Amelia na wojnie?
To nie jest mdły melodramat. To nie jest też typowy film wojenny. To nie jest również kolejna uśmiechnięta, słodka do znudzenia
rola Audrey Tautou. Nie ma tu też patosu, ani nachalnego wyciskania łez z oczu widzów. Jest za
to wiele krwi, pokazane wprost okrucieństwo wojny (żołnierzy rozerwanych przez bomby nie brakuje),
przejmująca historia, zarówno miłosna (wzruszające, liczne retrospekcje) jak i niemal kryminalna,
gdy Matylda (Tautou) próbuje odnaleźć odpowiedź na pytanie, czy jej ukochany, skazany na karę
śmierci za samookaleczenie, zginął gdzieś między okopami Francuzów i Niemców na tak zwanej
ziemi niczyjej, czy też cudem ocalał. Film "Bardzo długie zaręczyny" stając w opozycji do romantycznie
brzmiącego tytułu, oferuje spektakularne, widowiskowe kino, chwytające raz za gardło, raz za serce
- jednak w żadnym wypadku nie jest to ckliwe romansidło, co mylnie mogą sugerować plakaty!
|
 |
|
 |
|
Jean-Pierre Jeunet, twórca genialnych w formie "Delicatessen",
"Miasta zaginionych dzieci", "Amelii" i "Obcego: przebudzenie", tym razem zabrał widzów w czasy I Wojny Światowej. Jednak
wojna Jeuneta jak łatwo się domyślić, nie jest typowa; miesza się tu groteska z powagą, a specyficzny humor
kontrastuje z porażająco realistycznymi scenami pola bitwy. Charakterystyczne dla Jeuneta zbliżenia
na twarze uzupełniane są chwilami dynamicznym montażem i niesamowitymi ujęciami w sekwencjach batalistycznych.
"Bardzo długie zaręczyny" to film niezwykle elegancki w formie i szczegółowo rozbudowany w warstwie samej opowieści.
Konstrukcja scenariusza wraz z biegiem wydarzeń coraz mocniej przypomina klasyczny "Rashomon"
Akiry Kurosawy, dzięki czemu co chwila pewne fakty ulegają zmianie (zależnie od tego, z czyjego punktu widzenia
przedstawiane są wydarzenia), nie pozwalając widzowi na choćby chwilę nudy, co w filmie trwającym
niemalże 140 minut stanowi nie lada wyczyn. U Jeuneta bowiem,
zamiast oszczędnej, ascetycznej wręcz formy znanej z filmu Kurosawy, mamy niespotykany
rozmach, efekty dźwiękowe wgniatające w fotel, i niezwykłe efekty specjalne, które w połączeniu z niezwykłą
wyobraźnią reżysera przynoszą sceny tak niesamowite, jak rzut granatem w stronę samolotu "Albatros", czy
eksplozja sterowca zawieszonego pod szpitalnym dachem, że nie wspomnę już o przepięknych zdjęciach w scenach na latarni morskiej;
zresztą operatorska robota jaką wykonał przy "Bardzo długich zaręczynach" Bruno Delbonnel - pracował z Jeunetem
już przy równie pięknie sfotografowanej "Amelii" - zasługuje na ogromne uznanie!. Najbardziej jednak do stylu reżysera nawiązuje
cały wątek pewnej morderczyni 'wysokich rangą oficerów' - tu najbardziej Jeunet daje upust swojej pokręconej wyobraźni.
