Strona główna KMF
        
RECENZJA ZOSTAŁA NAPISANA DLA MIESIĘCZNIKA CINEMA - NR GRUDZIEŃ 2006

 

Oczekiwana zmiana miejsc

 



Najpierw poznajemy ją – szczęściarę, która wszystko czego się dotknie obraca w złoto. Kiedy zagwiżdże na taksówkę - zjawiają się cztery, gdy nie weźmie parasolki - przestaje padać. Później poznajemy jego – króla Midasa na opak, który wszystko dokoła siebie zamienia w... przypuśćmy, że On jest takim pechowcem, że nawet gdy znajduje w śmietniku banknot pięciodolarowy, okazuje się, że przed chwilą pewien milioner sprzątnął nim kupkę swojego pieska. Gdy tylko kończy się ekspozycja i wiemy już kim są bohaterowie, wszystko staje się oczywiste. On i ona za kilka minut na bank zamienią się miejscami – teraz on będzie SPRITE a ona PRAGNIENIE!
Tak się faktycznie staje i... do samego końca film nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Ot, kolejna rasowa komedia romantyczna, z podręcznikową wręcz ewolucją bohaterów, bez próby nowego podejścia do tematu. Jest tu trochę żartu (On pyta czy może Ją podwieźć, na co Ona odpowiada: „Nie trzeba, mieszkam tylko 29 przecznic stąd” ;), szczypta romantyzmu, kawałek morału, i co ważne, żadnych wulgaryzmów czy humoru poniżej pasa, tak chętnie propagowanych przez komedie pokroju „American Pie”. Brnie więc „Całe szczęście” torami bezpiecznego schematyzmu. Paradoksalnie jednak otrzymujemy film ciepły, przyjemny w odbiorze, poprawnie zrealizowany, z sympatycznymi postaciami. Film, który ogląda się bezboleśnie i bez znudzenia. Młodzi aktorzy pewnie wskoczyli w skóry swoich bohaterów – Chris Pine odnajduje się zarówno w roli nieudacznika jak i farciarza. Z kolei dla Lindsay Lohan rola w „Just my luck” to po „Zakręconym piątku” już druga przygoda z filmową zamianą osobowości. Sporym atutem „Całego szczęścia” jest ścieżka dźwiękowa, w dużej części stworzona przez zespół McFly, którego aż pięć piosenek możemy usłyszeć w filmie. Zresztą członkowie zespołu wystąpili w „Just my luck” (grając samych siebie), a w napisach końcowych możemy przeczytać, że ich najnowsza płyta, zatytułowana „Just my luck” właśnie, jest już w sprzedaży (takiego product placement nie miał żaden zespół od czasów płyty „Kind of magic” Queen i filmu „Nieśmiertelny”). Ale to piosenka „Only this moment” zespołu Royksopp jest ‘najjaśniej brzmiącym’ muzycznym elementem „Całego szczęścia”, towarzysząc najbardziej romantycznej, niemal magicznej scenie. Scenie, w której na balu maskowym ma miejsce pierwszy pocałunek głównych bohaterów. Ten właśnie moment ilustrowany klimatyczną piosenką, posiada w sobie ten rodzaj filmowej magii, dla której warto chodzić do kina i czekać na tę jedną chwilę.


 

CAŁE SZCZĘŚCIE

Tytuł oryginalny: Just My Luck
Rok produkcji: 2006, USA
Czas trwania: 103 minuty
Reżyseria: Donald Petrie
Scenariusz: I. Marlene King, Amy Harris
Zdjęcia: Dean Semler
Muzyka: Teddy Castellucci

Wystąpili:
Lindsay Lohan, Chris Pine, Samaire Armstrong,
Bree Turner, Faizon Love, Makenzie Vega, Chris Carmack, Henry Jaderlund, Shon Blotzer, Strawn Bovee

Autor recenzji:
Rafał Donica - DUX

Klub Miłośników Filmu, 22.12.2006