KLUB MIŁOŚNIKÓW FILMU | FILM.ORG.PL
Dzień 1
Rano - z powodu opóźnienia pociągu - nie udało mi się wejść na "Blindness", jednak kolejny seans miał być o 16:00, więc postanowiłem wykorzystać wolny czas, aby pójść na konferencję prasową dotyczącą filmu Meirellesa. Po ponad godzinie czekania na samym początku długiej kolejki (z innymi dziennikarzami z żółtą kartą, czyli "mniej istotnymi") powiedziano nam, że miejsca już się skończyły i musimy się rozejść. Nie dałem jednak za wygraną. Pamiętając, że gdzieś przy biurze informacyjnym festiwalu było przejście do sali, poszedłem sprawdzić z tamtej strony. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności nikt nie stał przy wejściu, co więcej - drzwi były lekko uchylone. Wślizgnąłem się do środka, a kiedy ochroniarz mnie zobaczył... pokierował mnie na dół, gdzie siedzieli dziennikarze. Jak nigdy nic zszedłem po schodach i zająłem jedno z wolnych miejsc... ;) Sala konferencyjna może pomieścić około 400 osób, można więc sobie wyobrazić, jak wielkie miałem szczęście mając możliwość wejścia do środka. Byłem chyba jedynym dziennikarzem na całej sali, który miał żółtą plakietkę akredytacyjną.


Dziennikarze czatujący na Portman i Penna

Konferencja z twórcami Blindness

Wkrótce na sali pojawili się reżyser Fernando Meirelles (który robi wrażenie bardzo sympatycznego człowieka), scenarzysta Don McKellar (występuje też w małej roli w samym filmie), producent Andrea Barata Ribeiro oraz część obsady: Alice Braga, Danny Glover, Yusuke Iseya, Yoshino Kimura, Gael Garcia Bernal oraz... Julianne Moore! Twórcy opowiadali o powstaniu filmu, o pracy nad scenariuszem i próbie interpretacji książki. Fernando Meirelles stwierdził, iż z początku zainteresował się tym tytułem głównie z powodu ciekawej wizji upadku cywilizacji, potem jednak zaczął dostrzegać w nim bardzo istotne problemy natury socjologicznej, psychologicznej, moralnej. Uważa książkę Saramago za wielowymiarowy materiał, a także przyznaje, że książka ta w pewnym momencie zaczęła go bawić, poprzez bardzo cyniczne komentarze dotyczące polityki rządu i nieporadności władzy. Aktorzy byli pytani o znajomość książki. Alice Braga i Gael Garcia Bernal mówili, że znali ją przed otrzymaniem scenariusza. Podobnie Danny Glover, który wygłosił też świetną mowę dotyczącą jego interpretacji książki, za co został nagrodzony brawami. Jak na każdej konferencji, padło oczywiście kilka idiotycznych pytań, na przykład te skierowane do Yoshino Kimury - "Co by pani zrobiła, gdyby nagle oślepła i została uwięziona?". Aktorka nie kryła zakłopotania tak dziwnym pytaniem. Za to Yusuke Iseya odparł, że na pewno szukałby Julianne Moore. Była też dziennikarka, która przedstawiła się jako wysłanniczka "The Guardian", po czym dodała "Nie, moment, co ja mówię, przecież nie jestem z Guardiana tylko z Observera...", czym wzbudziła szczere rozbawienie wszystkich słuchających. To co najbardziej jednak utkwiło mi w pamięci, to widoczne na pierwszy rzut oka zgranie ekipy: Bernal rozmawiający z Julianne, żarty kierowane przez różnych członków obsady do innych, itp. Twórcy sami przyznali, że bawili się świetnie na planie i wiele z tych przeżyć jest nie do powtórzenia. Była też mowa o specjalnych ćwiczeniach, kiedy wszyscy aktorzy wiązali sobie oczy i razem - wzorem bohaterów filmu - przemierzali korytarze szpitala, trzymając się za ręce. Efektem tej współpracy jest niezwykła więź, świetnie widoczna zresztą w samym filmie.


Julianne Moore

Kto nie dostał się na konferencję musi zadowolić się jej relacją telewizyjną

Po konferencji przyszedł czas na pokaz "Blindness", na który musiałem udać się godzinę przed rozpoczęciem projekcji, na szczęście jednak nie było większych problemów i udało mi się nawet znaleźć bardzo dobre miejsce w środkowej części sali. Po zakończeniu pokazu załapałem się na początek konferencji z festiwalowym jury, jednak nie było mowy o wejściu na salę i zdążyłem tylko przez okno zobaczyć Seana Penna, Natalie Portman oraz Alexandrę Maria Lara ("Control"), której udało mi się zrobić zdjęcie. Następnie udałem się na kolejny pokaz - tym razem kolejka była bardzo duża, lecz szczęśliwie było jeszcze sporo wolnych miejsc na kinowym balkonie. Po "Waltz with Bashir" musiałem udać się jednak do domu (ostatni pociąg do St. Raphael odjeżdża dość wcześnie). Ominęło mnie wielkie otwarcie i czerwony dywan, choć nie ukrywam, że jako skromny dziennikarz mógłbym co najwyżej oglądać całą imprezę na ekranach emitujących relację na żywo, a to raczej wątpliwa atrakcja. Wychodząc zauważyłem kilku dobrze ubranych ludzi z tablicami, na których widniała prośba o zaproszenie na ceremonię otwarcia. Wątpię, czy duże są szanse na to, że ktoś zaproszony nie zdecyduje się pójść i odda komuś przypadkowemu swoją wejściówkę, ale widać jest to tutaj możliwe...

Już jutro: recenzja nowego hitu Dreamworks - "Kung Fu Panda" oraz filmu z sekcji Un Certain Regard, nominowanego do Camera D'Or (nagroda dla najlepszego debiutu) "Hunger" Steve'a McQueena.

Autor Relacji: Karol Baluta - KAROL
Powrót do wyboru
Strona główna