i ludzkości - za pomocą dwóch
wahadłowców (INDEPENDENCE i FREEDOM) dostać się na lecący w stronę Ziemi asteroid,
wywiercić tam głęboki otwór oraz umieścić w środku bombę tak, aby wybuch rozdzielił
"potwora" na dwie części, które ominą naszą planetę w bezpiecznej odległości. Plan prosty
i oczywisty :) Ale po drodze oczywiście pojawiają się problemy, które tak wszyscy kochamy.
Jeszcze nigdy nic się bez nich nie obyło...
Do zadania zostają wyznaczone dwie ekipy - jedna z nich to najlepsi ludzie od odwiertów, z
Harrym Stamperem (Bruce Willis) na czele. Druga ekipa to oczywiście ludzie z NASA. Czy im
się uda? To nie żadna tajemnica, bowiem wszystko kończy się popularnym i cieszącym
happy-endem. Ale czy takim happy do końca? To musicie już zobaczyć sami. Bo film mimo
wyeksponowanego patriotyzmu oraz mało oryginalnej i momentami banalnej fabuły jest dość
dobry. W każdym razie mnie się spodobał - po prostu fajny film.

Produkcja Jerry'ego Bruckheimera, wyreżyserowana przez Michael'a Bay'a to przede wszystkim
pokaz świetnych efektów specjalnych. Zresztą widać to także w innych filmach tych osób
(M. Bay - TWIERDZA, BAD BOYS; J. Bruckheimer - prócz dwóch poprzednich tytułów jeszcze KARMAZYNOWY PRZYPŁYW, TOP GUN czy wgniatający w ziemię
PEARL HARBOR
).
W ARMAGEDDON taki jest właśnie
początek - świetne efekty wizualne, gdy odłamki asteroidu dosłownie "masakrują" całe miasto.
Potem - jeśli chodzi o fabułę - jest trochę nudnawo. Aż do startu wahadłowców - akcja w
kosmosie rozwija się dość szybko, choć na samej powierzchni meteoru nieco się dłuży.
Ale za to mamy dość ciekawą i dramatyczną końcówkę.

Dość dobra jest także gra aktorów - przede wszystkim Bruce Willis, który należy do moich
ulubionych. Całkiem niezły jest też Ben Affleck jako A.J. Frost, Billy Bob Thornton jako
Dan Truman oraz Liv Tyler jako uparta córka Harry'ego - Grace. Oprócz tego całkiem
ciekawymi postaciami są Rosjanin Lev Andropov (Peter Stormare) i cała sielska ekipa
wiertnicza pod wodzą Harry'ego. Przez chwilę na scenie pojawia się także sam reżyser
Michael Bay - jako jeden z naukowców NASA.
Może i postacie są dość
schematyczne, ale ich gra jest wyrazista i bez zarzutów. Dobry dźwięk, zdjęcia oraz
fantastyczna i dramatyczna muzyka Trevora Rabina (odnośnik do opisu ścieżki dźwiękowej
jest na końcu recenzji) to kolejne atuty filmu. Nie zabrakło też wątku miłosnego między
A.J.'em a Grace.

Chciałbym także poruszyć kwestię tego, co mi się nie spodobało - mianowicie cały ten
patriotyzm i ratowanie świata - który to już raz? Są to raczej tematy już maksymalnie
wyeksploatowane, bo ileż razy można o tym samym... Świat stoi w obliczu zagłady i
oczywiście to Amerykanie muszą go uratować. Zaczyna się podniosła mowa prezydenta czy
"słynne" amerykańskie flagi widoczne na każdym kroku... W dzisiejszych czasach już się to znudziło
i nie bawi publiczności tak jak kiedyś. Zastanawiam się też czemu zawsze wszystkie plagi,
nieszczęścia i katastrofy muszą zawsze spadać na USA... Fatum ? A to Nowy Jork zaatakuje
Godzilla, a to jest jakieś zagrożenie rakietowe. Reżyserzy jakby "wykrakali" wszystkie nieszczęścia
- bowiem chyba każdy ma w pamięci niedawny atak terrorystyczny na Stany Zjednoczone...
Mimo tych zarzutów film jest dość wciągający (chociaż - jak napisałem wcześniej - czasami
potrafi się dłużyć) i ogląda się przyjemnie. Mamy momenty dramatyczne (bądź co bądź ginie
sporo osób...) jak i humorystyczne (początkowa akcja na platformie wiertniczej :). Akcji
nie brakuje więc jest OK. ARMAGEDDON to nie tylko dobrze wyreżyserowana produkcja z gatunku
katastroficznych, ale także trzymający w napięciu dramat (ciągle upływający i jakże cenny
czas...). Mimo iż na rynku mamy sporo filmów katastroficznych (trzęsienia ziemi, wybuchy
wulkanów, tornada, a nawet naloty kosmitów) to na ten warto chociaż rzucić okiem.
ARMAGEDDON
Rok produkcji: 1998, USA
Czas trwania: 144 min.
Reżyseria: Michael Bay
Muzyka: Trevor Rabin
Scenariusz: Jonathan Hensleigh
Zdjęcia: John Schwartzman
Produkcja: Jerry Bruckheimer
Obsada:
Bruce Willis (jako Harry)
Ben Affleck (jako A.J.)
Billy Bob Thornton (jako Truman)
Liv Tyler (jako Grace)
Will Patton (jako Chick)
Steve Buscemi (jako Rockhound)
Peter Stormare (jako Lev Andropov)
William Fichtner (jako pułkownik Willie)
Polska oficjalna strona filmu:
www.armageddon.com.pl
|
|
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN |
Moja ocena: 7/10 |
|