"(...) OPOWIEM WAM O WILLIAMIE WALLACE. HISTORYCY ANGIELSCY NAZWĄ MNIE KŁAMCĄ, LECZ HISTORIA PISANA JEST PRZEZ TYCH, KTÓRZY WIESZAJĄ BOHATERÓW..."

"Król Szkocji umarł bez potomka. Król Anglii, okrutny poganin zwany Edwardem I Longshanks zażądał szkockiej korony. Szlachta walczyła z nim, ale także i między sobą o zdobycie władzy. Longshanks zaproponował więc spotkanie mające przynieść rozejm - bez broni i tylko z osobistym sługą. Jednym z chłopów hrabstwa, w którym miało się odbyć owe spotkanie był Malcolm Wallace, członek Izby Gmin, właściciel ziemski. Miał on dwóch synów, starszego John'a i młodszego Williama..." Niestety okazało się, że Edward I zwabił szlachtę w pułapkę... Kilka lat później do rodzinnego Lanark powraca dorosły już William. Spotyka tam swoją wielką miłość - Murron MacClannough. By uniknąć hańbiącego prawa pierwszej nocy, młodzi biorą ślub potajemnie. Niestety podczas próby gwałtu, a później w czasie ucieczki Murron zostaje schwytana i za swój czyn publicznie stracona. Oszalały z gniewu i rozpaczy William, przy pomocy mieszkańców Lanark zdobywa angielską warownię...

Wyreżyserowany przez samego odtwórcę głównej roli, Mela Gibsona film "Braveheart" zapisał się wielkimi literami w historii światowej kinematografii. Piękny i niezwykle wzruszający obraz opowiadający historię jednego człowieka, który dzięki wewnętrznej sile i nieprawdopodobnemu wprost uporowi poderwał do walki cały kraj. Film, który cechują niezwykle wyraziste i charakterystyczne kreacje aktorskie (przede wszystkim M. Gibson jako William Wallace, Patrick McGoohan jako Edward I i Sophie Marceau jako księżniczka Isabelle), znakomicie ukazane plenery tak wyjątkowego i niezwykłego kraju jakim jest niewątpliwie Szkocja i oczywiście doskonałe sceny batalistyczne. Sceny walki, a w szczególności bitwa pod Striling, zrealizowane są z niespotykanym dotąd rozmachem, przy pomocy ogromnej liczby statystów i kamer. Wszystko po to aby całość wyglądała możliwie jak najbardziej naturalnie. W konsekwencji kilometry zużytej taśmy filmowej zostały poskładane w jedną epicką opowieść o odwadze, honorze i poświęceniu. Opowieść wzruszającą, szalenie emocjonalną i intrygującą, która bez wątpienia przykuje uwagę prawie każdego widza.

Chcąc zinterpretować ten niezwykły film należy zwrócić uwagę (poza tym o czym już wspomniałem) na trzy bardzo ważne wątki, składające się na fabułę "Bravehearta". Są to wątki: polityczny, patriotyczny i oczywiście miłosny. Pierwsze dwa są ze sobą nieodwracalnie połączone - William Wallace, człowiek który walczy o wolność swojego kraju, o losy narodu jest początkowo w swojej walce niezwykle osamotniony,

ponieważ szlachta nie popiera jego
buntowniczych działań. Gdy jednak później otrzymuje tytuł szlachecki z rąk szkockich panów, i gdy wydaje się, że wszystko zaczyna zmierzać w należytym kierunku okazuje się, że tak naprawdę szkockie Klany prowadzą niezwykle ugodową politykę względem Anglii, która z patriotyzmem ma niewiele wspólnego. Oba z nich uzupełnione są wątkiem miłosnym. W pierwszej fazie na linii Wallace-Murron ma on czyste przesłanie uczuciowe. W drugim przypadku mamy do czynienia z romansem pomiędzy Wallace'm a Isabelle. Walijska księżniczka, której mężem jest mało rozgarnięty syn Edwarda I, o nieco odmiennych upodobaniach seksualnych, lokuje swoje uczucia w zupełnie odmiennym Williamie Wallace. Dla odmiany ten wątek jest nieodłącznie związany z polityką. Każdy z tych trzech wątków jest zrealizowany, i co najważniejsze ukazany w perfekcyjny sposób. Ponadto każdy z nich zilustrowany jest przepiękną linią melodyczną. Muzyka kiedy trzeba jest przejmująca, smutna z pewną nutą goryczy i nostalgii. Jednak jeśli sytuacja tego wymaga, jej wymowa staje się ekspresyjna, bardzo wyrazista, typowa dla bardziej burzliwych ekranowych wydarzeń. James Horner skomponował muzykę opierając ją na znakomitych solowych partiach na dudach, co nadaje jej wielkiej finezji i tworzy niepowtarzalną atmosferę o nieprawdopodobnych zwrotach intonacyjnych (w dziale MUZYKA znajduje się również recenzja też ścieżki dźwiękowej -
SOUNDTRACK). Zastanawiający jest fakt, że muzyka takiego pokroju nie znalazła uznania wśród członków Akademii Filmowej przyznawającej Oskary.

