3D w 3 minuty...
"Bieg" to debiut Tomasza Bagińskiego w technologii 3D. I od razu trzeba powiedzieć, że jest to debiut w pełni udany. Filmik, który jest pierwszym polskim obrazem zrealizowanym w technice trójwymiarowej, sfinansowany został przez kompanię LECH, która - jak mówił podczas konferencji prasowej po premierze sam Tomasz Bagiński - nie wtrącała się w detale produkcji, dając reżyserowi i ludziom z firmy Platige Image niemal całkowita swobodę twórczą. LECH narzucił jedynie utwory muzyczne ilustrujące tytułowy bieg oraz zawetował... trupy, z którymi piwna marka nie chciała być utożsamiana, a które to twórcy "Biegu" chcieli w filmie umieścić (udało im się ostatecznie przemycić do filmu tylko jednego zombie). Niestety, nie da się nie zauważyć, że mniej więcej w połowie filmu w ręku bohatera pojawia się kufel piwa z charakterystycznym zielonym logo i film zaczyna przypominać drugą część reklamy "Więcej z życia", co trochę gryzie się z deklaracją LECHA, że "Bieg" nie jest reklamą piwa, ale nie bądźmy złośliwi
i załóżmy, że - zgodnie z tokiem rozumowania naszych parlamentarzystów - "Bieg" nie jest reklamą, a filmem trójwymiarowym... o znamionach reklamy.

O czym jest "Bieg"? Najkrócej można powiedzieć, że... w zasadzie o niczym. Ten krótki filmik wygląda na - choć bardzo udane - ćwiczenie warsztatowe Bagińskiego i Platige Image, którzy udowadniają nim, że są już w stanie wziąć na barki zrobienie filmu w trójwymiarze. Mając w pamięci "Katedrę" i "Sztukę spadania", oczekuje się jednak od każdego nowego projektu Bagińskiego czegoś więcej ponad popis sprawności realizatorskiej. W tym jednak przypadku nie ma ani głębi, ani zaskoczenia, ani żadnego dreszczyku emocji. Co więc jest? Jest bohater, który na wzór postaci z gier platformowych biegnie z lewej strony ekranu w prawą stronę ekranu. Biegnie przez swoje dzieciństwo (kolorowy plac zabaw, trawka, klocki), by dobiec do młodości (szkoła)
i dorosłości (odwiedziny fabryki produkującej nudnych krawaciarzy). Nasz bohater nie wykonuje żadnych zadań, poza tym, że fajnie biega i fajnie skacze. Ruch ciała komputerowo animowanego bohatera to zasługa motion capture - na planie pracowało w pocie czoła kilku kaskaderów, którzy na wzór Andy'ego Serkisa, który tchnął życie w postaci Golluma i King Konga, użyczyli swoich ciał by rozruszać wirtualne postaci. Pewien punkt zwrotny następuje w momencie, gdy bohater ląduje na lecącym samolocie pasażerskim (znakomity pomysł i zapierająca dech w piersiach scena!) i siada na fotelu, gdzie czeka na niego wspomniany wcześniej produkt (placement) do wypicia. Wtedy wyskakuje z samolotu i ląduje na tropikalnej plaży, gdzie zaczyna walczyć ze śmiercią, w stylu znanym nam doskonale z gier typu Mortal Kombat (paski z energią), czy Virtua Fighter (sposób filmowania). Jak mówią sami realizatorzy, "Bieg" niemal w całości zainspirowany został przez gry platformowe, stąd taki a nie inny sposób filmowania wydarzeń oraz dynamiczne tempo akcji (skojarzenia z "Prince of Percia" czy "Flashback" będą jak najbardziej na miejscu) i ogólnie panujący luz. Warto w tym miejscu wspomnieć, że czcionka, którą wykonano tytułowe słowo "Bieg" (w czołówce), pochodzi z filmu i gry "Blade Runner", co potwierdzili sami twórcy zapytani o to przeze mnie na konferencji. Zapożyczeń i inspiracji jest w "Biegu" znacznie więcej, więc każdy wyrobiony popkulturowo widz będzie miał niezłą zabawę podczas ich wyłapywania.
