Wielu fanów filmu Ridleya Scotta przez wiele lat zastanawiało się nad pytaniem: czy z tak kultowego filmu, jakim jest "Blade Runner" da się stworzyć grę godną swojego ekranowego pierwowzoru? Grę, która nie okaleczałaby, nie wypaczała dzieła spółki Scott / Dick? Odpowiedzi na nie udzieliła w roku 1997 firma Westwood, wydając grę pod tytułem "Blade Runner". I odpowiedź ta brzmi: TAK. Przede wszystkim pragnę zauważyć, iż nie jest to dokładna adaptacja filmu Scotta (a tym bardziej powieści Dicka) - co wydaje się być trafną decyzją. Inny jest punkt wyjścia; zostaje zdewastowany sklep zoologiczny, zaś zwierzęta - zabite. Do zbadania sprawy zostaje oddelegowany Ray McCoy, Blade Runner, w którego postać wciela się gracz. Od tej pory wraz z nim będziemy przemierzali ulice Los Angeles A.D. 2019, rozmawiali z napotkanymi ludźmi, zwiedzali ciekawe lokacje, a wszystko to po to, by doprowadzić to niebanalne śledztwo do końca. Takiego albo innego. "Blade Runner" jest "przygodówką" o fabule nieliniowej - co oznacza, iż grę można przechodzić - ba! - ukończyć na wiele różnych sposobów (bodajże trzynaście), a sposób w jaki tego dokonamy zależy tylko i wyłącznie od nas. Oto bowiem, jeśli ktoś czuje sentyment do Replikantów, może je oszczędzać i odwrotnie - można również sumiennie wykonywać swą pracę i eksterminować niemal każdego napotkanego Nexusa 6. Niewątpliwym plusem gry jest prostota obsługi. Jak w każdej przyzwoitej przygodówce sporo zależy zarówno od znalezienia kluczowych przedmiotów, jak i rozmów z napotkanymi osobami (około 70). Wszystkie informacje, na które się natkniemy zostają automatycznie skatalogowane w tzw. KIA, czyli podręcznym komputerze. Jest to szalenie przydatne źródło wiedzy. Zdobywanie informacji będzie się także wiązało z dwiema, znanymi choćby z filmu czynnościami. Pierwszą z nich jest analiza zdjęć za pomocą urządzenia zwanego ESPER, które umożliwia dowolne zbliżenie czy obrót wybranego fragmentu. Drugim z nich jest test empatyczny Voighta - Kampffa.


Za jego pomocą możemy zadawać pytania na trzech poziomach: od łagodnych po ostre (z tym wiążą się oczywiście odpowiednie reakcje pytanych). Tak naprawdę jednak o wyjątkowości tej gry nie świadczą ani fabuła, ani nawet techniczna perfekcja, czy stopień interakcji z otoczeniem (choć wszystkie te elementy mają na końcową ocenę niebagatelny wpływ). O wielkości "Blade Runnera" w największym stopniu zadecydował niezwykły klimat! Od razu po uruchomieniu programu zostajemy dosłownie wciągnięci w świat Blade Runnera. Podziwiamy zalane deszczem lokacje (jest ich podobno 140) takie jak Chinatown, korporację Tyrella, kanały itd. Część z nich znanych jest z filmu, wiele jednak powstało specjalnie na użytek gry. Dopracowane są do granic (ówczesnych) możliwości. Podobnie jest z postaciami; poznajemy choćby samego Tyrella, czy komendanta policji (co ciekawe, nie poznajemy samego Deckarda - jedynym nawiązaniem do tej postaci jest jej fatalny wynik na strzelnicy). Wszystko to okraszone jest znanymi motywami muzycznymi. Dzięki temu wszystkiemu gra nie pozwala nam odetchnąć przez długie godziny. Reasumując: gra ta, podobnie jak film - jest wyjątkowa. Świetny, nieliniowy scenariusz, bardzo dobra realizacja, która co prawda z nowymi produktami równać się nie może, lecz nadal budzi uznanie, a przede wszystkim rewelacyjny klimat, tworzą produkt nieprzeciętny.


POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA KMF