Kiedy film staje się ikoną pop kultury i wywołuje niekończące się dyskusje, ma szansę wejść do panteonu filmów kultowych, stając się jednocześnie klasykiem gatunku. O ile wiele obrazów na wyrost nazywanych jest kultowymi, a samo słowo "kultowy" zdaje się być już zdewaluowane na skutek nadmiernego i nieprzemyślanego używania, tak "Blade Runner" jest jak najbardziej filmem godnym tego miana, otoczony kultem przez zagorzałych miłośników i analizatorów treści filmu. Wielopłaszczyznowa wymowa "Blade Runner" nawet dziś nie pozwala na łatwe zaszufladkowanie filmu, a nowe pokolenia kinomanów mogą wciąż na nowo odkrywać "magię Blade Runner". Powstało wiele filmów osadzonych w podobnych co "Blade Runner" realiach i sceneriach, a także poruszających tematykę "granic człowieczeństwa". Na podstawie książki "Przypomnimy to Panu hurtowo" Phillipa K. Dicka została zrealizowana "Pamięć absolutna", opowieść na końcu której nie wiemy, czy przygody jakie przeżywał Douglas Quaid (Arnold Schwarzenegger) miały miejsce w rzeczywistości, czy były tylko zaimplementowanymi do umysłu bohatera przeżyciami. "Impostor: Test na człowieczeństwo" (również wg prozy Dicka) to z kolei dywagacje na temat bohatera (Gary Sinise) na którego miejsce podstawiony został mechaniczny zastępca noszący w sobie bombę - kwestia człowiek czy maszyna rozstrzyga się dopiero w końcowym, zaskakującym rozwiązaniu akcji. "Szósty dzień" z Arnoldem Schwarzeneggerem podjął, będący na czasie temat klonowania i problem: klon bardziej ludzki od człowieka? "Sztuczna inteligencja" (A.I.) Stevena Spielberga wg pomysłu Stanleya Kubricka postawiła nas zaś przed problemem maszyny zdolnej do miłości i konsekwencjach z tego wynikających. W komediowym tonie tematykę podjął "Człowiek przyszłości" z Robinem Williamsem - film o robocie, który tak pokochał życie, że dzięki operacjom stał się człowiekiem - a filmy animowane reprezentuje w tej dziedzinie doskonałe Anime w reżyserii Mamoru Oshii - "Ghost in the Shell" ("Duch w pancerzu"). Choć niektóre z wyżej wymienionych filmów stały się kasowymi hitami, to w znakomitej większości prześlizgnęły się jedynie po warstwie oczywistości w kwestii istoty człowieczeństwa, używając jedynie tego poważnego tematu do wytłumaczenia mnogości scen akcji ("Pamięć absolutna" "Szósty dzień"), czy melancholijnych i łzawych zakończeń (A.I.). Żaden jednak z tych filmów nie zbliżył się poziomem do "Blade Runner". Żaden z nich nie zadał też pytania o "granice człowieczeństwa" tak wprost i jednocześnie tak mądrze i na tak wielopoziomowej płaszczyźnie , jak uczynił to Ridley Scott. Pytanie to unosi się niczym motto nad całym filmem, a na końcu Gaff zadaje je Deckardowi:


Odpowiedź nie pada...

POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA KMF