Strona główna KMF


Serdeczne podziękowania dla Pani Mai Krystaszek
z firmy SPI za zaproszenie na Pokaz prasowy filmu



Powiedz mi to prosto w profil...
- czyli nowy król polskiego dubbingu


     ZŁE PRZECZUCIA

    Kilka lat temu miałem niekłamaną nieprzyjemność obejrzeć ponoć bardzo dobry film pod tytułem "Asterix i Obelix kontra Cezar". Wielce obiecujący temat - wszak to ekranizacja kultowego tu i ówdzie komiksu - wspaniała obsada, że wymienię tylko trzy nazwiska; Clavier, Depardieu i Benigni. Treści i obsady dopełniać miały niezłe efekty specjalne i całość miała stać się wielkim hitem...

    Nie wiem jak odebrali film inni, ale jak dla mnie nie był on ani zbyt śmieszny, ani wciągający, a efekty specjalne też z nóg nie zwalały, a były wręcz jego najgorszym elementem i przysłowiowym gwoździem do trumny. Toteż, gdy dowiedziałem się o tym, że na ekrany kin wchodzi "Asterix i Obelix: Misja Kleopatra" nie robiłem sobie wielkich nadziei, spodziewając się po prostu kolejnego mało śmiesznego i nafaszerowanego "cienkimi" efektami specjalnymi "dzieła". Złe przeczucia podsyciła dodatkowo informacja, że film będzie dubbingowany, więc idąc na niego, praktycznie... nie szedłem, a wlokłem się, chcąc odwlec moment, w którym będę walczył ze swoim poczuciem filmowej estetyki, oglądając "Misję Kleopatra"


     ISKIERKA NADZIEI

    Tuż przed seansem, przedstawicielka dystrybutora powiedziała kilka słów o filmie, między innymi to, że jest to "Przebój lata" - a jak wiem z doświadczenia, takie stawianie filmu na piedestale zanim zostanie obejrzany, nie wróży niczego dobrego. Pojawiła się jednak nadzieja... w momencie, w którym zebrani na sali widzowie dowiedzieli się, że autorem dialogów w zdubbingowanej wersji "Asterixa" jest Bartosz Wierzbięta, który robił dialogi również do... "Shreka"!


     POZYTYWNE ROZCZAROWANIE

    W największym skrócie powiedzieć można, że wszystkie słabości poprzedniego filmu, skwapliwie poprawione i doszlifowane, stały się najmocniejszymi stronami "Misji Kleopatra". Co rzuca się w oczy już na początku, to zupełnie inna reakcja Gallów na wypicie eliksiru (zdecydowanie wygląda to teraz i efektowniej i ciekawiej). Dopieszczono też efekty specjalne, które już nie rażą sztucznością jak miało to miejsce w przypadku poprzedniego filmu - rzymscy żołnierze latają o wiele efektowniej po przyjęciu ciosu ;) Co jednak świadczy o potędze nowego "Asterixa" to... humor sytuacyjny i dialogi, oraz cała masa odwołań do zjawisk współczesnej kultury masowej (żart z jednego z operatorów sieci komórkowej zapisze się z pewnością na stałe w świadomości polskich widzów!). Wprawni widzowie wyłapią masę smaczków i odwołań do wielu znanych filmów - obowiązkowa parodia "Titanica" i "Matrixa" - choć w tym przypadku nie są to parodie tak nachalne i prostackie jakie musieliśmy znosić w filmach "Ściągany" czy "Boski Żigolo" albo "Straszny film". Tu naprawdę wszystkie mrugnięcia okiem do widza są wysmakowane i inteligentnie wplecione w fabułę. Zaręczam, że fani "Gwiezdnych wojen" będą mieć nie lada ucztę podczas "zgrywy" z "Imperium kontratakuje".



 
 



    Mniej więcej po godzinie filmu, zacząłem się obawiać, że twórcy mogą przeforsować ze zgrywą i zabawą z widzem i to, co miało bawić, może zacząć żenować, lub nudzić. Nic takiego jednak się nie stało; tu bawi (w mniejszym lub w większym stopniu) każdy żart / gag / dialog. Fenomenalną w odbiorze całość skwapliwie i bezbłędnie dopełnia obsada, czyli Christian Clavier jako Asterix, Gerard Depardieu jako Obelix i sam reżyser (i scenarzysta) filmu Alain Chabat, jako boski Cezar (czy Ceasar?;) Dla wielbicieli Moniki Bellucci - Monica Bellucci gra Kleopatrę ;)
    Dla ucha także znajdzie się coś miłego - w filmie usłyszymy kilka dobrze znanych piosenek - niemal ikon popkultury, które wykorzystane zostały w naprawdę zaskakujący i śmieszny sposób.

    Ciężko pisać o tym filmie nie opowiadając najlepszych tekstów czy motywów. Szybko napiszę więc jeszcze tylko o polskim dubbingu i już mnie nie ma ;) Do tej pory to "Shrek" był tym, który dzierżył koronę najlepiej zdubbingowanego w Polsce filmu. Uważam, że tym razem autor dialogów przeszedł samego siebie, (a więc i swoje dokonania przy "Shreku"), tworząc dialogi, które w niektórych miejscach potrafią doprowadzić do niekontrolowanych ataków śmiechu u widza, dialogów nafaszerowanych humorem i absurdem a'la "Rejs". Trzeba przyznać, że żaden z polskich aktorów użyczających głosu postaciom w "Misji Kleopatra" nawet nie zbliżył się poziomem do "wyczynów" Jerzego Stuhra w "Shreku", jednak filmu "słucha się" przyjemnie i ciężko sobie już wyobrazić oglądanie go w wersji innej, niż polskiej. Dubbing z "Asterixa" zapisze się w sercach widzów na bardzo długi czas; zaręczam, że tak się stanie.



 
 



    Reasumując, dawno nie oglądałem tak doskonale skonstruowanej komedii, która tak swobodnie bawi się kinem i sprawnie żongluje cytatami, jednocześnie samodzielnie będąc kinem na wysokim poziomie. Nie mamy zbyt wielu okazji, by pośmiać się na dobrej komedii (ostatni raz śmiałem się chyba tylko na "Wiedźminie" ;) a skoro "Asterix" rozśmieszał mnie od pierwszej do ostatniej minuty seansu (a także po seansie, gdy na napisach końcowych oglądamy kilka arcyśmiesznych scenek!) to ja bez mrugnięcia okiem daję temu filmowi ocenę 10/10 i życzę udanego podboju kin na całym świecie, bo to naprawdę największa (a z pewnością najśmieszniejsza) filmowa przygoda tego lata!



SZYBKA OCENA +/-
- Dopracowane efekty specjalne
  - Humor
- Mnóstwo smaczków i mrugnięć okiem z ekranu ;)
- Ciężko się do czegoś przyczepić ;)

AUTOR RECENZJI:
Rafał Donica - DUX
      dux@film.org.pl



Potraktowane z przymrużeniem oka ulotki reklamujące film.
Opierają się one jak widać, na lekkiej drwinie z "Ataku Klonów"
i "Spidermana" - filmów, z którymi "Misja Kleopatra"
toczy walkę o widza ;)