
Cameo - krótka, epizodyczna rola znanej postaci, ograniczająca się najczęściej do jednej, niezwiązanej z fabułą sceny; występ gościnny. (nazwa zaczerpnięta od techniki rzeźbienia biżuterii na sposób wypukły; powstałe w ten sposób płaskorzeźby [reliefy] prezentowały najczęściej popiersia bądź same głowy bogatych lub wpływowych ludzi) Idea gościnnych występów w filmach i serialach jest, wydawałoby się, dość młoda. Niewiele osób jednak wie, iż wzięła swój początek w literaturze XIX wieku i dopiero X Muza spopularyzowała ją na tyle mocno, że obecnie cameo jest kojarzone tylko i wyłącznie z "ruchomymi obrazkami". Prekursorem umieszczania w swoich książkach znanych postaci był niewątpliwie Honoriusz Balzak, autor "Komedii Ludzkiej", cyklu 95 utworów literackich (m.in. opowiadań, powieści, esejów), które niejako powiązał ze sobą umieszczając w przeróżnych epizodach bohaterów znanych z innych części dzieła swojego życia. W ślad za Balzakiem podążyło wielu innych twórców, którzy mniej lub bardziej wyraźnie zaczęli wprowadzać do swoich powieści ciekawe, dobrze znane ale epizodyczne postaci. Nie jest pewne jednak, że to właśnie Balzak jako pierwszy zaczął odwoływać się do literackiego cameo. Tak samo nie jest pewne, która osoba związana ze światem filmu postanowiła zastosować bądź co bądź literacką formę na ekranie. Pewne jest natomiast to, że głównym propagatorem filmowego cameo, w nieco zmienionej od literackiej formie, był Alfred Hitchcock. To właśnie on, występując w kilkusekundowych rólkach w swoich 37 filmach, uczynił z reżyserskiego cameo swój znak firmowy. Widzom jego filmów pomysł ów spodobał się tak bardzo, że niejednokrotnie chodzili na seanse po to tylko, by dostrzec swojego ulubionego reżysera gdzieś na dalszym planie, mniejszą wagę przywiązując w ten sposób do intrygi danego filmu. Nieco zaniepokojony tym faktem reżyser, nie chcąc rezygnować z epizodycznych rólek, zaczął umieszczać swoje camea w pierwszych minutach filmu, tak aby widzowie mogli skupić się na fabule. Pomysł Hitchcocka z czasem podchwycili inni twórcy - odgrywając bardziej lub mniej ważne role w swoich własnych filmach niejako składali na nich swój podpis. Niektórzy z reżyserów poszli jeszcze dalej, robiąc kilka kroków w tył - wracając do korzeni pojęcia postaci epizodycznej, znanej Balzakowi. W epizodach zaczęli pojawiać się nie tylko reżyserzy, ale również aktorzy wielkiego formatu, poczytni pisarze, uwielbiani sportowcy i inne znane osoby niekoniecznie związane z przemysłem rozrywkowym. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że obecnie niemal w każdym filmie można trafić na jakąś odmianę cameo. Wśród nich trafiają się zarówno prawdziwe perełki*, powodujące uśmiech od ucha do ucha, jak i tragiczne nieporozumienia, wprawiające widza w niemałe zażenowanie. Te przedstawione poniżej, to dość subiektywne zestawienie tych pierwszych - dla tych krótkich fragmentów warto nieraz poświęcić chwilkę. Nawet jeśli trafiają się w filmach niskiego lotu. *A jeśli już o perełkach mowa, to jedno z tłumaczeń słowa "cameo" na język polski to właśnie "perełka".  Chyba najczęściej praktykowana odmiana cameo - spopularyzowana przez mistrza suspense'u. Można się pokusić o stwierdzenie, że obecnie w niemal każdym filmie gdzieś w tle reżyser puści do nas oko, ale niestety ilość krótkich reżyserskich epizodów nie idzie w parze z ich jakością. Nie wystarczy tylko wyszczerzyć zęby do kamery, żeby cameo się spodobało. Poniżej zaprezentowana siódemka reżyserów, na tyle jednak umiejętnie zaistniała we własnych produkcjach, że stale umieszcza się ich w różnorakich rankingach sporządzanych głównie przez ludzi uzależnionych od kinematografii. | 7. M. Night Shyamalan - Niemal wszystkie swoje filmy |  | Do tej pory wyreżyserował 8 filmów, w których siedmiokrotnie widzimy (bądź słyszymy) go na ekranie. Część z tych występów, to nie tyle cameo, co małe rólki, w których reżyser pokazuje bardziej swój aktorski analfabetyzm, niż jakiekolwiek umiejętności. Niemniej jednak, najciekawsze cameo przydarza się Shyamalanowi w "Szóstym Zmyśle" (gra tam lekarza), "Znakach" (sąsiad głównego bohatera - kierowca ciężarówki, która zabiła jego żonę), "Niezniszczalnym" (jeden z widzów na stadionie, którego główny bohater podejrzewa o handel narkotykami) oraz w "Osadzie" (gdzie słyszymy jego głos i widzimy odbicie w jednej z ostatnich scen filmu. W rankingu znalazł się głównie ze względu na ilość. |  Diler na stadionie w "Niezniszczalnym" (2000)  Kierowca-zabójca w "Znakach" (2002)