Dla wielbicieli talentu Tomasza Bagińskiego "Bieg" jest lekturą obowiązkową. Nie jest to oczywiście film na miarę "Katedry" czy "Sztuki spadania", a jego jedyną siłą oddziaływania jest forma, przy niemal całkowitym porzuceniu treści, ale jako pierwszy polski film 3D spisuje się bardzo dobrze. "Bieg" pokazuje, że wyobraźnia Bagińskiego wciąż pracuje na najwyższych obrotach. Profesjonalizm realizacji i pietyzm z jakim wykonano wszelakie lokacje, postaci i animacje (błękitne smugi po kosie Kostuchy robią PIORUNUJĄCE wrażenie) widać na każdym kroku. Jest to zasługą nie tylko Bagińskiego, co sam wielokrotnie podkreślał, ale całego ponad 30-osobowego zespołu Platige Image. "Bieg" wprowadza widzów w osłupienie, zdziwienie i niedowierzanie, że takie cuda na ekranie wyczarowują Polacy, czyli ten sam naród, który nie potrafi zrobić dobrego trailera, ani nagłośnić filmu tak, żeby było cokolwiek słychać. Tu mamy do czynienia ze światowym poziomem realizacyjnym. Wciąż się dziwię dlaczego Bagiński i ludzie z Platige Image nie siedzą właśnie w Hollywood i nie kończą "Avatara" jako prawe ręce Camerona.

Nie jest wykluczone, że kiedyś dane nam będzie ujrzeć jakąś dłuższą formę filmu 3D w wykonaniu Bagińskiego i Spółki, gdyż - jak sam powiedział - podczas pracy nad "Biegiem" zakochał się w tej technologii. Biorąc jednak pod uwagę czas realizacji trwającego niecałe 5 minut "Biegu", który powstawał 2,5 miesiąca (według tego, co powiedział na konferencji Tomasz Bagiński, film ukończony został... dzień przed pokazem) zrobienie w tej technologii na przykład filmu "Hardkor 44" zajęłoby pewnie dobry rok i to w solidnym pocie czoła.
Film "Bieg" zadebiutuje na stronie www.lech.pl na początku października, można go też będzie obejrzeć w MULTIKINACH, przed seansami dla widzów dorosłych. Wymagane będą oczywiście specjalne okulary. Jeśli takowe okulary już posiadacie, będziecie mogli przekonać się, że właśnie przeczytaliście pierwszą recenzję na stronie KMF wykonaną... w 3D! - spójrzcie tylko na grafiki po bokach.
Stowarzyszenie FILM.ORG.PL zostało jednym z trzech (obok Onet.pl i Newsweeka) patronów medialnych "Biegu". Dzięki temu mieliśmy przyjemność uczestniczyć w zamkniętym pokazie premierowym w dniu 29 września 2009, na którym widzowie najpierw obejrzeli film, następnie Tomasz Bagiński opowiadał o szczegółach realizacji - coś jak making of z dodatków na DVD, z tą różnicą, że tu reżyser mówił na żywo. Po wspomnianym making of, widzowie wzbogaceni o nową wiedzę obejrzeli "Bieg" po raz drugi. Później można było zadawać Tomaszowi Bagińskiemu pytania, z której to możliwości skorzystało kilka osób, ze mną włącznie. Na koniec wszyscy goście otrzymali gratisowo okulary do oglądania filmów w 3D, które były jednocześnie przepustką na bankiet i rozmowy w kuluarach. Korzystając z okazji poprosiłem Tomasza Bagińskiego o autograf z dedykacją dla KMF, który możecie zobaczyć poniżej.
 |
| Autor recenzji:
Rafał Donica - DUX
Klub Miłośników Filmu, 30 września 2009
|
INFORMACJE O FILMIE
|
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