|
![]() |
|
||||
To że wypad do domku ukrytego w głuszy nie jest najlepszym pomysłem wiedzą doskonale fani filmu, a i filmowcy zdają sobie sprawę, że to chwytliwy temat i wracają do niego dość często. Chyba najbardziej znany przypadek w historii horroru z wykorzystaniem tego motywu to film "Martwe Zło". W czasach gdy twórcy wymyślają coraz to nowe sposoby na wystraszenie widza Eli Roth sięga po sprawdzony schemat żeby wystraszyć nas po raz kolejny dobrym starym sposobem. I w przeciwieństwie do innych reżyserów odgrzewających stare pomysły udaje mu się to znakomicie. Dla piątki przyjaciół kończy się rok akademicki, a to przecież doskonała okazja do świętowania. Nie ma to jak wypad do lasu, podczas którego, z dala od cywilizacji, można się oddawać różnym przyjemnościom, takim jak picie alkoholu, palenie różnych używek czy uprawianie przedmałżeńskiego seksu. I od razu wiadomo że to się źle skończy, bo przecież wymienione czynności są w horrorze zakazane. A każdy kto łamie ten zakaz kończy tragicznie (przypomnijcie sobie co mówił Randy w filmie "Krzyk" :)). Tym razem karą która spodka beztroskich imprezowiczów będzie zagadkowy wirus. Mniej istotne skąd się wziął, ważne jest to jakie są jego skutki. Najprościej mówiąc opłakane. Skóra zakażonych osób zaczyna gnić, do tego dochodzą obfite krwotoki, co bardzo obrazowo zostało pokazane w filmie. Z tego względu to film dla osób o mocnym żołądku. Sporo tu bardzo realistycznych scen Gore, opierających się na doskonałej charakteryzacji i efektach dźwiękowych najwyższej próby. |
||||||
|
||||||
|
Dodatkowo w fabułę wpleciono motyw tzw. terytorium banjo. Chodzi tu o społeczność wiejską, żyjącą w swoim małym wiejskim świecie i nie bardzo przepadającą za obcymi, żeby nie powiedzieć że jest wrogo do nich nastawiona. Dzięki temu akcja filmu jest spójna i logiczna. Grupka przyjaciół zostaje odcięta od świata, a ich zmagania z wirusem wydają się być bezsilne. Cała historia opowiedziana w filmie wydaje się bardzo prawdziwa, całe szczęście na końcu twórcy dodają odrobinę humoru. Więcej nie zdradzę, napiszę tylko że zakończenie mocno rozluźnia napięcie, co nie znaczy że jest złe. Jest bardzo fajne i w pewnym sensie nawet zaskakujące. Horror ten jest zrealizowany bardzo sprawnie. Ładne zdjęcia (kilka pięknych krajobrazów) i doskonała muzyka. Każdy kto lubuje się w krwawych horrorach powinien obowiązkowo zobaczyć ten film. Jak wspominałem wcześniej, jest tu kilka mocnych scen, ale mimo tego warto film obejrzeć. Historia jest ciekawie opowiedziana, film nieźle zrealizowany, jest tu trochę napięcia, są i chwyty tradycyjne. Zdecydowanie z amerykańskich pozycji to jeden z najciekawszych filmów grozy ostatnich lat. |
||||||
|
Ocena: 8.5/10 |
||||||
|
||||||
Autor recenzji: Tomasz Stankunowicz - PHONIK |
||||||