 |
| 3. Peter Jackson - Wiele filmów, w tym trylogia "Władca Pierścieni" |  | Śladami innych reżyserów, Peter Jackson także postanowił podpisywać swoje filmy zajmując w nich czas ekranowy. W "Martwicy Mózgu" pracował w kostnicy, w "Niebiańskich istotach" był menelem, w "Przerażaczach" obkolczykowany minął się na ulicy z Michaelem J. Foxem. Najciekawsze jednak jego filmowe wcielenia, to trzy cameo w trzech częściach "Władcy Pierścieni". W "Drużynie Pierścienia" jadł marchewkę w Bree, w "Dwóch Wieżach" rzucał włócznią w atakujących Helmowy Jar orków, a w "Powrocie Króla" grał niezdarnego pirata, uśmierconego strzałą przez Legolasa. Zastanawiające jest jednak to, dlaczego reżyser o posturze hobbita, sam nie chciał rzucić pierścienia w otchłań Góry Przeznaczenia. |  Jako zbir z marchewką w Bree  Jako obrońca twierdzy w Helmowym Jarze  Jako pirat z "Powrotu Króla"
 |
 Niektórzy reżyserzy nie mają śmiałości wystąpić we własnym filmie. Niektórzy występują w swoich filmach nazbyt często. Inni z kolei, mają wobec kogoś dług wdzięczności. Jest jedna rzecz która ich łączy - wszyscy od czasu do czasu pojawiają się w filmach swoich kolegów po fachu. Oto siedmiu wspaniałych w siedmiu mniej lub bardziej udanych filmach. | 6. George Lucas - "Gliniarz z Beverly Hills 3" ("Beverly Hills Cop 3") |  | Znakiem firmowym Johna Landisa stało się obsadzanie znanych reżyserów w małych rólkach w niemal wszystkich jego filmach. Najczęstszym gościem na planie u Landisa był Frank Oz, ale do udziału zapraszał również wielu innych twórców. Przedzierając się przez długą listę epizodycznych reżyserów, natknąć się można na takie tuzy jak David Cronenberg, Terry Gilliam, Sam Raimi, Joel Coen czy Steven Spielberg (patrz miejsce pierwsze). W trzeciej części przygód "Gliniarza z Beverly Hills" na ekranie możemy dostrzec aż 9 (!) reżyserów, pośród których najciekawsza scena trafiła się twórcy "Gwiezdnych Wojen", Georgowi Lucasowi. To jemu właśnie Axel Foley zabiera miejsce na diabelskim młynie. Mina Lucasa - bezbłędna. Sweterek - epicki. |  Niech to będzie nauczka za epizody I-III |
| 5. Cameron Crowe - "Raport Mniejszości" ("Minority Report") |  | Kiedy Cameron Crowe kręcił swoje "Vanilla Sky" zaprosił do udziału w jednej krótkiej scenie samego Stevena Spielberga (pojawił się na przyjęciu urodzinowym w baseballówce policjanta z przyszłości, by wyściskać Toma Cruise'a). Rok później, kiedy Spielberg kręcił "Raport Mniejszości" z Cruisem w roli głównej, Crowe w rewanżu wystąpił w małym cameo jako pasażer autobusu. Zresztą nie tylko on. Jeśli się dobrze przyjrzeć, w tej samej scenie jest także Cameron Diaz. Jamesa Camerona w tej scenie brak. |  Crowe czyta gazetę w autobusie w "Raporcie Mniejszości"  Rok wcześniej to Spielberg pojawił się w jego "Vanilla Sky" |
| 4. Peter Jackson - "Hot Fuzz - Ostre Psy" ("Hot Fuzz") |  | Jeżeli w trakcie seansu "Ostrych Psów" (przemilczę kreatywność autora polskiego tytułu) zbyt często mrugaliście, na pewno przegapiliście cameo Petera Jacksona. Prawdopodobnie wiele osób nie dostrzegło w poczciwej postaci św. Mikołaja słynnego nowozelandzkiego reżysera atakującego nożem rękę Simona Pegga. Twórca kultowej "Martwicy Mózgu" ponoć sam chciał zagrać małą rólkę w filmie - niestety, hobbici, elfy, krasnoludy i orkowie nijak nie pasowaliby do komedii sensacyjnej. Chociaż znając poczucie humoru duetu Pegg-Wright, wszystko było możliwe. (W filmie znajduje się jeszcze kilka świetnych cameo-epizodów, a pośród nich znakomicie zakamuflowane cameo aktorskie - Cate Blanchett w białym kombinezonie, z maską na twarzy i komórką przy uchu. I gdyby nie charakterystyczne spojrzenie, nigdy byśmy nie zgadli, że była dziewczyna głównego bohatera to ona właśnie.) |  Peter Jackson jako zły Mikołaj  Zakamuflowana Cate Blanchett, z komórką przy uchu  Cate Blanchett raz jeszcze - zbliżenie na twarz |
