"Pierwszy trójwymiarowy film grozy"* - tak właśnie brzmi polski tagline "Blizny 3D". Jak doskonale spełnił on swoją rolę zdołałem przekonać się na własnej skórze. Wybierając się do kina na piątą odsłonę radosnych poczynań Jigsawa i spółki, wylądowałem na zupełnie innej sali kinowej, z trójwymiarowymi okularami na nosie. Moja przygoda z filmem 3D ograniczała się dotychczas do dwóch tytułów: "Życia oceanów", z którego, muszę przyznać, niewiele już pamiętam oraz nowej wersji "Nocy żywych trupów", która to dumnie figuruje na liście najgorszych filmów przez mnie obejrzanych. Postanowiłem jednak dać kolejną szansę tej technologii, licząc na porządny slasher, który będzie w stanie mnie czymś zaskoczyć.
"Blizna 3D" to historia Joan Burrows (Angela Bettis), której życie diametralnie zmienia się po ataku psychopatycznego mordercy, Bishopa, pracownika pobliskiego domu pogrzebowego. Zmuszona do walki na śmierć i życie, dziewczyna zabija swojego oprawcę. Nosząc pamiątkę po tamtym wydarzeniu, tytułową bliznę na policzku, Joan odwiedza swoja siostrzenicę i szwagra, wracając do miasteczka, w którym wydarzył się jej koszmar. Nie przeczuwa ona nawet, że wraz z jej przyjazdem miasteczko zacznie nawiedzać kolejna fala morderstw, łudząco podobnych do zbrodni Bishopa.

Jak widać fabuła nie wykracza poza wyznaczone przez gatunek schematy. Dla niektórych może być to minus, dla mnie był to zdecydowany plus - oczekiwałem dobrego slashera, który to przecież jest gatunkiem dość hermetycznym, a jego formuła pozostaje niezmienna od lat. Niestety, większość z pozostałych aspektów filmu, zniszczyła niewątpliwy potencjał tkwiący w tej produkcji.
Zacznę jednak od plusów. Największy to oczywiście technologia 3D, która w "Scar" sprawdziła się po prostu znakomicie. Wielkie wrażenie robią liczne sekwencje trójwymiarowe wykorzystujące efekty gore, jak również kilka innych, w których przoduje scena spalenia maskotki w ognisku. Drugi plus filmu to wspomniane wcześniej efekty gore, które potrafią zaskoczyć i zaszokować. Takie efekty, jak przebijanie spinaczem skóry, obcinanie języka czy rozcinanie stóp zostały wykonane bardzo solidnie i pomysłowo. Z tego też powodu odradzam oglądanie tego filmu osobom o słabych nerwach. Pewnym smaczkiem są również nawiązania do kultowych slasher-movies z lat 70. i 80., a w szczególności do serii "Friday of the 13th" (scena nad jeziorem). To tyle, jeśli chodzi o plusy.

Po stronie minusów znajduje się prawie wszystko - zaczynając od gry aktorskiej, przez absurdalny momentami scenariusz i zupełnie nietrafione dialogi, po muzykę, a właściwie jej brak przez większość filmu. SPOILER! W dodatku przez cały seans towarzyszyło mi uczucie deja vu, zaś jedyny twist filmu został przeze mnie odgadnięty mniej więcej w połowie seansu, o co zresztą twórcy doskonale zadbali, obsadzając w roli mordercy naśladowcy Devona Graye, którego większość widzów kojarzy tylko i wyłącznie z rolą Dextera, seryjnego mordercy z serialu pod tym samym tytułem. KONIEC SPOILERA. Wszystkie te wady składają się na kompletny brak suspensu w jakiejkolwiek scenie filmu, co jest w przypadku horroru niewybaczalnym błędem. W rzeczywistości więc widz skupia się tylko na wizualnej stronie filmu, nie będąc w stanie utożsamić się z żadną z filmowych postaci, które giną po kolei w zastraszającym wręcz tempie, a oczekiwany finał okazuje się być zwyczajnie nudny i przewidywalny. Zabrakło również charakterystycznej, pełnokrwistej postaci mordercy - gdzież tam Bishopowi do Jasona Voorheesa czy Michaela Myersa, będących już swoistymi symbolami slashera.
Przyznaję szczerze - "Blizna 3D" to horror klasy B lub C, którego jedynym asem w rękawie jest technologia 3D, w której został nakręcony. Bez tego znaczącego atutu obraz najprawdopodobniej w ogóle nie trafiłby do dystrybucji kinowej, zostając wydanym bezpośrednio na DVD. Myślę, że "Scar" przemknie niezauważony przez polskie kina, podobnie jak zrobił to w innych krajach (ledwie 200 głosów oddanych na ten film na portalu imdb.com). Niestety, jedyne co nam obecnie pozostaje to dalsze oczekiwanie na pierwszy porządny horror 3D, a o wielkim zapotrzebowaniu na tego typu tytuł świadczy chociażby spora, żywiołowo reagująca widownia zebrana na seansie "Blizny 3D".

* W polskim taglinie pojawia się błąd. "Scar" to nie pierwszy trójwymiarowy film grozy, wcześniej powstał m. in. wspomniany w recenzji "Noc żywych trupów 3D" (2006).


kraj i rok produkcji - USA, 2007
reżyseria - Jed Weintrob
scenariusz - Zack Ford
zdjęcia - Toshiaki Ozawa
montaż - Chris Figler
muzyka - Roger Neill
kostiumy - Christine Thomson
czas projekcji - 90 minut


Angela Bettis
Kirby Bliss Blanton
Devon Graye
Ben Cotton
Christopher Titus
Brittney Wilson
Monika Mar-Lee
Brandon Jay McLaren


Joan Burrows
Olympia Burrows
Paul Watts
Bishop
Jeff
młoda Joan Burrows
Sandra
Howard


Autor recenzji: Wojciech Żuk - WOJZU | Klub Miłośników Filmu, 4 listopada 2008

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF | NAPISZ DO AUTORA