|
|||
Atak zła Wbrew tytułowi, film Johna Carpentera nie ma nic wspólnego z naszym rodzimym posterunkiem o tym samym numerze. "Atak na posterunek 13" znajduje się bowiem na zdecydowanie przeciwległym do komedii biegunie - to znakomity dreszczowiec oparty na sprawdzonym szablonie; 'odizolowana grupa ludzi, w zamkniętej przestrzeni walczy z wrogiem'. Taki schemat, kino zna jednak nie od 1975 roku, kiedy to powstał "Atak na posterunek 13", toteż Carpenter wielkim odkrywcą nie był. Wyraźnie bowiem widać tu nawiązania do "Nocy żywych trupów" George'a Romero - zarówno pod względem rozwiązań dramaturgicznych, rozpoczęcia akcji za dnia i jej rozwinięcia i zakończenia w nocy, oraz relacji między bohaterami. Można zaryzykować twierdzenie, że zmienił się tylko wróg, chociaż też przedstawiony został jako tajemnicze zło z piekła rodem, przerażająco bliskie i realne, a zarazem jak wyjęte z najgorszego, sennego koszmaru. ![]() ![]() Carpenter znakomicie porusza się w gatunku survival-horroru, co udowodnił właśnie "Atakiem na posterunek 13", modyfikując sprawdzony schemat na potrzeby własnego scenariusza, a wysoką klasę potwierdził kilka lat później tworząc jeden z najlepszych horrorów wszechczasów; słynną "Rzecz". Reżyser po wielu latach próbował powrócić do sprawdzonej recepty na film, realizując "Duchy Marsa"; mimo jednak osadzenia fabuły w kosmicznej scenerii i dodania mnóstwa efekciarstwa i krwi, "Duchy Marsa" nie były niczym więcej jak nieudaną powtórką "Ataku na posterunek 13" - filmu potrafiącego przestraszyć tym, czego tak naprawdę nie widać, przerazić normalnością tego, co znajduje się obok nas, tuż za rogiem - i tylko czeka na impuls który pchnie go ze zwyczajności w krwawe polowanie. ![]() ![]() No właśnie; "Atak na posterunek 13" jest przede wszystkim przykładem dobrego pomysłu na film, a to jak wiemy, stanowi większą połowę sukcesu. Cała fabuła przedstawia się w sposób niezwykle prosty: banda młodocianych przestępców zdobywa broń automatyczną i krąży po ulicach w poszukiwaniu "celu". Przez przypadek, jeden z nich zabija małą dziewczynkę. Jej ojciec, w szoku zabija mordercę, i przed resztą bandytów ucieka na... będący w stanie "likwidacji" tytułowy posterunek numer 13. W tym samym czasie w to samo miejsce trafia też nowy Porucznik, oraz kilku więźniów. Bandyci używając pistoletów i karabinów z tłumikami, rozpoczynają bezwzględne oblężenie. Osoby zgromadzone na posterunku muszą połączyć siły aby stawić czoło śmierci, która przybrała bezimienną postać hordy rozszalałych morderców uzbrojonych po zęby, pozostających w mroku nocy, zabijających bezszelestnie, jak bezszelestne są odgłosy wystrzałów z broni wyposażonej w tłumiki. ![]() "Atak na posterunek 13" jest (co widać na ekranie) filmem oszczędnym w formie, pozbawionym efektów specjalnych czy widowiskowych sekwencji akcji. Cała jego siła drzemie w scenariuszu, perfekcyjnie zbudowanym klimacie osaczenia i ciekawej galerii bohaterów. Zło zbliża się ze wszystkich stron, kul coraz mniej, znikąd żadnej pomocy; atmosfera strachu robi się tak gęsta, że można ją ciąć nożem. A nad wszystkim unosi się jeden z najciekawszych motywów muzycznych (kompozycja Carpentera!) jakie można usłyszeć w kinie akcji, sugestywnie budujący napięcie, niepewność i grozę. "Atak na posterunek 13" to bez wątpienia jeden z najlepszych filmów z dobrej, "starej" twórczości Carpentera, który śmiało można postawić na jednej półce z "Rzeczą", "Mgłą", "Halloween" czy "Ucieczką z Nowego Jorku". AUTOR RECENZJI: Rafał Donica - DUX ![]() |