Jednak nawet tak doskonałe dzieło jakim jest niewątpliwie "Braveheart" nie ustrzegło się kilku błędów. Po pierwsze prawda historyczna została dla potrzeb scenariusza naciągnięta do granic możliwości. W czasie filmu Edward I Longshanks umiera podczas ścięcia Wallace'a, gdy tak naprawdę angilski król umarł dopiero dwa lata po tym wydarzeniu. Podobnie jak ekranowe spotkanie Williama i Isabelle, które z historycznego punktu widzenia nie mogło się odbyć. Oprócz błędów czysto "datowych", pojawia się kilka drobniejszych, obrazowych wpadek. Są to błędy montażowe, mające miejsce np. podczas bitwy pod Strarling, gdy William Wallace biegnie na czele szkockiego wojska trzymając w ręku miecz, później topór, następnie nic, później znowu miecz... Istny galimatias. Ponadto możemy zaobserwować błędy wynikające z niekonsekwencji. Przykładem jest młody Wallace, który jako kilkunastoletni chłopiec jest mańkutem, potem jednak nie wiedzieć czemu, już jako dorosły mężczyzna zaczyna walczyć prawą ręką. Innym przykładem dość dobrze ilustrującym tego typu błąd jest kwiatek, który mała Murrun wręcza Williamowi po pogrzebie jego brata i ojca. Kilka lat później sytuacja się odwraca i William oddaje Murron ten sam zasuszony kwiatek, który przetrzymywał przez ten cały czas. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ma on mniej listków, a ich rozmieszczenie jest zupełnie inne niż pierwszego kwiatka...
Oczywiście te w sumie drobne i niejako wymuszone scenariuszem błędy nie mają zasadniczego wpływu na ten znakomity, uhonorowany 5 Oskarami (za najlepszy film, reżyserię, charakteryzację, zdjęcia i efekty dźwiękowe) obraz. Jest to dzieło doskonałe, zrealizowane z ogromnym polotem i rozmachem. Dzieło, które wyróżniało się i wyróżnia po dzień dzisiejszy w całym tłumie niezwykle komercyjnych produkcji. Wreszcie dzieło, do którego osobiście bardzo chętnie powracam, które zaskakuje mnie za każdym razem, i w którym mogę zawsze odnaleźć coś zupełnie nowego.
"(...) W ROKU PAŃSKIM 1314 PATRIOCI SZKOCCY, WYGŁODZENI I ZDZIESIĄTKOWANI PRZYBYLI NA POLA BANNOCKBURN. WALCZYLI JAK BOHATEROWIE, WALCZYLI JAK SZKOCI I WYWALCZYLI WOLNOŚĆ..."
BRAVEHEART
Rok produkcji: 1995, USA
Czas trwania: 177 min.
Reżyseria: Mel Gibson
Muzyka: James Horner
Scenariusz: Randall Wallace
Zdjęcia: John Clothier
Produkcja: Bruce Davey, Mel Gibson i Alan Ladd Jr.
Obsada:
Mel Gibson (jako William Wallace)
James Robinson (jako młody William Wallace)
Brendan Gleeson (jako Hamish)
Patrick McGoohan (jako Edward I Longshanks)
Sophie Marceau (jako księżniczka Isabelle)
Angus MacFayden (jako Robert the Bruce)
Peter Hanly (jako książe Edward)
Alun Armstrong (jako Mornay)
John Kavanagh (jako Craig)
|
|
Autor recenzji i zdjęć: Paweł Łudzeń - GRUBY |
|