COWBOY BEBOP - THE MOVIE



Są tutaj po to, by ocalić planetę. Ale nie za darmo...


Film zaczyna się prawie jak przygody Brudnego Harry'ego - sceną napadu na sklep spożywczy. Najbardziej wygadany i inteligentny rabuś uprawia pogawędkę z przerażoną ekspedientką (to zdaje się być ulubiona forma zawierania znajomości u takich typków), a tu nagle pojawia się wysoki chudzielec i ekspresowo rozbraja napastników. Wtedy oczywiście z zaplecza - a dokładniej rzecz ujmując, z toalety - wychodzi jeszcze jeden bandzior i bierze staruszkę jako zakładnika. Teraz każdy mógłby oczekiwać wycedzonego przez zęby "make my day, punk". Tak oto wygląda normalny dzień pracy łowcy nagród, Spike'a Siegela. Chociaż właściwie to był spokojniejszy niż zwykle.


    


W środku miasta wybucha cysterna. W promieniu kilku kilometrów ludzie zaczęli nagle tracić przytomność, w wyniku eksplozji w powietrzu rozniósł się zabójczy wirus. Władze wyznaczyły 300 milionów nagrody za schwytanie terrorystów. Do akcji rusza ekipa łowców nagród czyli Jet Black, Faye Valentine, Spike, dziewczynka o imieniu Ed oraz pies Einstein. W miarę jak zdobywają kolejne informacje sprawa zaczyna się wikłać. Proste "wanted dead or alive" zamienia się w skomplikowaną grę pomiędzy dobrymi, złymi i jeszcze gorszymi, zacierają się granice pomiędzy prawem a zbrodnią, a rozwiązanie zagadki nie rozczaruje.


    


Film jest pełnometrażową przygodą bohaterów, których widzowie mieli okazję poznać podczas oglądania serialu "Cowboy Bebop". Jest to anime dorosłe, przeznaczone dla publiczności lubiącej "Szklaną pułapkę" i "Zabójczą broń". Spluwy wyglądają realistycznie, kula kalibru .44 rzuca człowiekiem o ścianę, a kopanina w stylu Jeta Li nie zawsze jest skuteczna. Świat przedstawiony to typowy cyberpunk, z implantami, cyborgami, maszynami wstawionymi socjologiczną chirurgią w każdy niemal aspekt naszej egzystencji. To realia twardych facetów z nałogami i krótkimi dialogami oraz pięknych kobiet potrafiących skopać tyłek nawet największemu wymiataczowi. Jest także główny czarny bohater, Vincent, naznaczony swoim piętnem, szukający zemsty i ukojenia, prowokujący śmierć, która cynicznie go ignoruje. Postać tyleż negatywna co tajemnicza, bardzo dobrze poprowadzona przez scenariusz i rysownika.


    


Elementy humorystyczne wprowadza głównie postać Ed, dziewczynki wyglądającej jak chłopiec a zachowującej się jak brat Gilberta Grape'a po zażyciu LSD. Tak zupełnie przy okazji jest znakomitym hackerem i wędruje sobie po serwerach rządowych niczym brzdąc po piaskownicy. Również kłótnie pomiędzy Jetem a Spike'm dostarczają zabawy, zwłaszcza że wyłania się z nich obraz codzienności na jaką są skazani łowcy nagród. Niczym wisienka na czubku tortu są dialogowe perełki w rodzaju: "Please, restart", które to słowa wypowiada Faye do zdychającego fanatyka gier komputerowych.


    


Od strony technicznej film jest zrealizowany nienagannie. Kreska zbliżona stylem bardziej do "Akiry" niż "GITS'a", ale dzięki temu obraz nabiera tego klimatu, który odczuwamy ogladając starsze dzieła gatunku sensacyjnego. Muzyka to głównie jazz i jego okolice, nie narzucające się i znakomicie wpisujące w tło melodie. Przywodzą one na myśl bardziej czasy Ala Capone niż "Blade Runnera" i o dziwo wcale to nie razi. Generalnie można rzec, że widz dostaje dwugodzinną sensację pierwszego gatunku.




COWBOY BEBOP - THE MOVIE

Podtytuł: Knockin' On Heaven's Door
Rok produkcji: 2001, Japonia
Czas trwania: 120 min.
Reżyseria: Shinichiro Watanabe
Scenariusz: Keiko Nobumoto
Muzyka: Yoko Kanno

Głosy podkładali:

Mickey Curtis (Rasheed), Megumi Hayashibara
(Faye), Koichi Yamadera (Spike), Unsho Ishizuka
(Jet), Aoi Tada (Ed), Nakajima Akihiko (Carlos),
Hitoshi Hirao (Antonio), Renji Ishibashi (Renji),
Tsutomu Isobe (Vincent), Ai Kobayashi (Electra),
Miki Nagasawa (Judy), Hiroshi Naka (Jobin)
e-mail Autor recenzji i zdjęć: Marek Grabka - MARKOS

Moja ocena: 8/10 

STRONA GŁÓWNA KMF | WIĘCEJ RECENZJI ANIME