ARMITAGE III: POLY MATRIX



"Jeśli ludzie mnie nienawidzą... to po co mnie stworzyli?"


Na początek drobne wyjaśnienie i krótkie wprowadzenie. "Armitage III: Poly Matrix" to wersja pełnometrażowa, czyli połączenie czterech właściwych odcinków krótkiej serii OAV - "Electro Blood", "Flesh & Stone", "Heart Core" i "Bit Of Love". Odcinki te trwają odpowiednio 50 minut i 3 razy 30 minut. Natomiast "Poly Matrix" trwa 90 minut. Dużo wycięto, ale dodano też kilka nowych scen. Produkcję tą zafundowała nam firma Pioneer, znana choćby z takich anime jak "Bastardi", "Gundam 0083", "Cyber City OEDO 808" , "Moldiver" czy "Orguss 2". Całość to udana seria science-fiction z elementami cyberpunku, która zyskała sobie dużą popularność i uznanie wśród fanów anime na całym świecie. Osobiście nie widziałem każdego odcinka serii z osobna, dane mi było obejrzeć tylko film pełnometrażowy. W pierwszym skojarzeniu wydaje się jasne, że w sumie jest to ten sam film. Ale chyba jednak są różnice... A jakie są moje odczucia po obejrzeniu wersji skróconej - o tym możecie przeczytać w recenzji poniżej. Poniżej znajdują się także wszystkie cztery okładki do każdego odcinka serii.


'Electro Blood'   'Flesh & Stone'   'Heart Core'   'Bit Of Love'


Jak już wspomniałem wyżej - "Armitage III" to anime z gatunku science-fiction z elementami cyberpunku. Ogółem rzecz ujmując - akcja dzieje się w dalekiej przyszłości (konkretnie jest rok 2179) na Marsie, całe miasto - stworzone na podobieństwo miast ziemskich - jest bardzo futurystyczne. Wszystko ogarnia wysoko rozwinięta technika i elektronika, a spory procent społeczeństwa tworzą oczywiście cyborgi. Na rynku znajdują się dość prymitywne modele zwane pospolicie "pierwszymi". Jest także druga generacja - "drudzy" - o wiele doskonalsza niż poprzednia. "Drudzy" wyglądają i zachowywują się jak ludzie, świetnie sprawują się w pracy - jako personel, sekretarki czy asystenci. Społeczeństwo na Marsie powoli zaczęło się buntować i z czasem znienawidziło cyborgi - wszak to one odbierały im miejsca pracy oraz miejsca zamieszkania. W tym czasie na rynek potajemnie zostaje wpuszczona seria "trzecia" - z pewnością najdoskonalsza i praktycznie w żaden sposób nie dająca się odróżnić od człowieka - zarówno pod względem zachowania, jak i wyglądu czy uczuć. Ta generacja nagle i niepostrzeżenie wślizgnęła się w całą społeczność...

Naomi Armitage W pewnym momencie światem wstrząsa wiadomość o zamordowaniu znanej piosenkarki country. Jak się później okazuje - ku zdziwieniu wszystkich nie była ona człowiekiem, lecz cyborgiem właśnie trzeciej generacji. Sprawca tego zdarzenia - psychopatyczny Rene d'Anclaude - wciąż morduje kolejne cyborgi należące do generacji "trzecich". Jego tropem podąża oficerka Marsjańskiej Policji - Naomi Armitage (głosu użycza jej Elizabeth Berkley) oraz jej nowo przybyły na Marsa partner - Ross Sylibus (głos podkładany przez Kiefer'a Sutherlanda). Na dodatek Naomi Armitage w pewnym momencie okazuje się, że nasza tytułowa bohaterka jest także cyborgiem należącym do "trzecich" i jest jedyną szansą na uratowanie pozostałych - dzięki liście swoich "sióstr" i "braci" należących do tej samej generacji. W pogoni za psychopatycznym d'Anclaude oraz w poszukiwaniu prawdy - sensu i celu stworzenia Naomi Armitage - nasi bohaterowie będą odkrywać coraz nowsze tajemnice i sekrety twórców cyborgów. I na dokładkę między naszymi bohaterami rodzi się uczucie.