| 3. Werner Herzog - "Między Piekłem a Niebem" ("What Dreams May Come") |  | Inny nowozelandzki reżyser, mało znany Vincent Ward, zaprosił do udziału w swoim najbardziej znanym filmie "Między Piekłem a Niebem" bodaj najlepszego niemieckiego reżysera. Dlaczego to zrobił? Nie wiadomo. Nie wiadomo też, jak musiał się czuć Robin Williams, kiedy nadepnął mu na twarz w najbardziej przyprawiającej o gęsią skórkę scenie filmu. |  |
| 2. Sam Raimi - "Hudsucker Proxy" ("The Hudsucker Proxy") |  | Bracia Coen znani są z tego, że kiedy zabierają się za kręcenie, zabierają się również za pisanie. Scenariusze do niemal wszystkich filmów swojego autorstwa pisali sami. Zaledwie w dwóch przypadkach wspomagali ich inni twórcy. Pierwszym z tych filmów był właśnie "Hudsucker Proxy", ekscentryczna komedia o człowieku, który wymyślił hula-hoop - tu pomagał im Sam Raimi, w nagrodę dostając rólkę epizodyczną, jako cień na ścianie. Coenowie to jednak mają gest. |  |
 Hollywood to nie tylko zadufane w sobie gwiazdeczki. Hollywood to nie tylko wbijanie sobie nawzajem noża w plecy. Może to się wydać dla niektórych ciężkim szokiem, ale niektórzy aktorzy z Fabryki Snów przyjaźnią się z innymi aktorami z Fabryki Snów. Na dowód tej jakże odważnej tezy, niech posłuży poniższa siódemka. | 5. Bruce Willis - "Strzelając Śmiechem" ("Loaded Weapon 1") |  | Absurdalna komedia Gene'a Quintano napakowana jest po brzegi gościnnymi występami znanych aktorów. Uważny widz na pewno dostrzeże puszczające do widza oko gwiazdy takie jak Christopher Lambert, Whoopi Goldberg, Charlie Sheen, Denise Richards, James Doohan (Scotty ze "Star Treka"), Corey Feldman (Clark 'Jadaczka' Devereaux z "The Goonies") i wiele innych. Najgenialniejszym jednak cameo w "Strzelając Śmiechem" jest scena parodiująca drugą część "Zabójczej Broni", w której stojąca na plaży przyczepa ostrzeliwana jest z helikoptera. Z tą różnicą, że w środku nie siedzi tym razem Martin Riggs, tylko John McClane. Nadzwyczaj zresztą spokojny. |  |
| 1. Matt Damon - "Eurotrip" |  | Przyjaciel wszystkich. Aktor, który ma na swoim koncie chyba najwięcej gościnnych występów, że wszystkich gwiazd w obecnym (możliwe, że nie tylko) obiegu. Niemal każda z jego małych rólek jest idealna, a lista filmów w którym miał swoje cameo zaiste imponująca: "Szukając Siebie", "Majestic", "Trzeci do pary", "Niebezpieczny Umysł", "Dziewczyna z Jersey", "Młodość Stulatka", czy też tegoroczna druga część biograficznego filmu o Che Guevarze. Najśmieszniejsze i najbardziej efektowne jego cameo, to zdecydowanie początkowa scena uwielbianej przez nastolatków komedii "Eurotrip", gdzie Damon wcielił się w rolę lidera zespołu Lustra, śpiewając piosenkę o tym, czego nie wie Scotty. Czy może być coś genialniejszego? Otóż może. To inna piosenka z Mattem Damonem o wiele mówiącym tytule "I'm fucking Matt Damon" (patrz video). Można przypuszczać, że Sarah Silverman wie co dobre. |  Matt Damon i dziewczyna Scotty'ego  Z zespołem Lustra (jako ich wokalista) na scenie
 |
 Dobre cameo to także takie, które w nienachalny sposób potrafi połączyć fikcję z rzeczywistością. Najłatwiejszym sposobem by dokonać niemożliwego, jest obsadzenie w epizodzie aktora, który gra samego siebie. Niemniej jednak, aby tego dokonać, trzeba uzbroić się w odrobinę polotu, tak aby widz nie czuł zażenowania rozpoznając znajomą mordkę. Polotu takiego zabrakło Stevenowi Soderberghowi, który na spółkę ze scenarzystą jest autorem bodaj najgorszego cameo wszechczasów w "Ocean's 12" (to nie był Bruce Willis, tylko jakaś popierdółka - VIDEO ). Błędu Soderbergha nie powtórzono na szczęście w następujących produkcjach. | 5. Arnold Schwarzenegger - "Witajcie w Dżungli" ("The Rundown") |  | W jaki sposób dość przeciętny film może zdobyć ogromną popularność? Wystarczy, że na dwie sekundy pojawi się w nim przyszły gubernator Kalifornii. Fani Schwarzeneggera uważają, że życząc Dwaynowi Johnsonowi dobrej zabawy (ang. "Have fun!") mianował go swoim następcą. I chociaż Król Skorpion nigdy nie dorówna Conanowi Barbarzyńcy, to gęba sama składa się do uśmiechu gdy widzimy odchodzącą i wschodzącą gwiazdę kina akcji w jednym ujęciu. |  |
