|
|||
W jaki sposób można filmowemu nietoperzowi nadać cech bardziej komiksowych? Batman Burtona nosił na sobie strój z centymetrowej grubości gumy, której twardość i ciężar praktycznie uniemożliwiały aktorowi normalne poruszanie się - co widać na niektórych ujęciach, szczególnie
w momencie gdy Michael Keaton odgina całe ciało do tyłu chcąc spojrzeć
w górę. Ten właśnie fakt zbyt masywnie wyglądającego stroju raził
mnie w wersji Burtona najbardziej; jak bowiem widz miał uwierzyć,
że tak "gruboskórnie" odziany bohater może być jednocześnie zwinny,
szybki i niedościgniony w walce. Po drugie; stroje filmowych herosów
we współczesnych filmach są perfekcyjne w swoim wyglądzie, jakości
i wykonaniu. Wspomnieć tu wystarczy idealnie skrojony, nie zdradzający
miejsca połączenia rękawic z rękawami czy reszty odzienia z maską - strój
Spidermana, w którego ręczne wykonanie (przez Petera Parkera) mamy
niby uwierzyć. To samo z ubiorem "Daredevila", i wdziankami "X-Menów" - sprawiającymi
wrażenie zrobionych przez najlepszych specjalistów krawców, i stylistów,
na czele ponownie z perfekcyjnym, jakby zrobionym w jednolitym kawałku gumy
stroju Batmana a'la Burton. Sytuacji nie poprawił Joel Schumacher,
dodając do zrobionych na wysoki połysk strojów - sutki (z gumy oczywiście).
Nieco luźniejsze wdzianko nosił "Superman" Richarda Donnera; ten
jednak, nie dość że wkładał "majtki na spodnie", to jego ubranie
miast wzbudzać jako taki szacunek i postrach wśród przeciwników, wzbudza
uśmieszek politowania u współczesnego widza. Cofnijmy się teraz do roku
1966 i filmu "Batman" - chłopcy mieli fatałaszki z zupełnie lekkich
materiałów, jednak... to nie zbliżyło ich do komiksu, tylko do jego
żenującej parodii, w której bohaterowie biegają w kostiumach z wypożyczalni
ciuchów na bal przebierańców. Wszystkim wyżej wymienionym strojom albo
brakowało "tego czegoś", albo były przeforsowane pod kątem elegancji
czy perfekcji wykonania - zawsze coś w nich raziło...
...do czasu powstania filmu "Batman - Dead End". Ten pozostający poza oficjalnymi filmami, OŚMIOMINUTOWY filmik stał się brakującym ogniwem w dziedzinie odzienia superbohaterów. Ten Batman ma na sobie strój z materiału (nie z grubej gumy) i lekką, czarną pelerynę, a także maskę reagującą na ruchy twarzy. Wreszcie widzimy dokładnie moment ubierania się Bruce'a Wayne'a w ten cały rynsztunek; jak wkłada maskę, rękawice i pelerynę - bez szybkich ruchów kamerą czy zdjęciowych tricków. Teraz wreszcie Batman rusza się bez skrępowania i jest najbardziej zbliżony do swojego komiksowego pierwowzoru. ![]() ![]() Możemy już uwierzyć, że ten ubiór został wykonany domowym sposobem, a nie w fabryce ekstrawaganckich gumowych ubrań dla "superheroes"! Także same oczy Batmana bliższe są konwencji komiksowej (przyp. u Batmana burtonowskiego widać było pod maską oczy), zasłonięte białą przesłoną. Ten strój nie śmieszy, a wzbudza szacunek dla twórców filmu za oryginalność, odwagę, kreatywność i wierne odwzorowanie komiksowej postaci; scena w której Batman zeskakuje (w strugach deszczu) na ziemię i wstając ciągnie za sobą mokrą pelerynę, przebija klimatem wiele scen z Batmanów kinowych! Także postać Jokera jest w "Batman - Dead end" niemalże stuprocentowym odwzorowaniem jego komiksowej wersji; charakteryzacja Jacka Nicholsona pozostaje daleko w tyle. Ale dopiero to, co dzieje się po walce Batmana z Jokerem sprawia, że ten zrealizowany przez grupę zapaleńców film (wyprodukowany został bez udziału wielkich wytwórni, przy pomocy własnych środków i zapału;), zasługuje na ogromne uznanie! ![]() ![]() ![]() Batman rzuca Jokerem o ścianę, niby nic ciekawego - ot zwykła walka - tymczasem gdzieś z góry spada OBCY i chwyta Jokera zabierając go ze sobą. Po chwili na ziemię upada kastet który Joker miał na ręku, a za nim Obcy, który rusza w kierunku Batmana. Dochodzi do walki, Obcy leży na Batmanie przyciskając go do ziemi i... nagle na głowie Aliena pojawiają się (nie uwierzycie!) trzy czerwone kropki celownika laserowego używanego przez PREDATORA. Pada strzał. Głowa Obcego rozbryzguje się, a Batman staje na równe nogi; Predator zeskakuje z budynku i zaczyna się walka - wszystko dopieszczone zarówno pod względem charakteryzacji, efektów specjalnych, choreografii, montażu i zdjęć. ![]() ![]() Ciężko uwierzyć, że ręki nie przyłożył do tego ani Stan Winston, ani Industrial Light & Magic. Cały film sprawia wrażenie zrobionego przez sztab specjalistów; mógłby doskonale nadawać się jako trailer filmu "Batman VS Alien VS Predator" - jeśli taki miałby kiedyś powstać. Idealnie też w trakcie całego filmiku zostały wykorzystane motywy muzyczne (w oryginale) z filmów "Aliens", "Alien ^3" i "Predator". O ile jestem przeciwnikiem jakiegokolwiek wykorzystywania przypisanej do konkretnego filmu muzyki, tak tutaj nie wzbudziło to mojej złości. Muzyka z oryginalnych filmów została wykorzystana inteligentnie i nie stała się profanacją znanych motywów. Podobnie jest z większością ścieżki dzwiękowej; wykorzystano oryginalne odgłosy Obcego i Predatora pochodzące z kinowych filmów. "Batman - Dead end", choć trwa zaledwie 8 minut, wart jest obejrzenia i przekonania się, z jaką łatwością można bawić się kultowymi postaciami i jak mógłby wyglądać crossover Batmana - Predatora i Obcego w jednym filmie. "Batman - Dead end" nie wszedł do powszechnej dystrybucji i został nakręcony tylko w celu pokazania możliwości techniczno realizacyjnych ekipy ludzi która go zrobiła. A możliwości ich, jak można się przekonać - są wielkie! SZYBKA OCENA +/- - Klimat - Kostiumy - Efekty / montaż / zdjęcia - 8 minut to za krótko ;)AUTOR RECENZJI: Rafał Donica - DUX ![]() |