Całość to całkiem niezły film s-f, posiadający dość ciekawą fabułę i scenariusz. Do jego największych zalet zaliczyć można z pewnością kreacje naszych bohaterów - tytułowa Armitage to z pozoru niewinna, śliczna dziewczynka z dużymi, niebieskimi oczami, ubierająca się w dość kuse stroje pozwalające nam podziwiać jej smukłą sylwetkę. Pod tą niewinnością kryje się niesamowicie dobra policjantka - szybka, zwinna i bardzo silna - znacznie silniejsza od swoich "sióstr" i "braci". Jej partner - Ross - w czasie filmu przechodzi pewnego rodzaju metamorfozę - od człowieka nienawidzącego robotów, do osoby, która zaczyna ich rozumieć, a nawet im współczuć. Dobra jest także akcja - szczególnie ta w drugiej połowie filmu. W ogóle druga część anime jest znacznie ciekawsza i szybsza. Niestety - film posiada kilka rzeczy, które nieco mniej przypadły mi do gustu. Wadami bym tego nie nazwał, lecz swoistym subiektywnym odczuciem recenzenta - w tym przypadku moim. Mianowicie mając w pamięci rewelacyjne "Ghost In The Shell" nie udało mi się uniknąć porównania między tymi dwoma produkcjami - wszak to ten sam gatunek. W "Ghost In The Shell" zafascynował mnie przede wszystkim świat przedstawiony - niesamowita, ponura i zdegradowana przyszłość, dość ciężki, doskonały klimat oraz wszelkie ukryte refleksje i przekazy. I tego najbardziej brakowało mi w "Armitage III". Miasto przedstawione w tym anime jest jakby za bardzo kolorowe, trochę słabiej wyczuwa się ten futurystyczny klimat. Nawet drastyczne sceny, w których wszechobecna jest krew, jakoś nie pasują do całej reszty... Nie znajdziemy tu także jakichś rewelacyjnych szczegółów w scenografii (i nie tylko), a animacja momentami jest zbyt statyczna lub w ogóle uproszczona.

D'Anclaude i nowy prototyp Armitage A takim dość sporym minusem, który w sumie zaważył na mojej ocenie końcowej jest brak pewnego magnesu, który przyciągałby silnie naszą uwagę do ekranu. A wiąże się to przede wszystkim z tym, że "Poly Matrix" jest wersją skróconą aż o około 50 minut w stosunku do serii czteroodcinkowej, przez co film momentami wydaje się troszkę chaotyczny, niespójny i widz ma wrażenie, że wszystko dzieje się trochę za szybko. Natomiast niewątpliwie dobra jest wszelka filmowa akcja - wtedy wszystko na ekranie staje się żywsze, lepsze i widz automatycznie ulega Naomi Armitage i Ross Sylibus zainteresowaniu. Dobra jest muzyka - elektroniczna, pasująca do realiów filmu, a podczas akcji zmieniająca się w szybsze, pulsujące rytmy. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o ścieżce dźwiękowej z "Armitage III: Poly Matrix" - zapraszam do przeczytania opisu w dziale muzycznym - odnośnik na końcu recenzji. Dobra jest także końcówka filmu - dość dramatyczna i zaskakująca, dodatkowo poddająca widzów pewnym refleksjom. No i dźwięk - ale w tym przypadku do niczego nie można się przyczepić.

Nie ukrywam, że nieco się rozczarowałem - po tylu głosach mówiących o tym, że jest to świetne i godne większej uwagi anime. Ale na to wszystko jest usprawiedliwienie - wszak recenzuję tu wersję pełnometrażową, która jest sporo skrócona, przez co - jak już pisałem powyżej - momentami nieco chaotyczna i dziejąca się zbyt szybko. Jestem prawie przekonany, że seria OAV jest po prostu lepsza - gdyż większość moich zarzutów po prostu się "rozpłynie", a i klimat z pewnością jest lepszy. A takie skrócenie serii i przedstawienie filmu w nieco innej formie mógłbym przyrównać do skrócenia jakiego kilkunasto-odcinkowego serialu do zaledwie kilku odcinków. Zresztą z opinii fanów wynika, że po tym zabiegu - "Poly Matrix" i seria OAV stały się jakby dwoma różnymi filmami. W cztero-odcinkowej serii postawiono bardziej na cyberpunkowy thriller z ukazaniem relacji społeczeństwo - roboty, zaś w wersji pełnometrażowej bardziej skupiono się na uczuciu, jakie rodzi się i kwitnie między naszą główną bohaterką i jej partnerem. No ale mimo tego wszystkiego - "Armitage III: Poly Matrix" to niewątpliwie pozycja ciekawa i godna uwagi. I nie zapominajcie, że moja ocena dotyczy tylko i wyłącznie wersji pełnometrażowej. Aby w pełni ocenić "Armitage III" musiałbym najpierw obejrzeć wszystkie cztery odcinki serii. Wtedy ocena z pewnością byłaby wyższa.


Zabójcy trzeciej generacji    Naomi Armitage




ARMITAGE III: POLY MATRIX

Rok produkcji: 1994, Japonia/USA
Czas trwania: 90 min.
Reżyseria: Takuya Sato
Scenariusz: Chiaki Konaka
Muzyka: Hiroyuki Namba
Rysunki: Hiroshi Kato

Głosy podkładali:

Elizabeth Berkley (Naomi Armitage), Kiefer
Sutherland (Ross Sylibus), Dan Woren
(Rene d'Anclaude), Wanda Nowicki (Julian Moore),
Mike Reynolds (porucznik Randolph)

Przeczytaj recenzję soundtracku - KLIKNIJ TUTAJ
e-mail Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN

Moja ocena: 7/10 

STRONA GŁÓWNA KMF | WIĘCEJ RECENZJI ANIME