| 2. Billy Zane i David Bowie - "Zoolander" |  | Scena pojedynku na wybiegu z Zoolandera to prawdziwy cameo-przepych. Tylu znajomych facjat na centymetr kwadratowy taśmy nie uświadczymy w żadnym innym filmie (chyba nawet ten z pierwszego miejsca ilościowo wymięka). Mamy tu modeli, modelki, aktorów, aktorki, muzyków i wielu innych. Spośród nich na czoło wysuwają się dwaj aktorzy: Billy Zane (przed pojedynkiem, przyjaciel stojący murem [dosłownie] za Derekiem Zoolanderem) oraz David Bowie (aktor-muzyk, samozwańczy sędzia pojedynku na wybiegu). Cała ta 8-minutowa sekwencja, to jedna wielka perełka, z "Beat it!" Michaela Jackson w tle. Nie jest to jednak jedyny powód dla którego film Bena Stillera warto zobaczyć. W innych, nie mniej absurdalnych, postaci grających samych siebie jest bez liku. |  Billy Zane na randce ze Svetlaną - modelka z któregoś ze słowiańskich krajów  Zane staje murem za Zoolanderem  Zoolander nie chce słuchać dobrych rad swojego przyjaciela  Samozwańczy sędzia pojedynku na wybiegu - David Bowie  Bowie robi notatki jak na dobrego sędziego przystało
 |
| 1. Wszyscy z czołówki filmu "Austin Powers i Złoty Członek" ("Austin Powers in Goldmember") |  | Jedna z najbardziej zaskakujących sekwencji otwierających jakikolwiek film w historii światowego kina, napakowana niesamowitymi cameo, śmieszna do rozpuku żołądka - jednym słowem tak dobra, że pozostała część filmu wypadła przy niej zaiste blado. Tom Cruise jako Austin Powers - agent specjalnej troski ze swoim słynnym "Yeah Baby, Yeah!", Gwyneth Paltrow jako Dixie Normous - blondwłosa piękność i kochanica Powersa, Kevin Spacey jako Doktor Zło - nemezis głównego bohatera, Danny DeVito jako Mini Me - pomagier i miniaturowa wersja Dr Zło oraz Steven Spielberg (w tej samej czapeczce w której cameo zaliczył w "Vanilla Sky") jako reżyser filmu "Austinpussy" (parodia bondowskiej "Ośmiorniczki") po prostu zmiatają z powierzchni ziemi wszelką konkurencję. I nawet strzelająca cyckami Britney Spears, która również pojawiła się w tej sekwencji nie była w stanie zaszkodzić temu absolutnemu majstersztykowi. Pierwsze miejsce w tym zestawieniu bezdyskusyjnie przypada "Złotemu Członkowi". |  Tom Cruise jako Austin Powers  Gwyneth Paltrow jako Dixie Normous  Kevin Spacey jako Dr Zło  Danny DeVito jako Mini Me  Tytuł filmu nawiązujący do "Octopussy" ("Ośmiorniczka")  Steven Spielberg jako reżyser filmu
 |
 Kolejny rodzaj gościnnych występów, to cameo remake'owe. Jest to rodzaj obłaskawienia zagorzałych fanów oryginalnych wersji danego filmu, poprzez zaprezentowanie w krótkim epizodzie jednego bądź kilku aktorów widzianych wcześniej w wersji oryginalnej. Jest to także jakby manifestacja przyzwolenia autorów oryginału do zrobienia wersji odnowionej ich filmu. Najczęściej jednak, zarówno fani, jak i twórcy pierwotnej wersji filmu pogardzają nowej jej wydaniem. Niemniej jednak, warto odnotować najciekawsze remake'owe epizody. | 7. Bernie Kopell - "Dorwać Smarta" ("Get Smart") |  | Wiceprezydent KAOS-u, osoba odpowiedzialna za PR tej organizacji oraz terror przez nią prowadzony, nemezis Maxwella Smarta w fabularnej wersji serialu dostaje niemałą nauczkę ze swoje dotychczasowe knowanie. To on prowadzi złotego Opla GT, którego Smart pożyczyć chce, a który ostateczne zostaje rozbity. Nie ma to jak słodka zemsta po latach. |  Smart zatrzymuje złotego Opla GT...  ...którego prowadzi nie kto inny jak Bernie Kopell |
| 6. Harvey Stephens - "Omen" ("The Omen") |  | Uroczy uśmiechnięty chłopiec, który w 1976 roku okazał się być mordercą o twarzy dziecka i synem diabła przez 30 lat podrósł co nieco i wyrósł ze swoich psotnych pomysłów na zabawę. W kupy się nie trzymającym remake'u aktor grający Damiena okazuje się być zwykłym dziennikarzem - Harvey Stephens zamienił morderstwa na oszczerstwa. I tak jak każdy szanujący się ex-syn diabła i reporter - wciąż żeruje na cudzym nieszczęściu. |  Stephens jako reporter tabloidu |
