KLUB MIŁOŚNIKÓW FILMU | FILM.ORG.PL
BLINDNESS
W bliżej nieokreślonym mieście, na środku skrzyżowania, pewien mężczyzna nagle traci wzrok, jednak zamiast ciemności widzi nieprzeniknioną biel. "Dobry Samarytanin" zawozi go do domu, a następnie kradnie mu samochód. Ślepiec wraz z żoną udaje się do okulisty. Lekarz nie potrafi jednak pomóc pacjentowi, którego przypadek jest czymś zupełnie niespotykanym. Następnego dnia lekarz również budzi się ślepy. Zostaje wysłany (wraz z innymi ślepcami) do starego i opuszczonego szpitala psychiatrycznego, gdzie mają przebyć kwarantannę. Za lekarzem podąża jego żona, jedyna osoba, która wciąż widzi. "Biała ślepota" rozprzestrzenia się coraz szybciej, władze podejmują więc bardzo drastyczne kroki. Do szpitala z każdym dniem przybywają kolejni ślepcy i już wkrótce sytuacja wymyka się spod kontroli. Zaczyna się walka o przeżycie i władzę, a jedyną osobą, która jest tego naocznym świadkiem, pozostaje żona doktora.


"Blindness" to adaptacja rewelacyjnej książki noblisty Jose Saramago - "Miasto ślepców". Historia przerażającej "choroby", która nagle i bez najmniejszej przyczyny, bez ostrzeżenia rozbija codzienne życie, wytrąca ludzi z dokładnie urządzonego społeczeństwa w sam środek chaosu, z dala od szeroko rozumianej cywilizacji i techniki. Na światło dzienne - w którym bohaterowie aż toną - wychodzą wszystkie ukrywane cechy, na jaw wychodzi cała prawda o człowieku, o którą sam siebie nigdy nie podejrzewał. Powieść Saramago to rzecz naprawdę mocna i miejscami bardzo ciężka, na dodatek z bardzo specyficzną narracją, bez wyraźnego oddzielenia dialogów i akcji, przedstawieniem akcji z wielu perspektyw, a czasem ironicznym komentarzem autora. Zadania przeniesienia tego specyficznego języka na ekran podjął się Don McKellar, aktor i scenarzysta. I choć ogólnie efekt jego pracy jest dość zadowalający, to chyba jednak ten element filmu uważam za najmniej udany. Nie do końca udało mu się przenieść dość skomplikowaną wymowę książki na język filmu; gubi wiele kluczowych elementów, nie zawsze wyczuwa nutę, w którą należałoby trafić i niekiedy zmienia wymowę danej sceny względem książki. Najczęściej są to zmiany czysto kosmetyczne, jednak wpływają znacząco na odbiór całości. I choć na scenariuszu zawiodłem się dość mocno, nie uznaję go za nieudany. Po prostu: materiał wyjściowy nieco McKellara przerósł i mimo starań scenarzysty nie udało mu się dorównać jakości pozostałych elementów filmu.

Bo prawie wszystko inne jest tu na naprawdę wysokim poziomie. Poczynając od inteligentnej, przemyślanej reżyserii Fernando Meirellesa, przez jak zwykle fantastyczne zdjęcia Cesara Charlone (kiedy on wreszcie dostanie Oscara?), sugestywną muzykę Marco Antônio Guimaraesa, aż po element najlepszy: aktorstwo. Prym wiedzie tu Julianne Moore jako żona doktora, kluczowa postać filmu. Jej postać przechodzi pewną transformację, odkrywa w sobie wielką siłę i odpowiedzialność. Świetnie wypadła znana z "Miasta Boga" Alice Braga, której adaptacja postaci Dziewczyny w czarnych okularach jest bardzo bliska literackiemu pierwowzorowi. Znakomity jest też Ruffalo w roli bezradnego w obliczu choroby doktora. W ogóle, zarówno bohaterowie książki jak i filmu to tak naprawdę prezentacja różnych ludzkich postaw. Nie wiemy o nich za dużo, nie znamy ich imion, nie wiemy jak ich życie wyglądało przed epidemią, liczy się tylko to, w jaki sposób postępują w tym czasie, jak wygląda ich współdziałanie.


W czasie konferencji Meirelles przyznał, że w pewien sposób książka Saramago go bawi, głównie z powodu przepełnionej ironią narracji. Trochę mnie to wyznanie zaniepokoiło, bo chociaż nie problem doszukać się w "Mieście ślepców" elementów humoru czy satyry, powieść i tak niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny i pełna jest fragmentów naprawdę przejmujących. Moje obawy okazały się częściowo słuszne - film ogląda się miejscami zaskakująco obojętnie i wydaje się bardzo chłodny. Być może taki był zamysł reżysera - pokazać zdystansowany obraz przerażających wydarzeń, zimny i obojętny. Być może patrzę na to przez pryzmat moich własnych oczekiwań - po wstrząsie zafundowanym przez powieść spodziewałem się czegoś równie ciężkiego i przerażającego. Z drugiej strony - gdyby film miał przedstawiać bardzo realistyczny obraz z książki, mielibyśmy coś na kształt "Salo..." albo vontrierowskiego szantażu widza (tylko w znacznie ostrzejszym wydaniu), może więc lepiej, że Meirelles zdecydował się na bardziej neutralne podejście do historii. Na szczęście kilka niezwykłych sekwencji (przede wszystkim niezwykle subtelne zakończenie) w pełni rekompensuje narracyjny chłód. Istotnym minusem jest za to postać narratora - Danny Glover w tej roli nie sprawdza się zbyt dobrze, jego głos brzmi tu bardzo dziwnie i nienaturalnie, a miejscami jest po prostu niepotrzebny, komentując sytuacje, które każdy widz rozumie bez zbędnych słów.


Proza Sarmago to zdecydowanie bardzo trudny materiał do przeniesienia na ekran, mimo to jednak Meirelles po raz kolejny nie zawodzi, tworząc adaptację inteligentną i dobrze opowiedzianą, a do tego zrealizowaną w prawdziwie mistrzowskim stylu. I choć jest to jego najsłabszy film, pamiętać należy, że reżyser zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, więc nawet jeśli "Blindness" jest odrobinę gorsze od jego poprzednich dokonań, wciąż pozostaje znakomitym filmem, a z tego co słyszałem, widzowie w Cannes wypowiadali się o nim dość pozytywnie. Wątpię jednak, żeby film został nagrodzony - ma szansę na wyróżnienie przez jury ekumeniczne (głównie ze względu na bardzo uniwersalną tematykę) oraz - czego bardzo bym chciał - nagrodę dla Julianne Moore jako najlepszej aktorki.

Reżyseria:Fernando Meirelles
Scenariusz:Don McKellar
Na podstawie powieści:José Saramago
Muzyka:Marco Antônio Guimaraes
Zdjęcia:César Charlone
Obsada:Julianne Moore, Mark Ruffalo, Alice Braga, Yusuke Iseya, Yoshino Kimura, Don McKellar, Maury Chaykin, Mitchell Nye, Danny Glover, Gael García Bernal i inni


Autor Relacji: Karol Baluta - KAROL
Powrót do wyboru
Strona główna