Znajdziemy też w "Bardzo długich zaręczynach" kilka ujęć zapożyczonych wprost z kina Davida Finchera: np. kamera wnikająca w bombę i ukazująca moment zapłonu (!). Co w dzisiejszym kinie zdarza się już dość rzadko,
reżyser nie zachłysnął się możliwościami technicznymi jakie miał do dyspozycji i w perfekcyjny sposób
połączył formę z treścią. Bowiem w wojennej zawierusze Jeunet nawet na chwilę nie
zapomina o ludziach, o swoich bohaterach, z którymi widz zżywa się z minuty na minutę coraz bardziej,
a wszystko przy akompaniamencie wzruszającej, podniosłej i pięknej muzyki nadwornego kompozytora Davida
Lyncha, słynnego Angelo Badalamenti. Bohaterowie Jeuneta to jak zawsze, indywidualności, nieco chwilami
zakręcane oryginały; Audrey Tautou i jej bohaterka Matylda, to wciąż marzycielka i krucha istotka znana z "Amelii"
z której emanuje optymizm i pozytywne myślenie, ale
w nowym filmie Jeuneta gra już w nieco poważniejszym tonie, unikając popadania w cukierkowatość,
dzięki czemu zrywa w pewnym stopniu z utartym od czasów "Amelii" ekranowym wizerunkiem. Na drugim
planie znajdziemy kilka twarzy znanych z poprzednich filmów twórcy "Bardzo długich zaręczyn"; przede wszystkim nie
mogło zabraknąć Dominique'a Pinon, który grał główną rolę w kultowym "Delicatessen", a także mniejsze
role w "Alien: Resurrection", "Amelii" czy "Mieście zaginionych dzieci"; w "Bardzo długich zaręczynach" wciela się w rolę ojca Matyldy i jak zwykle jego postać zapada w pamięć, tak po prostu.
|
 |
|
 |
|
Jest też Jean-Claude Dreyfus, pamiętny
rzeźnik z "Delicatessen", a wśród ról trzecioplanowych dostrzec możemy Tchéky Karyo ("Dobermann",
"Nikita", "Patriota") który u Jeuneta zagrał już w "Amelii", choć była to jedynie rola człowieka ze
zdjęcia w albumie Nino ;) Jako że "Bardzo długie zaręczyny" to koprodukcja Francusko Amerykańska,
w tym znakomitym filmie obsadzono też jedną z największych Hollywoodzkich aktorek. Jest to jedynie
rola epizodyczna, ale nie da się jej nie zauważyć, gdyż ma dość duży wpływ na przebieg fabuły.
Bardzo miłą niespodzianką było w -notabene francuskim filmie- ze stricte francuską obsadą, nagle
zauważyć tę właśnie amerykańską, bardzo znaną aktorkę! Obsada spisała się na medal, a połączenie
unikalnego humoru Jeuneta z dopracowaną stroną wizualno-dźwiękową (niektóre sceny batalistyczne biją
na głowę widowiskowość "Szeregowca Ryana"), pozwoliło na stworzenie
niezwykłego filmu wojennego z nie kiczowatą historią miłosną w tle, czy też - jak można bez obaw
stwierdzić - oryginalnego love-story na tle wojennej zawieruchy. Coś ma w sobie ten francuski
reżyser, że filmy jego zawsze są nietuzinkowe, posiadają pewien określony styl, pewną niepodrabialną
kompozycję, czy humor niemożliwy do pomylenia z jakimkolwiek innym. W jego "Bardzo długich zaręczynach"
wszystkie te cechy połączone w spójną całość, dostarczają wzruszeń i emocji w specyficzny,
'Jeunetowski' sposób, a jedyne co w tym filmie kuleje, to bohaterka grana przez Audrey Tautou... dosłownie.
| BARDZO
DŁUGIE ZARĘCZYNY
|
|
|
UN LONG
DIMANCHE DE FIANCAILLES
Tytuł anglojęzyczny: A Very Long Engagement
Rok produkcji: 2004, Francja, USA
Czas trwania: 134 minuty
Reżyseria: Jean-Pierre Jeunet
Scenariusz: Jean-Pierre Jeunet, Guillaume Laurant
Książka: Sebastian Japrisot
Zdjęcia: Bruno Delbonnel
Muzyka: Angelo Badalamenti
Montaż: Herve Schneid
|
|
|
Obsada:
Audrey Tautou (jako Mathilde)
Gaspard Ulliel (jako Manech)
Jean-Claude Dreyfus (jako Lavrouye)
Dominique Pinion (jako Sylvain)
Jean-Pierre Becker (jako Esperanza)
Marion Cotillard (jako Tina)
|
|  |