|
||||
...czyli sequeli ciąg dalszy Jak łatwo zauważyć, ten rok obfituje w różnego rodzaju kontynuacje i remaki. Zaczęło się bardzo dobrze, od przebijającego oryginał "X2", potem nastąpił mały spadek, w postaci słabszego od wspaniałego pierwowzoru, "Matrixa Reaktywacji", potem były bardziej lub mnie oczekiwane i w tym samym stopniu równające się do poprzedników produkcje. Dobry, choć zostający daleko w tyle do swoich świetnych poprzedników, "Terminator 3", czy najsłabszy z całej "trylogii" American Pie - Wesele.
Teraz przyszedł czas na kontynuacje filmu z 1995 roku, czyli Bad Boys, ze stajni Bruckheimera. Reżyserii podjął się twórca oryginału, czyli Michael Bay, który nie od dziś jest bardzo lubianym przeze mnie reżyserem. Jego kariera rozpoczęła się właśnie od złych chłopaków, potem było tylko coraz lepiej, jego kolejne dzieło, Twierdza, przez wielu uważane jest za klasyczne i jedno z lepszych obrazów przygodowo-sensacyjnych. Także "Armageddon", który zajmuje bardzo wysoką lokatę na liście najbardziej kasowych filmów wszechczasów był świetnym filmem rozrywkowym i bardzo dynamicznym. Przedostatni film Baya wypadł troszkę słabiej, mowa tu o "Pearl Harbor", choć sceny batalistyczne, a głównie atak Japończyków wygląda niesamowicie. Baya charakteryzuje teledyskowy montaż, szybkie, ruchliwe ujęcia. W Bad Boysach 2 ciężko jest się dopatrzyć statycznych, bądź długich ujęć, kamera nie przestaje być w ruchu, towarzyszy temu szybki montaż, co sprawia wrażenie nieustającego tempa. A jest ono niesamowite.
Dwójka znanych już policjantów z wydziału narkotykowego, Mike Lowrey (Will Smith) oraz Marcus Burnett (Martin Lawrence), wpadają na trop dużego przemytu extasy (przemytnicy byli pieszczotliwie nazywani.. X-meni) z Kolumbi do stanów zjednoczonych. Śledztwo prowadzi ich do Johnnego Tapia (Jordi Molla) znanego handlarza narkotyków, któremu jak do tej pory z dużym powodzeniem udawało się uciec sprawiedliwości. Do sprawy wmieszana jest także siostra Marcusa - Sydney (Gabrielle Union), która pełni tu role tajnej agentki w organizacji Tapiego. Tak w skrócie przedstawia się zarys historii zawartej w tym szybkim i pełnym napięcia filmie. Nie mamy tu żadnej zawiłej i zaskakującej zwrotami akcji intrygi, za to mamy wiele akcji, akcji i jeszcze raz akcji. Film od pierwszej do ostatniej minuty nie pozwala się nudzić, nie ma tu ani jednej dłużyzny, jest to żywy dowód na to, że można zrobić długi film, a nawet bardzo długi (trwa on przeszło 147 minut), na którym widz ani na moment nie oderwie oczu od ekranu i nie zacznie się niecierpliwie wiercić w oczekiwaniu na to, aby na ekranie zaczęło się coś dziać.
Duet dwóch wiecznie kłócących się partnerów był wykorzystywany już wielokrotnie a i w tym filmie został bardzo dobrze przedstawiony. Chłopaki cały czas prowadzą ze sobą utarczki słowne, kłócą się, wyzywają a wszystko to w czasie strzelanin, pościgów i całej masy innych ozdobników. Bardzo zabawny jest także Joe Pantoliano, jako kapitan Howard, wiecznie męczony przez zwierzchników za wybryki dwójki niesfornych policjantów. Kilka naprawdę świetnych gagów (między innymi w sklepie audio-video, oraz po przypadkowym zażyciu przez Marcusa extasy). Sam Lawrence całkiem niedawno stracił bardzo dużo w moich oczach po kompletnie słabym Parasolu bezpieczeństwa, lecz w tym filmie spełnia swoją role znakomicie.
Świetna jest sama realizacja filmu. Wiele scen wspierają cyfrowe efekty specjalne. Mamy tu między innymi pokazaną lecącą kule, taki mały bullet-time, cyfrowe auta (świetny pościg na autostradzie) kamerę swobodnie przelatującą przez podłogi, ściany i drzwi, wiele charakterystycznych dla Michaela Baya ujęć w zwolnionym tempie. Także na widok nazwiska Trevora Rabina pod napisem Music By, wyprostowałem się w fotelu, a na samo wspomnienie świetnej dla mnie ścieżki dźwiękowej z "Armageddonu" dostałem gęsiej skórki. Niestety w BB2 nie uświadczymy świetnych tematów przewodnich w stylu właśnie Armageddonu, muzyka jest, podkreśla dobrze akcje i co dramatyczniejsze momenty. Jednak większą część filmu wypełniają utwory bardziej i mniej znane, z telewizyjnych stacji muzycznych.
Podsumowując - nowy film duetu Bruckheimer (producent) / Bay (reżyser) po raz kolejny wypada szybko, ciekawie, efektownie i bardzo głośno. Film aż roi się od strzelanin, pościgów oraz całkiem niezłego dowcipu. W przerwach mamy natomiast dość makabryczne czasem widoki (np. scena w kostnicy, bądź też pościg za autem wypełnionym zwłokami), na szczęście te makabry są zrobione w sposób dość komiczny. Źli chłopcy 2 to świetne kino, nieustająca akcja i świetna zabawa, na tym filmie nie idzie się po prostu nudzić, wydarzenia dziejące się na ekranie nie dają nawet na sekundę odpocząć widzowi. Bardzo polecam ten film, będzie się podobał każdemu, który liczy na prostą rozrywkę, Ci co oczekują od filmu nieco więcej intrygi i tajemniczości mogą być lekko zawiedzeni, ale myślę, że brak powyższych cech w tym filmie, wynagrodzą Wam te, których jest tu najwięcej i na które stawiali producenci oraz reżyser. To w pełni udany sequel, dla mnie przebijający oryginał, więc czym prędzej do kin, bo myślę, że ten film nie zrobi takiego wrażeniu w domowym zaciszu, co w wielkiej, mocno nagłośnionej sali kinowej. Ocena: 8/10
|