"Dokonałem spornych rzeczy" - spowiedź (?) Replikanta...
Rozmowa Roya z Tyrellem przypomina hipotetyczne spotkanie człowieka z Bogiem; przede wszystkim pada
żądanie przedłużenia życia. Wyobraźmy sobie bowiem sytuację, w której to MY - ludzie - jesteśmy tu na Ziemi Replikantami stworzonymi na innej planecie i zesłanymi na Ziemię (czyli Kolonię) w celu odwalenia tu czarnej roboty. W końcu buntujemy się, kradniemy statek kosmiczny (Prom?) i udajemy się na planetę - dajmy na to Mars - gdzie zostaliśmy 'wyprodukowani'. Odnajdujemy naszego Stwórcę i pierwsze co robimy, to uderzamy w niego naszymi pretensjami o krótki czas życia jaki nam dano - Oczywiście po drodze musielibyśmy kogoś zabić czy przynajmniej zranić (nie zapominajmy, że jesteśmy uciekinierami). Zatem, czy jesteśmy źli? Czy w takim razie Replikanci byli źli, bo rozpaczliwie szukali dla siebie ratunku? Czy zatem zło czynione na drodze do ratunku dla siebie samego, to zło usprawiedliwione? Wróćmy teraz do tematu, czyli spotkania Replikanta ze swoim Stwórcą. Replikant - Roy Batty - żąda od Tyrella dłuższego życia (tylko tyle i aż tyle). Tak jednak jak niewytłumaczalny jest cud ludzkiego (naszego) życia, tak samo Tyrell urywa dyskusję z Royem, uważając ją za bezcelową i "akademicką"; Roy nie chce zrozumieć i przyjąć do wiadomości faktu (a czy My - ludzie - przyjęlibyśmy?), że przed sobą ma już tylko śmierć. Wtedy, na krótką chwilę, okazuje swoją słabość i poddanie, pochylając głowę i pozwalając
Tyrellowi pogłaskać się po włosach, jak zapłakane dziecko nieraz potrzebuje czułości od ojca. Wtedy też, nieoczekiwanie Roy wypowiada słowa: "Dokonałem spornych rzeczy"
- mając zapewne na myśli haniebne czyny jakich dopuścił się podczas buntu,
a prawdopodobnie i podczas pracy dla korporacji Tyrella i na jej zlecenie. Czy nie jest to namiastką żalu za grzechy, który jest "smutkiem duszy" z powodu popełnionych grzechów? Kolejny dowód na to, że u Roya wytworzyło się coś na kształt ludzkiej duszy? Może Roy zapragnął odbyć pokutę wewnętrzną; wszak ta jest przemianą całego życia, powrotem, nawróceniem do Boga całym sercem, zerwaniem z echem
i odwróceniem się od zła. Pokuta wewnętrzna zawiera także pragnienie i postanowienie zmiany swego życia na lepsze. Roy na krótką chwilę okazuje słabość przed swoim stwórcą Tyrellem; poddaje się mu.
 |
|
 |
Czy wyznanie grzechów nie jest właśnie powierzeniem się komuś? Powierzając siebie odkrywamy, że sąd pod który się poddajemy, to sąd Boga który mówi: "Nie będziesz najemnikiem, będziesz synem".
Tak właśnie postępuje Tyrell; na wyznanie Roya odpowiada: "Dokonałeś również rzeczy niezwykłych" - próbując tymi słowami usprawiedliwiać (rozgrzeszać?) Replikanta. Po słowach Tyrella, Roy zabija go mówiąc: "Aby Bożek biomechaniki mógł Cię ujrzeć
w niebiosach" - Roy zatem dobrze wie, że spotkanie z Tyrellem wspięło się na poziom rozmowy stwórcy ze stworzeniem i że we wszystko wmieszane zostały siły boskie. Roy zabija także J.F. Sebastiana, jednak nie można zapomnieć o tym, że w ostatnich scenach filmu rezygnuje z uśmiercenia Deckarda; zatem jego przemiana być może dokonała się.