| 5. Lou Ferrigno - "Hulk" oraz "Incredible Hulk" |  | Pierwszy aktor wcielający się w rolę Hulka. w wydaniu telewizyjnym z roku 1977, pojawia się na krótko zarówno w filmowej wersji reżyserstwa Anga Lee (2003 r.) a także w "Incredible Hulk", autorstwa Louisa Leterriera nakręconej 6 lat później. W obu filmach Lou Ferrigno zagrał ochroniarza - w 2003 roku, mijającego w drzwiach Erica Banę, a w 2009 roku wodzonego na pokuszenie pizzą. Żeby tego było mało, głos zielonej wersji Edwarda Nortona również należy do oryginalnego Hulka. Bruce'a Bannera w 1977 roku grał wtedy inny aktor, Bill Bixby, który pomimo 16 lat niebytności na tym świecie również pojawia się w remake'u z 2009 roku (na ekranie telewizora, w jednym z odcinków innego serialu z lat '60). Jak widać, śmierć nie zawsze wygrywa. |  Lou Ferrigno rozmawia ze Stanem Lee (2003 r.)  Ferrigno ponownie jako ochroniarz (2008 r.) |
| 3. Charlton Heston - "Planeta Małp" ("Planet of the Apes") |  | W 1968 roku Charlton Heston wcielił się w jednego z ludzi, którzy rozbijają się statkiem kosmicznym na tajemniczej planecie, zamieszkanej przez władające językiem angielskim małpy. 33 lata później, Heston sam wcielił się w postać humanoidalnej małpy - kończącego swój żywot, podstarzałego ojca generała Thade. Był to dość symboliczny występ, gdyż cameo w tym filmie było jedną z ostatnich ról aktorskiej legendy na wielkim ekranie. |  Charlton Heston na łożu śmierci |
| 2. Ken Foree, Scott Reiniger i Tom Savini - "Świt Żywych Trupów" ("Dawn of the Dead") |  | Kto by pomyślał, że z dwóch policjantów, którzy w 1978 roku barykadowali się przed hordami żywych trupów w supermarkecie 26 lat później wyrośnie kaznodzieja (Ken Foree) i generał amerykańskiego wojska (Scott H. Reiniger)? I któż by przypuszczał, że lider motocyklowego gangu z oryginału (Tom Savini), zmieni się w pomysłowego, pyszałkowatego szeryfa, pomysłodawcę robienia dziur w głowach nazbyt ruchliwych zombie? Odpowiedź jest prosta, reżyser remake'u. Jeden z niewielu, którzy potrafili w nową wersję tchnąć trochę życia. Jakkolwiek paradoksalnie w kontekście filmu o żywych trupach by to nie brzmiało. |  Ken Foree wygłasza swoje telewizyjne kazanie  Scott H. Reiniger udziela wywiadu  Tom Savini tłumaczy jak sobie radzić z zombie |
| 1. Paul Michael Glaser i David Soul - "Starsky i Hutch" ("Starsky & Hutch") |  | W trakcie finałowego pościgu za głównym antagonistą (w tej roli Vince Vaughn), Starsky (Ben Stiller) kasuje Forda Gran Torino z 1975 roku, topiąc go w zatoce. Zrozpaczony po utracie samochodu bohater nie ma nawet ochoty świętować sukcesu, jaki wraz z Hutchem odnieśli w śledztwie. Na szczęście, przyjaciel tej dwójki, Huggy Bear Brown (Snoop Dogg), spieszy na pocieszenie wyciągając z kieszeni garść niezbyt legalnie zdobytych dolarów. Ku zaskoczeniu wszystkich, udaje mu się znaleźć takiego samego Forda u... takich samych policjantów. Paul Michael Glaser i David Soul (oryginalni Starsky i Hutch) ostatecznie (ale z ociąganiem, zwłaszcza ze strony Starsky'ego) sprzedają swoim młodszym kolegom swój legendarny samochód, a następnie, już w scenach wyciętych, dają po pysku innym gliniarzom. A mówią, że starość nie radość. |  Starsky i Hutch w starym i nowym wydaniu
 |
 Pomimo faktu, że zjawisko filmowego cameo zostało zdominowane przez ludzi z filmem ściśle związanych (oprócz reżyserów i aktorów, gościnnie statystują też scenarzyści, producenci, specjaliści od efektów specjalnych itp.), w wielu filmach możemy zobaczyć znajomą facjatę do wyżej wspomnianych nie należącą. I tak w epizodach pojawiają się pisarze, muzycy, modelki, sportowcy, a czasem nawet politycy (syndrom Ronalda Reagana?). Niech poniższe zestawienie będzie na to dowodem. | 5. Nelson Mandela - "Malcolm X" |  | Można się było spodziewać, że w filmie o bohaterze Afro-Amerykanów, reżyserowanym przez Afro-Amerykanina pojawi się jakiś znany Afro-Amerykanin (powiem szczerze, że łatwiej pisałoby mi się słowo "Murzyn", ale to przecież niedozwolone). Niewielu się jednak spodziewało, że będzie to osoba tak wielkiego formatu jak Nelson Mandela - dopiero co zwolniony z więzienia, po 27 latach odsiadki za walkę z apartheidem. Mandela pojawia się w zakończeniu filmu Spike'a Lee, jako nauczyciel przemawiający do uczniów słowami Malcolma X. A ja myślałem, że biograficzny film o Malcolmie Little (znanym też jako El-Hajj Malik El-Shabazz), to film o superbohaterze z nadludzką mocą. Dla 10-latka, każda osoba z literką 'x' zamiast nazwiska, była herosem. |  |
