HAL 9000 inspiracją dla Scotta?

"Kto nie zachwyca się wszechświatem, nie posiada duszy" - słowa te, wypowiedziane przez Alberta Einsteina, a cytowane chętnie przez autora książki "2001: Odyseja kosmiczna" Artura C. Clarka, paradoksalnie, znacznie lepiej charakteryzują film Ridleya Scotta "Blade Runner", niżeli dzieło Stanleya Kubricka będące ekranizacją książki Clarka. To jednak nie jedyna koneksja łącząca obydwa filmy. Artyści starali się ukazać w swoich filmach osamotnienie człowieka w otaczającym go świecie (Wszechświecie) i zagrożenia stojące za próbami zabawy w stworzyciela. Branie odpowiedzialności za tchnienie "życia" i inteligencji w sztucznie wytworzoną maszynę - to najważniejsze punkty zarówno "2001..." jak i późniejszego "Blade Runner". Pierwszy był Kubrick, który... zaczął wszystko od pokazania godziny "zero" w historii ludzkości. Oto wśród stada dzikich i nierozumnych małp, pojawia się tajemniczy monolit, który emanując dziwną siłą, lub po prostu samym faktem zaistnienia - popycha małpy do ewolucji. Co ciekawsze, pierwszą oznaką tego, że małpa zaczyna kojarzyć, jest wykorzystanie grubej kości jako broni w walce o pokarm. Broń i agresja, od tej pory wyznaczać będą ścieżki rozwoju człowieka, co w genialny sposób ilustruje przeskok czasowy, w którym rzucona do góry kość przechodzi w obraz statków kosmicznych unoszących się w przestrzeni. Tu poznajemy HALa 9000, maszynę bez powłoki cielesnej, lecz ze wszystkimi zmysłami - stworzoną ludzką ręką. HAL 9000 myśli i widzi, kojarzy i wyciąga wnioski, wreszcie na skutek popełnionego błędu, zostaje wyłączony. Umiera, błagając o litość i śpiewając piosenkę której nauczył go konstruktor. Zupełnie jak człowiek, w ostatnich chwilach życia wspominający mało istotny, ale wryty w świadomość szczegół z dzieciństwa (pamiętacie Obywatela Kane'a i 'Różyczkę'?). Dlaczego oderwałem się od tematu "Blade Runnera" i zboczyłem w kierunku innego klasyka gatunku? Być może właśnie dlatego, że Ridley Scott szukał i znalazł inspirację właśnie w filmie Kubricka. Replikant Roy Batty stanowi przecież osnute w ludzką powłokę odbicie HALa- 9000. Istnieje jednak tylko jeden namacalny (widoczny na ekranie) dowód na związek Scotta z Kubrickiem; sceny przelotu nad pięknymi krajobrazami, to nic innego, jak niewykorzystane przez Kubricka fragmenty zdjęć do czołówki filmu "Lśnienie".


Ridley Scott, jeżeli faktycznie czerpał inspirację z "2001 Odysei kosmicznej" Kubricka, oddał mu w ten sposób hołd. Uczył się zatem od mistrza. Rutger Hauer tchnął życie w tragiczną postać "maszyny", a śmierć Roya Batty i jego przedśmiertny monolog przebiły zarówno tragizm HALa, jak i głębię jego "śmierci" z filmu Kubricka. Wybór Rutgera Hauera do roli Roya Batty do dziś pozostaje najtrafniejszą decyzją obsadową w reżyserskiej karierze Scotta, a dla Hauera stała się rolą życia. Sam Hauer, prowadzony perfekcyjną ręką Ridleya Scotta, podczas kręcenia finalnej sceny postanowił zupełnie zmienić i skrócić monolog Roya Batty. Nieoczekiwanie okazało się, że w kilku improwizowanych zdaniach zawarł cały tragizm swojej postaci. Ekipa filmowa, po wyłączeniu kamer, podobno zaczęła płakać. Tak właśnie rodzą się legendy.
Oryginalne słowa, jakie według scenariusza miał wypowiedzieć Batty
(fragment skryptu autorstwa HAMPTONA FANCHERA i DAVIDA PEOPLESA):

BATTY:
I've seen things...
(long pause)
seen things you little people
wouldn't believe... Attack ships
on fire off the shoulder of Orion
bright as magnesium... I rode on
the back decks of a blinker and
watched c-beams glitter in the dark
near the Tanhauser Gate.
(pause)
all those moments... they'll be gone.



Jednak tekst wypowiedziany na planie przez Hauera nieznacznie odbiegał od skryptu:

BATTY:
I've seen things, you people
wouldn't believe...
(pause)
Attack ships on fire off the shoulder of Orion
I watched c-beams glitter in the dark
near the Tanhauser Gate.
(pause)
all those moments... will be lost in time...
like tears in rain.


Rutger Hauer improwizując przed kamerą, znacznie skrócił oryginalny tekst, a wprowadzając drobne zmiany w tekście, nadał mu głębię i nowe znaczenie, dzięki czemu przedśmiertny monolog Roya Batty pozostaje do dziś jedną z najpiękniejszych scen w historii kina SF, a słowa "wszystko to zniknie jak łzy w deszczu" weszły na stałe do historii kina. I podobnie jak rozpaczliwe błaganie HALa 9000 o litość: "Boję się Dave... Mój umysł odchodzi", tak i fragment monologu z "Blade Runner" - są do dziś najchętniej cytowanymi monologami z ambitnego kina SF. Monologami, bo pamiętajmy, że zarówno Dave z "2001: Odysei kosmicznej" jak i Deckard z "Blade Runner" nie byli zbyt rozmowni podczas 'uśmiercania' myślących maszyn.


POWRÓT DO WYBORU | STRONA GŁÓWNA KMF