| 4. Lance Armstrong - "Zabawy z Piłką" ("Dodgeball: A True Underdog Story") |  | Siedmiokrotny (z rzędu!) zwycięzca najbardziej prestiżowego wyścigu kolarskiego na świecie (Tour de France, jakby ktoś pytał), pojawia się pod koniec filmu o grze w "dwa ognie" by rozbudzić ducha walki u zrezygnowanego głównego bohatera. Lance Armstrong w słodko-gorzki sposób nawiązuje do wszystkich nieszczęść jakie na niego spadły i zadaje kapitanowi drużyny zbijakowej kluczowe pytanie - "Na co takiego ty umierasz, że powstrzymuje cię to od udziału w finale?" Jest wielce prawdopodobne, że rozmowa z kimś takim podziałałaby mobilizująco nawet na francuską "armię" w 1939 roku. (Podobno Armstrong rozmawiał już ze Stillerem na temat ewentualnej roli w kontynuacji "Zabaw z Piłką".) |  |
| 3. Arthur C. Clarke - "2010: Odyseja Kosmiczna" ("2010") |  | Jeden z najsłynniejszych pisarzy science-fiction w dziejach ludzkości, człowiek, któremu zawdzięczamy rozwój meteorologii i telekomunikacji (jest uważany za jedną z osób, która propagowała wykorzystanie orbity geostacjonarnej naszej planety do umieszczania nań satelitów wszelakiej maści - już w 1945 roku!), autor pisanej wespół ze Stanleyem Kubrickiem "Odysei Kosmicznej 2001" pojawił się w jej kontynuacji jako mężczyzna karmiący gołębie na ławce przed Białym Domem (w scenie rozmowy doktorów Victora Millsona i Heywooda Floyda). Chciałoby się dopisać do tego cameo coś zabawnego, ale jakoś słów tu brak. Zostawmy więc to cameo takie jakiem jest - nienachalnym i pięknie wkomponowanym w film gościnnym występem. |  Arthur C. Clarke widziany w lewej stronie zdjęcia na ławce  Ta sama scena - ujęcie w zbliżeniu  Ta sama scena - ujęcie pod kątem, z perspektywy Roya Scheidera |
| 2. Kurt Vonnegut - "Powrót do Szkoły" ("Back to School") |  | Mieszający w swoich książkach satyrę, czarną komedię, science-fiction jak również tematykę poważną Kurt Vonnegut, autor niezapomnianych "Rzeźni nr 5", "Kociej Kołyski" czy "Śniadania Mistrzów" kilkukrotnie pojawił się na ekranach kin i telewizorów w małych epizodach. Najśmieszniejszym i najbardziej chyba niespodziewanym z nich, było bez wątpienia to z "Powrotu do Szkoły" - opowieść o grubiańskim multimilionerze, który postanawia skończyć college. Bohater tego filmu, jak na bogacza przystało, niezbyt się do nauki przykłada, ale stać go na wszystko - nawet na napisanie pracy o Vonnegucie i jego książkach przez... ich autora we własnej osobie. I żeby było śmieszniej, praca ta nie zostaje zaliczona, bo zdaniem pani profesor "ktoś kto ją pisał, nie ma bladego pojęcia o Kurcie Vonnegucie". Trzeba było zatrudnić Roberta Ludluma. |  Kurt Vonnegut w "Powrocie do Szkoły"  Ta sama scena - w drzwiach mieszkania głównego bohatera
 |
| 1. Stan Lee - Niemal wszystkie filmy na podstawie jego komiksów |  | Stan Lee pojawia się niemal we wszystkich filmowych adaptacjach komiksów swojego autorstwa. Zaczęło się dość niewinnie, od roli przewodniczącego ławy przysięgłych podczas procesu Bruce'a Bannera w telewizyjnym filmie "Hulk przed sądem". Lee zagrał tak rewelacyjnie, że na kolejne cameo musiał czekać tylko 11 lat, do czasu premiery pierwszej części "X-Men", gdzie zagrał sprzedawcę hot-dogów na plaży. Od tego występu, możemy go oglądać niemal co rok (w 2001 i 2009 robi sobie przerwę) w takich filmach jak: trzy części "Spider-Mana", trzeciej części "X-Men" (w części drugiej nie wystąpił), obu "Hulkach", obu "Iron Manach" (w drugiej części Lee wcieli się w Larry'ego Kinga), obu "Fantastycznych Czwórkach" oraz w "Daredevilu". Żeby tego było mało, ujrzeć lub usłyszeć Stana Lee możemy jeszcze w dość pokaźnej ilości seriali, a także w dwóch grach wideo. Patrząc na liczbę epizodów z jego udziałem, można się spodziewać, że jeszcze niejednokrotnie będziemy mogli dostrzec go gdzieś na ekranie (w nadchodzącym spin-offie "Spider-Mana" pt. "Venom" Lee już jakąś rólkę otrzymał). Jak na osobę urodzoną w 1922 roku, ma ten staruszek zdrowie. |  Stan Lee sprzedaje hot-dogi na plaży (w tle) w "X-Men" (2000)  Jako przestraszony dziadek w "Spider-Manie" (2002)  Jako listonosz Willie Lumpkin, w filmie "Fantastyczna Czwórka" (2005)  Z wężem ogrodowym na początku filmu "X-Men: Ostatni Bastion" (2006)  Jako człowiek pomylony z Hugh Hefnerem w "Iron-Manie" (2008)
 |
 Może się to wydawać niespodzianką, ale fenomen filmowego cameo jest dobrze znany polskim reżyserom i producentom. Na zakończenie tego artykułu proponuję zapoznać się z takim rankingowym cameo miszmaszem w polskim wydaniu. Aktorzy grający postać, aktorzy grający siebie, reżyserzy we własnych filmach, reżyserzy w cudzych filmach, osoby spoza branży filmowej - wszystkie te rodzaje gościnnych występów są w nadwiślańskim kraju praktykowane z lepszym lub gorszym skutkiem. I gdyby tylko Polacy zaczęli kręcić remake'i, można być pewnym, że i w tym wypadku wnieślibyśmy swój cameo-wkład w rozwój światowej kinematografii. | 7. Danuta Stenka i Artur Żmijewski - "Tylko Mnie Kochaj" |  | Na początek coś dla pań. Najbardziej rozkochana polska para bohaterów, znana z "Nigdy w Życiu!" (dla niektórych jest to najlepszy polski film 2004 roku), pojawia się na chwilę również w kolejnym filmie Ryszarda Zatorskiego - "Tylko Mnie Kochaj". Stenkę i Żmijewskiego można zobaczyć w scenie konsumpcji na 38. piętrze warszawskiego drapacza chmur - Intraco. Spostrzegawczy na pewno zauważą, że jest to niemal identyczna scena jak w "Nigdy w Życiu!". Reżyser poszedł na łatwiznę? Oczywiście, łącznie ze scenarzystą i montażystą. Bez wyłączenia rozumu nawet najbardziej wytrwali widzowie będą mieli problem z dotrwaniem do momentu tego dość niskich lotów cameo. |  Stenka i Żmijewski w "Nigdy w Życiu!"  Kolacja w środku dnia z "Tylko Mnie Kochaj" |
| 6. Lech Wałęsa - "Nie Kłam Kochanie" |  | W kategorii na najbardziej przypadkowe cameo wszechczasów zakończenie filmu Piotra Wereśniaka byłoby bezkonkurencyjne. Bo któżby się spodziewał, że radosno-miłosnym harcom na egzotycznej wyspie (którą świetnie zagrał blue-box) towarzyszyć będzie wizyta pierwszego prezydenta III Rzeczypospolitej? Nie wiem co takiego paliła Ilona Łepkowska pisząc scenariusz i czym musiał się kierować Lech Wałęsa zgadzając się na występ, że scena z nim w filmie się znalazła. Może zamiarem twórców było zakamuflowanie wołającego o pomstę do nieba poziomu gry Żmudy-Trzebiatowskiej? Jeśli tylko o to chodziło, to podejrzewany o bycie TW "Bolkiem" aktor-amator spisał się na medal. Gratulujemy, panie prezydencie. |  Sesja zdjęciowa na skałach zostaje brutalnie przerwana przez byłego Prezydenta RP  Wałęsa wita się z głównym bohaterem jak ze starym znajomym  Zupełnie nieprofesjonalne patrzenie w kamerę - słaby aktor z naszego prezydenta  Informacja o cameo Wałęsy w napisach końcowych |
| 5. A. Mleczko, W. Żmuda, K. Dmoszyński, J. Wójcik i inni - "Chłopaki nie Płaczą" |  | "Chłopaki nie płaczą" to jedna z niewielu polskich komedii, która bawi nawet przy n-tym oglądaniu. Na jej sukces złożyło się wiele rzeczy w tym, między innymi, bardzo duża ilość gościnnych występów polskich "gwiazd". I tak na przykład znany i lubiany (bądź nie) polski rysownik satyryczny, Andrzej Mleczko, dzieli się w filmie swoimi spostrzeżeniami na temat opiekunek do dziecka. Żmuda i Dmoszyński rozprawiają, co nie dziwi, o postępach reprezentacji polski w piłce nożnej. Wójcik (zanim został aresztowany za korupcję i jazdę po pijaku) miga na chwilę w scenie, gdy Psikutas bez "s" pokazuje swojej mało inteligentnej "przyjaciółce" Weronice jaki jest męski. Prawdę mówiąc, nie trzeba nawet się starać by dostrzec wszystkich zaproszonych do produkcji gości. Dzięki tak absurdalnym wstawkom z ich udziałem, film Lubaszenki wyróżnia się na tle innych produkcji. Niestety kolejne jego "twory" były już tylko gorsze. |  |
| 4. Olaf Lubaszenko - "Kiler" |  | A jeśli już o Olafie mowa, to i jemu przydarzyło się jedno zabawne cameo, w którym grał sam siebie. Pamiętna scena strzelaniny ("Trzeba to przerwać, bo się pozabijają!") z najlepszej polskiej komedii lat '90 wzbogacona została krótką wizytą aktora-reżysera, wyjątkowo zaskoczonego, że nie dostał w "Kilerze" roli. Chociaż bardziej zabawne od jego udziału w filmie był tekst jaki usłyszał na zakończenie tej sceny. Powiedzmy sobie szczerze - należało mu się. (Na nasze nieszczęście, Lubaszenko dostał pełnoprawną rolę w kontynuacji przygód polskiego taksówkarza, gdzie popisał się niczym więcej jak tylko swoim komediowym analfabetyzmem.) |  |
| 3. Zbigniew Zamachowski - "Czerwony" |  | Najwybitniejszy polski reżyser (Wajda przy nim, to nieporozumienie), znany i szanowany na całym świecie autor "Dekalogu" i "Trzech Kolorów" także maczał palce w popularyzacji cameo. Krzysztof Kieślowski jest autorem chyba najbardziej przemyślanego filmowego epizodu, idealnie spinającego "Niebieski" i "Biały" z "Czerwonym". W zakończeniu tego ostatniego filmu ujrzeć możemy bohaterów zarówno pierwszej (Julie oraz Oliver) jak i drugiej (Karol i Dominique) części cyklu, nie zapominając oczywiście o postaciach które pojawiły się w samym "Czerwonym" (Valentine i Auguste). Zamachowski w tej scenie pojawia się na około 3 sekundy (lepiej nie mrugać), ale nie zmienia to faktu, że cameo to idealne. Szkoda, że Kieślowski nie dostał wtedy Oscara za reżyserię (konkurował z Woodym Allenem, Quentinem Tarantino, Robertem Redfordem oraz nagrodzonym wówczas Robertem Zemeckisem), gdyż byłoby to idealne podsumowanie jego kariery. Niemal dokładnie rok po oscarowej gali, Kieślowski zmarł. |  |
| 1. Juliusz Machulski - "Kilerów 2-óch" |  | Kiedy w 1997 roku "Kiler" zdobył serca Polaków, którzy szturmem ruszyli do kin, do Juliusza Machulskiego zgłosiła się amerykańska wytwórnia związana ze studiem Walta Disneya. Machulski sprzedał Jankesom pomysł na film, jednak pomimo wyboru reżysera (Barry Sonnenfeld) oraz aktora do roli Jurka (Will Smith) produkcja amerykańskiego remake'a stała w miejscu. A Machulski czekał i czekał... Minęły dwa lata i reżyser "Kingsajzu" (tu też miał cameo) nieco zniecierpliwiony postanowił nakręcić kontynuację wielkiego hitu. I tak właśnie zrodził się pomysł najzabawniejszego cameo w historii polskiego filmu. Cameo, w którym nieopodal czekającego na SZ. P. Szakala Wąskiego stoi sam Juliusz Machulski czekając na przylot... Barry'ego Sonnenfelda. I chociaż "Kilerów 2-óch" można w skrócie określić słowami "syf, kiła i mogiła", to cameo jego reżysera najlepiej charakteryzuje słowo "RE-WE-LA-CJA". Polak potrafi. |  |
 Zakończenie tego artykułu z racji tematu w nim poruszanego będzie równie lakoniczne, co epizody w nim przytaczane. Oczywistym jest fakt, że nie istnieje żadna klasyfikacja, która zadowoliłaby wszystkich wybrednych, ale mam nadzieję, że przynajmniej część czytelników została przytoczonymi przykładami ukontentowana. Sposób i kolejność w jaki zostały ułożone jest sprawą stricte subiektywną - na pewno da się to zrobić inaczej, może lepiej, a może gorzej. Na pewno też każdy kinomaniak ma swoich faworytów, o których być może nie wspomniałem wypisując tu zaledwie trochę ponad 50 przykładów cameo. Wszak głównym założeniem tego tekstu było bardziej przybliżenie tego zjawiska polskim internautom, niż indoktrynowanie ich upodobaniami autora. Jakkolwiek to wszystko zostanie odebrane, jestem bardziej niż zadowolony z racji ukończenia pracy nad nim, pomimo wielu przeciwności i nieprzyjemności. I ostatecznie, chciałem ten tekst zadedykować mojej żonie - za cierpliwość, wyrozumiałość i przede wszystkim opiekę nad swoim unieruchomionym i zawodzącym z bólu mężem. Dziękuję, Kochanie.  | | Autor tekstu: Michał Fedorowicz - hOPS Klub Miłośników Filmu, 14 sierpnia 2009 |
|